Ciekawy i wyczerpujący artykuł o marketingu szeptanym – co to, jak na tym zarabiać, jak wpływa na nasze życie. No i do tego filmik o nieistniejącej restauracji która została restauracją numer 1 w Londynie 😀
Jak zweryfikować klienta – szczególnie do dużego projektu. Po to w końcu często zakładamy biznes – żeby nie pracować z kimś, kto nam bardzo nie leży, prawda?
Facebook i jego zmiana algorytmów wywołały burzę mózgów i falę paniki. Artur opowiada, co teraz z tą zmianą.
Dziś spis darmowych plannerów i kalendarzy miesięcznych do samodzielnego wydruku. Sprawdzaj proszę opisy/grafiki – niektóre mają miejsce na wpisywanie notatek, niektóre nie za bardzo. Mam nadzieję że znajdziesz tu coś dla siebie.
Dodam tylko, że wszystkie zdjęcia i grafiki są własnością autorek kalendarzy i wykorzystane są za ich zgodą. Mam nadzieję, że mnie nie podejrzewacie o takie ładne zdjęcia 🙂
Darmowy planner na cały rok. Do pobrania są dwa pliki PDF:
planner od stycznia do grudnia wraz z okładką oraz
dodatkowe karty wykonane w pionie:Okładka, Plan tygodnia, Listę rzeczy do zrobienia, Kartę na zbieranie pomysłów i inspiracji, Kartę na notatki ze szkoleń i konferencji, Plan lekcji oraz 4 puste szablony.
Wszystkie karty są czarno-białe, wykonane w tej samej stylistyce. Żeby pobrać pliki, nie musisz nawet zapisywać się na listę.Na blogu znajdziesz też np. organizer nauczyciela.
Darmowy kalendarz na cały 2018 rok. Minimalistyczny, czarno-biały kalendarz do samodzielnego wydruku. Oprócz niego u Oli znajdziesz też fitness planner. Polecam!
Kalendarz nazywa się “rodzinny”, ale nie widzę powodu dla którego nie możesz go stosować sama dla siebie. Docelowo jest w dużym formacie A3 więc jest dużo miejsca na notatki, ale można go też wydrukować w formacie A4. Kalendarz na kolejny miesiąc jest rozsyłany mailowo, jeśli chcesz mieć od razu wersję na cały rok możesz ją sobie kupić w sklepie.
Mój ulubiony wizualnie planner 🙂 Pod powyższym linkiem jest do pobrania planner od stycznia do marca, ale jestem pewna że pojawią się tam też plannery na kolejne miesiące. Alternatywnie, do pobrania jest też kalendarz na cały 2018 rok (też prześliczny):
Pięknie ilustrowany, kobiecy kalendarz od Jest Rudo – od razu na cały rok. Najpiękniejsza dla mnie jest ilustracja lutowa 🙂 U Natalii pobrać też możesz planer na dzień, tydzień, miesiąc, habit tracker, i jadłospis na tydzień.
Jeden z najbardziej chwalonych polskich plannerów tego rodzaju. Ma trochę miejsca na zapisanie ważnych dat czy wydarzeń. Możesz dostawać na maila planner na kolejny miesiąc (do wyboru kilka wersji kolorystycznych) lub kupić od razu wszystkie na cały rok w sklepie.
Planer za darmo możesz dostawać co miesiąc na maila jeśli zapiszesz się na newsletter na dole strony. Do wyboru są dwie wersje. Jeśli chcesz mieć planer na cały rok, możesz go kupić w sklepie (link partnerski). Tutaj jeszcze raz na prośbę zaznaczam, że zdjęcie jest własnością Pani Swojego Czasu.
Piękny botaniczny kalendarz do pobrania całkowicie za darmo. Ma nieco miejsca na notatki. Przy okazji: Kasia jest przezabawna więc jeśli interesują Cię wnętrza i DIY to warto ją odwiedzić. Jak sama pisze: “Aha, najpierw przełknij tę kawę. Nie zwracam pieniędzy za zaplute ekrany, a w Piątym Pokoju bywa naprawdę śmiesznie.”
Czarno-biały kalendarz na cały rok do pobrania całkowicie za darmo. Na stronie co miesiąc pojawia się także planer miesięczny(podlinkowany jest planer na luty), do pobrania jest także planer łykania witamin dla dzieci.
Kalendarz jest niby dla dzieci, ale muszę się przyznać że sama z chęcią bym taki sobie wydrukowała i podziwiała 🙂 Jest to zwykły, dość minimalistyczny kalendarz z ilustracjami zwierząt, bez dodatkowego miejsca na notatki.
Kalendarz na 2018 w dwóch formatach do wyboru: A3 i A4. Ma miejsce na drobne notatki oraz na podsumowanie każdego miesiąca. Do tego dołączone są ilustracje, które możesz sobie wydrukować jako naklejki do kalendarza!
Piękny kalendarz z akwarelowym motywem. Nie ma dodatkowego miejsca na notatki, za to od Kai możesz pobrać także organizer, gdzie znajdziesz wiele ciekawych arkuszy.
Minimalistyczny, czarno-biały kalendarz z cytatem na każdy miesiąc. Miejsca na notatki za bardzo nie ma, ale u Natalii możesz pobrać także planer tygodniowy. Oprócz tego do pobrania jest także kalendarz na cały rok na jednej stronie (w kilku formatach).
Ojej. Tyle mogę powiedzieć. Pod tym linkiem znajdziesz jakieś 3 kotyliony różnych kalendarzy: z Gwiezdnych Wojen, z Harrym Potterem, z leśnymi zwierzętami, kwiatami, syrenkami, jednorożcami… Polecam sprawdzić!
Mam nadzieję że znalazłaś coś dla siebie. Daj proszę znać, jeśli przeoczyłam jakiś warty uwagi kalendarz!
Druga odsłona przeglądu plannerów. Znów zaczniemy od plannerów, które nadają się dla panów, a potem przejdziemy już do całego zestawienia. A więc, jeśli jesteś mężczyzną możesz zerknąć na takie pozycje:
W tamtym roku to ten planner był najczęściej przez was klikany. Strona sklepu jest po angielsku, ale Kasia (swoją drogą bardzo sympatyczna!) jest Polką i sklep jest w Warszawie. W razie czego zamawiać można także przez jej Etsy. Planner starcza na 12 miesięcy i można samemu wybrać, od jakiego miesiąca ma się zacząć.
Dlaczego ten? Ano dlatego, że można go personalizować – okładkę i wnętrze. Możesz wybrać kolor i wzór (z podanych), a także słowa na okładce – może to być imię, logo, cytat itp. W środku masz możliwość wyboru wkładu – są 4 do wyboru.
Dodatkowe atrakcje: kalendarz roczny, miejsce na wpisanie najważniejszych dat, miejsce na dodatkowe notatki po każdym miesiącu oraz puste strony na końcu oraz strona z kontaktami.
Techniczne szczegóły: twarda, matowa okładka, spirala, gumka do trzymania wszystkiego w jednym kawałku. Planner ma ponad 200 stron i wymiary 17 x 20,5 cm.
Cena: ok. 110zł.
Inne: Oprócz tego plannera Kasia ma w swojej ofercie również plannery ślubne.
Dlaczego ten? Niby kalendarz, ale jednak bardziej według mnie przypomina planner. Będzie dobrą propozycją dla przedsiębiorców, osób na kierowniczych stanowiskach i zainteresowanych rozwojem osobistym. Oto, co mówi autorka:
Dodatkowe atrakcje: miejsce na notatki i podsumowania tygodnia, ćwiczenia coachingowe, miejsce na wyznaczanie celów: rocznych, kwartalnych, miesięcznych i tygodniowych oraz tematy przewodnie na każdy miesiąc.
Szczegóły techniczne: kalendarz w formacie B5, w twardej, skóropodobnej okładce z tłoczonym logo, 216 stron.
Dlaczego ten? Mamy 2 opcje do wyboru: organizer Greenery z zieloną okładką oraz organizer ekonomiczny – faktycznie są to chyba najtańsze plannery, jakie znalazłam (choć nie starczają na cały rok nieprzerwanego planowania). Opisy pod każdym z rodzajów:
Opis ze strony: “(…) daty wpisujesz samodzielnie, możesz więc zacząć, przerwać i wznowić notowanie w dowolnym momencie. A jeśli musisz coś szybko zapisać, a nie chcesz marnować miejsca na codzienne notatki, to na końcu znajdziesz strony przeznaczone specjalnie na to. Do tego specjalnie przygotowane listy do odhaczania pozwolą Ci zapisać filmy do obejrzenia, książki do przeczytania, czy daty do zapamiętania.”
Szczegóły techniczne: organizer w formie książkowej, twarda okładka, format A5, dodatkowa wstążka. Wystarczy na 36 tygodni planowania.
Opis ze strony: “Zaczynamy od widoku miesięcznego, gdzie na każdy miesiąc mamy przewidziane 6 tygodni. Możemy zagospodarować je dowolnie – jeden miesiąc na dwóch stronach albo wypełniać każdy tydzień bez przerwy. W dalszej części mamy narzędzia do planowania 36 tygodni – na jednej stronie harmonogram i z miejscem na szczegółowe zadania każdego dnia. W ten sposób łatwo możemy zaplanować każdy tydzień. Na końcu organizera znajdziemy miejsce na notatki i listy.Nie musimy się martwić straconym miejscem w czasie wakacji – sami wpisujemy daty, dzięki czemu zachowujemy pełną dowolność w planowaniu. ”
Szczegóły techniczne: organizer w formacie A5, na spirali, 100 stron na kredowym, matowym papierze 90g/m2. Starcza na 36 tygodni planowania.
Dlaczego ten? Myślę że tak jak nazwa wskazuje, przyda się osobom prowadzącym własną działalność – ale nie tylko. Tak naprawdę w tym roku są aż 3 różne wzory plannerów i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo są przemyślane i jak wiele jest opcji – dla każdego coś dobrego. Tutaj opiszę je tylko pokrótce, jeśli uważasz, że to coś dla Ciebie – zapraszam do sklepu.
Opis: “Planner dzienny CEO na rok 2018 jest idealnym rozwiązaniem dla osób, które lubią planować każdy dzień na osobnej stronie lub/i mają dużo zadań do realizacji każdego dnia. To narzędzie dla szefów i osób decyzyjnych. W tym plannerze każdy dzień tygodnia został wyposażony w harmonogram obejmujący godziny od 5 do 23 oraz dużo miejsca na wygodne rozpisanie wszystkich zadań zawodowych i prywatnych. Sobota i niedziela zostały umieszczone na osobnych stronach.” Planner obejmuje 12 miesięcy i jest datowany. Kolor można wybrać (jeśli jest jeszcze na stanie).
Dodatkowe atrakcje: jest ich DUŻO. Planner składa się z 3 części a każda ma swoje zadanie. Polecam sprawdzić wszystkie funkcje na stronie. Są m.in. cele, kontakty, planner podróży, plan działań marketingowych, sprawy prywatne, rozwój osobisty (np. książki do przeczytania, szkolenia…) i wiele, wiele innych. To ma być taki planner który ma wszystko czego Ci potrzeba. Z drugiej strony, ten akurat typ będzie raczej duży i ciężki (1,1 kg, 3,7 cm grubości), więc moim zdaniem nada się głównie jako planner biurowy. Plannery różnią się w tym względzie terminarzem, a dokładniej jego układem i dodatkowymi funkcjami. Do plannera możesz dokupić sobie dodatkowo uchwyt na długopis.
Szczegóły techniczne: Planner książkowy, z twardą okładką, czarno-biały, szyte strony, 3 wstążki. Format B5, waga 1,1 kg, grubość 3,7 cm, 594 strony na białym papierze 90g/m2.
Opis: “Planner tygodniowy CEO na rok 2018 jest idealnym rozwiązaniem dla przedsiębiorców i innych osób, które lubią planować każdy dzień w widoku tygodniowym oraz potrzebują harmonogramu oraz miejsca do zapisywania zadań do realizacji. To narzędzie dla szefów i osób decyzyjnych. W tym plannerze każdy dzień tygodnia został wyposażony w harmonogram obejmujący godziny od 5 do 22 oraz miejsce na rozpisanie priorytetów i pozostałych zadań do wykonania. Dla Soboty i Niedzieli przeznaczyliśmy tyle damo miejsca ile dla innych dni tygodnia.” Podobnie jak poprzednik starcza na 12 miesięcy i jest datowany. Kolor można wybrać (jeśli jest jeszcze na stanie).
Dodatkowe atrakcje: również multum, tak samo jak u poprzednika, ten planner jest jednak lżejszy. Plannery różnią się w tym względzie terminarzem, a dokładniej jego układem i dodatkowymi funkcjami. Do plannera możesz dokupić sobie dodatkowo uchwyt na długopis. Przykładowa strona:
Szczegóły techniczne: twarda oprawa, szyte strony, 3 wstążki. 280 czarno-białych stron 90g/m2, które nie powinny przebijać cienkopisów. Waga 0,6 kg, grubość 2,1 cm.
Opis: “Planner tygodniowy PRO na rok 2018 jest idealnym rozwiązaniem dla osób, które lubią planować każdy dzień w widoku tygodniowym oraz preferują pracę w trybie zadaniowym. To narzędzie dla osób wykonujących wolny zawód, profesjonalistów, specjalistów, blogerów. To coś dla osób prowadzących własną firmę, ale nie odbywających każdego dnia bardzo wielu spotkań umówionych na konkretne godziny. W tym plannerze każdy dzień tygodnia został wyposażony w dużo miejsca na wygodne rozpisanie wszystkich zadań zawodowych i prywatnych. Dla Soboty i Niedzieli przeznaczyliśmy tyle samo miejsca, ile dla innych dni tygodnia.” Podobnie jak poprzednicy starcza na 12 miesięcy i jest datowany. Kolor można wybrać (jeśli jest jeszcze na stanie).
Dodatkowe atrakcje: jak u poprzedników. Plannery różnią się w tym względzie terminarzem, a dokładniej jego układem i dodatkowymi funkcjami. Do plannera możesz dokupić sobie dodatkowo uchwyt na długopis.
Szczegóły techniczne: Twarda okładka, szyte strony, 3 wstążki. Format B5, grubość 2,1 cm. 280 czarno – białych stron o gramaturze 90g/m2 – nie powinny przebijać cienkopisów.
Dlaczego ten: Simple Planner jest już bardziej “babskim” plannerem – wciąż minimalistyczny, ale jednak typografia i złote elementy, a także duży wybór pastelowych kolorów mówią same dla siebie do kogo skierowany jest produkt 🙂 Wydaje mi się że Simple Calendar, także sprzedawany w tym sklepie, także można podciągnąć pod planner, więc również go tu umieszczam. zarówno planner jak i kalendarz są dwujęzyczne.
Opis: Starcza na 6 miesięcy, daty uzupełnia się w nim samodzielnie. Do wyboru jest wersja czarno – biała (bez okuć na okładce) lub pastelowo – biała (posiada okucia). W planie dziennym znajdziesz: 3 priorytety dnia, harmonogram, listę “do zrobienia”, miejsce dla ducha i zdrowia, miejsce dla samej siebie, “time out”, notatki i menu dnia. W planie tygodniowym znajdziesz: priorytety, menu i listę tygodnia.
Dodatkowe atrakcje: miejsce na cele roczne, numery telefonów, opis dużych projektów, lista prezentów świątecznych, party i travel planner.
Szczegóły techniczne: planner na pół roku, w twardej oprawie, z okuciami lub bez. Format A5, 336 stron na wysokiej jakości papierze off white 100g/m2. Planner szyty nićmi, dodatkowo 3 wstążki.
Opis: Kalendarz na cały rok 2018. W planie dziennym znajdziesz: 3 priorytety dnia, harmonogram, listę “do zrobienia”, miejsce dla ducha i zdrowia, miejsce dla samej siebie, “time out”, notatki, menu i zakupy dnia. W planie miesięcznym znajdziesz cytat motywujący oraz 2 dodatkowe strony na najważniejsze zadania miesiąca. Ten kalendarz również jest dwujęzyczny.
Dodatkowe atrakcje: miejsce na cele roczne, tabela czasu realizacji celów, plan na opis dużych pomysłów, domowy plan finansowy i więcej.
Szczegóły techniczne: starcza na 12 miesięcy. Twarda okładka, format A5, 404 strony na papierze 90g/m2. Planner szyty nićmi, z dodatkowymi dwiema wstążkami.
Dlaczego ten? Typowo “babski” planner, z mnóstwem kwiatków i dodatków. Już samo spojrzenie na stronę da pogląd na to, co Cię czeka. Możesz też tam podejrzeć, jak planner wygląda w środku. Warto zapisać się też na listę. Planner na rok 2018 różni się nieco od poprzedniej wersji: jest wydrukowany na grubszym papierze, oraz ma zadrukowaną kopertę z tyłu. Napis na okładce został wytłoczony złotą folią, a materiał, z którego wykonana jest okładka jest mocniejszy i trwalszy. Jest o wiele więcej miejsca na notatki. Zmienił się też format plannerów na mniejszy. Do wyboru jest planner z układem tygodniowym i dziennym. Poza układem nie różnią się jakoś drastycznie środkiem, więc opiszę je razem.
Dodatkowe atrakcje: obydwa plannery mają: mapę celów, kalendarz skrócony, 30-dniowe wyzwania, kartę pielęgnacji celu, motywujące cytaty (52 w tygodniowym i 365 w dziennym), plany miesięczne i notatki. W arkuszu planowania dnia znajdziesz m.in listę zadań, 3 priorytety czy notatki #bulletmadama. Dodatkowo w plannerze dziennym są także rytuały szczęścia. Można także dodatkowo dokupić sobie naklejki.
Szczegóły techniczne: twarda, kolorowa okładka, format A5, złote okucia. W środku 3 tasiemki oraz koperta. Papier kremowy o gramaturze 100g/m2. Wersja tygodniowa ma 265 stron i waży ok. 550g, natomiast wersja dzienna ma 448 stron i waży ok. 800g.
Dlaczego ten? Minimalistyczna wersja Happy Plannera. Nada się dla kobiet, które lubią elegancki i minimalistyczny styl. Tutaj też jest wersja tygodniowa oraz dzienna, a każda wersja jest dostępna w dwóch opcjach kolorystycznych.
Dodatkowe atrakcje: miejsce na notatki, lista zadań, harmonogram, notatnik, plannery celu, kalendarz w słupku, kalendarz skrócony, lista ważnych kontaktów, arkusz finansowy, lista ważnych wydarzeń, lista rzeczy do zrobienia na każdą porę roku.
Szczegóły techniczne: twarda okładka, wykonana z ekoskóry, do tego gumka zamykająca. Format A5, w środku koperta oraz 2 tasiemki. Planner dzienny ma 416 stron, a tygodniowy – 224 strony. Papier kremowy o gramaturze 90g/m2.
Dlaczego ten? Kolejna propozycja od twórczyń Happy i Minimal Plannera. Tym razem coś dla miłośniczek segregatorów i odpowiednich wkładów. W takim przypadku sam organizer może służyć kilka lat (wymieniasz tylko wkład) lub możesz wykorzystać go np. jako notatnik. Dodatkowo zostawiasz tylko to, co naprawdę Cię interesuje. Sam wkład podobny jest w stylistyce do Happy Plannera i starcza na 6 miesięcy.
Dodatkowe atrakcje: 4 kolorowe karty indeksujące, notatki, lista zadań, plany miesięczne, domowy budżet,mapa celów, planner celu i 30-dniowe wyzwania.
Szczegóły techniczne: sam organizer ma okładkę z eko skóry, ze złotym tłoczeniem. Całość jest zapinana na zatrzask. W środku jest plastikowa linijka, gumka na długopis, koperta i kieszonki. Wkład to 380 kolorowych stron w formacie A5 o gramaturze 100g/m2.
Dlaczego ten? Planner dzienny na 365 dni. Minimalistyczny środek, spirala, twarda okładka – a wszystko zapakowane w ładne pudełko, idealne na prezent.
Dodatkowe atrakcje: Oprócz plannera dziennego i miesięcznego znajdziesz tu m.in:
codzienność: ważne daty do zapamiętania, planowanie posiłków, 3 roczne cele do zrealizowania;
podróże: lista marzeń, szczegółowe planowanie podróży, lista rzeczy do spakowania, lista spraw do załatwienia przed podróżą, lista zakupów, finansowy plan podróży;
czas wolny: lista filmów i seriali do obejrzenia, lista książek do przeczytania, 4 listy życzeń – po 1 na każdą porę roku, listę promocji, zniżek i wyprzedaży;
zdrowy tryb życia: dzienne planowania posiłków, dbanie o nawadnianie organizmu, rubryka “ciało i zdrowie”, 30-dniowe cele i wyzwania;
święta: planowanie posiłków na Wielkanoc, Wigilię i Boże Narodzenie, świąteczna lista: zadań, zakupów i prezentów;
finanse: dzienne wydatki, miesięczne koszty i przychody, roczne podsumowanie.
Szczegóły techniczne: Format B5, 450 stron. Twarda okładka z matową folią i lakierem UV (jeden wzór). Planner jest na miedzianej spirali, a dodatkowo dostaniesz też 4 zakładki.
Dlaczego ten: do wyboru jest kilka rodzajów plannerów: książkowe lub na spirali na 250 dni (bold) oraz plannery na spirali na 100 dni (light). Każdy planner jest zapakowany w pudełko i dołączony jest prezent – do wersji bold są to naklejki i zakładka, do wersji light -zakładka. Daty uzupełnia się samemu, do wyboru są różne kolory okładki. W ofercie są także kalendarze.
Dodatkowe atrakcje:
wersja bold: plany: miesięczny i finansowy na 12 miesięcy, 50 stron na notatki, lista celów i ważnych wydarzeń, miejsce na najważniejsze telefony, maile i strony www. Plan dnia obejmuje: zadzwonić/mail do, harmonogram, najważniejsze na dziś, do zrobienia, lista zakupów/wydatki, trening/coś dla zdrowia, coś dla siebie, kawa/woda, menu dnia oraz myśl na dziś.
wersja light: plany: miesięczny i finansowy na 12 miesięcy, 40 stron na notatki, lista celów i ważnych wydarzeń, miejsce na najważniejsze telefony, maile i strony www. Plan dnia obejmuje: zadzwonić/mail do, harmonogram, najważniejsze na dziś, do zrobienia, coś dla siebie, kawa/woda i notatki.
Szczegóły techniczne:
wersja bold: dostępna w formacie książkowym lub na spirali. Wersja książkowa ma 3 wstążki w środku. Twarda okładka, z okleiną imitującą skórę, do tego metalowe narożniki w złotym kolorze. Format A5, 334 strony na papierze o gramaturze 90g/m2.
wersja light: złota spirala, miękka okładka pokryta folią matową. Format A5, 144 strony na papierze o gramaturze 90g/m2.
Dlaczego ten? Projekt Planner to planner w formie organizera / segregatora. Jest sprzedawany od razu z wkładem, a jeśli potrzebujesz, możesz standardowy wymienić na inny lub na kartki w kropki (przydatne do bullet journal). Do wyboru jest kilka kolorów okładek oraz dwie wielkości: A5 i A6.
Dodatkowe atrakcje: 5 przekładek tematycznych: planner dzienny i tygodniowy, finanse, notes, adresy. Nie wszystkie plannery mają wkładkę z planem dziennym, ale można sobie zamówić taki rodzaj wkładu, jaki jest potrzebny.
Szczegóły techniczne: organizer ze skóry ekologicznej, zapinany na zatrzask. Format A5 lub A6. Wkłady starczają od 2 miesięcy do roku użytkowania.
Opis: “doskonałe rozwiązanie dla osób, które potrzebują dokładnie rozpisać dzień od rana do wieczora. Każda ze stron stanowi harmonogram od 07:00 do 21:00, obok której znajduje się lista zadań do zrobienia oraz miejsce do rozpisania codziennych posiłków. Każdy dzień powszedni na osobnej stronie: harmonogram dnia, lista priorytetów i przestrzeń do rozplanowania posiłków. Sobota i niedziela razem na jedej stronie: notatki i przestrzeń do rozplanowania posiłków.”
Dodatkowe atrakcje: skrócony kalendarz na 2018 oraz 2019 rok oraz postanowienia noworoczne. Miejsce na ważne daty, kwartalne cele finansowe, zawodowe, prywatne i sportowe. Miejsce na warte uwagi książki, wydarzenia, miejsca i filmy na każdą porę roku. Widok miesiąca wraz z notatkami oraz miesięczny planner aktywności fizycznej, a także lista priorytetów na każdy miesiąc. Dodatkowo: kontakty oraz internetowe dostępy, ulubione przepisy kulinarne, monitoring wydatków, planner urlopu, notatki i kieszeń na drobiazgi.
Szczegóły techniczne: wymiary: 21x18cm, waga ok. 610g. 410 stron o gramaturze 80g/m2. Kolorowa, twarda okładka, spirala, dodatkowo tasiemka oraz gumka do zamykania.
Opis: “kalendarz o przejrzystym i funkcjonalnym układzie tygodnia na dwóch sąsiadujących stronach. Na początku każdego miesiąca jest miejsce do zaplanowania aktywności fizycznej oraz spisania priorytetów na nadchodzące tygodnie. Znajdziesz w nim także strony pozwalające wyznaczyć cele na cały rok, a także skupić się na krótkoterminowych zadaniach.”
Dodatkowe atrakcje: skrócony kalendarz na 2018 oraz 2019 rok, postanowienia noworoczne, miejsce na ważne daty, kwartalne cele finansowe, zawodowe, prywatne i sportowe. Oprócz tego warte uwagi książki, wydarzenia, miejsca i filmy na każdą porę roku. Widok miesiąca z miejscem na notatki, miesięczny planner aktywności fizycznej oraz comiesięczna lista priorytetów. Dodatkowo kontakty oraz najważniejsze internetowe dostępy, ulubione przepisy kulinarne, monitoring wydatków, planner urlopu, notatki i kieszeń na drobiazgi.
Szczegóły techniczne: wymiary 21x18cm, waga ok. 370g. 210 stron o gramaturze 80g/m2. Kolorowa, twarda okładka, spirala, dodatkowo tasiemka oraz gumka do zamykania.
Opis: “idealny dla osób, które potrzebują więcej miejsca na notatki w każdym tygodniu. Umieszczony na jednej stronie harmonogram tygodnia, sąsiaduje ze stroną przeznaczoną na notatki. Każdy z miesięcy poprzedza przestrzeń aktywności fizycznej oraz lista najważniejszych zadań na kolejne tygodnie. Planner zawiera również dodatkowe strony pozwalające skupić się na tym co najważniejsze w danym kwartale.”
Dodatkowe atrakcje: skrócony kalendarz na 2018 oraz 2019 rok, postanowienia noworoczne, miejsce na ważne daty, kwartalne cele finansowe, zawodowe, prywatne i sportowe. Oprócz tego warte uwagi książki, wydarzenia, miejsca i filmy na każdą porę roku. Widok miesiąca z miejscem na notatki, miesięczny planner aktywności fizycznej oraz comiesięczna lista priorytetów. Dodatkowo kontakty oraz najważniejsze internetowe dostępy, ulubione przepisy kulinarne, monitoring wydatków, planner urlopu, notatki i kieszeń na drobiazgi.
Szczegóły techniczne: wymiary 21x18cm, waga ok. 370g. 210 stron o gramaturze 80g/m2. Kolorowa, twarda okładka, spirala, dodatkowo tasiemka oraz gumka do zamykania.
Cena: 79zł.
Inne: w sklepie są też plannery (np. dzienny) w formie karteczek.
Opis: “Organizer składa się z poręcznego segregatora mieszczącego kartki w formacie A5. Do wyboru jeden z czterech kolorów segregatora. W środku znajdziesz 3 miesięczny wkład do organizera. Prezentujemy 4 różne wkłady, z których możesz wybrać jeden. 2 wkłady są w formacie planera tygodniowego, a 2 planera dziennego. Ponadto każdy wkład zawiera kalendarz roczny i planery miesięczne. W organizerze znajdziesz również przekładki (registry) na grupowanie projektów oraz czyste kartki na notatki.” Jeśli ten zestaw Ci nie odpowiada, możesz oddzielnie kupić segregator i interesujące Cię wkłady. Sam segregator odpowiada większości wkładów i innym akcesoriom o formacie A5 i w systemie 6 ringowym (dziurkowym). Kompatybilny z systemem Filofax oraz Memofix.
Dane techniczne: przy zestawie segregator + organizer dostajesz 6-ringowy segregator w formacie A5 w jednym z kilku kolorów, a do tego wkład z papieru 90g/m2 oraz przekładki.
Cena: 66 – 86 zł lub w zależności od wybranych opcji.
Opis: Planer w dwóch wersjach do wyboru: dziennej i tygodniowej. Daty uzupełnia się samemu.
Dane techniczne: format A5, zeszyt na spirali.
Cena: 39 – 42zł.
Inne: w sklepie jest naprawdę duży wybór różnych plannerów, list zadań, notatników i innych rzeczy związanych z planowaniem. Dla każdego coś dobrego! Są też wkłady / notesy do bullet journal.
Dlaczego ten? Bardzo kolorowy planner z dużą możliwością modyfikacji. Co ciekawe, “The Happy Planner™ można dowolnie wzbogacać o kolejne karty, zdjęcia, kieszonki, zakładki itp.” Występują w 3 rodzajach: big, classic i mini. Część z nich jest datowana i starczają na 18 miesięcy, część z nich nie ma dat i jest na 12 miesięcy. Możliwości jest naprawdę dużo, wiele okładek, wkładów i akcesoriów.
Dodatkowe atrakcje: na stronie nie ma zbyt rozbudowanego opisu tego, co znajduje się w środku. Wiem natomiast, że oprócz samego plannera można sobie dokupić dodatkowe wkłady, np. do prowadzenia budżetu.
Szczegóły techniczne: wszystkie plannery są na specjalnych ringach, które umożliwiają dowolne wkładanie/wyciąganie kart. Bardzie opisane jest to na filmiku:
Poza tym wiele zależy od rodzaju wybranego plannera. Ogólnie plannery mają sztywną, laminowaną okładkę i laminowane znaczniki miesięcy.
Planner Big ma wymiary: okładka – 23 x 28,5 cm; strony – 21,5 x 28 cm.
Planner Classic ma wymiary: okładki – 20 cm x 24,5 cm; strony – 18 cm x 23,5 cm.
Planner Mini ma wymiary: okładki – 14 cm x 19 cm (zbliżony do formatu A5).
Cena: w zależności od wybranej opcji, ok. 65 – 109zł.
Dlaczego ten? Miss Planner to tak naprawdę wiele różnych plannerów do wyboru: na cały rok, maxi, akademicki, na pół roku, premium, daily, bullet planner, ślubny, dog planner… Czego tylko dusza zapragnie. Porównanie oraz dodatkowe atrakcje najlepiej pokazuje tabelka (jest też na stronie sklepu):
Szczegóły techniczne: też większość widać w tabelce. Plannery są w formie organizera, do którego można dowolnie dokładać / wyciągać karty. Zarówno wkład, jak i wielkość i kolor organizera zależą od tego, co wybierzesz. Ten planner ma chyba największą gramaturę papieru – 115 – 120g/m2. Dzięki temu nie powinien przebijać. Organizer można kupić raz, a potem wymieniać tylko wkłady.
Cena: w zależności od wybranej opcji, ok. 79 – 209zł za zestaw, ok. 39 – 95zł za wkład do organizera.
Dlaczego ten? Niby kalendarz, ale jednak bardziej jak planner. W kalendarzu jest m.in. plan miesięczny oraz plan tygodniowy.
Dodatkowe atrakcje: cele i plany, listy to do, notes, rachunki i zobowiązania, plan oszczędzania i plany na 2019r.
Szczegóły techniczne: kalendarz w formacie B5, grubość ok. 1,5cm. Twarda, szyta okładka w dwóch kolorach do wyboru. W środku 3 tasiemki oraz koperta, 184 strony.
Dlaczego ten? Planner od Pani Swojego Czasu. Dopasowuje się do Twojego stylu planowania – łączy w sobie cechy planera, kalendarza i notesu w szare kropki.
Dodatkowe atrakcje: zależą tylko od Ciebie – planner oprócz części kalendarzowej ma także część notesową do samodzielnego uzupełniania (trochę jak bullet journal) i dodatkowo szablony, aby łatwiej było w nim rysować.
Szczegóły techniczne: 2 kolory okładki do wyboru, format B5, 296 stron, sztywna okładka, polska produkcja. Dodatkowo 3 kolorowe wstążki, kieszonka, gumka na długopis oraz gumka zamykająca.
Dlaczego ten? Duuuuża możliwość personalizacji – na stronie sklepu jest od razu link do ankiety / kreatora swojego przyszłego plannera. To właśnie ten planner był jednym z najbardziej chwalonych na grupach na Facebooku w tamtym roku. Jest także duża ilość plannerów tematycznych do wyboru.
Dodatkowe atrakcje: zależą tylko od Ciebie.
Szczegóły techniczne: także zależą od Ciebie. Format: A6, B6 lub B5. Ilość stron: 140 – 514, gramatura 80g/m2. Strony czarno-białe z kolorowymi elementami, okładka sztywna, pokryta laminatem (wzór można wybrać), do tego czarna spirala.
Dlaczego ten? Planner dzienny w formie książkowej lub na spirali. Starcza na 290 dni (daty uzupełnia się samemu).
Dodatkowe atrakcje: Plan miesięczny na 12 miesięcy, plan budżetowy na 12 miesięcy, lista ważnych wydarzeń i dat, lista kontaktów, lista książek, lista filmów, notatki.
Szczegóły techniczne: Format A5, do wyboru planner na spirali lub w formie książkowej. Okładka ze złoconym logo, punktowy lakier UV, folia ochronna matowa i złote klipsy. Środek: papier 90g/m2, zadruk czarno-biały.
Dlaczego ten? Nowy planner na cały rok, dla kobiet, które chcą mieć planner w stylu glamour. Do wyboru dwa kolory: jasnoróżowy i jasnoszary. Całość zapakowana jest w pergamin oraz w pudełko w kolorze plannera – idealnie na prezent.
Dodatkowe atrakcje: oprócz zwykłego plannera dziennego znajdziesz tam też: listę ważnych kontaktów, wykres postępów fitness, listę haseł dla zapominalskich, listę prezentów świątecznych oraz książek i filmów. Dodatkowo podsumowanie miesiąca oraz I kwartału 2019, roczny plan finansowy, ważne daty i wydarzenia, roczne plany i cele oraz 30-dniowe wyzwania.
Szczegóły techniczne: twarda oprawa w dwóch kolorach do wyboru, dodatkowo zabezpieczona metalowymi, złotymi okuciami narożników. Okładka jest pokryta niebrudzącą okleiną aksamitną i ma złote tłoczenia. Grzbiet jest szyty, a w środku znajdziesz kopertę oraz 2 tasiemki do zaznaczania. Papier 90g/m2, z zaokrąglonymi rogami.
Dlaczego ten? Półroczny planner w formie książkowej od Plannerki. Nazwa zobowiązuje, więc dostajesz coś w stylu autorskiego systemu planowania zawartego w fizycznym produkcie. Ma sporo miejsca na notatki, podsumowanie półrocza oraz kwartału, spis treści (+ pusty spis treści, aby rozpisać swoje notatki) i wiele innych bajerów. Można go używać w uzupełnieniu do innych produktów Plannerki.
www.plannerka.com
Dodatkowe atrakcje: tabela do rozpisywania celów, celownik do ich śledzenia, harmonogram tygodnia, arkusz “mój projekt”, plany: półrocza, kwartałów, miesięcy, tygodni i dni oraz arkusze na notatki. Na stronie Plannerki możesz także pobrać kilka arkuszy, aby zobaczyć jak wyglądają i czy to coś dla Ciebie.
Szczegóły techniczne: Planner półroczny w formacie A5. 384 strony, grubość plannera ok 2,9cm, całość szyta. Druk w odcieniach szarości, papier biały o gramaturze 90g/m2. W zestawie z plannerem dostaniesz także bloczek kartek samoprzylepnych, arkusz kolorowych naklejek i zakładkę.
Cena: 89zł.
Inne: na stronie znajdziesz sporo plannerów i innych przydatnych narzędzi np. w formie bloczków.
Dlaczego ten? Planner na 6 miesięcy, bez dat, na spirali. Do wyboru są trzy kolory okładki: czarno-biały wzór, turkus i szary.
Dodatkowe atrakcje: Plan roku i miesiąca. Postanowienia, plany, marzenia. Notatki, miesięczne cele i dobre nawyki, plan udanego tygodnia oraz tygodniowe zestawienie.
Szczegóły techniczne: planner półroczny w formacie A5, na sprężynie. W środku znajdziesz kolorową kartę tytułową, 192 strony o gramaturze 90g/m2 oraz zestaw naklejek.
Cena: 85zł.
Inne: na stronie znajdziesz też bloczki/notatniki do zapisywania listy zadań oraz takie z rozkładem dnia. Możesz też kupić je w zestawie z plannerem.
Dlaczego ten? Piękny planner do samodzielnego wpisania dat. Łącznie starczy Ci na 240 dni – jeśli zapisujesz średnio 20 stron na miesiąc, powinien starczyć Ci na rok. Wysyłany jest w pudełku, więc pakowanie na prezent jest z głowy 🙂 Co jest myślę bardzo oryginalne w tym plannerze to cytaty POLSKICH twórców: łącznie jest ich w plannerze aż 267.
Dodatkowe atrakcje: Całoroczne kalendarze skrócone na 2017/2018/2019/2020 rok oraz dwustronicowy plan na 12 miesięcy. Do tego planner celu ( x3), miejsce na początku i końcu kalendarza na napisanie listu do nas samych, miejsce na marzenia, miejsce na loginy i hasła, finanse w danym miesiącu oraz notatki. Dodatkowo sporo zdrowotnych atrakcji: miejsce na wpisanie aktywności fizycznej, liczby godzin snu oraz wypitej wody, pochwała codziennych przyjemności, plan posiłków oraz kontrola spożywanego glutenu, cukru oraz nabiału, a także miejsce na wpisanie zażytych leków/ dawki witamin oraz samopoczucia.
Szczegóły techniczne: Gruba, tekturowa okładka zabezpieczona aksamitną folią oraz metalowymi, złotymi narożnikami, oprawa szyta. Wzór na okładce: marmur; napisy tłoczone, wykonane metodą złocenia. Planner ma format A5 i waży około 0,5 kg. W środku ma dwie tasiemki. 330 stron na papierze o gramaturze 100 g/m²; środek – biało/czarny nadruk.
Dlaczego ten? Planner dzienny na 104 dni w formie kołozeszytu w twardej oprawie. Kilka rodzajów okładek do wyboru. Daty uzupełnia się samemu.
Dodatkowe atrakcje: 100 rzeczy które chcę zrobić w…. , lista ważnych kontaktów, telefonów, adresów, stron www….
Szczegóły techniczne: format B5, papier o gramaturze 80g/m2. Okładka twarda, pokryta folią, metalowe narożniki. W środku 2 wstążki oraz papierowa kieszeń.
Dlaczego ten? Dwie wersje do wyboru: planner tygodniowy i dzienny. Daty uzupełniasz sama, więc zacząć możesz w dowolnej chwili. Cena jak na taki planner też jest przystępna.
Dodatkowe atrakcje: kalendarz 2017, 2018, 2019, 2020, plan budżetowy (plan i realizacja), plan zajęć cyklicznych (np. lekcji, zajęć na uczelni), plan przyjęcia, urodzin, prezentów oraz planowanie projektów z podziałem na etapy. Oprócz tego znajdziesz tu tabele realizacji celu dzień po dniu, wykresy postępów, zdrowie, listy, kolekcje, przepisy, kontakty, numery kont, cytaty motywacyjne oraz strony do notowania (w kropki).
Szczegóły techniczne: planner dzienny starcza na pół roku, planner tygodniowy – na rok. Obydwa są w formacie A5, w twardej, foliowanej, matowej okładce. W środku znajdziesz dwie tasiemki oraz strony 100 g/m2 szyte nićmi – trwałe i dobrze otwieralne.
Dlaczego te? W większości minimalistyczne, oryginalne plannery. Jest kilka rodzajów do wyboru, więc nie będę psuć niespodzianki i po wybór zapraszam do sklepu. Jeśli wolisz jednak poszaleć z okładką są tam też plannery Magdaleny Tekieli:
Dodatkowe atrakcje: plannery są raczej minimalistyczne, więc wielu dodatkowych fajerwerków się raczej nie spodziewaj.
Szczegóły techniczne: w zależności od wybranego modelu.
Cena: w zależności od wybranego modelu, 79 – 135zł.
Inne: w ofercie są też np. plannery na biurko w formie bloczków czy zwykłe kalendarze. Z tego co wiem najbardziej lubiany jest Kalendarz “Papiery Wartościowe”.
Dlaczego te? Będą idealne dla tradycjonalistów – obie firmy mają długą historię tworzenia artykułów papierniczych, w tym znanych na całym świecie kalendarzy.
Dodatkowe atrakcje: w zależności od modelu, raczej nie spodziewałabym się fajerwerków.
Szczegóły techniczne: w zależności od wybranego modelu.
Cena: w zależności od wybranego modelu.
Wciąż nic? A może Bullet Journal?
Jeśli nic nie wpadło Ci w oko lub potrzebujesz czegoś indywidualnego, może warto zrobić sobie planner samemu? Kilka propozycji takich plannerów podałam wyżej, a tutaj dwa artykuły, które mogą Ci pomóc zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi:
Koniec! Mam nadzieję że wpis jest przydatny, jeśli tak – podaj go proszę dalej 🙂 A jeśli pominęłam jakiś warty uwagi planner – daj znać! Pochwal się też, który wpadł Ci w oko albo który masz już przetestowany i możesz podzielić się doświadczeniem – pomożesz innym w wyborze 🙂
Wszystkie zdjęcia w tym wpisie należą do twórców plannerów.
Jeśli chcesz rozwinąć swój biznes, blog, lub pasję trzeba to jakoś wcisnąć w dobę. Tylko jak? W końcu jest tyle innych obowiązków (i przyjemności), które tylko czyhają żeby pożreć cały Twój czas. Dziś więc będzie o tym, jak pracować wydajniej i nie zwariować. Bo umówmy się, nie sztuką jest pracować jak robot a potem po prostu paść i zniweczyć wszystkie swoje dotychczasowe działania. Trzeba podejść do tematu z wyczuciem 🙂 A więc:
Określ cele
Żeby pracować wydajniej warto wiedzieć nad czym tak naprawdę się pracuje. Brzmi dziwacznie, ale zastanów się:
czy masz tak naprawdę określony cel do którego dążysz,
czy jest określony poprawnie i
czy faktycznie jest to cel który Ci się podoba na tyle żeby o niego zawalczyć.
Niby banał, ale jeśli nie masz celu i strategii, to po prostu będziesz kręcić się w kółko w nadziei, że jakoś to będzie. Nieważne jak fantastyczny system produktywności poznasz i wdrożysz, będziesz po prostu szybciej kręcić się w kółko. Właśnie dlatego określenie celu jest kluczowe i od tego warto w ogóle całą przygodę zacząć. Więcej o celach pisałam tutaj, i serdecznie Cię tam zapraszam zanim przejdziesz dalej.
Jeszcze jedna sprawa odnośnie celów – szczególnie tych biznesowych. Jeśli chcesz je zrealizować, zapomnij o ustalaniu takich całorocznych. Więcej o tym pisałam już w podlinkowanym tekście, ale w skrócie chodzi o to, że taki roczny cel jest zbyt rozległy i nie motywuje. Dodatkowo rok w biznesie, szczególnie w biznesie online, to jest wieczność. Tutaj lata trzeba liczyć tak, jak psie, czyli 1 rok online = 7 lat “normalnego” życia. Przez ten rok wszystko może wywrócić się do góry nogami, dlatego zamiast celów rocznych proponuję ustalenie takiego na 3 miesiące. Po 3 miesiącach sprawdzasz sytuację i ustalasz kolejny cel. I tak zamiast 1, w ciągu roku osiągasz 4.
W kontekście oszczędzania czasu i wydajniejszej pracy ustalenie celu jest też ważne dlatego, że jeśli po prostu nagle dostaniesz wolną godzinę ekstra na pracę nad biznesem, a nie będziesz mieć żadnego planu, prawdopodobnie nie wykorzystasz jej efektywnie. Tak więc proszę nie płakać pod nosem tylko zacząć od podstaw 🙂
Opracuj strategię
Cel już jest, teraz pora na strategię. Tak po ludzku: co potrzebujesz zrobić, żeby ten swój cel osiągnąć? Wypisz sobie listę zadań, najlepiej od razu z podziałem na jednorazowe (np. wykupienie domeny i hostingu) i powtarzające się (np. odpowiadanie na ogłoszenia). Spróbuj zrobić ją jak najdokładniej, umieszczając wszystkie zadania i etapy prowadzące do celu. To ma być taka lista do odhaczania 🙂 Wypisz też, czego potrzebujesz: materiałów, wiedzy, pomocy fachowca…? Dzięki temu od razu zobaczysz, czego Ci brakuje i masz czas i możliwości żeby np. wpisać sobie to w budżet czy poszukać odpowiedniego źródła wiedzy.
Sprawdź, gdzie spędzasz czas
Po takim spisaniu całego planu powinnaś mieć już wstępną listę zadań, która pewnie Cię przeraża i wymaga pracy 28h/dobę. Tak przynajmniej wyglądało to u mnie. Z drugiej strony czasu na realizację nie ma zbyt dużo, trzeba więc zobaczyć z jakich czeluści doby można go odzyskać (odpowiedzią NIE JEST mniej snu!).
Zacznijmy od ustalenia jak teraz spędzasz czas. Pewnie wywracasz właśnie oczami, bo heloł, przebywam ze sobą całą dobę i chyba wiem co robię, prawda?! Też tak kiedyś myślałam, okazało się jednak, że wiedzieć a myśleć że wiesz to są dwie zupeeeełnie inne rzeczy. Dlatego właśnie proszę Cię, żebyś nie pomijała tego kroku. Proponuję eksperyment: przez tydzień używaj programu do śledzenia tego, jak spędzasz czas, i zapisuj tam dokładnie wszystko. Polecam do tego aplikację Toggl (jest darmowa) – można jej używać na komputerze, jest też aplikacja na smartfony. Po tygodniu powinnaś mieć piękny wykres tego, co i jak długo robisz. Tydzień to takie minimum, żeby eksperyment przyniósł miarodajne rezultaty – dzięki temu zahaczysz o różne dni i aktywności oraz weekend, wyrobisz sobie też mam nadzieję nawyk zapisywania wszystkiego i oswoisz się z tym systemem. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zapisywać wszystko przez dłuższy okres – wtedy wyniki powinny być jeszcze bardziej miarodajne. Ze swojej strony polecam jednak nie zatrzymywać się na tym etapie nie wiadomo jak długo, za to ustalić sobie taką tygodniową powtórkę raz na jakiś czas, żeby skontrolować co tam się u Ciebie dzieje w życiu i jak długo trwa.
Kiedy wykres Twojego tygodnia będzie już gotowy, pora na analizę. Czy widzisz coś, co można łatwo wyrzucić, zminimalizować lub oddelegować? Być może część obowiązków mógłby przejąć np. Twój partner? A może coś możesz robić inaczej żeby zaoszczędzić trochę czasu? Może dasz radę ograniczyć oglądanie seriali czy przeglądanie Facebooka i ten czas przeznaczyć na pracę? Na pewno patrząc na swój wykres przychodzą Ci do głowy jakieś pomysły. Z mojej strony powiem tylko, że warto jest patrzeć szeroko i podejść do zadania kreatywnie.
Taki eksperyment przyda się też, jeśli pracujesz jako freelancer, a cenę ustalasz także na podstawie czasu, jaki przeznaczasz na dany projekt. Nagle okazuje się, że np. korespondencja z klientem, poprawki, szukanie klientów czy rozliczanie wszystkiego to nie są takie pomijalne sprawy i warto to uwzględnić w cenie.
Ustal priorytety
Ustalenie co jest tak naprawdę ważne i przyniesie najlepsze rezultaty jest kluczowe – pisałam już o tym i będę to podkreślać bo niestety odczułam to mocno na własnej skórze. Bardzo długo biegałam od pożaru do pożaru i byłam na każde zawołanie, przez co nie miałam czasu na zajęcie się tym, co ważne, a pilnych spraw wcale nie ubywało, ba, było ich coraz więcej! Jedną z rzeczy, które mi pomogły była matryca zarządzania czasem z książki “7 nawyków skutecznego działania” Stephena Coveya(link partnerski). Polega to na tym, że najpierw właśnie patrzysz, jak spędzasz czas. Możesz go spędzać w jednej z 4 ćwiartek:
Jak widzisz, zadania dzielą się na:
pilne i ważne (ćwiartka I)
pilne i nieważne (ćwiartka III)
niepilne i ważne (ćwiartka II)
niepilne i nieważne (ćwiartka IV).
Idealnie by było większość czasu spędzać w ćwiartce II, bo wtedy wciąż się rozwijasz, dostrzegasz i zapobiegasz pożarom zanim się rozwiną. To właśnie w tej ćwiartce biegają jednorożce i rozdają całusy oraz złote karty kredytowe. Problem z nią jest taki, że ciężko się do tej ćwiartki przebić kiedy zalewają Cię pilne sprawy oraz to, że trzeba umieć ustalić co jest tak naprawdę ważne i mieć odwagę i determinację żeby się tym zająć (heloł, prokrastynacja!).
Sprawdź sobie, w której ćwiartce obecnie spędzasz najwięcej czasu. U mnie była to ćwiartka I (pilne i ważne) a potem z powodu wyczerpania ćwiartka IV (niepilne i nieważne). Dzięki temu byłam cały czas zestresowana (zrób wszystko na wczoraj!) i przemęczona, więc w wolnym czasie najchętniej nie robiłabym nic. Raczej kiepskie warunki do rozwoju. Mam nadzieję, że u Ciebie wygląda to lepiej!
Tutaj takapusta tablica do pobrania – możesz jej użyć do sprawdzenia, jak wyglądało to u Ciebie dotychczas oraz do planowania nowych zadań i sprawdzania, czy zajmujesz się tym, co trzeba. Nie musisz robić tego przy każdym planowaniu tygodnia/miesiąca, ale znów – warto od czasu do czasu skontrolować, czym się zajmujesz. Tym razem dobrze by było gdybyś użyła jej do sprawdzenia, w której ćwiartce Ty spędzasz czas i co jeszcze możesz zmienić/wyrzucić ze swojego dnia żeby zrobić tam więcej miejsca na to, co ważne. Możesz albo porozdzielać konkretne czynności ze swojego tygodniowego wykresu albo np. zsumować tylko czas, który poświęcasz na każdą kategorię obecnie i wpisać do tabelki tylko konkretnie ile czasu spędzasz w której ćwiartce.
Sprawdź też jeszcze raz swoją listę zadań do celu – czy są tam pozycje, które naprawdę Cię do niego przybliżą i dadzą realne rezultaty? To szczególnie ważne także dlatego, że lubimy znajdować sobie działania zastępcze. Coś bezpiecznego, jak np. dopracowywanie grafiki na stronę czasem kusi bardziej od wysłania oferty do potencjalnego klienta. Tylko pytanie – co bardziej wpłynie na Twój biznes? Postaraj się zrobić taką selekcję, tak żeby swój cenny czas przeznaczać na to, co najważniejsze – w końcu zgodnie z zasadą Pareto 20% tego co robisz przyniesie 80% wyników. Jeśli chcesz się szybciej rozwijać warto mieć świadomość tego, czym u Ciebie jest te 20%.
Do pozostałych pozycji wypisz sobie czas, jaki zajmie Ci wykonanie każdej z nich. Możesz posiłkować się swoim wykresem, jeśli już coś podobnego robiłaś, lub wpisać czas orientacyjnie a potem poprawić dane na następny raz. Ważne: jeśli coś zajmie Ci dużo czasu (np. zaplanowanie nowej kolekcji w sklepie), podziel to sobie na mniejsze zadania – inaczej nigdy nie zajmiesz się takim wielkim projektem, bo raczej nie znajdziesz 12 godzin naraz na pracę. Spowoduje to tylko przygnębienie, przytłoczenie i poczucie winy że się za coś nie zabierasz. Za to jeśli podzielisz to na jasne, mniejsze kroczki, będzie łatwiej po prostu siąść i jeden z tych kroczków wykonać, popychając cały projekt do przodu.
Zaplanuj czas na pracę
Dobrze. Powinnaś już wiedzieć, co i ile czasu robisz, gdzie można uszczknąć trochę czasu oraz mieć całkiem fajną listę zadań wraz z szacowanym czasem wypełnienia kolejnych pozycji. To znaczy że mamy już podstawy, teraz pora na mięsko. Znów działamy zgodnie z zasadą, że kiedy nie planujesz, robisz to, co pilne – a pilne rzadko kiedy jest ważne. No to planujemy! Wytłumaczę na przykładzie planowania tygodniowego, jeśli Ty planujesz w inny sposób, śmiało dostosuj tę metodę do siebie.
Krok 1
Każdego tygodnia poświęć około 20-30 min na zaplanowanie kolejnych 7 dni. Zacznij od wpisania tego, co musi się tam znaleźć i jest niezbędne – na przykład praca i dojazd do niej, gotowanie, wizyta na siłowni itp. – dla każdego będzie to co innego. Tutaj znów przyda Ci się wykres tego co i jak długo zwykle robisz i już okrojona, ulepszona wersja.
Krok 2
Zaplanuj sobie (i wpisz do kalendarza!) czas tylko na zajęcie się swoim biznesem – przynajmniej raz w tygodniu. Ważne, żeby było to w miarę o tej samej porze co tydzień, przynajmniej 2 godziny (lepiej więcej, ale wiadomo że czasami jest jak jest), kiedy skupiasz się tylko i wyłącznie nad tym, co masz do zrobienia. Żadnych powiadomień, rodziny wpadającej na chwilę, Facebooka itp. Tylko Ty i skupiona praca. Wpisz sobie to do kalendarza, daj znać komu trzeba i działaj! Być może będziesz potrzebowała taki czas wyznaczyć sobie w weekendy, wstać wcześniej lub pójść spać później lub jeszcze inaczej wpasować ten blok czasu w swój dzień, ale ważne żeby potraktować to poważnie – tak jak pracę czy wizytę u lekarza.
Krok 3
Nauczyłam się go od Debory z tego filmiku – wcześniej stosowałam coś podobnego intuicyjnie, ale jednak świadome stosowanie to zupełnie inna bajka 🙂 Polega to na tym, że zerkasz na swój już wypełniony kalendarz i sprawdzasz, gdzie jeszcze masz wolne chwile. Na przykład wiesz, że praca i dojazd z pracy zajmą Ci tyle a tyle czasu, potem czeka Cię obiad itp., więc na zadania okołobiznesowe możesz poświęcić tylko powiedzmy godzinę dziennie. A skoro godzina, to zerkasz na listę zadań i patrzysz, co w tym czasie możesz zdziałać.
Tak samo widzisz, że między jednym obowiązkiem a drugim masz 15 minut – znów możesz zerknąć na swoją listę i wpisać konkretne zadanie które uda Ci się wykonać w tym czasie. Dlatego też właśnie tak Cię zachęcałam do dzielenia dużych zadań na mniejsze – umożliwia to zjedzenie słonia po kawałku (tak smakuje najlepiej).
Ulepszenie systemu
Kilka wskazówek, jak jeszcze bardziej ulepszyć całość, żeby pracować wydajniej i mieć więcej czasu:
Social media
Jednym z największych pożeraczy czasu są social media. Przy prowadzeniu bloga czy biznesu są niezbędne, więc nie da się ich tak po prostu wyrzucić z życiorysu. Proponuję tutaj technikę (i aplikację) Pomodoro. Czyli ustawiasz sobie jednego “pomidorka” który trwa 25 min i to jest Twój czas na odpowiedzenie na komentarze, interakcje itp. Dzięki takiemu ograniczeniu ja przynajmniej od razu przechodzę do rzeczy i nie przesuwam po prostu bezmyślnie myszką. Pomaga też w ograniczeniu ilości stron, które komentujesz i obserwujesz oraz grup, w których się udzielasz. Oczywiście w razie potrzeb możesz ustalić dla siebie inny czas, w zależności od ilości miejsc które musisz odwiedzić, ilości komentarzy itp. Ważne, żeby mieć właśnie takie ograniczenie i dać sobie troszkę mniej czasu, niż faktycznie jest potrzebne. Poza tym social media czy odpowiadanie na komentarze na blogu to jedno z tych zadań, które całkiem fajnie robić “w locie” – czyli np. w komunikacji miejskiej czy w kolejce na poczcie. Dzięki temu w domu, kiedy masz większe szanse się skupić i masz dostęp do komputera, możesz ten czas wykorzystać na inne zadania.
Planowanie postów też może okazać się pomocne. Dzięki temu raz na – powiedzmy – tydzień planujesz co chcesz przekazać i potem tylko o odpowiedniej porze samo się publikuje lub dostajesz powiadomienie żeby nacisnąć kilka przycisków i post gotowy. Kiedyś byłam temu przeciwna, bo jak to tak, zero spontaniczności, relacji w tym! Wszystko powinno być publikowane w danym momencie i być szczere i ja nie wiem jak bardzo cynicznym trzeba być żeby tak sobie planować to, co chcesz powiedzieć za tydzień! Phi! Teraz już zmądrzałam – dzięki temu, że planujesz, możesz od razu “na fali” napisać posty/newsletter promujące Twój najnowszy wpis na blogu czy produkt – dzięki temu moim zdaniem wychodzą właśnie bardziej naturalnie. Oszczędzasz też czas bo robisz wszystko hurtowo i nie ma takich głupich przerw kiedy jesteś zbyt zaganiania lub nie masz weny i przez 3 tygodnie nie piszesz nic. A co do spontaniczności i relacji – właśnie dzięki planowaniu masz potem każdego dnia czas żeby podtrzymywać relacje zamiast głowić się nad tym, co napisać. Nic nie stoi też na przeszkodzie żeby dodać jakiś wcześniej nieplanowany post 🙂 Plan można zmienić, ale warto go mieć.
Grupowanie podobnych zadań
Grupowanie podobnych zadań powinno być Twoim przyjacielem. Tak jak w przypadku zaplanowania postów w mediach społecznościowych, tak i w przypadku innych zadań pozwala to na złapanie wiatru w żagle i bardziej efektywne wykorzystanie czasu. Wiesz że przeskakiwanie z zadania na zadanie jest jedną z najgorszych rzeczy, które możesz zrobić dla swojej produktywności? Jeśli w jednej chwili piszesz artykuł a w drugiej sprawdzasz maila, po czym znów wracasz do pisania ale dostajesz powiadomienie w telefonie i lądujesz na 5 minut na instagramie… Twoja produktywność może spaść nawet o 40%. Tutaj artykuł na ten temat (po angielsku) z kilkoma kolejnymi poradami, w którym też podlinkowane jest badanie, z którego zaczerpnęłam te dane. Warto więc wykorzystać te dane na swoją korzyść i postarać się jak najbardziej zgrupować swoje zadania. Jeśli np. masz do wykonania grafiki na ten i przyszły tydzień, zrób je w miarę możliwości za jednym zamachem – jeden raz otwierasz program, edytujesz, zapisujesz i gotowe. Tak samo ze zdjęciami – jeśli potrzebujesz zrobić takie na social media i do sklepu internetowego – też postaraj się zrobić je tego samego dnia. Dzięki temu tylko raz potrzebujesz wyciągnąć i schować cały sprzęt, możesz obrobić je za jednym zamachem i jesteś wolna od brzydkiej pogody i światła w następnych dniach. Są ludzie, którzy praktykują tematyczne dni i bardzo sobie to chwalą – czyli np. jednego dnia zajmują się księgowością, innego pracą z klientami itp. Jeśli możesz sobie na to pozwolić to też warto taką opcję rozważyć 🙂
Cisza i spokój
Inne badanie na temat produktywności mówi z kolei, że przeskakiwanie z jednego zadania na drugie kosztuje za każdym razem nawet do 25 minut, bo tyle potrzebuje mózg żeby znów w pełni się na czymś skupić. Tak naprawdę tylko kilka procent ludzi potrafi “bawić się” w multitasking, więc jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że nie jesteś jednym z nich. Poruszam ten temat po to, żeby zachęcić Cię do zajmowania się tylko jedną sprawą naraz i nie przeskakiwania z karty na kartę w przeglądarce. Szczególnie podczas swoich dwóch (lub więcej) godzin dla biznesu w tygodniu postaraj się skupić się tylko na tym, co masz zaplanowane. Wyłącz telefon i powiadomienia, nie otwieraj maila, w miarę możliwości poproś rodzinę żeby Cię w tym czasie nie rozpraszali. W tym przypadku odradzam też technikę Pomodoro którą tak często się poleca – będzie to kolejny rozpraszacz. Jeśli siedzisz kilka godzin – jasne, zrób sobie przerwę i poruszaj się, ale jeśli jest to tylko krótki czas który możesz poświęcić raz w tygodniu to warto sobie zaplanować gimnastykę po, dodatkowo.
Kilka narzędzi, które mogą Ci się przydać:
Wspomniany już wcześniej Toggl do sprawdzenia, jak spędzasz czas
Asana, Trello lub Nozbe do tworzenia listy zadań (lub jakakolwiek inna aplikacja, która Ci pasuje)
Papierowy planner – często na papierze łatwiej się myśli i planuje a także nie ma tylu rozpraszaczy co na ekranie.
Pomodoro – żeby nie siedzieć zbyt długo w social mediach
FB feed eradicator – darmowa wtyczka do Chrome, która tymczasowo zablokuje Ci tablicę na Facebooku, żeby nie kusiła
Station – darmowa aplikacja, która pozwoli Ci mieć najczęściej używane programy (np. gmail, dysk google, asana, canva…) w jednym miejscu i może ograniczyć przerzucanie się między zakładkami.
Pamiętaj, że to system jest dla Ciebie, a nie Ty dla systemu. Nie musisz robić wszystkiego na 100% – nawet to odradzam. Zaplanuj sobie czas na wypoczynek, nie wypełniaj swoich dni co do minuty. Szczególnie uważaj z 3 krokiem systemu, łatwo tu przesadzić. Pamiętaj, że większa produktywność to nie jest dłuższe siedzenie, bycie wiecznie zajętym i zestresowanym i wyrabianie kolejnych targetów. Wydajniejsza praca to mądrzejsza praca, ma służyć do takiego rozplanowania wszystkiego i wykonania najważniejszych zadań, żebyś miała czas na odpoczynek i na to co lubisz. Czas wolny też jest ważny i nie zapomnij wpisać go w swój plan! Pamiętaj także o buforach czasowych – możesz sobie wpisać w kalendarz że idealnie skończysz projekt w piątek, ale nie ustalaj tego jako dzień odbioru projektu przez klienta, bo wystarczy że zadzieje się życie i kicha. Czasami też warto pogodzić się z tym, że Twoje priorytety są w tym momencie inne i nie uda Ci się poświęcić swojemu biznesowi tyle czasu, ile byś chciała. Zastanów się wtedy, czy dasz radę się w ogóle za to zabrać i robić minimum. Jeśli tak, nie denerwuj się i nie obwiniaj jeśli nie idzie tak szybko, jakbyś chciała. To znaczy, że masz ważniejsze sprawy w soim życiu w tej chwili i to jest okay! Nie da się robić wszystkiego naraz. Dostosuj swój plan do siebie teraz i działaj! 🙂
Dzisiaj porozmawiamy sobie o celach. Mam motywację żeby w tym roku nie skończyło się jak zawsze więc trochę poszperałam i podzielę się z Tobą technikami i pomocami które mam nadzieję pomogą nam postawić i osiągnąć cele. Gotowy? 🙂
Zanim postawisz sobie cel
O tak. Planowanie planowania, tym się najpierw zajmiemy! 🙂 Zaczniemy od bardzo niewinnego pytania: czego tak naprawdę chcesz? Ty jako Ty. Nie Twoja rodzina, nie chłopak czy dziewczyna, nie pani z reklamy i fit laska z instagrama. Co Ty chcesz osiągnąć? Siądź sobie wygodnie (albo idź na spacer, jeśli tak Ci się łatwiej myśli) i zrób sobie jednoosobową burzę mózgu.
Wypisz wszystko co Ci się kołacze po głowie, na razie niczym się nie przejmuj. Pamiętaj że cel nie musi być związany ani z zarabianiem pieniędzy, ani rozwojem osobistym ani schudnięciem 15 kg. Ludzie są różni i cele też są różne i to jest okay.
Kiedy masz już te kilka-kilkanaście pozycji postaraj podzielić się je na kategorie: np. rodzina, zdrowie, praca itd.
Ten jedyny?
Okay, mamy wypisane i podzielone na kategorie przed-cele. Jeśli jeszcze ich nie masz, to co tu jeszcze robisz? Sio do punktu pierwszego! Od czytania blogów samo się nie zrobi (chyba że czytanie blogów to był Twój cel – w takim razie gratuluję, osiągnąłeś go, pora na kolejny, więc też wróć do punktu pierwszego 🙂
Teraz z tego chaosu trzeba wybrać to, co jest dla Ciebie absolutnie najważniejsze lub to, co przyniesie Ci największe korzyści w najkrótszym czasie. Tutaj niestety muszę skomplikować sprawę bo są dwie szkoły które myślę że mogą przynosić efekty więc przedstawię Ci obie i zostawię Ci wybór.
Metoda numer jeden: Twój cel, żeby go osiągnąć, powinien stać się Twoim priorytetem. Priorytet powinien być jeden. Jak jest ich 17 to coś jest nie tak 😉 Dlatego wybierasz tylko jeden cel z jednej dziedziny, którym zajmiesz się na początek. To jest podejście które ja postaram się stosować w tym roku.
Metoda numer dwa: nie da się odizolować od życia np. tylko kariery – bo jeśli nie skupisz się też jednocześnie na zdrowiu czy relacjach to odbije się to też na pracy. Dlatego wybierz sobie 2-3 cele z różnych dziedzin, które będziesz realizować naraz.
Coś w tym stylu próbowałam zrobić w zeszłym roku, ale okazało się że pociągnęłam zbyt wiele srok za ogon i nic z tego nie wyszło. Postawiłam sobie zbyt wiele celów i byłam dla siebie zbyt surowa. Dlatego w tym roku spróbuję metody pierwszej, mam wrażenie że trochę zmodyfikowanej – dalej zamierzam działać w więcej niż jednej dziedzinie życia, ale jedna będzie tą “główną”, a reszta ma się dziać w swoim tempie i bez mojego perfekcjonizmu nad głową.
Wybierz metodę, która przemawia do Ciebie bardziej i pamiętaj, żeby tak czy siak nie brać na siebie zbyt wiele. Lepiej osiągnąć jedną rzecz niż mieć wyrzuty sumienia z powodu 17.
Jak wybrać? Urządź turniej. Jeśli wybierasz jeden cel, najpierw zdecyduj się na kategorię (czy np. najpierw chcesz popracować nad pracą, rodziną, zdrowiem…). Jeśli nie masz od razu w głowie odpowiedzi ustaw kategorie w pary i zrób konkurs – która jest dla Ciebie ważniejsza? Rób tak, aż zostanie tylko jedna, a wtedy urządź taki sam turniej pomiędzy poszczególnymi celami z tej kategorii aż zostaniesz z tym jednym jedynym.
Jeśli wybierasz kilka celów naraz postępowanie jest takie samo, ale zamiast jednego, wyłaniasz 2-3 zwycięzców 🙂
Jak stawiać cele?
Co, myślałeś że jak już cel z listy wybrany to puszczę Cię wolno? Ani mi się śni 🙂 Teraz przechodzimy do takiego sformułowania celu żeby aż sam z siebie chciał się realizować 🙂
Będę pisać o celu w liczbie pojedynczej bo tak mi łatwiej, jeśli wybrałeś metodę kilku celów postępowanie jest takie samo dla każdego z osobna.
No to do roboty. Najpierw sprawdzimy czy w ogóle leży na dobrej półce – bo Twój cel może być: – bezpieczny, czyli taki, który już kiedyś osiągnąłeś, wiesz, że nie będziesz miał z tym problemów, nie jest dla Ciebie żadnym wyzwaniem; – lekko przerażający, ale do osiągnięcia – coś poza Twoją strefą komfortu, ale nie niemożliwe; – niemożliwy – jakieś marzenie którego nie da się spełnić, przynajmniej nie od razu. Jeśli np. przez ostatnie 5 lat nie ruszałeś się z kanapy to wygrana triatlonu może nie być najlepszym pomysłem na początek.
Najlepsze efekty osiągniesz z celem lekko przerażającym – jest motywujący do działania, ale możliwy do osiągnięcia. Przy bezpiecznym możesz nie mieć motywacji, przy niemożliwym… cóż, raczej nie zobaczysz realizacji 😉 Jeśli więc masz cel w którejś z pozostałych dwóch kategorii to spróbuj trochę go zmodyfikować.
Gotowe? To lecimy dalej. Teraz sprawdzimy, czy Twój cel zależy od Ciebie. O co chodzi? Jeżeli na przykład Twoim celem będzie zarobienie x zł albo albo zdobycie y klientów, to czy ten cel zależy tylko i wyłącznie od Ciebie? Są w to wplątane jeszcze inne osoby, które mogą Ci pokrzyżować plany. Wystarczającą ilość klientów możesz mieć albo nie i niezależnie od efektu nie być wcale mądrzejszym.
Jeśli Twój cel nie zależy tylko od Ciebie daje Ci to wymówkę żeby go nie zrealizować. Możesz też go realizować do granic możliwości a i tak nie wyjdzie. Jak temu zaradzić? Zrobić plan (yay!), który potem możesz ocenić – wykonałeś czy nie?
Zastanów się: jak Ty zamierzasz osiągnąć ten cel? Jak przyciągnąć nowych klientów? Jeśli nie wiesz, to pierwszy punkt Twojego planu to dowiedzieć się jakie są sposoby żeby to zrobić. Jeżeli możesz to osiągnąć na przykład poprzez pisanie postów blogowych 2 razy w tygodniu to po jakimś czasie dasz radę zweryfikować czy udało Ci się to zrobić i czy to działa. A może trzeba sięgnąć po inną strategię? Ale o tym za chwilę.
Z drugiej strony, nawet jeśli Twoim celem będzie zgubienie z kg, to dalej tak naprawdę nie wiesz dokładnie jak to zrobić, a to świetna droga do odkładania na później i grzeszków. Właśnie dlatego potrzebujesz dokładnego planu jak osiągnąć swój cel, rozbicia go na drobniejsze nawyki i konkretne działania. Dlatego właśnie przechodzimy do kolejnego punktu.
Jak realizować cele?
Mamy już cel (mam nadzieję!). Potrzebujemy rozpisać plan i termin wykonania planu. Tym się właśnie na początek zajmiemy – terminem. Okazuje się, że człowiek to takie stworzonko, które najlepiej realizuje swoje cele jeśli ma je wykonać w ciągu 3 miesięcy (90 dni, jeśli tak wolisz). Daje nam to odpowiedniego kopa żeby nie zacząć “w następnym miesiącu” lub “po urodzinach Bobka” – jak się to zdarza przy celach rocznych. Jednocześnie 3 miesiące to jest już kawałek czasu w którym można zrobić całkiem sporo. Dlatego potrzebuję od Ciebie jeszcze jednej decyzji – czy ten cel, który masz już w głowie i na kartce, nadaje się do realizacji w ciągu 3 miesięcy? Czy jest to np. cel roczny, który chcesz rozbić na mniejsze 3-miesięczne podcele? Możesz iść w którą stronę tylko chcesz – mieć jeden duży cel rozbity na mniejsze albo jeden 3-miesięczny i po tym okresie wybrać kolejny.
Tak czy siak, dobrze jest go sobie rozbić na jak najmniejsze części i mieć przygotowany plan akcji. Tak, wiem, to mnóstwo roboty – ale tak naprawdę im więcej wysiłku dasz z siebie teraz, wciąż pełen chęci i wiary, tym łatwiej będzie dalej realizować swój cel kiedy dopadną Cię problemy i szare życie a motywacja zmaleje.
Okay, wszystko pięknie ładnie, ale głupio by było tak przepracować całe 3 miesiące i na końcu zrobić smutną minę bo klops. Jak temu zapobiec? Ano sprawdzać co jakiś czas jak Ci idzie i czy trzeba coś zmienić. Podobno świetnie jest (jeszcze nie testowałam tego systemu, ale zamierzam) pracować w dwutygodniowych sprintach – czyli dwa tygodnie wypełniasz zadania z listy, a potem robisz sobie dzień wolnego na podsumowanie jak sobie radzisz, czy to co robisz działa i czy można coś usprawnić. W taki sposób dasz radę już czegoś dokonać, a jeżeli się okaże że Twój plan jest totalną lub częściową klapą nie zmarnujesz dużo czasu tylko w porę poszukasz rozwiązania.
Co jeszcze może pomóc w osiągnięciu celu?
Oczywiście zapisz to, co chcesz osiągnąć. Miej zawsze łatwo dostępny plan, tak, ale zapisz też swój cel (najlepiej w taki sposób, żeby ktoś obcy go zrozumiał) i trzymaj na widoku. Może stwórz tablicę motywacji? Może być taka zwykła, na ścianie czy lodówce, a może też być na przykład na Pinterest a cel możesz trzymać spisany w portfelu (jeśli np. masz wyjątkowo wścibskich domowników).
Podziel się z innymi tym, co zamierzasz osiągnąć. Czy masz to “wykrzyczeć” wszystkim na Facebooku? Niekoniecznie. Ale dobrze by było podzielić się swoim celem z osobami, które Cię lubią i będą wspierać. Nie wszyscy muszą wiedzieć że planujesz zrzucić 10 kg albo wydać książkę, ale przyjaciele i rodzina którzy wiesz że w razie czego Ci pomogą a przede wszystkim będą Cię dopingować jak najbardziej!
Jak nie dać się zwariować?
Powiedzmy sobie szczerze, realizacja tego co sobie wymarzysz nie jest prosta – przynajmniej dla mnie. Jest cała masa rzeczy, które mogą pójść nie tak. O nadmiarze celów i braku konkretnego planu już mówiliśmy, ale co jeszcze może się wydarzyć? Poniżej kilka przykładów, które wpadły mi do głowy (jeśli jest coś jeszcze, z chęcią dowiem się z Twojego komentarza!):
Pomimo wszystkich starań coś, co miało być celem ciągle ląduje na samym końcu listy zadań. Jest to ewidentny znak że to wcale nie jest dla Ciebie priorytet. Nie potrzebujesz całej tej wielkiej otoczki, systemów, celów, partnerów, coachów i spisywania umów z samym sobą żeby np. zjeść ulubione ciastko albo lody. To czyny pokazują priorytety, więc jeśli nie chcesz czegoś zrobić to zawsze znajdziesz wymówkę żeby tego nie robić. Jeśli czujesz że powinieneś się czymś zająć, ale jakoś tak nie możesz się za to zabrać od pół roku to prawdopodobnie nie wstaniesz jutro z wielką ochotą żeby akurat teraz zacząć. To jest okay. Po prostu to nie jest Twój priorytet, jest on gdzieś indziej, dziękuję, dobranoc. Nie ma sensu się z tego powodu zadręczać. Poszukaj po prostu co jest dla Ciebie tak naprawdę w tym momencie ważne.
Czasami też (szczególnie chyba kobiety, ale mogę się mylić) próbują szukać priorytetów tam, gdzie ich nie ma. Robią 3 tony rzeczy dla swojej rodziny, ale uważają że potrzebują mieć jeszcze 50 innych celów, inaczej są złe. Bądź ze sobą szczery – jeśli bycie dobrym rodzicem, żoną, pracownikiem zawsze wygrywa ze wszystkim innym to nie jest to Twoja słabość, tak po prostu jest i to jest absolutnie okay. Po prostu bądź ze sobą szczery i miej świadomość że tak właśnie jest. Pomoże Ci to uniknąć wielu frustracji. Dzięki temu będziesz w stanie od razu ocenić że cel który da się osiągnąć tylko kosztem np. rodziny to będzie cel, którego nie osiągniesz. Zastanów się, jak go zmodyfikować lub obejść i ciesz się życiem bez poczucia winy.
Jeśli mimo wszystko wiesz że tego i tylko tego pragniesz najbardziej na świecie, ale Ci nie wychodzi, może warto zainwestować w pomoc? Znajdź kogoś, kto osiągnął to co Ty chcesz osiągnąć. Zapisz się na konsultacje czy coaching. Pojedź na konferencję związaną z danym tematem, kup książkę czy kurs który wiesz że będzie w stanie ruszyć Cię do przodu. A może masz przyjaciela lub znajomego który zna się na temacie i będzie w stanie pomóc Ci wziąć się w garść? Pora zainwestować w siebie, bejbe! 🙂
Kolejna sprawa: plan jest dla Ciebie, nie Ty dla planu. Szczególnie piszę to do tych perfekcyjnych stworków które biorą na siebie za dużo a potem nie dają sobie rady i kończą w smutku i z wyrzutami na sumieniu. Potem te wyrzuty dają przerzuty i chodzi człowiek i sobie wszystko wyrzuca. A jak mu gorzej to i innym wyrzuca. Jak tego uniknąć? Po pierwsze, dostosuj plan do swojego życia. Zobacz, co realistycznie dasz radę zrobić, z Twoim dziennym “rozkładem jazdy”, obowiązkami i czasem na odpoczynek i ewentualną migrenę. Po drugie, jeśli przez jakiś czas idzie Ci dobrze a potem okazuje się, że nie nadążasz za swoim planem a każde zerknięcie na niego wywołuje poczucie winy – zmień plan. Jeszcze raz: ma Ci pomóc – w momencie kiedy Cię stopuje, pora go zmienić. Wyrażam się jasno? 🙂
Ostatnia sprawa: motywacja.Dlaczego chcesz osiągnąć swój cel? Zauważyłam, że jeśli cel wychodzi z negatywnych uczuć, to jest go ciężej osiągnąć. Na przykład: jeśli chcesz zrzucić 10 kg bo jesteś gruby i brzydki i się nienawidzisz to każda porażka (nawet na innym polu) czy gorszy dzień będą powodować mocne turbulencje w drodze do celu. Postaraj się wyjść z pozytywnego miejsca i pozytywnie podchodzić do tego co chcesz zrobić i każdego małego zwycięstwa po drodze. Wiem że to banał, ale… działa 🙂
A teraz oddaję Ci głos – jakie masz cele? Co się u Ciebie sprawdziło lub nie jeśli chodzi o ich realizację? Jestem ciekawa 🙂
Jest nowy nawyk, który chcesz wyrobić. Cel, który chcesz osiągnąć. Schudnąć, rzucić palenie, zacząć nitkować zęby, ćwiczyć… Cokolwiek. Idzie dobrze, do pierwszej przeszkody, kiedy wszystko się sypie. Ej, przecież już nie ma co się dalej starać, równie dobrze mogę odpuścić do kolejnego zrywu silnej woli.
Znasz to? Ja niestety tak. Skoro to czytasz, Ty pewnie też – ale nie martw się, nikomu nie powiem 🙂 Powiem Ci za to, co mi pomaga żeby jednak wytrwać w postanowieniach. Gotowy? Okay, więc mój sekret to:
Maksymalnie ułatwiam sobie zadanie.
To jest właśnie moja rada: jeśli nie możesz wprowadzić jakiegoś nawyku u siebie postaraj się jak najbardziej ułatwić sobie jego wykonanie i jak najbardziej utrudnić sobie zejście z wyznaczonej ścieżki.
Chcesz ćwiczyć? Super! Ustal sobie konkretne godziny w tym tygodniu. Umów się z przyjacielem na wspólne ćwiczenia – ciężej Ci będzie odmówić. Kiedy jeszcze jesteś pełen zapału i optymizmu przygotuj strój i cały potrzebny sprzęt, i postaw tak żeby prawie się o niego potknąć kiedy nadejdzie czas. Zrób wszystko, żeby ułatwić sobie zadanie.
Chcesz schudnąć? Proszę bardzo! Nie kupuj batoników i chipsów. Szczególnie zimą, prawdopodobieństwo że po nie wyjdziesz jest zdecydowanie mniejsze niż to, że zjesz jeśli masz pod ręką. Znajdź sobie inne zajęcie lub przekąskę jeśli wiesz że oglądanie seriali jest możliwe tylko z kubełkiem lodów. Miej pod ręką coś dobrego i zdrowego na wypadek, gdyby naszło Cię na bezwzględne żarłaczenie tu i teraz. Naucz się kilku popisowych zdrowych dań. Ułatw sobie zadanie.
Chcesz zacząć nitkować zęby? Tu ciekawie mówił Tim Pychyl w tym wywiadzie (po angielsku). Mówił o “przeddecyzjach”, które mogą nam mocno pomóc lub zaszkodzić. Podał to właśnie na przykładzie nitkowania zębów. Ponieważ mu to nie wychodziło, postanowił sobie że będzie wyciągać nić dentystyczną kiedy sięga po szczoteczkę do zębów i kłaść ją na zlewie. Potem, kiedy po umyciu odkłada szczoteczkę do zębów od razu łapie nić w dłoń. Na tym etapie głupio by było tych zębów nie pomęczyć jeszcze chwilę 😉
Do powstania tego wpisu zainspirował mnie znajomy, który postanowił rzucić palenie, ale zatrzymał wszystkie papierosy. Jakoś mu… nie wyszło 😉 Potem była mama, która na wieść o moim dość ograniczonym obecnie jadłospisie zaczęła piec po dwa ciasta dziennie. Ta kobieta potrafi piec, więc z diety nici – aż tak silnej woli nie mam. Chciałam też wstawać wcześniej żeby wyrabiać się ze wszystkimi obowiązkami, ale jakoś ciężko jeśli siedzisz do drugiej w nocy bez wyraźnego powodu.
Widzę, że problem jest dość powszechny, dlatego chciałam Cię dzisiaj zachęcić – zastanów się, z czym się zmagasz? Jaki nawyk chcesz wprowadzić, ale Ci nie wychodzi? Wybierz jeden i rozłóż go na części, nawet tak małe jak w przykładzie z nitkowaniem zębów 🙂 Potem zostanie Ci już tylko zacząć. Powodzenia!
Ten idzie na pierwszy ogień bo taki miałam w 2016 roku. Więcej o nim pisałam też tu. Jest kilka wersji do wyboru: planer tygodniowy w formacie A5 oraz planery dziennie w formatach A5 i B5. Na stronie można ściągnąć darmowe arkusze żeby zobaczyć jak prezentuje się w środku. Typowo “babski” planer, z mnóstwem kwiatków i dodatków – mi akurat przypadł do gustu 🙂 Twarda okładka, 2 tasiemki – zakładki (moje dość szybko się odkleiły). Cena: 109 – 129 zł.
Z tej samej firmy co Happy planner, ale wersja bardziej minimalistyczna, jak sama nazwa wskazuje 🙂 Są dwie wersje: tygodniowa i dzienna. Format A5, twarda okładka z tkaniny, liczba stron zależna od wybranej opcji. Gramatura papieru 90g/m2. Dodatkowe atrakcje: zamykany na gumkę, w środku 2 tasiemki, koperta z tyłu plannera i autorska mapa celów. Cena: 109 – 119zł.
Spirala, twarda okładka, papier 80g/m2, 362 strony. W środku kalendarz miesięczny, kalendarz dzienny z harmonogramem i listą zadań, 120 inspiracji i ponad 70 cytatów. Dodatkowo roczna mapa celów, skrócony kalendarz roczny i notatnik. Cena: 94 – 108zł. Sklep z tego co widzę już nie istnieje, tak samo jak instagram i fanpage. Szkoda!
Kilka wersji plannerów, niektóre na spirali, niektóre książkowe. Format A5, papier 90g/m2. Ceny: 29 – 109 zł (nie wszystkie są na cały rok). Przykładowe zdjęcie:
Wszystkie modele plannerów dziennych powróciły do sprzedaży 😍 💎www.zaplanujswojsukces.pl 💎 #powrocilyplannery #mamynadziejezewystarczy #zaplanujswojsukces #plannerdzienny #plannerysukcesu #planner #golddiamonds #navygraystripes #mistygray #powderpink #blacknight #stonegray #militarygreen #silvermist #lagoongreen #twojsukcesjestwtwoichrekach
A photo posted by Zaplanuj Swój Sukces (@zaplanujswojsukces) on
Simple planner
Organizer półroczny. Można go zacząć wypełniać w dowolnym momencie bo nie ma dat. Format A5, twarda okładka, papier 100g/m2, 320 stron. Podobno jest dosyć ciężki. Dodatkowe atrakcje: 2 tasiemki, cele roczne, plan rozwoju osobistego, plan czasu realizacji wyznaczonych celów, miejsce na dodatkowe notatki, plan finansowy, lista prezentów świątecznych, party planner, kreatywny miesiąc. Niżej jest jeszcze Simple Calendar z tego samego sklepu. Przykładowe zdjęcie plannera:
Planner półroczny, w kilku kolorach, panowie też powinni wybrać coś dla siebie. Format A5, 192 strony, gramatura nie jest podana. Można zacząć wypełniać go w dowolnym momencie, nie ma dat. Dodatkowe atrakcje: 3 tasiemki, brelokowa pętelka, 15 różnych projektów stron, 8 biznesowych narzędzi. Cena: 90zł. Przykładowe zdjęcie:
Komplet 3 zeszytów (po 208 stron każdy), które starczą na pół roku planowania. Okładka miękka, format A5, papier 100g/m2. Dodatkowe atrakcje: gumka spinająca papier, w środku m.in.: miejsce na notatki, plany, cele długoterminowe i marzenia, rady Pani Swojego Czasu i motywujące cytaty. Cena: 98zł. Przykładowe zdjęcie:
A photo posted by ZARZĄDZANIE CZASEM DLA KOBIET (@paniswojegoczasu) on
Simple calendar
Czytając opis mam wrażenie że to też bardziej planner niż kalendarz. Ponownie twarda okładka, format A5, papier 90g/m2, 384 strony, 2 tasiemki. Dodatkowe atrakcje: cele roczne, rozwój osobisty, domowy plan finansowy, plan kreatywnego miesiąca, top zadania miesiąca, lista ważnych numerów telefonicznych i stron internetowych, notatki. Cena: 120zł.
Projekt Twoje Życie
Format B5, 216 stron, skóropodobna, czarna oprawa. Kalendarz dedykowany głównie dla przedsiębiorców, freelancerów, coachów itp. Dodatkowe atrakcje: miejsca na notatki, ćwiczenia coachingowe, miejsca na wyznaczanie celów rocznych, kwartalnych, miesięcznych i tygodniowych, inspirujące cytaty i artykuły z dziedziny rozwoju osobistego, miejsce na robienie podsumowań oraz temat przewodni na każdy miesiąc. Cena: 69zł.
335 stron na cały rok, twarda okładka, format A5, papier satynowy 100g/m2. Cena: 99zł, możliwość dodatkowej personalizacji (+20zł). Dodatkowe atrakcje: notatki, ilość wody wypitej w ciągu dnia, wykonane ćwiczenia, dzienne wydatki, menu na dany dzień, skrócony kalendarz miesięczny. Przykładowe zdjęcie:
Lady Planer
Planer z dużą możliwością personalizacji, zarówno wnętrza, jak i okładki, zapraszam na stronę po więcej szczegółów. Format A5, okładka na spirali, do wyboru miękka lub twarda. Cena: 115zł. Uwaga: osoby, które napiszą do Lady Planner wiadomość na Facebooku że przychodzą ode mnie (kliknijcie w zdjęcie poniżej i was przeniesie) – dostaną kod rabatowy na zakup plannera w cenie 99 zł (+ koszt przesyłki). Prawda, że miło? 🙂
W tej chwili oficjalna strona sklepu jest w przebudowie, wciąż można zamawiać przez Facebooka, a kiedy prace się zakończą podlinkuję też do nowej strony 🙂
Nie ma dat, więc można zacząć jego wypełnianie w dowolnym momencie. Starcza na pół roku. Format A5, spirala, twarda okładka z magnetycznym zamknięciem, papier o gramaturze 90g/m2. Dodatkowe atrakcje: plan roku, miejsce na notatki, miesięczne cele i nawyki, plan udanego tygodnia. Cena 79zł.
Będzie nadawał się też dla panów. Chociaż jest reklamowany jako planer dla szefów i osób decyzyjnych myślę że nie tylko oni mogliby z niego korzystać. Planner całoroczny, z dużą ilością stron (588 – dzienny, 272 – tygodniowy), twarda okładka, papier o gramaturze 90g/m2. Format B5. Dodatkowe atrakcje w zależności od wybranej opcji. Cena: 119zł.
Kalendarz, planner i notatnik w jednym. Kalendarz całoroczny, 385 stron, format A5. Powinien nadać się również dla panów. W sklepie jest też wersja A6 oraz inne minimalistyczne plannery, polecam sprawdzić wszystkie. Cena: 105 – 150zł (w zależnosci od formatu).
Wykonywany na zamówienie z Etsy – duże możliwości personalizacji okładki. Nasz polski, ma ponad 150 dobrych ocen. Na spirali, z gumką trzymającą wszystko w miejscu i wkładem który można dostosować do własnych potrzeb. Dodatkowe atrakcje: kontakty, miejsce na notatki. Na 12 miesięcy, możesz zacząć go wypełniać kiedy tylko chcesz. Cena: ok. 110zł. Przykładowe zdjęcia:
Różne rodzaje plannerów – na cały rok, na pół roku, 3 miesiące, format A6, format A5, czego tylko potrzebujesz. Papier 115g/m2. W formie mini-segregatora z wymiennymi wkładami – możesz sobie kupić jaki tylko chcesz. Cena: 119 – 149zł. Przykładowa okładka:
Format B5, twarda oprawa. Kalendarz zawiera 160 stron, w tym: plany i cele na 2017r. – 4 strony, listy to do – 12 stron, notatnik – 8 stron, finanse – 2 strony, plany na 2018 – 2 strony. Dodatkowe atrakcje: 3 tasiemki, koperta na papierowe bibeloty. Cena: 99zł. W sklepie jest też planner dzienny w formie 50 stron do wypełniania (coś w stylu notatnika do wyrywania stron) za 10,90zł. W tej chwili nie ma go w sklepie, więc linkuję do całego sklepu, w razie gdyby się pojawił. Przykładowe zdjęcie kalendarza:
Twarda okładka, spirala, 176 stron, waga 370g, papier 80g/m2. Dodatkowe atrakcje: harmonogram dnia, lista priorytetów, tabela posiłku oraz aktywności fizycznej danego dnia, kwartalne cele finansowe, zawodowe, prywatne i sportowe, warte uwagi książki, wydarzenia, miejsca i filmy na każdą porę roku, postanowienia noworoczne, planner urlopu, kontakty, notatki, kieszeń na drobiazgi. Cena: 79zł.
A photo posted by wondermarket (@thewondermarket) on
Balancy.me Calendar
Nowość od Niebałaganki 🙂 Minimalistyczny kalendarz w formacie A5. Gramtura papieru: 90g/m2. Starczy na rok lub dłużej – nie ma dat więc możesz zacząć wypełniać go kiedy tylko chcesz. Dodatkowe atrakcje: 2 wstążki, cele i plany na najbliższy rok, listy to-do, harmonogramy, harmonogram sprzątania, miejsce na notatki i koperta na papierowe bibeloty. Na stronie są też inne plannery. Cena: 96zł. Wnętrze możecie podejrzeć TUTAJ, a przykładowe zdjęcie poniżej:
Planner na 18 miesięcy – od lipca 2016 do grudnia 2017 roku. Jest kilka wersji, także np. dla osób dbających o sylwetkę (ten akurat jest na 12 miesięcy, bez zaznaczonych wcześniej dat więc możesz zacząć go wypełniać kiedy tylko chcesz). Plannery można dowolnie zmieniać i poszerzać o dodatkowe moduły, można też “wyciągać” z nich kartki. O tym jak to działa opowiada filmik:
Na stronie są też filmiki pokazujące wnętrze konkretnych modeli. A tutaj przykładowe okładki:
Planner na 54 tygodnie, format “kwadratowe A5”, 200 stron o gramaturze papieru 100g/m2. Dodatkowe atrakcje – do każdego kalendarza tygodniowego jest dodatkowa strona w kropki na notatki. Kalendarz można położyć na płasko i można też zacząć jego wypełnianie w dowolnym momencie. Przykładowe zdjęcie:
Planer w segregatorze, z wymiennymi wkładami (są trzy do wyboru). Każdy wkład starcza na trzy miesiące. Jest możliwość personalizacji okładki, wyboru wkładów i przekładek. Cena: 53 – 75zł. Przykładowe zdjęcie:
Planer 2017 Anato
Planer do wyboru w dwóch wielkościach: 20x24cm i 12,5×15,5cm. Na spirali, okładka we wzór kwiatowy. 208 stron, papier 90g/m2. Bez zbędnych udziwnień w środku. Daty wpisuje się samemu więc można zacząć korzystać w dowolnym momencie. Cena: 38 – 78 zł (w zależności od formatu). Przykładowe zdjęcie:
Tego pana chyba przedstawiać nie trzeba. Funkcjonalności też będą zależeć od konkretnego modelu, a na rynku jest ich bez liku. Ceny mniej więcej od 70 do 150zł.
A photo posted by AG Words and Crafts (@agwordsandcrafts) on
Rozwiązania online:
Najnormalniejszy w świecie i najbardzie popularny Kalendarz Google;
Asana – ostatnio zaczęłam używać i choć nie odkryłam jeszcze wszystkich funkcji, ale na razie to mój faworyt – jest kalendarz, są zadania, są projekty, można się tymi zadaniami dzielić z innymi (ha!). Z tego co widzę jest tylko po angielsku (choć mogę się mylić), ale nie powinno być to problemem, jest dość intuicyjna w obsłudze. Można jej używać za darmo.
Nozbe – kolejna angielska aplikacja, która często przewija się w rozmowach o plannerach. Sama nie korzystałam, ale wydaje mi się to bardziej narzędzie do zarządzania listą zadań i projektami, także z innymi osobami. Jeśli takie podejście jest tym, czego potrzebujesz to przez 30 dni możesz przetestować to rozwiązanie za darmo.
Trello – znów angielska aplikacja która ma grono zagorzałych fanów. Można tam tworzyć różnego rodzaju tablice, listy, wklejać linki i dzielić się tym z innymi (np. listą sprzątania na weekend z mężem :D). Ponownie, nie jest to stricte planner, ale być może jego funkcjonalności przypadną Ci do gustu. Można korzystać z niego za darmo.
Weekplan – po angielsku, coś co znalazłam zbierając materiały do tego wpisu – być może Cię zainteresuje? Z tego co widzę ma integrację z kalendarzem google, ma podział na tygodnie, życiowe role (np. przedsiębiorca, mąż, hodowca chomików) i cele (np. mieć więcej chomików). Jeśli używasz lub masz zamiar proszę podziel się opinią 🙂
Czuję że od samego pisania tego artykułu 2017 będzie najlepiej zaplanowanym rokiem w moim życiu. Teraz nie pozostaje nic innego jak rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady 😉
Spokojnie, wciąż dotrze tam do mnie Twój komentarz czy wpis był przydatny i czy znalazłeś coś dla siebie 🙂 Jeśli pominęłam coś ważnego też daj mi proszę znać, a jeśli znasz kogoś kto też poszukuje plannera dla siebie będzie mi bardzo miło jeśli podzielisz się tym wpisem.
PS. Zajrzyj też do komentarzy, wpis będę uzupełniać tylko o polskie pozycje, a np. Koralina dzieli się też inną 🙂
Dzień dobry! To ja, Twoja przyjaciółka prokrastynacja. Pamiętasz ten projekt, na którym tak Ci zależy? Jest świetny! Zróbmy go… jutro. A, miałeś się uczyć? Jasne, genialny pomysł! Potrzebujesz tylko coś zjeść żeby potem mieć siły, zrobić sobie herbaty i… o, widzisz jak tu brudno? To najlepszy czas żeby zacząć robić porządki w szafce. Przecież inaczej nie będziesz mógł się skupić!
Też znasz tą panią? Nie jest najlepszym doradcą, a tak czy siak czasem jej słucham. Ty też? Dzisiaj będzie trochę o tym jak wyprosić ją ze swojego życia. Najpierw jednak wypadałoby ją przedstawić i powiedzieć, skąd przyszła.
Prokrastynacja to dobrowolne odkładanie na później czegoś, co chcemy zrobić. To nie lenistwo, bo leniwy nie ma wyrzutów sumienia kiedy nie robi tego co powinien. Ktoś kto ma problem z prokrastynacją takie wyrzuty ma.
Nie chcę Cię zanudzać niepotrzebnymi faktami, ale sama nazwa prokrastynacja (łac. procrastinatio – odwlekanie) wywodzi się pierwotnie z łac. “pro crastinus”, czyli “na jutro, od jutra”. Znaczy to mniej więcej tyle, że nawet ci szalenie mądrzy starożytni mieli z tym problem. Ha! Teraz też nie myśl sobie że jesteś wyjątkowy bo odkładasz to, co trzeba zrobić. Nie odkładasz bo coś jest z Tobą nie tak, tylko dlatego, że jesteś człowiekiem. Wszyscy czasami prokrastynujemy. W mniejszym lub większym stopniu, ale każdemu się zdarza. Beyonce też.
Jak sobie z tym radzić?
Po pierwsze: ciężko jest zabrać się do pracy kiedy w ogóle nie wierzysz że uda Ci się swój cel osiągnąć. Kiepsko też z motywacją jeśli pracę musisz włożyć już teraz a na efekty trzeba długo czekać.
Na pierwszy problem dobrze działa wspierające środowisko, ludzie, którzy w Ciebie wierzą i pomagają a nie przeszkadzają. Nie umniejszaj efektu takich przyjaciół, szczególnie jeśli zmagasz się z problemami z samooceną.
Na obydwa problemy pomagają za to mikrocele. Co to znaczy? Ano to, że dzielisz swój wielki cel na małe porcje i łykasz po kawałeczku. Wykonanie malutkiego zadania daje nagrodę o wiele szybciej, dodaje pewności siebie i rozpędu do wykonania kolejnego małego zadania. Warto pamiętać żeby pod wpływem radości z wykreślenia podpunktu nie dowalić sobie 7 kolejnymi albo jednym byczym, tylko trzymać się metody małych kroczków 🙂
Dobrze jest mieć większy plan prowadzący do dużego celu i dzielić go sobie jeszcze na listy zadań np. na każdy dzień. Bardzo ważne jest też żeby nie kończyć pracy bez planu na kolejne “posiedzenie”. Wstając powinieneś mieć jasno określone co będziesz robić następnym razem. Inaczej jest duże prawdopodobieństwo że zaczniesz odkładać “na jutro” i ani się obejrzysz a minie pół roku 😉 To co zauważyłam u siebie to że konkretne zadanie powinno być proste i powinnam umieć sobie wyobrazić siebie robiącą i kończącą dany etap. Jeśli to co mam zrobić jest zbyt duże na jeden raz lub nie do końca jasne to znak że trzeba podzielić zadanie jeszcze bardziej.
Zrób sobie też przysługę i kiedy pracujesz nad tym na czym Ci zależy zajmij się tylko tym. Wyłącz wszystko co może Cię rozpraszać, nie udawaj sam przed sobą że jesteś bardziej produktywny sprawdzając “w międzyczasie” maile. Skoro tu jesteś i czytasz to znaczy że takie działanie Ci nie służy 😉 Walka z prokrastynacją i samodyscyplina są wystarczająco trudne, proszę, nie utrudniaj ich sobie dodatkowo. Skoro zaszedłeś już tak daleko, wyznaczyłeś mikrocele i zasiadłeś do pracy szkoda by było ten czas zmarnować 🙂 Bądź szczery sam ze sobą i przez wyznaczony czas postaraj się uczciwie zająć tylko tym jednym.
Czasami mimo wszystko ciężko jest się zabrać za pracę i trzeba wesprzeć samego siebie 😉 Czytałam kiedyś o badaniu w którym wykazano, że młodzi ludzie, którzy zobaczyli komputerowo postarzoną wersję siebie chętniej odkładali na swoją emeryturę. Powód? Ta “starsza wersja” ich samych stała się im bliższa. Warto to wykorzystać 🙂 W momencie kiedy masz wielką motywację i przypływ optymizmu nagraj dla siebie filmik lub napisz list, w którym opiszesz dlaczego chcesz osiągnąć swój cel, co Ci to da, jak się wtedy będziesz czuł… Sam siebie znasz najlepiej, wiesz, na czym zależy Ci najbardziej i jak Cię przekonać – zrób to jak najlepiej i puszczaj sobie w trudnych chwilach. Powinno pomóc zabrać się do roboty 🙂
Inna sprawa jest taka, że wcale nie potrzebujesz być w nastroju czy mieć niesamowitą motywację żeby podjąć działanie. Potrzebujesz po prostu zacząć. Pisałam o tym więcej TUTAJ. W skrócie chodzi o to, żeby, wena czy nie wena, wyznaczyć sobie konkretny czas na pracę i po prostu się za nią zabrać. Kiedy już ten czas nadejdzie nie podchodź do tego na zasadzie “muszę zrobić x”, “muszę skończyć y”. Zamiast tego powiedz sobie że teraz przez 20 minut będziesz zajmował się y albo teraz przez pół godziny zajmiesz się tymi małymi zadaniami. Czasami jeśli o tym zapominam to te 20 minut zamiast zasuwać martwię się tym jak wiele trzeba zrobić, więc uważaj żeby i Tobie się to nie przytrafiło 😉
To prowadzi nas do kolejnego punktu – jesteśmy ludźmi. Wiesz już, że wszyscy czasem coś odkładamy na później. Powiem Ci więcej – nawet jeśli zastosujesz się do wszystkich rad i wypracujesz sobie własne sposoby i tak czasem wciąż od czasu do czasu będziesz się przyłapywał na prokrastynacji. Co wtedy?
Po pierwsze: wybacz sobie. Jeśli zaczniesz sam na siebie psioczyć to nic Ci to nie da oprócz jeszcze gorszego samopoczucia i wstydu, który tylko pogorszy sytuację. Jeśli naprawdę chcesz walczyć z prokrastynacją to o wiele lepszym rozwiązaniem będzie zastanowić się dlaczego tym razem odkładasz na później i powoli się z tym uporać. Pomocne może być ustalenie sobie “reguł” na najczęstsze przewinienia, np.: “Jeśli złapię się na przeglądaniu Facebooka zamknę przeglądarkę i wrócę do pracy.”, “Jeśli zauważę że siedzę w kuchni robiąc piątą pod rząd herbatę to przestanę się kręcić jak smród po gaciach i wrócę do pracy”. Miej wysokie standardy, ale nie obwiniaj się jeśli Ci nie wyjdzie – po prostu staraj się jak najlepiej potrafisz i miej świadomość, że będą wzloty i upadki.
Zadbaj o siebie
Wiesz jaki powód najczęściej podają ludzie zapytani o to, dlaczego odkładają na później? Przemęczenie i stres. Jeśli chcesz być mistrzem produktywności i cieszyć się z jej owoców potrzebujesz o siebie zadbać. Dowiedzieć się, jaki jest Twój najważniejszy nawyk, zatroszczyć się o swoje zdrowie. Pracować mądrzej, a nie dłużej. To że siedzisz 12 godzin na dobę wcale nie znaczy że jesteś lepszy albo że pracujesz wydajniej niż gdybyś pracował nad tym 8 godzin. Jeśli nie chcesz swojej zguby, równowagę wprowadź, luby! 🙂
Podsumowanie:
Wszyscy czasem odkładamy na później.
Postaraj się o wsparcie otoczenia.
Wyznacz mikrocele prowadzące do tego, co chcesz osiągnąć.
Przygotuj szczegółowy plan działania obejmujący najbliższe kroki.
Zawsze kończ pracę wiedząc, co trzeba zrobić następnym razem.
Nie potrzebujesz weny. Po prostu zacznij.
Nie skupiaj się na efekcie, a na działaniu (“będę się uczyć przez 30 minut” zamiast “muszę się nauczyć na kolokwium”).
Skup się na jednej czynności naraz. Multitasking jest be.
Jeśli przyłapiesz się na prokrastynacji – wybacz sobie, wyciągnij wnioski i ruszaj dalej.
Zadbaj o siebie – przemęczenie to główny powód prokrastynacji!
Jeśli wolisz graficznie, proszę bardzo:
Źródła i dodatkowe linki:
Czekasz na wenę? Po prostu zacznij – mój tekst o tym, że wcale nie potrzebujesz idealnych warunków żeby zabrać się do pracy. Kilka punktów się powtarza, bo też do każdego co innego trafi 🙂
Boję się zacząć – co jeśli masz jakiś projekt, blog, biznes, który siedzi Ci w głowie i nie może z niej wyjść, lub jeśli masz problemy z przeskakiwaniem z kwiatka na kwiatek.
Co teraz? – jeśli próbujesz na przykład zdrowiej żyć – ale “od poniedziałku”.
Najważniejszy nawyk – czyli pierwsze pytanie jakie powinieneś sobie zadać, jeśli chcesz zacząć o siebie dbać.
Wikipedia o prokrastynacji, też o lękach które mogą ją wywoływać.
Proszę, jeśli nie masz czasu przeczytaj 3 razy na głos tytuł i podtytuł i sio do pracy 🙂 Jeśli potrzebujesz poczytać więcej to zapraszam 🙂
A więc masz piękny plan. Plan na zabranie się do pracy, napisanie książki, rozpoczęcie nauki do sesji czy cokolwiek tam sobie wymarzyłeś. Teraz tylko czekasz na wenę lub chociaż odrobinę spokoju i lepsze warunki żeby zabrać się za to na 100%. I co, ile już tak czekasz? Przyznawaj się tu szybko – tylko bez oszukiwania! 🙂
Ostatnio pisałam o tym co możesz zrobić teraz żeby przybliżyć się do celu. To dobrze działa, ale chciałabym się odnieść do tego z jeszcze innej strony. Naprawdę nie potrzebujesz “być w nastroju” żeby coś zrobić. Często słyszy się np. o pisarzach którzy nie czekają na wenę, tylko każdego dnia punktualnie o konkretnej godzinie siadają na tyłku i piszą przez określony czas. Wtedy wena przynajmniej wie kiedy ma przyjść 😉 A jeśli zastaje Cię na imprezie albo przy 3 sezonie serialu to się dziewczyna nie będzie narzucać.
Tutaj dochodzimy do kolejnego punktu – nie wykonuj zadania, po prostu je zacznij. Jeśli masz problem z prokrastynacją to jest całkiem spora szansa że po prostu przytłacza Cię wyznaczone zadanie. Powiedzenie sobie: “Muszę napisać książkę” albo “muszę nauczyć się na kolokwium”, “muszę zorganizować przyjęcie ślubne” czy cokolwiek tam sobie wybierzesz może powodować odpływ sił i chęci do pracy już na samą myśl. Dlatego zamiast robić całość podziel ją sobie na małe części które będziesz w stanie znieść. Ludzie nie robią projektów, tylko konkretne zadania – projekt jest po prostu zbiorem zakończonych zadań. Dlatego zamiast “nauczyć się na kolokwium” zacznij czytać jeden rozdział. Zamiast robić godzinny trening zacznij od zrobienia 10 przysiadów. Po prostu zacznij.
Pomaga też, jeśli nie skupiasz się na rezultacie, a na procesie. To znaczy że nie nastawiasz się że musisz np. napisać książkę czy rozdział, ale podchodzisz do tego na zasadzie “teraz przez 20 minut będę pisać do mojej książki”. Dzięki temu łatwiej jest się zmotywować i nie wyrywać włosów ze stresu.
Ok, wiesz już żeby nie robić tylko zacząć. Dzięki temu z “Aaaaa! Ale jak mam to zrobić? Jakby wiedział to już dawno bym to załatwił!” przejdziesz do “Hmmm… zacząć? No mogę.” i ani się obejrzysz a będzie po bólu 🙂 Wiesz też żeby nie skupiać się na końcowym efekcie tylko na procesie i małych krokach. Siadasz więc do pracy o wyznaczonej porze, nie czekając na wenę, i po pewnym czasie zdajesz sobie sprawę że nie idzie tak jak powinno. Może przyłapałeś się na siedzeniu na Facebooku zamiast na pracy? Spoko, każdemu się zdarza. Straciłeś czas, a teraz zapytaj siebie: “jaki jest następny krok?” i …po prostu zacznij. Pewnie na początku przyłapiesz się na tym wiele razy, ale z czasem będzie coraz lepiej 🙂
Kolejnym niebezpieczeństwem jest “potrzebuję przerwy” – nie, nie każę Ci siedzieć w pampersie, po prostu z doświadczenia wiem że te przerwy często przychodzą w momencie kiedy nie wiem co dalej – łatwo wtedy odejść, ale ciężko wrócić do pracy. Dlatego spytaj sam siebie dlaczego potrzebujesz przerwy i jeśli nie jest to nic pilnego to postanów sobie że np. doczytasz do końca daną stronę. Dzięki temu ćwiczysz silną wolę i nie poddajesz się zachciankom, a przerwę i tak robisz 🙂
Podobnie niebezpiecznym mechanizmem jest “to zajmie tylko minutę” – pewnie słyszałeś o zasadzie “jeśli coś zajmie Ci mniej niż dwie minuty zrób to od razu”. To bardzo dobra zasada, ale przy takich większych projektach nie za bardzo się sprawdza. Jedna minuta prowadzi do kolejnej i kolejnej a potem mieszkanie lśni a notatki do kolokwium leżą i płaczą 🙂 Dlatego jeśli po raz 30 z rzędu robisz coś co “zajmie tylko minutę” spytaj siebie czy to naprawdę jest to, czym w danej chwili powinieneś się zajmować.
Okay, wszystko ładnie, pięknie, ale żeby zadziałało potrzebujesz faktycznie zająć się tym wcześniej a nie na ostatnią chwilę. Jednym ze sposobów jakie znam jest zastanowienie się jak będziesz się czuł za kilka godzin/tygodni/lat jeśli teraz się tym zajmiesz, a jak będziesz się czuł jeśli tego nie zaczniesz? Dobrze działa nagrywanie filmików do samego siebie po zakończonym etapie zadania, kiedy jesteś zmotywowany i zadowolony z siebie że się udało. Potem przed kolejną sesją puść sobie taki filmik 🙂 Możesz też nagrać coś takiego właśnie jeśli nawaliłeś i powiedzieć sam sobie o konsekwencjach – dzięki temu po obejrzeniu takiej “automotywacji” łatwiej jest… co? Ano po prostu zacząć! 🙂
Powodzenia!
Jeśli ten wpis jest dla Ciebie wartościowy będzie mi bardzo miło jeśli się nim z kimś podzielisz 🙂
Dziś chciałabym Cię zachęcić do robienia, a nie czytania. Czytanie jest pożyteczne, pod warunkiem że wprowadzasz w życie co trzeba 🙂
Gotowy do działania? Okay, to jedziemy! Oto Twoje wyzwanie na dziś:
Co możesz zrobić żeby przybliżyć się do swojego celu – teraz? W tym momencie? Niech będzie nawet najmniejszy kroczek – ale teraz! Bez wielkich inwestycji czy przygotowań, choćby mała akcja którą możesz podjąć dzisiaj.
Twoim celem jest lepsze zdrowie, zrzucenie wagi itp.? Jak możesz podjąć lepszy wybór co do następnego posiłku? Może wysiądź dzisiaj przystanek wcześniej i dojdź do domu? Może zamiast kolejnej kawy, napij się wody? Nie czekaj do poniedziałku żeby na 100% zacząć dietę albo na nowy miesiąc żeby zacząć chodzić na siłownię 3 razy w tygodniu. Zacznij od małej rzeczy dziś, jutro dołóż kolejną, i w poniedziałek będziesz już o kilka dobrych wyborów do przodu 🙂
Co z tym wielkim projektem którym się zajmujesz ale jakoś porządnie zająć się nie możesz? Jaka jest najmniejsza akcja którą możesz dzisiaj podjąć? Nie chodzi o to żeby zacząć teraz panikować i wymyślać nie wiadomo co – prosta, malutka czynność. Może się nawet wydawać mało znacząca w tym momencie, ma Cię po prostu nie przerażać.
Chcesz zmienić pracę? Może zabierasz się do tego od 3 miesięcy – jak będziesz mieć czas – bo trzeba włożyć w to dużo pracy? Okay, a masz dziś 15 minut? Podpowiedź: masz, skoro tu jesteś. To poszukaj interesujących Cię ogłoszeń i zapisz na później. Umów się do fotografa na zdjęcia do CV. Poszukaj wzoru który Ci się podoba. Uzupełnij swój profil na LinkedIn. Zrób cokolwiek.
A teraz inny przykład. Może siedzisz w pracy zestresowany i nie wiesz w co ręce włożyć? Wybierz jedną rzecz, którą zrobisz. Ale uwaga: haczyk jest taki, żeby w ciągu 3 minut być produktywnym. Czyli jeżeli spośród miliona spraw do załatwienia wybrałeś przeglądanie Facebooka to mam dla Ciebie złą wiadomość – nie o to nam chodzi 😉 Wybierając coś pożytecznego co da się załatwić szybko i bezboleśnie sam sobie dajesz kopa motywacyjnego, zastrzyk energii że coś się udało. Łatwiej wtedy wpaść w ciąg załatwiania spraw a nie tylko stresowania się nimi.
Może wydawać się że to co robisz jest tak małe że w ogóle bez sensu się za to zabierać. Takimi małymi kroczkami to przecież nigdy nic nie osiągniesz. Cóż, jeśli próbujesz się za coś zabrać od pół roku i nie wychodzi to i tak bardziej bez sensu już nie będzie. Za to jeśli przez te pół roku codziennie robiłbyś jedną malutką rzecz to teraz prawdopodobnie niewiele by Ci zostało do zakończenia projektu.
To jest bardzo dobry sposób na walkę z prokrastynacją, czyli odkładaniem wszystkiego na później. Robisz coś na tyle małego że nie wymaga wielkiego przygotowania i planowania. Tym samym Cię nie przeraża, więc nie masz problemów z działaniem. Niby wygląda to tak że w ogóle nic się nie dzieje, ale jednak z perspektywy czasu okazuje się że ruszasz do przodu. Takie jedzenie słonia po kawałeczku aż zjesz całego (nie jedz słonia, to przenośnia) 🙂
Okay, do brzegu. Chodzi mi o to, że mała rzecz zrobiona dzisiaj ma o wiele większy efekt niż wielki zryw nie wiadomo kiedy. Wypróbowałam to na sobie, polecam.
To co, za co się teraz zabierasz? 🙂
Ustawienia zgody
Aby zapewnić najlepsze działanie strony, korzystamy z technologii takich jak pliki cookie, które umożliwiają przechowywanie informacji na urządzeniu i/lub uzyskiwanie do nich dostępu. Wyrażenie zgody pozwala nam przetwarzać dane, takie jak sposób korzystania ze strony czy unikalne identyfikatory. Brak zgody lub jej wycofanie może wpłynąć na działanie niektórych funkcji i usług.
Funkcjonalne
Always active
Techniczne przechowywanie lub dostęp są bezwzględnie niezbędne do realizacji uzasadnionego celu, jakim jest umożliwienie korzystania z konkretnej usługi wyraźnie zażądanej przez użytkownika, lub wyłącznie w celu przesyłania komunikacji za pośrednictwem sieci łączności elektronicznej.
Preferences
The technical storage or access is necessary for the legitimate purpose of storing preferences that are not requested by the subscriber or user.
Statystyczne
The technical storage or access that is used exclusively for statistical purposes.Techniczne przechowywanie lub dostęp wykorzystywane wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania sądowego, dobrowolnej współpracy ze strony dostawcy usług internetowych lub dodatkowych danych pochodzących od strony trzeciej informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zazwyczaj nie mogą zostać wykorzystane do zidentyfikowania użytkownika.
Marketingowe
Techniczne przechowywanie lub dostęp są wymagane do tworzenia profili użytkowników w celu przesyłania reklam lub śledzenia użytkownika na jednej bądź kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.