Czy powinnaś używać hashtagów na Pintereście? Nie. Koniec tematu, można się rozejść! Jeśli jednak zastanawiasz się skąd w Internecie tyle sprzecznych informacji na ten temat i dlaczego uważam że nie ma sensu ich używać pomimo że wciąż często je na platformie widać (nawet na moich pinach!) to zapraszam do lektury.
Zacznijmy od tego, że są 3 główne powody dla których mogłabyś chcieć użyć hashtagów:
Żeby „przypodobać się” platformie (algorytmowi);
Bo są one przydatne dla Twoich odbiorców;
Bo pomagają spełniać Twoje cele marketingowe / biznesowe.
Zacznijmy więc od samego Pinteresta i jego algorytmu, bo tu czai się największa pułapka.
Hashtagi na Pintereście – jak podchodzi do nich algorytm?
Stosunek Pinteresta do hashtagów najlepiej określić mianem „to skomplikowane”. Zacznijmy od tego, że nigdy tak naprawdę nie były one na platformie potrzebne żeby pozyskać z niej ruch – Pinterest jest wyszukiwarką, więc tak samo jak nie potrzebujesz na swojej stronie pisać #słowokluczowe żeby wypozycjonować się w Google, tak samo nie potrzebujesz robić tego na Pintereście.
Nie potrzeba tu hashtagów, bo algorytm bierze pod uwagę całą grafikę, tytuł pina, opis, otoczkę i to, o czym jest Twój profil. Z drugiej strony kilka lat temu Pinterest borykał się z plagą treści przypiętych z innych serwisów (np. Twittera czy Instagrama) i niedopasowanych do platformy, więc żeby to ukrócić, takie piny były penalizowane. Później ten zakaz trochę zelżał, a we wrześniu 2017 Pinterest puścił newsa, że heloł, od tej pory hashtagi są mile widziane. Miały one służyć szybkiemu sortowaniu treści od najnowszych (normalnie po wpisaniu słowa kluczowego w wyszukiwarce Pinteresta pojawiały się treści najbardziej zdaniem Pinteresta dopasowane do tego, czego oczekuje użytkownik).
Na stronach ze wskazówkami dla twórców pojawiły się także wtedy wytyczne, żeby używać kilku (o ile dobrze pamiętam 2 – 5) dopasowanych hashtagów. Ponieważ programiści Pinteresta na swoim blogu (czapki z głów jeśli przebrniesz przez więcej niż 2 wpisy!) od lat skarżą się na problemy z odpowiednim przetwarzaniem danych i często potrzeba kilku miesięcy (!) żeby Pinterest właściwie “zaszufladkował” Twojego pina przypuszczam, że miało im to pomóc w lepszej i szybszej dystrybucji treści. Raczej nie okazało się to jednak sukcesem, bo po kilku miesiącach wzmianki o hashtagach zaczęły znikać z poradników Pinteresta a w sierpniu 2020 podczas Pin Potential Summit Alexandra Nikolajev, reprezentatka Pinteresta, potwierdziła to co wszyscy już od jakiegoś czasu podejrzewaliśmy – żeby hashtagami na Pintereście już się nie przejmować, ale nie zostaniesz “ukarana” jeśli użyjesz kilku w opisie pina.
Jak jest teraz?
W większości hashtagi są już nieaktywne (czyli jeśli pojawiają się w opisie pina nie można ich kliknąć, tak jak było to w przeszłości). Wyjątkiem są jeszcze jakieś niedobitki jeśli korzystasz z Pinteresta na smartfonie:
Czy jednak wciąż segregują treści od najnowszych do najstarszych, w odróżnieniu od zwykłych słów kluczowych?
Po wyszukaniu #finanse i po prostu słowa “finanse” wyświetlają mi się te same wyniki:
Podobnie jest przy innych wynikach wyszukiwan, więc wygląda na to że główny powód, dla którego hashtagi zostały na platformie wprowadzone, nie ma już prawa bytu.
A co z użytkownikami?
Niektórzy twierdzą że ludzie są przyzwyczajeni do hashtagów i wręcz ich oczekują… wydaje mi się to jednak marnym wytłumaczeniem, a przynajmniej ja nigdy nie czytałam czegoś w Internecie i nie pomyślałam sobie “hm, tekst fajny, ale jakoś tu pusto, brakuje mi tak ze 30 hashtagów”.
Jaki jeszcze może być pożytek ze stosowania hashtagów na Pintereście?
Śledzenie swojej kampanii w Internecie. Jeśli masz swój firmowy hashtag lub prowadzisz kampanię marketingową z przypisanym do niej konkretnym hashtagiem, możesz chcieć go śledzić poprzez odpowiednie narzędzia (jak np. Brand24). Problem w tym, że Pinterestowi o wiele bliżej jest do Google niż do Instagrama czy Twittera, więc takie śledzenie może nie przynieść oczekiwanych rezultatów.
Tak samo jeśli chcesz śledzić kto przypiął coś bezpośrednio z Twojej strony umieszczając domyślny opis pina na swoich grafikach, o wiele lepiej jest to śledzić bezpośrednio w statystykach Pinteresta, a do śledzenia pinów przypiętych przez siebie polecam kody UTM.
Poszukiwanie skradzionych pinów: to był mój ulubiony sposób używania hashtagów na platformie. Ponieważ kradzież grafik i wrzucanie ich jeszcze raz z innym adresem URL było na Pintereście bardzo częstym zjawiskiem, lubiłam dodawać firmowy hashtag, raz w tygodniu go wyszukiwać i zgłaszać skradzione piny (często złodziejom nie chciało się zmieniać opisu do grafiki więc te hashtagi zostawały w skradzionym opisie). Był to jednak problem zdecydowanie częstszy na anglojęzycznej części platformy (niektórzy zgłaszali też że właśnie dzięki hashtagom nie tylko Pinterestowi, ale też botom łatwiej było znaleźć ich treści i było one częściej kradzione, jednak trochę inny pogląd ma na to np. Louise Myers i z mojego doświadczenia wydaje mi się, że może mieć rację). Pinterest mocno też próbuje te praktyki ukrócić – i z coraz lepszym skutkiem. W każdym razie, nawet jeśli sortowanie “od najnowszych” nie działa, to i tak hashtag firmowy działający jak słowo kluczowe może Ci się przydać. W takiej formie może on też służyć, razem z logo na grafice, jako wyróżnik Twojej marki i pinów, i jest to jedyny przypadek w którym sama rozważałabym dodanie # do opisu pina.
Ostatnią sprawą którą chcę poruszyć jest żywotność pinów z hashtagiem. Z eksperymentu przeprowadzonego przez Jennifer Priest z Smart Creative Social wynikało, że piny, które miały hashtagi w opisie były przez Pinteresta indeksowane szybciej, ale też “wypalały się” szybciej – był to jednak eksperyment przeprowadzony w 2018 roku, kiedy Pinterest jeszcze się z hashtagami lubił. Moim zdaniem jeśli obecnie taka różnica w żywotności pinów wciąż się pojawia (sama jej obecnie nie zauważam, ale też nie prowadzę jakichś wielkich badan w tym temacie) to działa to akurat na niekorzyść hashtagów – w koncu piękno Pinteresta polega na tym, że przy odrobinie szczęścia Twoje treści mogą dla Ciebie pracować przez lata, głupio by było więc to zaprzepaścić używaniem hashtagów. Jeśli natomiast tej różnicy nie ma, to po co przepłacać? 😉 W oczach Pinteresta raczej nie dodaje to nam punktów, użytkownicy też nie będą mieli frajdy z odszyfrowywania hashtagów.
Podsumowując…
Hashtagi na Pintereście – tak czy nie?
Uważam że nie ma sensu ich używać, chyba że stoi za tym konkretny cel (jak na przykład firmowy # który służy rozpoznawalności Twojej firmy) i jesteś świadoma za i przeciw. Zgodnie z obecnymi informacjami, używanie kilku dobrze dobranych tematycznie hashtagów nie powinno Ci zaszkodzić i ograniczyć widoczności Twoich pinów, jeśli więc chcesz ich używać lub uważasz że u Ciebie się sprawdzają – śmiało! Pamiętaj jednak o kilku zasadach:
najważniejsze są zawsze słowa kluczowe – jeśli używasz ich tylko w hashtagach nic dziwnego, że te piny u Ciebie działają;
nie dodawaj więcej niż kilka hashtagów i pamiętaj o dopasowaniu ich do platformy, czyli do tego, co wyszukują użytkownicy. Tak samo jak w Google raczej nikt nie wyszukuje #poniedziałkowe_kadry albo #środadzieńloda tak samo nie będzie tego wyszukiwać na Pintereście. Kopiowanie opisu i hashtagów z Instagrama raczej nie pomoże bo użytkownicy korzystają z tych platform w innych celach.
Jeśli dodajesz hashtagi, dodawaj je tylko w opisie pinów i tylko do nowych pinów – nie ma sensu edytować starych.
Ta-da! Oto i dłuuugaśna odpowiedź na proste pytanie – starałam się podać jak najwięcej źródeł i dat żeby pomóc Ci samej zdecydować jak wygląda sytuacja obecnie, nie dać się chaosowi i podjąć odpowiednią decyzję.
Druga odsłona przeglądu plannerów. Znów zaczniemy od plannerów, które nadają się dla panów, a potem przejdziemy już do całego zestawienia. A więc, jeśli jesteś mężczyzną możesz zerknąć na takie pozycje:
W tamtym roku to ten planner był najczęściej przez was klikany. Strona sklepu jest po angielsku, ale Kasia (swoją drogą bardzo sympatyczna!) jest Polką i sklep jest w Warszawie. W razie czego zamawiać można także przez jej Etsy. Planner starcza na 12 miesięcy i można samemu wybrać, od jakiego miesiąca ma się zacząć.
Dlaczego ten? Ano dlatego, że można go personalizować – okładkę i wnętrze. Możesz wybrać kolor i wzór (z podanych), a także słowa na okładce – może to być imię, logo, cytat itp. W środku masz możliwość wyboru wkładu – są 4 do wyboru.
Dodatkowe atrakcje: kalendarz roczny, miejsce na wpisanie najważniejszych dat, miejsce na dodatkowe notatki po każdym miesiącu oraz puste strony na końcu oraz strona z kontaktami.
Techniczne szczegóły: twarda, matowa okładka, spirala, gumka do trzymania wszystkiego w jednym kawałku. Planner ma ponad 200 stron i wymiary 17 x 20,5 cm.
Cena: ok. 110zł.
Inne: Oprócz tego plannera Kasia ma w swojej ofercie również plannery ślubne.
Dlaczego ten? Niby kalendarz, ale jednak bardziej według mnie przypomina planner. Będzie dobrą propozycją dla przedsiębiorców, osób na kierowniczych stanowiskach i zainteresowanych rozwojem osobistym. Oto, co mówi autorka:
Dodatkowe atrakcje: miejsce na notatki i podsumowania tygodnia, ćwiczenia coachingowe, miejsce na wyznaczanie celów: rocznych, kwartalnych, miesięcznych i tygodniowych oraz tematy przewodnie na każdy miesiąc.
Szczegóły techniczne: kalendarz w formacie B5, w twardej, skóropodobnej okładce z tłoczonym logo, 216 stron.
Dlaczego ten? Mamy 2 opcje do wyboru: organizer Greenery z zieloną okładką oraz organizer ekonomiczny – faktycznie są to chyba najtańsze plannery, jakie znalazłam (choć nie starczają na cały rok nieprzerwanego planowania). Opisy pod każdym z rodzajów:
Opis ze strony: “(…) daty wpisujesz samodzielnie, możesz więc zacząć, przerwać i wznowić notowanie w dowolnym momencie. A jeśli musisz coś szybko zapisać, a nie chcesz marnować miejsca na codzienne notatki, to na końcu znajdziesz strony przeznaczone specjalnie na to. Do tego specjalnie przygotowane listy do odhaczania pozwolą Ci zapisać filmy do obejrzenia, książki do przeczytania, czy daty do zapamiętania.”
Szczegóły techniczne: organizer w formie książkowej, twarda okładka, format A5, dodatkowa wstążka. Wystarczy na 36 tygodni planowania.
Opis ze strony: “Zaczynamy od widoku miesięcznego, gdzie na każdy miesiąc mamy przewidziane 6 tygodni. Możemy zagospodarować je dowolnie – jeden miesiąc na dwóch stronach albo wypełniać każdy tydzień bez przerwy. W dalszej części mamy narzędzia do planowania 36 tygodni – na jednej stronie harmonogram i z miejscem na szczegółowe zadania każdego dnia. W ten sposób łatwo możemy zaplanować każdy tydzień. Na końcu organizera znajdziemy miejsce na notatki i listy.Nie musimy się martwić straconym miejscem w czasie wakacji – sami wpisujemy daty, dzięki czemu zachowujemy pełną dowolność w planowaniu. ”
Szczegóły techniczne: organizer w formacie A5, na spirali, 100 stron na kredowym, matowym papierze 90g/m2. Starcza na 36 tygodni planowania.
Dlaczego ten? Myślę że tak jak nazwa wskazuje, przyda się osobom prowadzącym własną działalność – ale nie tylko. Tak naprawdę w tym roku są aż 3 różne wzory plannerów i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo są przemyślane i jak wiele jest opcji – dla każdego coś dobrego. Tutaj opiszę je tylko pokrótce, jeśli uważasz, że to coś dla Ciebie – zapraszam do sklepu.
Opis: “Planner dzienny CEO na rok 2018 jest idealnym rozwiązaniem dla osób, które lubią planować każdy dzień na osobnej stronie lub/i mają dużo zadań do realizacji każdego dnia. To narzędzie dla szefów i osób decyzyjnych. W tym plannerze każdy dzień tygodnia został wyposażony w harmonogram obejmujący godziny od 5 do 23 oraz dużo miejsca na wygodne rozpisanie wszystkich zadań zawodowych i prywatnych. Sobota i niedziela zostały umieszczone na osobnych stronach.” Planner obejmuje 12 miesięcy i jest datowany. Kolor można wybrać (jeśli jest jeszcze na stanie).
Dodatkowe atrakcje: jest ich DUŻO. Planner składa się z 3 części a każda ma swoje zadanie. Polecam sprawdzić wszystkie funkcje na stronie. Są m.in. cele, kontakty, planner podróży, plan działań marketingowych, sprawy prywatne, rozwój osobisty (np. książki do przeczytania, szkolenia…) i wiele, wiele innych. To ma być taki planner który ma wszystko czego Ci potrzeba. Z drugiej strony, ten akurat typ będzie raczej duży i ciężki (1,1 kg, 3,7 cm grubości), więc moim zdaniem nada się głównie jako planner biurowy. Plannery różnią się w tym względzie terminarzem, a dokładniej jego układem i dodatkowymi funkcjami. Do plannera możesz dokupić sobie dodatkowo uchwyt na długopis.
Szczegóły techniczne: Planner książkowy, z twardą okładką, czarno-biały, szyte strony, 3 wstążki. Format B5, waga 1,1 kg, grubość 3,7 cm, 594 strony na białym papierze 90g/m2.
Opis: “Planner tygodniowy CEO na rok 2018 jest idealnym rozwiązaniem dla przedsiębiorców i innych osób, które lubią planować każdy dzień w widoku tygodniowym oraz potrzebują harmonogramu oraz miejsca do zapisywania zadań do realizacji. To narzędzie dla szefów i osób decyzyjnych. W tym plannerze każdy dzień tygodnia został wyposażony w harmonogram obejmujący godziny od 5 do 22 oraz miejsce na rozpisanie priorytetów i pozostałych zadań do wykonania. Dla Soboty i Niedzieli przeznaczyliśmy tyle damo miejsca ile dla innych dni tygodnia.” Podobnie jak poprzednik starcza na 12 miesięcy i jest datowany. Kolor można wybrać (jeśli jest jeszcze na stanie).
Dodatkowe atrakcje: również multum, tak samo jak u poprzednika, ten planner jest jednak lżejszy. Plannery różnią się w tym względzie terminarzem, a dokładniej jego układem i dodatkowymi funkcjami. Do plannera możesz dokupić sobie dodatkowo uchwyt na długopis. Przykładowa strona:
Szczegóły techniczne: twarda oprawa, szyte strony, 3 wstążki. 280 czarno-białych stron 90g/m2, które nie powinny przebijać cienkopisów. Waga 0,6 kg, grubość 2,1 cm.
Opis: “Planner tygodniowy PRO na rok 2018 jest idealnym rozwiązaniem dla osób, które lubią planować każdy dzień w widoku tygodniowym oraz preferują pracę w trybie zadaniowym. To narzędzie dla osób wykonujących wolny zawód, profesjonalistów, specjalistów, blogerów. To coś dla osób prowadzących własną firmę, ale nie odbywających każdego dnia bardzo wielu spotkań umówionych na konkretne godziny. W tym plannerze każdy dzień tygodnia został wyposażony w dużo miejsca na wygodne rozpisanie wszystkich zadań zawodowych i prywatnych. Dla Soboty i Niedzieli przeznaczyliśmy tyle samo miejsca, ile dla innych dni tygodnia.” Podobnie jak poprzednicy starcza na 12 miesięcy i jest datowany. Kolor można wybrać (jeśli jest jeszcze na stanie).
Dodatkowe atrakcje: jak u poprzedników. Plannery różnią się w tym względzie terminarzem, a dokładniej jego układem i dodatkowymi funkcjami. Do plannera możesz dokupić sobie dodatkowo uchwyt na długopis.
Szczegóły techniczne: Twarda okładka, szyte strony, 3 wstążki. Format B5, grubość 2,1 cm. 280 czarno – białych stron o gramaturze 90g/m2 – nie powinny przebijać cienkopisów.
Dlaczego ten: Simple Planner jest już bardziej “babskim” plannerem – wciąż minimalistyczny, ale jednak typografia i złote elementy, a także duży wybór pastelowych kolorów mówią same dla siebie do kogo skierowany jest produkt 🙂 Wydaje mi się że Simple Calendar, także sprzedawany w tym sklepie, także można podciągnąć pod planner, więc również go tu umieszczam. zarówno planner jak i kalendarz są dwujęzyczne.
Opis: Starcza na 6 miesięcy, daty uzupełnia się w nim samodzielnie. Do wyboru jest wersja czarno – biała (bez okuć na okładce) lub pastelowo – biała (posiada okucia). W planie dziennym znajdziesz: 3 priorytety dnia, harmonogram, listę “do zrobienia”, miejsce dla ducha i zdrowia, miejsce dla samej siebie, “time out”, notatki i menu dnia. W planie tygodniowym znajdziesz: priorytety, menu i listę tygodnia.
Dodatkowe atrakcje: miejsce na cele roczne, numery telefonów, opis dużych projektów, lista prezentów świątecznych, party i travel planner.
Szczegóły techniczne: planner na pół roku, w twardej oprawie, z okuciami lub bez. Format A5, 336 stron na wysokiej jakości papierze off white 100g/m2. Planner szyty nićmi, dodatkowo 3 wstążki.
Opis: Kalendarz na cały rok 2018. W planie dziennym znajdziesz: 3 priorytety dnia, harmonogram, listę “do zrobienia”, miejsce dla ducha i zdrowia, miejsce dla samej siebie, “time out”, notatki, menu i zakupy dnia. W planie miesięcznym znajdziesz cytat motywujący oraz 2 dodatkowe strony na najważniejsze zadania miesiąca. Ten kalendarz również jest dwujęzyczny.
Dodatkowe atrakcje: miejsce na cele roczne, tabela czasu realizacji celów, plan na opis dużych pomysłów, domowy plan finansowy i więcej.
Szczegóły techniczne: starcza na 12 miesięcy. Twarda okładka, format A5, 404 strony na papierze 90g/m2. Planner szyty nićmi, z dodatkowymi dwiema wstążkami.
Dlaczego ten? Typowo “babski” planner, z mnóstwem kwiatków i dodatków. Już samo spojrzenie na stronę da pogląd na to, co Cię czeka. Możesz też tam podejrzeć, jak planner wygląda w środku. Warto zapisać się też na listę. Planner na rok 2018 różni się nieco od poprzedniej wersji: jest wydrukowany na grubszym papierze, oraz ma zadrukowaną kopertę z tyłu. Napis na okładce został wytłoczony złotą folią, a materiał, z którego wykonana jest okładka jest mocniejszy i trwalszy. Jest o wiele więcej miejsca na notatki. Zmienił się też format plannerów na mniejszy. Do wyboru jest planner z układem tygodniowym i dziennym. Poza układem nie różnią się jakoś drastycznie środkiem, więc opiszę je razem.
Dodatkowe atrakcje: obydwa plannery mają: mapę celów, kalendarz skrócony, 30-dniowe wyzwania, kartę pielęgnacji celu, motywujące cytaty (52 w tygodniowym i 365 w dziennym), plany miesięczne i notatki. W arkuszu planowania dnia znajdziesz m.in listę zadań, 3 priorytety czy notatki #bulletmadama. Dodatkowo w plannerze dziennym są także rytuały szczęścia. Można także dodatkowo dokupić sobie naklejki.
Szczegóły techniczne: twarda, kolorowa okładka, format A5, złote okucia. W środku 3 tasiemki oraz koperta. Papier kremowy o gramaturze 100g/m2. Wersja tygodniowa ma 265 stron i waży ok. 550g, natomiast wersja dzienna ma 448 stron i waży ok. 800g.
Dlaczego ten? Minimalistyczna wersja Happy Plannera. Nada się dla kobiet, które lubią elegancki i minimalistyczny styl. Tutaj też jest wersja tygodniowa oraz dzienna, a każda wersja jest dostępna w dwóch opcjach kolorystycznych.
Dodatkowe atrakcje: miejsce na notatki, lista zadań, harmonogram, notatnik, plannery celu, kalendarz w słupku, kalendarz skrócony, lista ważnych kontaktów, arkusz finansowy, lista ważnych wydarzeń, lista rzeczy do zrobienia na każdą porę roku.
Szczegóły techniczne: twarda okładka, wykonana z ekoskóry, do tego gumka zamykająca. Format A5, w środku koperta oraz 2 tasiemki. Planner dzienny ma 416 stron, a tygodniowy – 224 strony. Papier kremowy o gramaturze 90g/m2.
Dlaczego ten? Kolejna propozycja od twórczyń Happy i Minimal Plannera. Tym razem coś dla miłośniczek segregatorów i odpowiednich wkładów. W takim przypadku sam organizer może służyć kilka lat (wymieniasz tylko wkład) lub możesz wykorzystać go np. jako notatnik. Dodatkowo zostawiasz tylko to, co naprawdę Cię interesuje. Sam wkład podobny jest w stylistyce do Happy Plannera i starcza na 6 miesięcy.
Dodatkowe atrakcje: 4 kolorowe karty indeksujące, notatki, lista zadań, plany miesięczne, domowy budżet,mapa celów, planner celu i 30-dniowe wyzwania.
Szczegóły techniczne: sam organizer ma okładkę z eko skóry, ze złotym tłoczeniem. Całość jest zapinana na zatrzask. W środku jest plastikowa linijka, gumka na długopis, koperta i kieszonki. Wkład to 380 kolorowych stron w formacie A5 o gramaturze 100g/m2.
Dlaczego ten? Planner dzienny na 365 dni. Minimalistyczny środek, spirala, twarda okładka – a wszystko zapakowane w ładne pudełko, idealne na prezent.
Dodatkowe atrakcje: Oprócz plannera dziennego i miesięcznego znajdziesz tu m.in:
codzienność: ważne daty do zapamiętania, planowanie posiłków, 3 roczne cele do zrealizowania;
podróże: lista marzeń, szczegółowe planowanie podróży, lista rzeczy do spakowania, lista spraw do załatwienia przed podróżą, lista zakupów, finansowy plan podróży;
czas wolny: lista filmów i seriali do obejrzenia, lista książek do przeczytania, 4 listy życzeń – po 1 na każdą porę roku, listę promocji, zniżek i wyprzedaży;
zdrowy tryb życia: dzienne planowania posiłków, dbanie o nawadnianie organizmu, rubryka “ciało i zdrowie”, 30-dniowe cele i wyzwania;
święta: planowanie posiłków na Wielkanoc, Wigilię i Boże Narodzenie, świąteczna lista: zadań, zakupów i prezentów;
finanse: dzienne wydatki, miesięczne koszty i przychody, roczne podsumowanie.
Szczegóły techniczne: Format B5, 450 stron. Twarda okładka z matową folią i lakierem UV (jeden wzór). Planner jest na miedzianej spirali, a dodatkowo dostaniesz też 4 zakładki.
Dlaczego ten: do wyboru jest kilka rodzajów plannerów: książkowe lub na spirali na 250 dni (bold) oraz plannery na spirali na 100 dni (light). Każdy planner jest zapakowany w pudełko i dołączony jest prezent – do wersji bold są to naklejki i zakładka, do wersji light -zakładka. Daty uzupełnia się samemu, do wyboru są różne kolory okładki. W ofercie są także kalendarze.
Dodatkowe atrakcje:
wersja bold: plany: miesięczny i finansowy na 12 miesięcy, 50 stron na notatki, lista celów i ważnych wydarzeń, miejsce na najważniejsze telefony, maile i strony www. Plan dnia obejmuje: zadzwonić/mail do, harmonogram, najważniejsze na dziś, do zrobienia, lista zakupów/wydatki, trening/coś dla zdrowia, coś dla siebie, kawa/woda, menu dnia oraz myśl na dziś.
wersja light: plany: miesięczny i finansowy na 12 miesięcy, 40 stron na notatki, lista celów i ważnych wydarzeń, miejsce na najważniejsze telefony, maile i strony www. Plan dnia obejmuje: zadzwonić/mail do, harmonogram, najważniejsze na dziś, do zrobienia, coś dla siebie, kawa/woda i notatki.
Szczegóły techniczne:
wersja bold: dostępna w formacie książkowym lub na spirali. Wersja książkowa ma 3 wstążki w środku. Twarda okładka, z okleiną imitującą skórę, do tego metalowe narożniki w złotym kolorze. Format A5, 334 strony na papierze o gramaturze 90g/m2.
wersja light: złota spirala, miękka okładka pokryta folią matową. Format A5, 144 strony na papierze o gramaturze 90g/m2.
Dlaczego ten? Projekt Planner to planner w formie organizera / segregatora. Jest sprzedawany od razu z wkładem, a jeśli potrzebujesz, możesz standardowy wymienić na inny lub na kartki w kropki (przydatne do bullet journal). Do wyboru jest kilka kolorów okładek oraz dwie wielkości: A5 i A6.
Dodatkowe atrakcje: 5 przekładek tematycznych: planner dzienny i tygodniowy, finanse, notes, adresy. Nie wszystkie plannery mają wkładkę z planem dziennym, ale można sobie zamówić taki rodzaj wkładu, jaki jest potrzebny.
Szczegóły techniczne: organizer ze skóry ekologicznej, zapinany na zatrzask. Format A5 lub A6. Wkłady starczają od 2 miesięcy do roku użytkowania.
Opis: “doskonałe rozwiązanie dla osób, które potrzebują dokładnie rozpisać dzień od rana do wieczora. Każda ze stron stanowi harmonogram od 07:00 do 21:00, obok której znajduje się lista zadań do zrobienia oraz miejsce do rozpisania codziennych posiłków. Każdy dzień powszedni na osobnej stronie: harmonogram dnia, lista priorytetów i przestrzeń do rozplanowania posiłków. Sobota i niedziela razem na jedej stronie: notatki i przestrzeń do rozplanowania posiłków.”
Dodatkowe atrakcje: skrócony kalendarz na 2018 oraz 2019 rok oraz postanowienia noworoczne. Miejsce na ważne daty, kwartalne cele finansowe, zawodowe, prywatne i sportowe. Miejsce na warte uwagi książki, wydarzenia, miejsca i filmy na każdą porę roku. Widok miesiąca wraz z notatkami oraz miesięczny planner aktywności fizycznej, a także lista priorytetów na każdy miesiąc. Dodatkowo: kontakty oraz internetowe dostępy, ulubione przepisy kulinarne, monitoring wydatków, planner urlopu, notatki i kieszeń na drobiazgi.
Szczegóły techniczne: wymiary: 21x18cm, waga ok. 610g. 410 stron o gramaturze 80g/m2. Kolorowa, twarda okładka, spirala, dodatkowo tasiemka oraz gumka do zamykania.
Opis: “kalendarz o przejrzystym i funkcjonalnym układzie tygodnia na dwóch sąsiadujących stronach. Na początku każdego miesiąca jest miejsce do zaplanowania aktywności fizycznej oraz spisania priorytetów na nadchodzące tygodnie. Znajdziesz w nim także strony pozwalające wyznaczyć cele na cały rok, a także skupić się na krótkoterminowych zadaniach.”
Dodatkowe atrakcje: skrócony kalendarz na 2018 oraz 2019 rok, postanowienia noworoczne, miejsce na ważne daty, kwartalne cele finansowe, zawodowe, prywatne i sportowe. Oprócz tego warte uwagi książki, wydarzenia, miejsca i filmy na każdą porę roku. Widok miesiąca z miejscem na notatki, miesięczny planner aktywności fizycznej oraz comiesięczna lista priorytetów. Dodatkowo kontakty oraz najważniejsze internetowe dostępy, ulubione przepisy kulinarne, monitoring wydatków, planner urlopu, notatki i kieszeń na drobiazgi.
Szczegóły techniczne: wymiary 21x18cm, waga ok. 370g. 210 stron o gramaturze 80g/m2. Kolorowa, twarda okładka, spirala, dodatkowo tasiemka oraz gumka do zamykania.
Opis: “idealny dla osób, które potrzebują więcej miejsca na notatki w każdym tygodniu. Umieszczony na jednej stronie harmonogram tygodnia, sąsiaduje ze stroną przeznaczoną na notatki. Każdy z miesięcy poprzedza przestrzeń aktywności fizycznej oraz lista najważniejszych zadań na kolejne tygodnie. Planner zawiera również dodatkowe strony pozwalające skupić się na tym co najważniejsze w danym kwartale.”
Dodatkowe atrakcje: skrócony kalendarz na 2018 oraz 2019 rok, postanowienia noworoczne, miejsce na ważne daty, kwartalne cele finansowe, zawodowe, prywatne i sportowe. Oprócz tego warte uwagi książki, wydarzenia, miejsca i filmy na każdą porę roku. Widok miesiąca z miejscem na notatki, miesięczny planner aktywności fizycznej oraz comiesięczna lista priorytetów. Dodatkowo kontakty oraz najważniejsze internetowe dostępy, ulubione przepisy kulinarne, monitoring wydatków, planner urlopu, notatki i kieszeń na drobiazgi.
Szczegóły techniczne: wymiary 21x18cm, waga ok. 370g. 210 stron o gramaturze 80g/m2. Kolorowa, twarda okładka, spirala, dodatkowo tasiemka oraz gumka do zamykania.
Cena: 79zł.
Inne: w sklepie są też plannery (np. dzienny) w formie karteczek.
Opis: “Organizer składa się z poręcznego segregatora mieszczącego kartki w formacie A5. Do wyboru jeden z czterech kolorów segregatora. W środku znajdziesz 3 miesięczny wkład do organizera. Prezentujemy 4 różne wkłady, z których możesz wybrać jeden. 2 wkłady są w formacie planera tygodniowego, a 2 planera dziennego. Ponadto każdy wkład zawiera kalendarz roczny i planery miesięczne. W organizerze znajdziesz również przekładki (registry) na grupowanie projektów oraz czyste kartki na notatki.” Jeśli ten zestaw Ci nie odpowiada, możesz oddzielnie kupić segregator i interesujące Cię wkłady. Sam segregator odpowiada większości wkładów i innym akcesoriom o formacie A5 i w systemie 6 ringowym (dziurkowym). Kompatybilny z systemem Filofax oraz Memofix.
Dane techniczne: przy zestawie segregator + organizer dostajesz 6-ringowy segregator w formacie A5 w jednym z kilku kolorów, a do tego wkład z papieru 90g/m2 oraz przekładki.
Cena: 66 – 86 zł lub w zależności od wybranych opcji.
Opis: Planer w dwóch wersjach do wyboru: dziennej i tygodniowej. Daty uzupełnia się samemu.
Dane techniczne: format A5, zeszyt na spirali.
Cena: 39 – 42zł.
Inne: w sklepie jest naprawdę duży wybór różnych plannerów, list zadań, notatników i innych rzeczy związanych z planowaniem. Dla każdego coś dobrego! Są też wkłady / notesy do bullet journal.
Dlaczego ten? Bardzo kolorowy planner z dużą możliwością modyfikacji. Co ciekawe, “The Happy Planner™ można dowolnie wzbogacać o kolejne karty, zdjęcia, kieszonki, zakładki itp.” Występują w 3 rodzajach: big, classic i mini. Część z nich jest datowana i starczają na 18 miesięcy, część z nich nie ma dat i jest na 12 miesięcy. Możliwości jest naprawdę dużo, wiele okładek, wkładów i akcesoriów.
Dodatkowe atrakcje: na stronie nie ma zbyt rozbudowanego opisu tego, co znajduje się w środku. Wiem natomiast, że oprócz samego plannera można sobie dokupić dodatkowe wkłady, np. do prowadzenia budżetu.
Szczegóły techniczne: wszystkie plannery są na specjalnych ringach, które umożliwiają dowolne wkładanie/wyciąganie kart. Bardzie opisane jest to na filmiku:
Poza tym wiele zależy od rodzaju wybranego plannera. Ogólnie plannery mają sztywną, laminowaną okładkę i laminowane znaczniki miesięcy.
Planner Big ma wymiary: okładka – 23 x 28,5 cm; strony – 21,5 x 28 cm.
Planner Classic ma wymiary: okładki – 20 cm x 24,5 cm; strony – 18 cm x 23,5 cm.
Planner Mini ma wymiary: okładki – 14 cm x 19 cm (zbliżony do formatu A5).
Cena: w zależności od wybranej opcji, ok. 65 – 109zł.
Dlaczego ten? Miss Planner to tak naprawdę wiele różnych plannerów do wyboru: na cały rok, maxi, akademicki, na pół roku, premium, daily, bullet planner, ślubny, dog planner… Czego tylko dusza zapragnie. Porównanie oraz dodatkowe atrakcje najlepiej pokazuje tabelka (jest też na stronie sklepu):
Szczegóły techniczne: też większość widać w tabelce. Plannery są w formie organizera, do którego można dowolnie dokładać / wyciągać karty. Zarówno wkład, jak i wielkość i kolor organizera zależą od tego, co wybierzesz. Ten planner ma chyba największą gramaturę papieru – 115 – 120g/m2. Dzięki temu nie powinien przebijać. Organizer można kupić raz, a potem wymieniać tylko wkłady.
Cena: w zależności od wybranej opcji, ok. 79 – 209zł za zestaw, ok. 39 – 95zł za wkład do organizera.
Dlaczego ten? Niby kalendarz, ale jednak bardziej jak planner. W kalendarzu jest m.in. plan miesięczny oraz plan tygodniowy.
Dodatkowe atrakcje: cele i plany, listy to do, notes, rachunki i zobowiązania, plan oszczędzania i plany na 2019r.
Szczegóły techniczne: kalendarz w formacie B5, grubość ok. 1,5cm. Twarda, szyta okładka w dwóch kolorach do wyboru. W środku 3 tasiemki oraz koperta, 184 strony.
Dlaczego ten? Planner od Pani Swojego Czasu. Dopasowuje się do Twojego stylu planowania – łączy w sobie cechy planera, kalendarza i notesu w szare kropki.
Dodatkowe atrakcje: zależą tylko od Ciebie – planner oprócz części kalendarzowej ma także część notesową do samodzielnego uzupełniania (trochę jak bullet journal) i dodatkowo szablony, aby łatwiej było w nim rysować.
Szczegóły techniczne: 2 kolory okładki do wyboru, format B5, 296 stron, sztywna okładka, polska produkcja. Dodatkowo 3 kolorowe wstążki, kieszonka, gumka na długopis oraz gumka zamykająca.
Dlaczego ten? Duuuuża możliwość personalizacji – na stronie sklepu jest od razu link do ankiety / kreatora swojego przyszłego plannera. To właśnie ten planner był jednym z najbardziej chwalonych na grupach na Facebooku w tamtym roku. Jest także duża ilość plannerów tematycznych do wyboru.
Dodatkowe atrakcje: zależą tylko od Ciebie.
Szczegóły techniczne: także zależą od Ciebie. Format: A6, B6 lub B5. Ilość stron: 140 – 514, gramatura 80g/m2. Strony czarno-białe z kolorowymi elementami, okładka sztywna, pokryta laminatem (wzór można wybrać), do tego czarna spirala.
Dlaczego ten? Planner dzienny w formie książkowej lub na spirali. Starcza na 290 dni (daty uzupełnia się samemu).
Dodatkowe atrakcje: Plan miesięczny na 12 miesięcy, plan budżetowy na 12 miesięcy, lista ważnych wydarzeń i dat, lista kontaktów, lista książek, lista filmów, notatki.
Szczegóły techniczne: Format A5, do wyboru planner na spirali lub w formie książkowej. Okładka ze złoconym logo, punktowy lakier UV, folia ochronna matowa i złote klipsy. Środek: papier 90g/m2, zadruk czarno-biały.
Dlaczego ten? Nowy planner na cały rok, dla kobiet, które chcą mieć planner w stylu glamour. Do wyboru dwa kolory: jasnoróżowy i jasnoszary. Całość zapakowana jest w pergamin oraz w pudełko w kolorze plannera – idealnie na prezent.
Dodatkowe atrakcje: oprócz zwykłego plannera dziennego znajdziesz tam też: listę ważnych kontaktów, wykres postępów fitness, listę haseł dla zapominalskich, listę prezentów świątecznych oraz książek i filmów. Dodatkowo podsumowanie miesiąca oraz I kwartału 2019, roczny plan finansowy, ważne daty i wydarzenia, roczne plany i cele oraz 30-dniowe wyzwania.
Szczegóły techniczne: twarda oprawa w dwóch kolorach do wyboru, dodatkowo zabezpieczona metalowymi, złotymi okuciami narożników. Okładka jest pokryta niebrudzącą okleiną aksamitną i ma złote tłoczenia. Grzbiet jest szyty, a w środku znajdziesz kopertę oraz 2 tasiemki do zaznaczania. Papier 90g/m2, z zaokrąglonymi rogami.
Dlaczego ten? Półroczny planner w formie książkowej od Plannerki. Nazwa zobowiązuje, więc dostajesz coś w stylu autorskiego systemu planowania zawartego w fizycznym produkcie. Ma sporo miejsca na notatki, podsumowanie półrocza oraz kwartału, spis treści (+ pusty spis treści, aby rozpisać swoje notatki) i wiele innych bajerów. Można go używać w uzupełnieniu do innych produktów Plannerki.
www.plannerka.com
Dodatkowe atrakcje: tabela do rozpisywania celów, celownik do ich śledzenia, harmonogram tygodnia, arkusz “mój projekt”, plany: półrocza, kwartałów, miesięcy, tygodni i dni oraz arkusze na notatki. Na stronie Plannerki możesz także pobrać kilka arkuszy, aby zobaczyć jak wyglądają i czy to coś dla Ciebie.
Szczegóły techniczne: Planner półroczny w formacie A5. 384 strony, grubość plannera ok 2,9cm, całość szyta. Druk w odcieniach szarości, papier biały o gramaturze 90g/m2. W zestawie z plannerem dostaniesz także bloczek kartek samoprzylepnych, arkusz kolorowych naklejek i zakładkę.
Cena: 89zł.
Inne: na stronie znajdziesz sporo plannerów i innych przydatnych narzędzi np. w formie bloczków.
Dlaczego ten? Planner na 6 miesięcy, bez dat, na spirali. Do wyboru są trzy kolory okładki: czarno-biały wzór, turkus i szary.
Dodatkowe atrakcje: Plan roku i miesiąca. Postanowienia, plany, marzenia. Notatki, miesięczne cele i dobre nawyki, plan udanego tygodnia oraz tygodniowe zestawienie.
Szczegóły techniczne: planner półroczny w formacie A5, na sprężynie. W środku znajdziesz kolorową kartę tytułową, 192 strony o gramaturze 90g/m2 oraz zestaw naklejek.
Cena: 85zł.
Inne: na stronie znajdziesz też bloczki/notatniki do zapisywania listy zadań oraz takie z rozkładem dnia. Możesz też kupić je w zestawie z plannerem.
Dlaczego ten? Piękny planner do samodzielnego wpisania dat. Łącznie starczy Ci na 240 dni – jeśli zapisujesz średnio 20 stron na miesiąc, powinien starczyć Ci na rok. Wysyłany jest w pudełku, więc pakowanie na prezent jest z głowy 🙂 Co jest myślę bardzo oryginalne w tym plannerze to cytaty POLSKICH twórców: łącznie jest ich w plannerze aż 267.
Dodatkowe atrakcje: Całoroczne kalendarze skrócone na 2017/2018/2019/2020 rok oraz dwustronicowy plan na 12 miesięcy. Do tego planner celu ( x3), miejsce na początku i końcu kalendarza na napisanie listu do nas samych, miejsce na marzenia, miejsce na loginy i hasła, finanse w danym miesiącu oraz notatki. Dodatkowo sporo zdrowotnych atrakcji: miejsce na wpisanie aktywności fizycznej, liczby godzin snu oraz wypitej wody, pochwała codziennych przyjemności, plan posiłków oraz kontrola spożywanego glutenu, cukru oraz nabiału, a także miejsce na wpisanie zażytych leków/ dawki witamin oraz samopoczucia.
Szczegóły techniczne: Gruba, tekturowa okładka zabezpieczona aksamitną folią oraz metalowymi, złotymi narożnikami, oprawa szyta. Wzór na okładce: marmur; napisy tłoczone, wykonane metodą złocenia. Planner ma format A5 i waży około 0,5 kg. W środku ma dwie tasiemki. 330 stron na papierze o gramaturze 100 g/m²; środek – biało/czarny nadruk.
Dlaczego ten? Planner dzienny na 104 dni w formie kołozeszytu w twardej oprawie. Kilka rodzajów okładek do wyboru. Daty uzupełnia się samemu.
Dodatkowe atrakcje: 100 rzeczy które chcę zrobić w…. , lista ważnych kontaktów, telefonów, adresów, stron www….
Szczegóły techniczne: format B5, papier o gramaturze 80g/m2. Okładka twarda, pokryta folią, metalowe narożniki. W środku 2 wstążki oraz papierowa kieszeń.
Dlaczego ten? Dwie wersje do wyboru: planner tygodniowy i dzienny. Daty uzupełniasz sama, więc zacząć możesz w dowolnej chwili. Cena jak na taki planner też jest przystępna.
Dodatkowe atrakcje: kalendarz 2017, 2018, 2019, 2020, plan budżetowy (plan i realizacja), plan zajęć cyklicznych (np. lekcji, zajęć na uczelni), plan przyjęcia, urodzin, prezentów oraz planowanie projektów z podziałem na etapy. Oprócz tego znajdziesz tu tabele realizacji celu dzień po dniu, wykresy postępów, zdrowie, listy, kolekcje, przepisy, kontakty, numery kont, cytaty motywacyjne oraz strony do notowania (w kropki).
Szczegóły techniczne: planner dzienny starcza na pół roku, planner tygodniowy – na rok. Obydwa są w formacie A5, w twardej, foliowanej, matowej okładce. W środku znajdziesz dwie tasiemki oraz strony 100 g/m2 szyte nićmi – trwałe i dobrze otwieralne.
Dlaczego te? W większości minimalistyczne, oryginalne plannery. Jest kilka rodzajów do wyboru, więc nie będę psuć niespodzianki i po wybór zapraszam do sklepu. Jeśli wolisz jednak poszaleć z okładką są tam też plannery Magdaleny Tekieli:
Dodatkowe atrakcje: plannery są raczej minimalistyczne, więc wielu dodatkowych fajerwerków się raczej nie spodziewaj.
Szczegóły techniczne: w zależności od wybranego modelu.
Cena: w zależności od wybranego modelu, 79 – 135zł.
Inne: w ofercie są też np. plannery na biurko w formie bloczków czy zwykłe kalendarze. Z tego co wiem najbardziej lubiany jest Kalendarz “Papiery Wartościowe”.
Dlaczego te? Będą idealne dla tradycjonalistów – obie firmy mają długą historię tworzenia artykułów papierniczych, w tym znanych na całym świecie kalendarzy.
Dodatkowe atrakcje: w zależności od modelu, raczej nie spodziewałabym się fajerwerków.
Szczegóły techniczne: w zależności od wybranego modelu.
Cena: w zależności od wybranego modelu.
Wciąż nic? A może Bullet Journal?
Jeśli nic nie wpadło Ci w oko lub potrzebujesz czegoś indywidualnego, może warto zrobić sobie planner samemu? Kilka propozycji takich plannerów podałam wyżej, a tutaj dwa artykuły, które mogą Ci pomóc zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi:
Koniec! Mam nadzieję że wpis jest przydatny, jeśli tak – podaj go proszę dalej 🙂 A jeśli pominęłam jakiś warty uwagi planner – daj znać! Pochwal się też, który wpadł Ci w oko albo który masz już przetestowany i możesz podzielić się doświadczeniem – pomożesz innym w wyborze 🙂
Wszystkie zdjęcia w tym wpisie należą do twórców plannerów.
Komentarze. Cieszą chyba każdego blogera. Staramy się ułatwić życie czytelnikom i wspomóc dyskusję. Obecnie spotykam się najczęściej z trzema systemami komentarzy na wordpressie (wersja .org). Są to: Disqus, komentarze Facebooka oraz wbudowany w wordpress system komentarzy. Co jakiś czas widzę jak rozgorzewa dyskusja który jest górą i każda z opcji ma zarówno śmiertelnych wrogów i zwolenników. Postaram się przybliżyć wady i zalety każdego z systemów, tak, żebyś mógł wybrać ten, który odpowiada Ci najbardziej 🙂
Disqus
Obecny na większości blogów (moim też) i chyba przez to najbardziej kontrowersyjny. Niektórzy nie komentują jak widzą coś innego, inni z obrzydzeniem zamykają zakładkę, kiedy widzą ten system komentowania. Na plus na pewno przemawia to, że komentarze pojawiają się w wątkach, a nie jeden pod drugim, więc łatwiej jest się w tym wszystkim połapać. Dodatkowo komentator dostaje powiadomienie na maila, jeśli dostanie odpowiedź, może też otrzymywać zbiór najlepszych dyskusji z blogów, które komentuje. Dzięki temu komentarze wyglądają estetyczniej i są łatwiejsze do prześledzenia. Na komentarze można także “głosować” – coś w stylu “lubię” i “nie lubię” :).
Jeśli chodzi o wygląd – widziałam głosy zarówno za, jak i przeciw. Jedni uważają, że Disqus ładnie się wtapia w bloga, inni, że nijak nie da się go dopasować do ich szablonu. Faktycznie, opcji zmiany wyglądu nie ma tutaj wiele, więc jeśli jest to dla Ciebie ważna kwestia, zerknij sobie jak to wygląda i czy Ci pasuje 🙂
Kolejną cechą Disqusa jest fakt, że wystarczy że zalogujesz się na swoje konto raz, i możesz komentować na stronach z Disqusem do woli. Dla jednych jest to zaleta, dla innych wada 😀 Na przykład dla osób, które mają kilka internetowych ról / osobowości / hobby i nie chcą tego łączyć, może to być dużą wadą – muszą wtedy za każdym razem się wylogować i zalogować na inne konto, istnieje niebezpieczeństwo że się pomylą itp. Dlatego też jeśli myślisz że problem ten może dotyczyć Twoich czytelników, warto się zastanowić nad innym systemem komentarzy. Z drugiej strony jeśli Twój czytelnik ma tylko jedno konto i go używa, jest to idealne rozwiązanie, bo loguje się raz i nie musi za każdym razem wprowadzać imienia, maila i strony internetowej. Łatwo jest też Tobie znaleźć jego stronę (jeśli taką posiada), bo przeważnie jest ona wyświetlona w jego profilu Disqus.
I tak oto dochodzimy do kolejnej kwestii, czyli logowania się. Większość blogerów / osób posiadających biznesy online / zapalonych czytelników posiada konto Disqus, natomiast osoby spoza tego kręgu często nie mają tam konta i z różnych względów nie chcą go założyć. Spotkałam się na przykład z takim problemem, że blogerka kulinarna z zainstalowanym Disqusem dostawała komentarze głównie od innych blogerek kulinarnych, podczas gdy zależało jej na komentarzach z zupełnie innej grupy. Kiedy zmieniła system komentowania, zaczęła dostawać komentarze właśnie ze swojej grupy docelowej.
Dla osób, które nie chcą zakładać konta na Disqusie – możesz na swoim blogu ustawić możliwość komentowania jako anonim. Wtedy przydałoby się oczywiście moderować takie komentarze. Z jednej strony na wielu stronach pomogło to w ilości komentarzy, z drugiej wciąż jest wiele osób, które takiej opcji nie zobaczą i zostawią Twój blog bez komentarza.
Jest jeszcze jedna sprawa – od niedawna Disqus wprowadził płatne opcje. W zależności od opcji będzie możliwość większej ingerencji w wygląd Disqusa na stronie, możliwość łatwego zapisu i wiele innych, czyli odpowiedź na najczęstsze bolączki użytkowników. W wersji bezpłatnej Disqus może zacząć wyświetlać na Twoim blogu reklamy. Możesz je wyłączyć przechodząc na najtańszy płatny plan ($10 miesięcznie), lub jeśli jesteś małym, niekomercyjnym blogiem, stroną edukacyjną lub non-profit (wg Disqusa 95% jego użytkowników to takie strony) takie reklamy najprawdopodobniej nie będą u Ciebie w ogóle włączone.
Komentarze Facebooka
Okay, o Disqusie się rozpisałam, teraz będzie krócej 😀 Komentarze Facebooka to kolejna mocno rozpowszechniona opcja. Pozytywne strony są takie, że jednak większość ludzi ma Facebooka i nie musi się nigdzie dodatkowo logować żeby zostawić komentarz. Jest to też fajna opcja, jeśli chcesz zwiększyć zaangażowanie między swoimi czytelnikami.
Wady? Przede wszystkim jeśli piszesz na jakiś kontrowersyjny / osobisty temat, możesz spodziewać się mniejszej ilości komentarzy. Nie każdy chce, żeby jego znajomi widzieli tego typu aktywność (oraz nie każdy będzie chciał / potrafił ustawić sobie kto ma widzieć jego posty / komentarze). Ludzie często też uważają swoją stronę na Facebooku za prywatną, nie chcą się podpisywać swoim imieniem i nazwiskiem i w taki sposób udostępniać swoje informacje.
Wbudowane Komentarze WordPressa
Na nie znalazłam najmniej hejtu i pochwał, widać nie wzbudzają aż takich emocji 🙂 Plusem jest na pewno to, że nie potrzebujesz żadnej dodatkowej wtyczki oraz że nie są one zależne od żadnego innego zewnętrznego systemu. W takim przypadku żadna zewnętrzna awaria nie jest Ci straszna. Poza tym nie obudzisz się pewnego dnia do zewnętrznych reklam na swoim blogu, jak może to się zdarzyć w przypadku np. Disqusa. Jeśli chodzi o wygląd, zdecydowanie łatwiej jest takie komentarze dopasować do wyglądu szablonu, którego obecnie używasz.
Kolejny plus jest taki, że Twoi czytelnicy nie potrzebują żadnego dodatkowego konta, żeby skomentować Twój wpis. Jest to jednak zarówno zaleta, jak i wada – zamiast logować się jednym kliknięciem, potrzebują za każdym razem wprowadzić (lub choćby zacząć wprowadzać, przy opcji autouzupełniania) takie dane jak imię, email czy (opcjonalnie) strona internetowa. Dla wielu osób gra jest niewarta świeczki.
Żeby dostawać powiadomienia o nowych komentarzach też potrzeba zaznaczyć odpowiednie pole, a bez tego może być trudno o utrzymanie dyskusji. Podobno zadziałać tu może wtyczka Comment Reply Notification.
Wbudowane komentarze nie wyświetlają się też tak ładnie jak chociażby te w Disqusie. Zamiast wątków, komentarze są jeden pod drugim i czasem ciężko jest się w tym połapać. Dodatkowo nie każdy potrafi dodać na swojej stronie kod, który spowoduje że miejsce na wpisanie nowego komentarza będzie na górze. Niewielu będzie czytelników którzy zjadą na sam dół miliona komentarzy żeby zostawić swój (z drugiej strony, przy milionie komentarzy…. 😉 Na tę bolączkę pomóc może z kolei wtyczka WPDiscuz, która udaje system Disqus opierając się na wbudowanych komentarzach wordpressa. Przyznam, że sama się zastanawiam nad jej wypróbowaniem, zauważyłam że w tej chwili dostaję komentarze głównie od innych blogerów, a na przykład moi znajomi oraz inne osoby, które nie przebywają na codzień z blogami, wolą napisać do mnie np. wiadomość prywatną. W tym też momencie chciałabym Cię zapytać: jaki system komentowania najchętniej widziałbyś na tym blogu? Możesz odpowiedzieć w komentarzach (spodziewam się, że tu wygra Disqus ;), na moim facebooku lub instagramie lub przez maila. Z chęcią się dowiem jak ułatwić Ci życie 🙂
A jeśli chodzi o wybór systemu komentarzy na Twojego bloga, zastanów się:
Kto jest Twoim idealnym czytelnikiem? Czy czyta dużo blogów lub posiada własny?
Czy Twój czytelnik może mieć kilka kont (ze względu na pracę, hobby, itp.) i jest dla niego uciążliwe ciągłe przełączanie się między kontami?
Czy piszesz na tematy na które komentarze mogą być kontrowersyjne lub osobiste?
Czy prowadzisz stronę na której aktywnie zarabiasz i mogą się na niej pojawić kolejne reklamy? Czy je zniesiesz lub jesteś w stanie płacić za ich brak?
Na czym zależy Ci bardziej – na ilości komentarzy, na dyskusji, na budowaniu społeczności?
Która forma Tobie podoba się najbardziej? (W końcu Ty też musisz dobrze czuć się na swoim blogu, prawda?)
Dobrze, to teraz pytania dla Ciebie, a co! 🙂
Jakiego systemu komentarzy używasz u siebie i dlaczego? Zastanawiasz się nad zmianą?
Jak chciałbyś komentować wpisy u mnie?
Czy pominęłam jakąś ważną funkcję? O co uzupełnić wpis żeby był dla Ciebie bardziej przydatny?
Ostatnio było o darmowych bankach zdjęć. Ciężko tam jednak znaleźć odpowiednio dużo takich z miejscem na tekst, jasnych i pięknych, w klimatach na przykład biurowych – czyli idealnych na stronę, bloga czy do wrzucenia na social media. Najbardziej znane strony z fotografią stockową często też nie spełniają wymagań blogerów czy małych biznesów. Dzisiaj będzie więc o innych miejscach, w których można zaopatrzyć się w zdjęcia. Od razu lojalnie uprzedzam że wszędzie jest po angielsku i tym razem wpis kierowany jest głównie do kobiet. Jeśli znasz miejsca z “męską” fotografią to podziel się proszę w komentarzu 🙂
Kupując z tych stron wspierasz najczęściej małe biznesy, bardzo możliwe że takie jak Twój – gdzie każda sprzedaż cieszy i robi różnicę 🙂 A kupując przez mój link partnerski (oznaczony *) wspierasz też zakup dodatkowej puszki dla tego oto stwora (albo po prostu wesprzesz to co robię, bez dodatkowego kosztu dla siebie):
Jeszcze lepsza wiadomość jest taka, że jeśli nie chcesz to nie musisz nic kupować – większość z tych stron oferuje darmowe zdjęcia za zapis na newsletter, dzięki czemu można dobrze poznać styl fotografa. Jak się dobrze zakręcisz to możesz zdobyć darmowe fotki na dobre kilka miesięcy działalności 🙂
Gotowy? Okay, na początek dwie strony gdzie można wybierać i przebierać:
Są to miejsca gdzie znajdziesz zdjęcia od wielu wielu wielu fotografów. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę “stock photo” i szukać czegoś co wpadnie Ci w oko. Myślę, że najlepiej i najtaniej jest kupić od razu paczkę zdjęć (“bundle”) – dzięki temu wszystkie są “z jednej parafii” a i cena jest często dużo atrakcyjniejsza. Przy zakupie na Etsy VAT jest już wliczony w cenę, natomiast na Creative Market ta kwota jest dodatkowo naliczana, więc warto wziąć to pod uwagę 🙂
Creative market
Inne miejsca? Ależ proszę bardzo:
Boss Latina– specjalizuje się w bardziej eleganckich zdjęciach dla właścicielek biznesu. strona, gdzie za rozsądną cenę możesz subskrybować zdjęcia – nie zostawisz od razu portfela z całą zawartością. Masz możliwość subskrypcji przez 3, 6 i 12 miesięcy, jest też opcja miesięczna. Za zapis na newsletter dostaniesz darmowe fotografie, na przykład taką:
Boss Latina
Brittney Anne Studio – specjalizuje się w zdjęciach dla właścicielek biznesów online i blogerek. Na jej stronie dostaniesz paczki fotografii w stałej cenie. Od razu możesz też podejrzeć co dokładnie dostaniesz, więc nie kupujesz kota w worku 🙂 Za zapis na newsletter dostaniesz paczkę darmowych zdjęć, na przykład takie:
Brittney Anne Studio
Color U Bold* – kolejna stosunkowo tania opcja (w tej chwili $10 za miesiąc lub trochę taniej przy dłuższej subskrypcji). To akurat dość nowa strona, ale sama z niej korzystam (z płatnej opcji) i mogę powiedzieć że z każdą kolejną paczką zdjęć się rozkręca.
Color U Bold
Creative Convex– znany też jako Pink Pot. Kupisz tutaj mockupy i paczki zdjęć dla kreatywnych, nie ma opcji subkrypcji. Darmowe zdjęcia za zapis czekają, między innymi takie:
Creative Convex
Create Her Stock – $7 miesięcznie, możesz ściągać bez ograniczeń wszystko z całej galerii. Po zapisaniu się na newsletter dostaniesz dostęp do całkiem sporej galerii zdjęć, chociaż nie są to same “płaszczaki” (czyli popularne “flat lays”, zdjęcia przedmiotów z lotu ptaka).
Create Her Stock
Custom scene – a tu coś innego, bo cały pomysł polega na tym, że dodawane są różne elementy, które kupujesz i samodzielnie układasz z nich scenkę. Dzięki temu jeśli lubisz się bawić ale nie masz talentu do fotografii możesz stworzyć coś oryginalnego. Masz możliwość kupienia pojedynczych elementów, całych kolekcji a także zrobionych już wcześniej aranżacji. Uwaga: do tworzenia własnych scenek potrzebny jest program graficzny. Najlepiej spojrzeć do szczegółów konkretnego elementu, ale z tego co widziałam wszystko można edytować w Photoshopie, a większość także w darmowych programach graficznych typu Gimp czy Pixlr Editor. Za zapis na newsletter dostaniesz darmowe mockupy do edycji w Photoshopie, natomiast jeśli chodzi o możliwości jakie daje Custom scene, najlepiej zerknąć na firmowy instagram. Tutaj przykładowe zdjęcie:
Fempreneur Stock – zdjęcia dla przedsiębiorczych kobiet. Do wyboru są dwie opcje subskrypcji – za $20 lub $29 miesięcznie. Za zapis na newsletter dostaniesz darmowe fotki, takie jak na przykład ta:
Fempreneur Stock
Haute Chocolate – jeden z najpopularniejszych serwisów tego typu, szczególnie dla biznes-babek, blogerów i “kreatywnych”. Jest opcja subskrypcji rocznej lub półrocznej, a po zakupie dostajesz dostęp do ponad 1000 zdjęć. Dodatkowo przy zapisie na newsletter co miesiąc dostajesz darmowe fotografie. Oto przykładowa:
Haute Chocolate
Her Creative Studio – kobiece, delikatne fotografie do kupienia pojedynczo – większość za $17 sztuka. Za zapis na newsletter dostaniesz co miesiąc darmowe zdjęcie, na przykład takie:
Her Creative Studio
Ivory Mix* – strona z mnóstwem zdjęć już od $10 za pakę lub w modelu subskrypcyjnym. Oprócz tego znajdziesz tam duuużo darmowych fotografii i ciekawych materiałów (po angielsku) przydatnych w prowadzeniu własnego biznesu online.
Ivory Mix
Jenna Redfield – zdjęcia i mockupy do kupienia pojedynczo. Darmowe zdjęcia dostaniesz co miesiąc jeśli zapiszesz się do grupy na Facebooku.
Jenna Redfield
Kate Max Stock – spora galeria kobiecych, delikatnych zdjęć na bardzo przyjemnej, prostej licencji. Zdjęcia można kupować pojedynczo w sklepie ($15 za sztukę) lub zapisać się na subskrypcję w cenie $325 rocznie lub $95 co miesiące. Za zapis na newsletter dostaniesz kilka darmowych zdjęć, m.in. takie:
Kate Max Studio
Made by Kasia – okay, tak naprawdę chociaż Kasia ma swoją stronę, to sprzedaje przez Etsy, ale zależało mi na polskim akcencie, więc ją umieszczam. A co, wolno mi! 🙂 Kasia robi piękne, kobiece zdjęcia z dużą ilością wolnej, białej przestrzeni. Można kupić pojedyncze ujęcia, ale przyznam szczerze że są dość drogie. Za to żeby dostać od niej kilka darmowych zdjęć nie trzeba się nawet zapisywać na newsletter.
Made by Kasia
Milagros Rodriguez – możesz kupić u niej paczki zdjęć po około $5 – $15 lub zamówić sobie subskrypcję za $25 miesięcznie. Milagros daje też darmowe fotki – chociaż możesz za nią zapłacić 🙂 Oto przykładowa:
Milagros Rodriguez
Oh, Tilly – kolejna strona subskrypcyjna. $25 za miesiąc, $70 za 3 miesiące, $120 za pół roku. Całkiem sporo kolekcji. Zapis na newsletter = 3 darmowe zdjęcia miesięcznie prosto na Twojego maila. Oto przykład z kwietnia:
Oh Tilly
SC Stockshop – jest opcja wyszukiwania po kolorze lub po kolekcji, z tego co widzę jest też określone, ile razy można ściągnąć zdjęcie zanim je wycofają, przez co myślę że nie znajdziesz ich na 1534953 innych stronach 🙂 Z drugiej strony są dość drogie – jest możliwość kupowania tylko konkretnych kolekcji, nie ma subskrypcji. Styl możesz podejrzeć na instagramie, na przykład tu:
Stock Brand Subscription – jest opcja miesięczne, trzymiesięcznej lub rocznej subskrypcji, w rozsądnej cenie. Można też kupić pojedyncze zdjęcia i paczki fotografii od Rosemary na Creative Market, ale z tego co widzę subskrypcja opłaca się o wiele bardziej 🙂 Darmoszki za maila też są, chociaż ja akurat miałam problem z zapisaniem się na newsletter a strona czasami jest trudna w nawigacji. Przykładowe zdjęcia:
A post shared by Styled Stock Subscription (@stockbrandsubscription) on
Stock that rocks – zdjęcia dostępne albo pojedynczo (po $10 za sztukę) lub w opcji miesięcznej subskrypji (2 opcje do wyboru). Za zapis na newsletter dostaniesz 4 zdjęcia, m.in. takie:
Stock that rocks
Styled Stock Society *- 2 opcje cenowe subskrypcji, różniące się między sobą ilością zdjęć, które możesz ściągnąć każdego miesiąca. Wkrótce ma być też możliwość kupowania pojedynczych zdjęć / paczek. Za zapis na newsletter standardowo dają darmowe zdjęcia, na przykład takie:
Styled Stock Society
Turquoise and palm – kolejna strona z modelem subskrypcyjnym, ceny wychodzą całkiem przyzwoicie. Z tego co widziałam na stronie fotografie są bardzo zróżnicowane, nie tylko białe biurka, laptopy i kwiaty. Za zapis na newsletter dostaje się 15 zdjęć na start + kolejne co miesiąc. Tutaj przykładowe zdjęcie z instagrama:
A post shared by Alli🌴Brand & Stock Photography (@turquoiseandpalm) on
Twigy Posts – Jak na razie jest opcja kupowania pojedynczych fotografii, i są one jak na nasze polskie realia dość drogie – $10 za jedną. Widzę też że w przyszłości ma być możliwość subskrypcji, może tam będzie taniej. Oczywiście zapis na newsletter dostaniesz darmowe fotki, na przykład taką:
Twigy Posts
Wonderlass– 15 darmowych zdjęć, które możesz użyć bez podawania autora. Nie możesz ich za to użyć w swoich płatnych produktach, mówić że są Twoje lub rozdawać za darmo. Tutaj są tylko darmoszki – z tego co widzę na stronie nie można kupić więcej zdjęć, są za to różnego rodzaju darmowe kursy (po angielsku). Przykładowe zdjęcie:
Wonderlass
Jak wybrać najlepiej?
Moim zdaniem możesz pójść jedną z kilku dróg:
przejrzeć wszystkie strony i wybrać tę, która oferuje najbardziej dopasowane do Twojego biznesu zdjęcia i tam wykupić abonament;
jeśli potrzebujesz konkretnego koloru lub elementu to wyszukać go u różnych osób i kupować konkretne paczki;
raz na jakiś czas kupować mega pakę zdjęć tam gdzie akurat Ci najbardziej pasuje;
zapisać się na newslettery i korzystać z darmowych próbek 🙂
Osobiście najbardziej polecam Haute Chocolate, Color U Bold* i Ivory Mix*. Pamiętaj proszę, żeby przeczytać licencję zanim kupisz – dzięki temu będziesz wiedzieć jak legalnie korzystać ze swoich nowych łupów 🙂
Korzystasz z takich stron? A może znasz jakieś warte uwagi, które tutaj pominęłam? Chętnie się dowiem 🙂
Jeżeli prowadzisz swój biznes online lub bloga wcześniej czy później przyjdzie czas kiedy możesz potrzebować zdjęć – nie ukrywajmy, ładne zdjęcia wspomagają Twoje fantastyczne treści i sprzedaż. Nie każdy ma od razu budżet i chęć na kupowanie.
W związku z tym mam dla Ciebie dobrą wiadomość – w sieci jest mnóstwo miejsc, z których możesz pobrać darmowe zdjęcia dobrej jakości i legalnie ich używać. Przygotowałam listę ponad 80 takich miejsc, więc mam nadzieję że coś dla siebie wybierzesz 🙂
O licencjach słów kilka:
Najpierw jednak porozmawiajmy co to znaczy legalnie i na co zwrócić uwagę. Niestety, ale zdjęcie znalezione i podpisane jako “źródło: internet / google / pinterest” to najczęściej nie jest legalne zdjęcie. Używając takich zdjęć po prostu kradniesz czyjąś pracę i możesz pewnego dnia dostać pismo z wezwaniem do (dużej) zapłaty lub innego prawniczego “przyjemniaczka”.
O wiele lepiej jest wykorzystać darmowezdjęcia na licencji CC0 lub CC-BY i mieć święty spokój. Co to za licencje? W skrócie i uproszczeniu: Licencja CC0 pozwala Ci użyć zdjęcia w jakikolwiek sposób (nawet komercyjnie, więc możesz użyć go także w płatnym produkcie), bez podawania autora (choć oczywiście możesz to zrobić). Znów w uproszczeniu, ale jeśli spotkasz się z podpisem że zdjęcie jest w domenie publicznej (“public domain”) lub “rób co chcesz” (“do whatever you want”) to zasada użycia jest taka sama.
Licencja CC-BY również pozwala na użycie zdjęcia w jakikolwiek sposób, ale tutaj wymagane jest podanie jego autora.
Są oczywiście różne inne licencje, tutaj chciałam się skupić na tych, bo głównie takie zdjęcia będą się tu pojawiać 🙂 Niektóre banki zdjęć mogą rządzić się swoimi prawami, zbliżonymi do powyższych licencji. Nie jestem prawnikiem, więc jeśli bardziej interesuje Cię ten temat, polecam poradzić się kogoś obeznanego z prawem autorskim. Na początek możesz też co nieco poczytać u Wojtka TU lub u Magdy TU.
A propos świętego spokoju (mojego i waszego):
jeśli chodzi o wyszukiwanie zdjęć przez grafikę google z zaznaczonym typem licencji to często jest ona przekłamana, więc jest to ryzykowne posunięcie. Jest duża szansa że będzie dobrze, ale może Ci się też licencyjna nóżka powinąć 🙂
używając zdjęcia np. do stworzenia plakatu który chcesz sprzedawać lub na okładkę książki czy jakikolwiek inny płatny produkt mimo wszystko najlepiej jest takie zdjęcie kupić i w razie czego mieć na to papierek. Tak, zgadłeś, jestem prawnym strachopuchem i chciałabym żeby wszystko było jak należy 🙂 Zrobisz sobie z tą wiedzą co zechcesz, ale wolę takie rzeczy zaznaczyć dla innych takich egzemplarzy jak ja 🙂
przed pobraniem zdjęcia sprawdź proszę jeszcze raz licencję – to że jakaś blogerka sobie coś tam pisze to nic, zobacz sam bo i problemy w razie czego Twoje będą 😉
Okay, my tu gadu-gadu, a darmowe banki zdjęć czekają. Oto one, specjalnie dla Ciebie 🙂
Darmowe zdjęcia – najpopularniejsze:
Potrzebujesz zdjęcia szybko i pewnie? Spróbuj na tych stronach. To najbardziej popularne i największe miejsca, które wyszukują zdjęcia na wielu stronach z darmowymi fotografiami jednocześnie. Radziłabym zacząć tutaj, a jeśli z jakichś powodów nie znajdziesz tego, czego potrzebujesz, szukaj dalej na kolejnych stronach.
Pexels– wyszukiwarka z kilku stron ze zdjęciami na licencji CC0. Podoba mi się dodatkowa opcja wyszukiwania po kolorze – czasami zdjęcie po prostu musi pasować kolorystycznie a taka wyszukiwarka ułatwia sprawę.
Pixabay – kolejna wielka wyszukiwarka z mnóstwem zdjęć w wielu kategoriach. Znajdziesz tutaj nie tylko zdjęcia, ale też ilustracje czy wideo. Można też wyszukiwać zdjęcia o określonej kolorystyce czy orientacji.
Unsplash – jedna z najbardziej znanych stron tego typu. Można tam znaleźć naprawdę wiele fotografii z przeróżnych dziedzin. Co jest dla mnie fajne to możliwość tworzenia własnych kolekcji po zalogowaniu. Możesz więc zachomikować sobie zdjęcia na później albo przeglądać kolekcje innych (czytaj: ktoś wykonał pracę za Ciebie, grupując zdjęcia o podobnej estetyce czy tematyce :D). Na stronie jest informacja, że wszystkie umieszczone tam fotografie są na licencji CC0, a na każdego autora zdjęcia łatwo przekliknąć i sprawdzić jego stronę 🙂
Darmowe zdjęcia – misz-masz
Nie znalazłeś czego potrzebujesz? To może spróbuj tu:
Alegri – zdjęcia na licencji CC-BY (czyli z podaniem autora). Jest wyszukiwarka, co nie zawsze przy tego typu stronach się trafia 🙂
Avo Pix – wiele kategorii, wyszukiwanie po kolorze. Zdjęcia i wektory na licencji CC0.
Barn Images– strona założona przez dwóch fotografów z Łotwy. Zdjęcia na niej umieszczane nie są na licencji CC0, ale wciąż można ich używać na blogu czy stronie.
Cupcake– głównie zdjęcia przyrody i z podróży, niestety bez podziału na kategorie ani bez wyszukiwarki.
Death to the stock photo– w wersji darmowej co miesiąc otrzymujesz na maila paczkę fotografii. Dopiero testuję, więc jak na razie niezbyt wiele mogę powiedzieć.
Designer’s Pics– zdjęcia robione przez Jeshu Johna z Indii, do użytku prywatnego i komercyjnego.
Doing Stock – zdjęcia na licencji CC0, z wielu dziedzin.
Epicantus – zdjęcia robione przez Darię, niestety nie doczekały się jeszcze podziału na kategorie czy wyszukiwarki, ale mają swój urok i styl, więc jeśli Ci się spodobają prawdopodobnie nie będzie to wielką wadą 🙂
Fancy Crave – ciekawa strona z wysokiej jakości fotografiami na licencji CC0. Na stronie są też dostępne tematyczne paczki zdjęć, które można ściągnąć za darmo lub zapłacić “co łaska”.
Finda – wyszukiwarka zdjęć na licencji CC0 z kilku serwisów. Umożliwia wyszukiwanie po kolorze.
Foter – tutaj potrzebne będzie podanie autora, każde zdjęcie ma też przypisaną swoją licencję, którą warto przeczytać 🙂 Na razie jest podział na kategorie: biznes, zwierzęta i natura.
Free iMage Bank– podział na kategorie i wyszukiwarka, czego chcieć więcej? Za zdjęcia można zapłacić, ale można też pobrać za darmo (za to trzeba zostawić swój adres e-mail).
Free Images – zdjęcia na licencji CC-BY (trzeba podlinkować do strony). Żeby w pełni z niej korzystać trzeba założyć konto. Strona w moim odczuciu trochę mało przyjazna dla użytkownika.
FreePik – dla odmiany strona po polsku i wyszukiwarka też po polsku 🙂 Można tu znaleźć nie tylko zdjęcia, ale też wektory, ikony czy pliki PSD. Zdjęcia w darmowej wersji wymagają podania źródła. Jest też wersja premium.
Free Stocks – kolejna ciekawa strona ze zdjęciami na licencji CC0, co ciekawe stworzona przez Polaków. Godna polecenia, nie jest tak znana a ma ciekawe zdjęcia wysokiej jakości.
Get Refe – taka trochę dziwna strona, kiedy kliknęłam na zdjęcie którym byłam zainteresowana otworzyło mi odnośnik w nowej karcie + nowe okno z reklamą. Poza tym zdjęcia najpierw się dodaje do koszyka, trzeba założyć konto itd. Niemniej jednak niektóre zdjęcia są ciekawe i warte zachodu.
Good Free Photos– zdjęcia z wielu kategorii (można wybrać kraj – niestety Polski nie ma). Są tu też na przykład darmowe grafiki. Strona wydaje się trochę przestarzała jeśli chodzi o układ i design.
Good Stock – strona ma nie tylko kategorie, ale też podkategorie, co mi się bardzo podoba bo można zawęzić poszukiwania i nie tracić czasu na przeglądanie miliarda zdjęć ludzi jeśli interesują Cię np. tylko kobiety.
Gratisography – kolejna “prywatna” strona, tym razem Ryana McGuire. Co tydzień dodaje on nowe zdjęcia z różnych kategorii. Ma dość specyficzny styl, więc jeśli szukasz czegoś trochę innego warto do niego zajrzeć.
HiRes Stock – zdjęcia do użytku prywatnego i komercyjnego, autorom bardzo zależy na podpisaniu źródła, ale nie jest to konieczne.
IM Creator– darmowe zdjęcia (i nie tylko) do użytku komercyjnego. Są kategorie, jest wyszukiwarka. Na banerze każdej kategorii widać od razu, ile elementów zawiera.
ISO Republic – “Darmowe zdjęcia dla kreatywnych”, podzielone na kategorie i z możliwością wyszukiwania. Na stronie są też paczki premium do kupienia.
Jay Mantri – strona założona przez (uwaga, uwaga!) Jaya Mantri. Zdjęcia robione przez niego głównie do projektów graficznych, wrzucone do sieci na licencji CC0.
Jeeshots – tym razem strona Czecha. Jan Vasek pozwala na komercyjne użycie swoich zdjęć bez podawania autora.
Jest Rudo – nasza rodzima blogerka Natalia też ma swój darmowy bank zdjęć 🙂 Licencja jest trochę inna, oto opis z jej strony: “Wszystkie fotografie możesz pobrać, edytować oraz rozpowszechniać za darmo na użytek własny i bez żadnych konsekwencji oraz konieczności podawania źródła (CC-NC), czy to nie wspaniale? 🙂
Zdjęcia śmiało wrzuć na bloga lub na stronę internetową.”
Kaboom Pics – polski akcent, strona założona przez Karolinę. Oferuje piękne zdjęcia z różnych kategorii, można też je wyszukiwać. Co jest fajne to to, że często jest kilka ujęć tej samej scenerii, co przydaje się jeśli chcesz uzyskać spójny wygląd na stronie. To jeden z moich ulubionych banków zdjęć. Wadą jest, że dosyć często upatrzone zdjęcie ściąga się jako “puste”.
Klox Klox – dawniej Snapographic. Zdjęcia z kilku kategorii na licencji CC0. Ciekawe są dla mnie niektóre “geometryczne” ujęcia – może i Tobie się spodobają?
Knockout Prezo– mini bank z różnymi zdjęciami, podzielonymi na ciekawe kategorie.
Libre Shot – zdjęcia zrobione przez Martina Vorel, z różnych kategorii. Niektóre zdjęcia są dosyć dziwne, jak np. martwy pies czy mocne zbliżenie tyłka w kostiumie kąpielowym.
Libre Stock – kolejna przeglądarka wielu stron (aż 47 na moment tworzenia artykułu).
Life of Pix – kolejna strona ze zdjęciami na licencji CC0. Nie ma podziału na kategorie, ale można wyszukiwać zdjęcia po słowach kluczowych. Dodatkowo można potem wybrać kolory i orientację zdjęcia (pozioma lub pionowa). Całkiem fajne funkcjonalności, jednak będą o wiele bardziej przydatne kiedy baza zdjęć jeszcze się powiększy – na razie wyrzuciła mi 3 zdjęcia kotów. To ja dziennie robię więcej 😀
Little Visuals – strona niestety nie jest już aktualizowana – jej autor zmarł. Wciąż jednak można dowolnie korzystać z jego zdjęć. W lewym górnym rogu, po rozwinięciu menu znajduje się wyszukiwarka.
Looking glass – zdjęcia od Australijczyków, jak sami opisują mogą się one nadawać jako okładki na książki czy na blogi o historii albo fantastyce, a wydrukowane mogą zawisnąć na ścianie.
Magdeleine– ręcznie wybierane zdjęcia. Uwaga na licencje – niby są tylko na licencji CC-0 – CC-BY, a jednak przy wyszukiwaniu zauważyłam też inne. Za to po najechaniu zdjęcia myszką od razu wyświetla się co i jak.
Minimography – strona z pięknymi, minimalistycznymi fotografiami na licencji CC0. Jedyna strona z tej listy do której newslettera się zapisałam bo faktycznie chcę te dodatkowe zdjęcia.
MMT– są ciekawe kolekcje, jest wyszukiwarka – może akurat tu znajdziesz coś dla siebie?
Morgue file– strona, która pojawia się w każdym zestawieniu, chociaż jak dla mnie zdjęcia są raczej średniej jakości. Licencję mają swoją, ale można wykorzystywać zdjęcia do użytku komercyjnego.
Negative Space – wciąż rosnąca baza zdjęć z podziałem na kategorie i wyszukiwarką.
New Old Stock – stare zdjęcia z archiwów, często czarno-białe.
Northwood themes – darmowe fotografie do użytku komercyjnego i prywatnego. Zdjęcia podzielone są na kilkanaście kategorii i robione są w seriach, co oznacza że warto tu zajrzeć, jeśli potrzebujesz kilku podobnych do siebie fotografii.
Photo Pin– trochę się wahałam czy to tutaj umieszczać, zdjęcia są na różnych licencjach CC, każdą trzeba sprawdzać oddzielnie i jest z tym trochę zamieszania, ale może komuś się przyda 🙂
Photo Stock Editor– niestety nie widziałam ani podziału na kategorie, ani wyszukiwarki, ale zdjęcia też często robione są seriami, więc jeśli już znajdziesz coś, co Ci odpowiada, prawdopodobnie znajdziesz od razu kilka podobnych ujęć.
Picjumbo – jak możemy wyczytać na stronie, została ona założona w 2013 roku przez Victora Hanaceka, po tym, jak żadna strona nie chciała przyjąć jego fotografii z powodu słabej jakości. Chyba nie jest jednak tak źle, skoro 2 lata później ludzie ściągnęli ponad 2,5 miliona fotografii z jego strony. Na stronie jest wersja premium, i niektóre ze zdjęć można ściągnąć tylko w tej (płatnej) wersji.
Pixnio – zdjęcia w domenie publicznej, więc do dowolnego użytku, ale powiedzmy sobie szczerze, że strona i zdjęcia są dość… specyficzne 😀
Public Domain Archive– wbrew pozorom to nie tylko stare, nikomu niepotrzebne zdjęcia, znajdziesz tu nawet iPhone 😉
Raw Pixel – bardzo przyjemna strona ze zdjęciami do użytku komercyjnego. Nie jest to standardowa licencja CC0, ale moim zdaniem jest bardzo przyjazna dla użytkownika. Dodatkowo na stronie chwalą się, że ich zdjęcia są “model released”, co znaczy że możesz używać zdjęć z osobami i nie martwić się, że nie wyraziły zgody na publikację wizerunku. Dodatkowo stronę przyjemnie się przegląda, bardzo często zdjęcia do różnych projektów biorę właśnie stąd.
Raydar – darmowe (na licencji CC0) i płatne (na licencji Royalty Free, do poczytania na stronie) zdjęcia. Łatwo wyszukać zdjęcia tylko darmowe, można też wybrać orientację zdjęcia.
Realistic Shots – zdjęcia na licencji CC0. Jest podział na kategorie i wyszukiwarka. Może nie jest to jakaś ogromna baza zdjęć, ale myślę, że warta uwagi.
Skitter Photo – kolejna strona ze zdjęciami z wielu dziedzin (można sobie wybrać, co Cię interesuje). Na dole strony jest informacja, że wszystkie wstawiane tam zdjęcia są w domenie publicznej, a więc mogą być dowolnie wykorzystane, nawet do celów komercyjnych.
Skuawk– też ciekawe zdjęcia, chociaż może nie jest ich jakoś powalająco dużo. Żeby się do nich dostać podjedź myszą w prawy górny róg, do menu 🙂
Snapwire Snaps – 7 darmowych fotografii co 7 dni. To darmowa odnoga Snapwire. Niestety, na darmowej stronie nie widzę podziału na kategorie, więc szybkie odnalezienie czegoś co pasuje może zająć trochę czasu. Dodatkowo na razie nie ma tam jeszcze aż tak wielu fotografii, za to są pewnie bardziej oryginalne niż na bardziej znanych stronach.
Split Shire – różne zdjęcia, podzielone na kategorie i z wyszukiwarką. Są też darmowe wideo.
Stock Snap– kolejna wyszukiwarka, z ciekawymi opcjami wyświetlania zdjęć – możesz wybrać m.in. najczęściej wyszukiwane frazy, najchętniej oglądane czy ściągane zdjęcia. Można dzięki temu znaleźć prawdziwe perełki (chociaż bardzo popularne perełki).
Stok Pic – kolejna ciekawa “prywatna” strona. Moim zdaniem warto odwiedzić. Zdjęcia do użytku prywatnego i komercyjnego, oczywiście bez możliwości sprzedawania jako swoje.
Stock Up – kolejna wyszukiwarka zdjęć z kilkudziesięciu różnych stron. Po najechaniu na zdjęcie pokazuje się od razu rodzaj licencji, na jakiej jest udostępnione.
Stock Vault– wyszukiwarka fotografii. Tutaj trzeba uważać, bo są na różnych licencjach. Po kliknięciu w interesujące Cię foto po prawej stronie powinna się pojawić licencja.
Tookapic – darmowa odnoga ze zdjęciami popularnego serwisu, na którym wrzuca się jedno zdjęcie dziennie. Jest też wersja premium. Niestety, nie widziałam ładnego podziału na kategorie, ale opcja “curated” wyrzuca całkiem interesujące propozycje.
Visual Hunt– ręcznie wybierane najlepsze zdjęcia z portali z fotografią stockową. Ciekawa strona, polecam odwiedzić. Większość fotek jest na licencji CC0.
We Function – kilkadziesiąt fotografii z którymi możesz robić co tylko chcesz.
55mm – zdjęcia sprzętów elektronicznych, budynków, miast itp. Wyszukiwarki ani kategorii tu nie uświadczysz, niestety.
Darmowe zdjęcia – jedzenie
Foodies Feed– realistyczne zdjęcia jedzenia do dowolnego wkorzystania. Na tej stronie jest też opcja premium.
Food Shot– przyjemna strona ze zdjęciami jedzenia do dowolnego wykorzystania.
Gotuj z Kasią – tutaj dokładna licencja nie jest określona, z jednej strony Kasia pisze że można z jej zdjęciami zrobić co się chce, bez podawania autora, ale z drugiej strony wymienia kilka zastosowań swoich fotografii i nie ma tam mowy o wykorzystaniu komercyjnym (chociaż napisała o wstawianiu ich na bloga). Warto jednak do niej zajrzeć i w razie wątpliwości dopytać – jest podany mail. Zdjęcia są śliczne, “modne” i wysokiej jakości.
Darmowe zdjęcia – natura i podróże
BucketListly strona ze zdjęciami z podróży. Absolutnie urzeka mnie mapka na którą klikasz i wybierasz kraj, z którego zdjęcia Cię interesują (z Polski jeszcze nie ma żadnych).
Move east – zdjęcia Portugalczyka, który postanowił się przeprowadzić. Ciekawe zdjęcia z Azji, niestety wyszukiwarkę czy kategorie też jamniki zjadły.
My Stock Photo – zdjęcia głównie przyrody i budynków. Jest wyszukiwarka, nie ma podziału na kategorie.
Photo collections – zdjęcia natury i z podróży na licencji CC0, stworzone przez Vadima Goncharova.
Pick Up Image – kolejna strona ze zdjęciami w domenie publicznej (do dowolnego wykorzystania). Można je posegregować na kraje, w których zostały zrobione.
Picography – kolejny “prywatny” bank darmowych zdjęć, stworzony przez Dave’a Meier z Irlandii. Znajdziesz tu głównie zdjęcia z jego podróży. Na stronie są też kolekcje premium, z których zyski idą na kolejne podróże założyciela (i więcej zdjęć!). Co ciekawe, żeby dostać się na stronę musiałam zaznaczyć że nie jestem robotem 🙂
Re: Splashed– na górze jest informacja że zdjęcia są darmowe do projektów graficznych i na strony www, jednak nic więcej nie udało mi się znaleźć odnośnie licencji.
SpaceX – zdjęcia związane z kosmosem, startem rakiet itp.
The Pic Pac – paczki zdjęć z podróży. Można zapłacić ile się chce lub ściągnąć je za darmo.
Travel Coffee Book– zdjęcia z podróży, podpisane gdzie były zrobione. Przyjemnie jest pooglądać te wszystkie piękne miejsca.
Darmowe zdjęcia – biznes
Startup Stock Photos – zdjęcia z tematyki startupowej – ludzie z telefonami, laptopami, przy biurku, przy tablicy… Pomysł fajny, ale jak dla mnie czegoś tym zdjęciom brakuje. Nie są to na pewno takie typowe śliczne dla kobiecego biznesu, raczej takie nieidealne, robione “na żywo”. Dla jednych będzie to zaletą, dla innych wadą.
Women of Color in Tech – tak jak wskazuje nazwa. Sporo dobrej jakości zdjęć. Przy wykorzystaniu wymagane jest podanie źródła.
Jeśli chodzi o strony z typowo biznesowymi zdjęciami na licencji CC0 lub CC-CY znalazłam tylko te (jeśli masz namiary na inną to daj mi znać, proszę!). Najlepiej szukać mimo wszystko czegoś pasującego na tych 3 pierwszych stronach, które podałam. Natomiast jeśli szukasz typowych płaszczaków (“flat lays”), z dużą ilością wolnego miejsca na tekst, z kwiatami, notatnikami i laptopami, to rzuć swoją piękną gałką oczną na kolejny wpis (jak się pojawi, to podlinkuję). Wprawdzie nie będą to zdjęcia na licencji CC0, ale na bloga czy social media pewnie coś fajnego dla siebie wybierzesz 🙂
Na koniec
Baw się dobrze z wyszukiwaniem interesujących Cię zdjęć! Mam nadzieję że post będzie dla Ciebie przydatny! 🙂 Może chcesz go sobie zapisać do zakładek lub przypiąć na Pinterest żeby go nie zgubić? Mam nawet dla Ciebie gotową grafikę (tak, z bezpłatnego banku!) do przypięcia:
A jeśli znasz jeszcze inne ciekawe darmowe banki zdjęć to daj znać – chciałabym stworzyć tutaj jak najlepszą bazę, z której wszyscy możemy korzystać 🙂
Co to, po co to i jak do tego podejść? Praktyczne wskazówki.
Identyfikacja wizualna – brzmi skomplikowanie, drogo i jak coś, czym powinny przejmować się tylko duże firmy, prawda? A kuku 🙂
Identyfikacja wizualna pozwala na pierwszy rzut oka powiedzieć że Ty to Ty i odróżnić Cię od innych. To Twój styl, sposób, w jaki za pomocą grafik, kolorów itp. komunikujesz to, co robisz. Te elementy dodają charakteru Twojej działalności i mogą przyciągnąć do Ciebie właściwych klientów/czytelników. Tak jak strój dużo zdradza o Tobie, tak identyfikacja wizualna dużo zdradza o charakterze Twojego biznesu. Warto więc zadbać o to od początku działalności – czy to biznesowej, czy bloga. Wcale nie musi też dużo kosztować, na szczęście wiele możesz zdziałać samemu 🙂
Co składa się na identyfikację wizualną?
Najczęściej będzie to: nazwa, logo, kolory, fonty (czcionki), grafiki lub wzory. Poza siecią będą to też wizytówki, ulotki czy inne materiały dodatkowe. Nie martw się, prawdopodobnie nie potrzebujesz zajmować się wszystkim naraz, szczególnie na początku 🙂 Dziś zajmiemy się logo, fontami i kolorami bo to dobry początek, ale najpierw pokażę Ci przykłady tego, co mam na myśli. Weźmy 2 osoby z polskiej blogosfery, proste, bez udziwnień:
Lekka Zmiana Mamy(i jej wpis o identyfikacji wizualnej): Widzę charakterystyczne piórko i róż i już wiem o kogo chodzi – to Magda z Lekkiej Zmiany Mamy. Zarówno grafika jak i kolory i fonty nawiązują do jej działalności – ma być lekko i dla kobiet 🙂
Andrzej Tucholski – zobaczcie – darmowe fotografie + bardzo prosty tytuł posta z charakterystyczną białą ramką, zrobiony najprawdopodobniej w Canvie, a od razu jak widzę taką grafikę to wiem, że to jego 🙂
W drugą stronę już by to raczej nie zadziałało – Andrzej Tucholski z różowym piórkiem nie byłby odbierany serio, a Magda z prostą białą ramką i fontem straciłaby wiele ze swojej delikatności i sympatyczności. Zresztą zobaczcie na przykładzie pomerdania logo znanych firm że coś tu zgrzyta:
Mam nadzieję że widzisz jak identyfikacja wizualna pomaga wyglądać Ci bardziej profesjonalnie i sprawia, że po czasie klienci/czytelnicy od razu Cię rozpoznają, nawet w dziwnych zakamarkach sieci. Może też pomóc Ci w walce z kopiowaniem treści. Nawet tak prosta rzecz jak wrzucenie logo na obrazek i używanie tych samych czcionek w konkretnych przypadkach może pomóc. Wiele razy natrafiłam na jakąś ciekawą infografikę czy cytat w miejscu które na pewno nie należało do autora i nie miałam jak w łatwy sposób zlokalizować oryginału. Owszem, mogę spędzić mnóstwo czasu i wyśledzić to np. przez Google Graphics, ale powiedzmy sobie szczerze – komu by się chciało?
Okay, mam nadzieję że Cię przekonałam, że warto. To teraz przechodzimy do najważniejszego:
Od czego zacząć?
Na pewno nie od paniki 😉 Nie zaczynaj też od tworzenia elementów albo szukania grafika. Zastanów się najpierw:
co chcesz przekazać,
co chcesz osiągnąć,
kto jest Twoim klientem/czytelnikiem,
jakie cechy wyróżniają Ciebie, Twój biznes lub bloga (jeśli pracujesz sam to w większości przypadków cechy Twojego biznesu to cechy wyróżniające Ciebie). Czyli nawiązując do analogii ubioru – jesteś dresiarzem, chodzisz w smokingu, a może jesteś księżniczką boho? Haha, coś słabe to moje porównanie, ale chodzi o to żeby określić czym chcesz się wyróżniać a potem pomyśleć jak to ubrać w obrazy i kolory żeby od razu wiadomo było o co chodzi 🙂
Taka jasno określona wizja i misja Twojego przedsięwzięcia oraz określenie grupy docelowej przyda się nie tylko do tworzenia identyfikacji wizualnej, ale też w planowaniu konkretnych działań biznesowych i pozostaniu na dobrej drodze. Czasami w codziennej gonitwie zaciera się to co jest najważniejsze i łatwo zboczyć z drogi, więc nie kręć mi tu nosem i naprawdę się nad tym porządnie zastanów – to ważne 🙂
Pomocne będzie też utworzenie tablicy inspiracji – np. na Pinterest, gdzie będziesz zbierać wszystko to, z czym ma kojarzyć się Twój biznes i co Cię inspiruje. Nie przejmuj się jeśli na początku będzie tego sporo – po czasie powinieneś zacząć wyłapywać powtarzające się elementy. Dla mnie to akurat najprzyjemniejsza część i mogłabym siedzieć nad tym godzinami, ale dla Ciebie może to być np. tylko jedna fotografia na którą trafisz i pomyślisz: Tak! To to!”.
Kiedy masz już misję swojego biznesu i wizję jak ma mniej więcej wyglądać pora na tworzenie! Poniżej garść konkretnych wskazówek. To są rzeczy które sama chciałabym wiedzieć zanim zaczęłam się w to bawić więc mam nadzieję że i Tobie się przydadzą 🙂
Logo:
Po pierwsze: jeżeli nie chcesz wydawać dużo pieniędzy to nie musi to być wcale nic wypasionego, na początku może to być nawet nazwa Twojego biznesu pisana określonym fontem. Coś takiego można stworzyć samemu w darmowym programie graficznym, najczęściej polecane są np. Photoscape czy Inkscape. Jeśli chodzi o Canvę to ciekawostka – tworzenie w niej logo jest sprzeczne z regulaminem (o czym dowiedziałam się dopiero później, jak już oczywiście używałam jej w tym celu – nie wydaj mnie, proszę!) 🙂
Jeśli chcesz, możesz też dosyć tanio zakupić wcześniej zrobione logo lub zestaw do własnoręcznego prostego zrobienia jeśli masz umiejętności większe niż zero, np. na Creative Market czy Design Bundles. To wersja pośrednia między zupełnie bezkosztową a indywidualnym projektem. Takie logo nie będzie mogło być niestety zgłoszone później jako znak towarowy i trzeba liczyć się też z tym, że będziesz natrafiać na identyczne projekty innych osób.
Dobrze też mieć jest logo w kilku kolorach żeby nie było problemu przy nakładaniu go na różne tła.
Fonty
Dlaczego fonty a nie “po ludzku” czcionki? Okazuje się że jeżeli powiesz “czcionka” to od razu posypie się na Ciebie grad mniej lub bardziej sympatycznych tłumaczeń że czcionka to są te drukarskie wypukłe blaszki, a font to jest to co masz na komputerze lub wydruku (w uproszczeniu, TUTAJ lepsze wytłumaczenie jeśli Cię to ciekawi).
Jeśli chodzi o fonty, to możesz wykorzystać te do których jest łatwy dostęp, jak np. Google Fonts czy fonty, które są już dostępne w programie graficznym, którego będziesz używać. Czasami nie ma co kombinować, bo co po tym że będziesz mieć wybrany niesamowity font, jak nie będzie potem jak go użyć? Tak tylko mówię z doświadczenia 🙂
Jeśli już chcesz znaleźć coś ekstra, oto kilka miejsc, w które możesz zajrzeć: Dafonts, Font Squirrel, Font Bundles, Creative Market. Uwaga na licencje, czasami na stronach z darmowymi grafikami czy fontami pojawiają się takie umieszczone tam nielegalnie. Jeśli nie chcesz mieć problemów, najlepiej jest kupić i mieć na to papierek z licencją, szczególnie jeśli zamierzasz sprzedawać coś z danym elementem.
Kolejna ważna sprawa: upewnij się, że fonty których chcesz użyć mają polskie znaki 🙂 Już kilka razy tak się nacięłam. Jeśli zamierzasz tworzyć w Canvie, TUTAJ jest lista czcionek z polskimi znakami. W wersji płatnej do Canvy można też dodawać swoje fonty.
Najlepiej wybrać jest sobie ze 2 – 4 fonty do różnych zadań, jedne “normalne”, drugie bardziej “pisane odręcznie”, ale dobrze żeby wszystkie były czytelne 🙂 Czasami trafiam na coś co jest napisane tak ozdobnym fontem, że nie wiadomo co autor miał na myśli, i nie poświęcam czasu na próbę rozgryzienia, szczególnie na instagramie. Nieczytelne? Dalej, proszę!
Kolory
Paleta kolorów powinna być widoczna kiedy zajrzysz na swoją tablicę inspiracji 🙂 Będzie też mocno powiązana z tym, jakie emocje i wartości chcesz przekazać, więc jeśli nie masz wyczucia warto skorzystać z pomocy grafika, który zna się na psychologii i doborze kolorów.
W wersji zrób-to-sam pomocne może się okazać wybranie jednego zdjęcia którego kolory Ci odpowiadają i “wyciągnięcie” z niego palety np. z pomocą Coolors. Z drugiej strony, jeśli masz wybrany już 1-2 kolory możesz też skorzystać z narzędzia Coolors, które dobierze pozostałe, pasujące kolory. Wystarczy wpisać numer swojego koloru, zablokować go i naciskać spację, aż powstanie paleta, która spełnia Twoje oczekiwania.
Kiedy już zbierzesz wszystkie potrzebne elementy warto spisać je wszystkie w jednym miejscu – co i jak będziesz używać. W jednym dokumencie lub folderze zapisz swoje logo, numery kolorów i ich zastosowanie, czcionki i jak będziesz ich używać. Dzięki temu nie złapiesz się za głowę po pewnym czasie próbując odnaleźć co trzeba i upewnisz się, że używasz każdego elementu w przemyślany i spójny sposób.
Przyda się także później, kiedy nadejdzie piękny czas na zatrudnienie (choćby dorywczo) kogoś do pomocy – po prostu wysyłasz taki dokument i wszystko jest jasne 🙂
Zanim zatrudnisz grafika
Jeśli masz budżet i chcesz od razu mieć wszystko profesjonalnie zaprojektowane to najlepszą opcją będzie grafik. Przed rozpoczęciem współpracy dobrze jest zapoznać się z portfolio i zobaczyć czy to, co robi przypadnie Ci do gustu. Nie ma co się sugerować tylko najniższą ceną i skończyć z projektem który nie spełnia Twoich oczekiwań. Dlatego ważne jest żeby styl pracy i bycia “Twojego” grafika (w końcu musicie się dogadać!) Ci odpowiadał.
Jeśli już znajdziesz odpowiednią osobę, warto przyjść do niej już z wizją czego oczekujesz, co Ci się podoba a co nie. Nie musisz wiedzieć wszystkiego, od tego jest też grafik żeby Ci doradzić i dodać do tego swoje umiejętności i kreatywność, ale powinieneś chociaż wiedzieć na czym Ci zależy i jaki efekt chcesz osiągnąć. Inaczej może się zdarzyć, że grafik będzie płakał podczas projektowania, a Ty podczas odbierania 😉 Warto stworzyć tablicę inspiracji także kiedy pracujesz z grafikiem i dać mu ją do wglądu 🙂
Kolejna sprawa przy takiej współpracy na którą warto zwrócić uwagę to kto ma prawa do stworzonego dzieła. Jeśli w umowie nie nastąpi przekazanie majątkowych praw autorskich do projektu, w przyszłości możesz mieć z tego powodu nieprzyjemności, dlatego warto o to zadbać.
Dostając projekt logo czy dodatkowych grafik, zadbaj też aby oprócz “normalnych”, końcowych plików dostać też pliki w formie wektorowej. Dzięki temu kiedy okaże się że potrzebujesz czegoś w większym formacie nie stracisz na jakości.
A jak to wyglądało u mnie?
Tutaj miejsce na reklamę 🙂 Moje logo i identyfikację wizualną robiła przezdolna Aneta, którą możecie znaleźć na Facebooku.Zajmuje się między innymi identyfikacją wizualną, jest grafikiem i robi też przepiękne zdjęcia. Dla mnie wymyśliła na przykład takie logo:
Jestem bardzo zadowolona z tego co dla mnie stworzyła więc chcę się z Tobą tym podzielić. Na razie wciąż jeszcze jestem na etapie zmieniania wszystkiego (wiele wymaga jeszcze podmiany), ale nie od razu Herbalicję zbudowano 🙂
Wracając do Anety – jeśli też chcesz stworzyć swoją identyfikację wizualną i podobają Ci się jej prace śmiało pisz 🙂 Tutaj jeszcze inne jej twory:
czy
Dodatkowe materiały:
Nie da się całego tematu wyczerpać w jednym poście, to by się bardziej nadawało na kurs internetowy, ale tutaj mam dla was jeszcze kilka dodatkowych materiałów na ten temat:
O tym co powinno znaleźć się w Twoim logo mądrze napisała Karolina która się tym zajmuje zawodowo, więc nie będę wchodzić jej w paradę i po prostu Cię do niej odeślę.
Ostatnio zachęcałam Cię do tego żebyś po prostu zaczął. Dzisiaj pogadam sobie z Tobą co jeśli boisz się zacząć. Będzie bardziej w odniesieniu do przedsięwzięć biznesowych, ale myślę że spokojnie można to przełożyć też na te całkiem niebiznesowe cele 🙂
Ten tekst jest dla Ciebie, jeśli:
masz wspaniały pomysł na biznes, produkt, usługę, post blogowy, ale wciąż odkładasz jego realizację na później. A może masz już coś na myśli ale zwlekasz z założeniem swojego biznesu/bloga już od jakichś 17 miesięcy? Piszę o Tobie 🙂
wciąż zmieniasz zdanie – jednego dnia chcesz realizować ten pomysł/strategię, a następnego totalnie co innego wydaje Ci się najlepsze na świecie i na tym się skupiasz – do pierwszej porażki / trudności / kolejnego pomysłu* (*niepotrzebne skreślić). Jeśli Twoja rodzina i znajomi widząc jak otwierasz usta z westchnieniem pyta: “Eh, no dobra, to jaki biznes prowadzisz w tym miesiącu?” – to piszę o Tobie 🙂
Brzmi znajomo? Dla mnie bardzo, dlatego właśnie do Ciebie piszę – mam całkiem spore doświadczenie 😉 Jednym z przykładów niech będzie ten blog – w mojej głowie siedział… prawie dwa lata. Brawo, ja! A wracając do tematu…
Strach
Boisz się. Stawiasz swój pomysł wysoko, wysoko na piedestale. Dopóki jest w Twojej głowie może do woli rosnąć i odnosić sukcesy. Nie trzeba wkładać w niego 3,5 tony pracy, nikt go nie wyśmieje, nie trzeba będzie wystawiać go na widok publiczny i czekać na reakcję.
Jeszcze gorzej, jeśli jesteś perfekcjonistą, a gorzej do kwadratu jeśli zaczniesz szukać jak sobie poradzili inni ludzie z pomysłem podobnym do Twojego. Jest niesamowicie duże prawdopodobieństwo, że znajdziesz tylko tych, którzy odnieśli największy sukces, zobaczysz wszystko co u nich najlepsze i porównasz z tym, co u Ciebie najgorsze. To co, lepiej się w ogóle za to nie zabierać, prawda?
Nie jestem w stanie zrobić tego tak jak sobie wymarzyłem.
Ktoś inny robi to lepiej.
Ten pomysł urósł do takich rozmiarów że już mnie przerasta.
Boję się, jak zareagują bliscy / znajomi / rynek.
Nie podołam takiej ilości pracy.
Jest zbyt duże ryzyko że się nie uda.
Potrafisz się gdzieś tutaj odnaleźć?
Oto przykłady rozwiązań, które mogą Ci pomóc:
Jeśli dopiero zaczynasz cokolwiek i martwisz się, jak zareagują najbliżsi proponuję szczerą rozmowę: jeśli tylko masz taką możliwość daj im znać jak bardzo zależy Ci na ich zdaniu i wsparciu. Powiedz, że ich reakcja może pomóc Ci rozłożyć lub podciąć skrzydła. Taka szczerość jest cholernie trudna, ale w wielu przypadkach bardzo pomaga, oczyszcza atmosferę i daje lekkość w sercu i motywację do działania 🙂
Jeśli boisz się wprowdzić nowy produkt / usługę spytaj dotychczasowych klientów lub swoją grupę docelową o zdanie. Jeśli nie masz jeszcze takich osób to zrób burzę mózgów i zastanów się, gdzie je odnaleźć – i tam się pojawiaj. Może to będzie grupa na Facebooku, może targi i konferencje dla konkretnej branży (nie Twojej, klienta!), a może coś zupełnie innego?
Jeśli masz już swoje grono odbiorców możesz spróbować wypuścić swój produkt / usługę w wersji beta, do przetestowania i ewentualnego poprawienia. Bardzo często aplikacje są wypuszczane właśnie w takiej wersji. Nie chodzi o to, żeby wypuszczać buble, ale bezkosztowo lub bardzo niskim kosztem sprawdzić swój pomysł.
Warto poszukać swojego biznesowego mentora, coacha lub grupy mastermindowej, dzięki czemu będziesz mieć możliwość konsultowania i weryfikowania swoich pomysłów i wymiany wiedzy, a dzięki temu minimalizowania ryzyka.
Zanim jeszcze zaczniesz promować, a najlepiej nawet i tworzyć swój produkt, pomyśl, w jaki sposób pomoże on Twojemu klientowi. Jakie odniesie z niego korzyści? Wypisz ich jak najwięcej, dzięki temu będzie Ci nie tylko łatwiej trafić z nim do odpowiednich ludzi, ale też tworzyć go z określonym zamysłem.
Dodatkowo pamiętaj: jeśli nikomu nie powiesz to nikt tak naprawdę nie będzie wiedział jak Ci poszło. To trochę pocieszające 😉
Jeśli Twoim problemem jest przeskakiwanie z kwiatka na kwiatek:
Zanim znów zmienisz zdanie, złap pomysł, który masz teraz i naprawdę szczerze poświęć mu czas i uwagę. Sprawdź, po jakim okresie możesz spodziewać się pierwszych efektów i uczciwie przez ten czas pracuj tylko nad tym pomysłem, dając z siebie 100%. Masz inny? Fantastycznie! Zapisz go sobie na później i wracaj do pracy! Tylko taka rada: jeśli szukasz ile czasu zajęło osiągnięcie efektów innym, zrób to porządnie, żeby nie porównywać potem czyjejś pracy na cały etat przez pół roku ze swoim kwadransem co weekend 😉
Coś, co sama bardzo mocno musiałam wbić sobie do głowy: Twój produkt / usługa / blog / cokolwiek nie musi być perfekcyjny od samego początku. Tak naprawdę nigdy nie będzie perfekcyjne. W mojej głowie pomysły rosły do rozmiarów galaktyk na sterydach i cokolwiek chciałam zrobić było niewystarczające – ma być idealne albo w ogóle! Musiałam wszystko sobie “wymazać” z głowy i po prostu zacząć. Zacząć od bardzo małych, boleśnie niedoskonałych kroczków, na które w danym momencie mnie stać. Jak na razie te małe kroczki zaprowadziły mnie dalej niż wielki zryw “od poniedziałku zacznę i będzie idealnie!”
Może być też tak, że takie skakanie od pomysłu do pomysłu jest oznaką jakiegoś większego problemu w Twoim życiu lub firmie, którym przydałoby się zająć. Jeśli jesteś kreatywnym stworkiem istnieje duże prawdopodobieństwo, że wolisz zająć się nowym, błyszczącym pomysłem niż np. księgowością czy kwestiami technicznymi. Warto zrobić sobie taki audyt i szczerze odpowiedzieć na kilka pytań, np. czy ten nowy pomysł pasuje do tego co chcesz osiągnąć? Co ostatnio zrobiłeś żeby osiągnąć cele zamierzone dla Twojej głównej marki/biznesu/bloga? Czy coś nie działa jak powinno? Chwila szczerości i zastanowienia może doprowadzić do zaskakujących wniosków i dużych zmian. Warto też zapisać pomysł i całkowicie przestać się nim zajmować przez 2-3 dni. Czy po tym czasie dalej jest taki ekscytujący? Często kiedy ponownie do niego zajrzysz emocje już całkiem opadną i nie ma się nawet nad czym zastanawiać 😉
Jeśli wciąż i wciąż masz ten jeden jedyny pomysł w głowie ale jakoś nie możesz wystartować od 2 lat:
Ustal datę kiedy wszystko pójdzie w ruch. Obojętnie czy będziesz przygotowany czy nie, tego dnia wszystko się zaczyna. Pomyśl o tym jak o konferencji na której masz przemawiać – jest ustalona na konkretny dzień i odbędzie się i tak, niezależnie od tego czy włożysz w swoją prezentację 10 minut czy 3 tygodnie pracy i jak przygotowany się czujesz. Zapisz sobie tę datę w kalendarzu i szykuj się jak na konferencję 🙂
Dobrym pomysłem jest rozpisanie sobie planu akcji od końca. Tzn. zaczynasz od daty kiedy wszystko ma zacząć działać i od tego dnia wstecz planujesz co kiedy ma się wydarzyć. Np. tydzień wcześniej powinieneś zacząć to, miesiąc wcześniej powinno już działać tamto a już od teraz należy zadbać o siamto.
Możesz też napisać sobie biznesplan – nawet sam dla siebie – pomoże Ci usystematyzować wiele spraw.
Nie stresuj się. Wszystko i tak pójdzie nie tak, biznesplan w pewnym momencie pójdzie do kosza, ale wierzę że jakoś dasz radę.
Jeśli się zastosujesz do powyższych rad i zaweźmiesz to są naprawdę duże szanse że sobie poradzisz ze startem 🙂 Tak jak mówiłam – pewnie nie będzie idealnie, ale będzie. Ty się za to wiele nauczysz, niezależnie od wyniku.
Ten wpis jest zainspirowany mailem od cudownej Reginy z By Regina.Jeśli śmigasz po angielsku i jesteś blogerem lub chcesz zarabiać na swojej wiedzy to polecam kobietę 🙂 Czasami będę też tu o niej pisać.
Tak więc odwagi życzę i dobrych, wspierających ludzi wokoło!
Domena wykupiona, wordpress zainstalowany, pora na wtyczki! Bez nich wordpress jest golutki, trzeba go ubrać przed pokazaniem światu 🙂
Wtyczki chronią przed atakami, ułatwiają tworzenie i promocję wpisów itp. Ponieważ sama szukałam informacji na ten temat, postanowiłam spisać co znalazłam.
Ochrona:
Akismet – po zainstalowaniu wordpressa od razu była dostępna, trzeba było jedynie zdobyć do niej nr API (nic trudnego, prowadzą za rączkę), aktywować i gotowe. Chroni blog przed spamem.
Limit Login Attempts – to wtyczka, która utrudnia botom i hakerom próby zalogowania się na Twój panel wordpress. Domyślnie w ustawieniach na stronę można się logować bez żadnych ograniczeń, ta wtyczka pomaga w zachowaniu bezpieczeństwa.
Kopia zapasowa:
BackWPup Free – darmowa wtyczka do robienia kopii zapasowych strony. Takie kopie zapasowe warto robić we własnym zakresie niezależnie od tego co oferuje dostawca hostingu. Przyda się jeśli coś się zepsuje czy ktoś się włamie i wszystko zniknie.
Statystyki:
Google Analytics Dashboard for WP – niepokonane Google Analytics. Dzięki tej wtyczce nie musisz otwierać nic osobno, wszystko jest dostępne “na żywo” w kokpicie. Wtyczka działa z już założonym kontem Google Analytics.
Jetpack – uzupełnienie Google Analytics. Bardzo popularna wtyczka z wieloma funkcjami. Najczęściej używana jest do podglądania w kokpicie danych statystycznych strony, jak np. jakimi hasłami ktoś wyszukiwał treści na Twoim blogu. Mi przydała się też do łatwego nadpisania kodu w jednym miejscu.
SEO:
Yoast SEO – wtyczka, która pomaga lepiej pozycjonować stronę w wyszukiwarkach. Zrobi analizę treści i podpowie, co zmienić, aby było lepiej. Często szkic trzeba kilka razy zapisać po zmianach żeby były widoczne dla wtyczki. Czasami gubi się też jeśli chodzi o polski język – nie zlicza odmienionych w języku polskim słów kluczowych, chociaż wciąż w efekcie mają one wpływ na pozycjonowanie strony.
Wydajność:
WP Super Cache – sprawia, że strona ładuje się szybciej, szczególnie przy dużym ruchu. Czytałam też że zamiast tej wtyczki dobrze spisuje się duet Hyper Cache i DB Cache Reloaded.
Przebudowa/przed otwarciem strony:
Maintenance Mode – wtyczka która umożliwia stworzenie własnej wiadomości że np. strona wystartuje tego czy tego dnia, albo jest akurat w konserwacji więc wróci niedługo.
Formularz kontaktowy:
Contact Form 7 – jedna z najbardziej popularnych wtyczek do wordpressa, która pozwala na łatwe utworzenie formularza kontaktowego na stronie.
Tworzenie treści:
TinyMCE Advanced – bardziej rozbudowany edytor niż ten standardowy wordpressowy. Jeśli potrzebujesz więcej opcji edycji, spróbuj 🙂
Komentarze:
Disqus Conditional Load – bardziej zaawansowana wersja Disqusa. Sam system kupił mnie tym że można dostać powiadomienie na maila o odpowiedzi na komentarz który się zostawiło. Dla mnie jako czytającej i komentującej blogi było to świetne rozwiązanie, inaczej po 10 minutach nie pamiętam że miałam jakieś ważne życiowe pytanie na które oczekuję odpowiedzi 😉 Wiem że nie wszyscy lubią ten system, oraz że czasami są problemy z zaimportowaniem starych komentarzy jeśli ktoś decyduje się na przejście dopiero po pewnym czasie.
Polubienia i udostępnienia:
Share Buttons By AddThis – wtyczka która umożliwia łatwe udostępnianie wpisów na portalach społecznościowych.
Follow Buttons By AddThis – dzięki tej wtyczce dodasz linki do swoich profilów na portalach społecznościowych.
Ciasteczka:
Cookie Consent – ze względu na wymogi prawne taka wtyczka powinna zawędrować do Twojej kolekcji. Dieta czy nie, ciasteczka muszą być! 🙂
Uf, na razie chyba wszystko. Celowo wybrałam po jednym przykładzie na każdy problem – nie powinno się instalować kilku wtyczek spełniających te same funkcje, będą się ze sobą gryźć. Po drugie, na początek dobrze jest po prostu kiedy ktoś powie co robić bez dawania miliona wyborów których i tak na etapie tworzenia strony jest często zbyt wiele. Później warto się pobawić i odkrywać “swoje” wtyczki.
Jeśli chcesz podejrzeć jakie wtyczki mają inne osoby na swoich stronach (a nie chcesz po prostu spytać), możesz wypróbować wpisać adres tutaj: http://whatwpthemeisthat.com – jeżeli blog jest postawiony na wordpress.org, powinien wyskoczyć motyw używany w tej chwili na stronie i przynajmniej część wtyczek – z tego co widzę nie wszystkie, ale kilka pokazuje 🙂
Kiedy już zainstalujesz te wszystkie wtyczki, mam dla Ciebie bonusową: P3 (Plugin Performance Profiler) – to wtyczka, która pokaże Ci, jeśli któraś z pozostałych wtyczek mocno spowalnia lub przeszkadza w działaniu wordpressowi. Poza tym, jeśli którejś z wtyczek już nie używasz nie chomikuj jej bez sensu – duża ilość też może spowolnić funkcjonowanie bloga.
Ok, tym razem to już naprawdę koniec. Chyba, że coś przegapiłam? Z chęcią się dowiem 🙂
Ustawienia zgody
Aby zapewnić najlepsze działanie strony, korzystamy z technologii takich jak pliki cookie, które umożliwiają przechowywanie informacji na urządzeniu i/lub uzyskiwanie do nich dostępu. Wyrażenie zgody pozwala nam przetwarzać dane, takie jak sposób korzystania ze strony czy unikalne identyfikatory. Brak zgody lub jej wycofanie może wpłynąć na działanie niektórych funkcji i usług.
Funkcjonalne
Always active
Techniczne przechowywanie lub dostęp są bezwzględnie niezbędne do realizacji uzasadnionego celu, jakim jest umożliwienie korzystania z konkretnej usługi wyraźnie zażądanej przez użytkownika, lub wyłącznie w celu przesyłania komunikacji za pośrednictwem sieci łączności elektronicznej.
Preferences
The technical storage or access is necessary for the legitimate purpose of storing preferences that are not requested by the subscriber or user.
Statystyczne
The technical storage or access that is used exclusively for statistical purposes.Techniczne przechowywanie lub dostęp wykorzystywane wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania sądowego, dobrowolnej współpracy ze strony dostawcy usług internetowych lub dodatkowych danych pochodzących od strony trzeciej informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zazwyczaj nie mogą zostać wykorzystane do zidentyfikowania użytkownika.
Marketingowe
Techniczne przechowywanie lub dostęp są wymagane do tworzenia profili użytkowników w celu przesyłania reklam lub śledzenia użytkownika na jednej bądź kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.