Czy powinnaś używać hashtagów na Pintereście? Nie. Koniec tematu, można się rozejść! Jeśli jednak zastanawiasz się skąd w Internecie tyle sprzecznych informacji na ten temat i dlaczego uważam że nie ma sensu ich używać pomimo że wciąż często je na platformie widać (nawet na moich pinach!) to zapraszam do lektury.
Zacznijmy od tego, że są 3 główne powody dla których mogłabyś chcieć użyć hashtagów:
Żeby „przypodobać się” platformie (algorytmowi);
Bo są one przydatne dla Twoich odbiorców;
Bo pomagają spełniać Twoje cele marketingowe / biznesowe.
Zacznijmy więc od samego Pinteresta i jego algorytmu, bo tu czai się największa pułapka.
Hashtagi na Pintereście – jak podchodzi do nich algorytm?
Stosunek Pinteresta do hashtagów najlepiej określić mianem „to skomplikowane”. Zacznijmy od tego, że nigdy tak naprawdę nie były one na platformie potrzebne żeby pozyskać z niej ruch – Pinterest jest wyszukiwarką, więc tak samo jak nie potrzebujesz na swojej stronie pisać #słowokluczowe żeby wypozycjonować się w Google, tak samo nie potrzebujesz robić tego na Pintereście.
Nie potrzeba tu hashtagów, bo algorytm bierze pod uwagę całą grafikę, tytuł pina, opis, otoczkę i to, o czym jest Twój profil. Z drugiej strony kilka lat temu Pinterest borykał się z plagą treści przypiętych z innych serwisów (np. Twittera czy Instagrama) i niedopasowanych do platformy, więc żeby to ukrócić, takie piny były penalizowane. Później ten zakaz trochę zelżał, a we wrześniu 2017 Pinterest puścił newsa, że heloł, od tej pory hashtagi są mile widziane. Miały one służyć szybkiemu sortowaniu treści od najnowszych (normalnie po wpisaniu słowa kluczowego w wyszukiwarce Pinteresta pojawiały się treści najbardziej zdaniem Pinteresta dopasowane do tego, czego oczekuje użytkownik).
Na stronach ze wskazówkami dla twórców pojawiły się także wtedy wytyczne, żeby używać kilku (o ile dobrze pamiętam 2 – 5) dopasowanych hashtagów. Ponieważ programiści Pinteresta na swoim blogu (czapki z głów jeśli przebrniesz przez więcej niż 2 wpisy!) od lat skarżą się na problemy z odpowiednim przetwarzaniem danych i często potrzeba kilku miesięcy (!) żeby Pinterest właściwie “zaszufladkował” Twojego pina przypuszczam, że miało im to pomóc w lepszej i szybszej dystrybucji treści. Raczej nie okazało się to jednak sukcesem, bo po kilku miesiącach wzmianki o hashtagach zaczęły znikać z poradników Pinteresta a w sierpniu 2020 podczas Pin Potential Summit Alexandra Nikolajev, reprezentatka Pinteresta, potwierdziła to co wszyscy już od jakiegoś czasu podejrzewaliśmy – żeby hashtagami na Pintereście już się nie przejmować, ale nie zostaniesz “ukarana” jeśli użyjesz kilku w opisie pina.
Jak jest teraz?
W większości hashtagi są już nieaktywne (czyli jeśli pojawiają się w opisie pina nie można ich kliknąć, tak jak było to w przeszłości). Wyjątkiem są jeszcze jakieś niedobitki jeśli korzystasz z Pinteresta na smartfonie:
Czy jednak wciąż segregują treści od najnowszych do najstarszych, w odróżnieniu od zwykłych słów kluczowych?
Po wyszukaniu #finanse i po prostu słowa “finanse” wyświetlają mi się te same wyniki:
Podobnie jest przy innych wynikach wyszukiwan, więc wygląda na to że główny powód, dla którego hashtagi zostały na platformie wprowadzone, nie ma już prawa bytu.
A co z użytkownikami?
Niektórzy twierdzą że ludzie są przyzwyczajeni do hashtagów i wręcz ich oczekują… wydaje mi się to jednak marnym wytłumaczeniem, a przynajmniej ja nigdy nie czytałam czegoś w Internecie i nie pomyślałam sobie “hm, tekst fajny, ale jakoś tu pusto, brakuje mi tak ze 30 hashtagów”.
Jaki jeszcze może być pożytek ze stosowania hashtagów na Pintereście?
Śledzenie swojej kampanii w Internecie. Jeśli masz swój firmowy hashtag lub prowadzisz kampanię marketingową z przypisanym do niej konkretnym hashtagiem, możesz chcieć go śledzić poprzez odpowiednie narzędzia (jak np. Brand24). Problem w tym, że Pinterestowi o wiele bliżej jest do Google niż do Instagrama czy Twittera, więc takie śledzenie może nie przynieść oczekiwanych rezultatów.
Tak samo jeśli chcesz śledzić kto przypiął coś bezpośrednio z Twojej strony umieszczając domyślny opis pina na swoich grafikach, o wiele lepiej jest to śledzić bezpośrednio w statystykach Pinteresta, a do śledzenia pinów przypiętych przez siebie polecam kody UTM.
Poszukiwanie skradzionych pinów: to był mój ulubiony sposób używania hashtagów na platformie. Ponieważ kradzież grafik i wrzucanie ich jeszcze raz z innym adresem URL było na Pintereście bardzo częstym zjawiskiem, lubiłam dodawać firmowy hashtag, raz w tygodniu go wyszukiwać i zgłaszać skradzione piny (często złodziejom nie chciało się zmieniać opisu do grafiki więc te hashtagi zostawały w skradzionym opisie). Był to jednak problem zdecydowanie częstszy na anglojęzycznej części platformy (niektórzy zgłaszali też że właśnie dzięki hashtagom nie tylko Pinterestowi, ale też botom łatwiej było znaleźć ich treści i było one częściej kradzione, jednak trochę inny pogląd ma na to np. Louise Myers i z mojego doświadczenia wydaje mi się, że może mieć rację). Pinterest mocno też próbuje te praktyki ukrócić – i z coraz lepszym skutkiem. W każdym razie, nawet jeśli sortowanie “od najnowszych” nie działa, to i tak hashtag firmowy działający jak słowo kluczowe może Ci się przydać. W takiej formie może on też służyć, razem z logo na grafice, jako wyróżnik Twojej marki i pinów, i jest to jedyny przypadek w którym sama rozważałabym dodanie # do opisu pina.
Ostatnią sprawą którą chcę poruszyć jest żywotność pinów z hashtagiem. Z eksperymentu przeprowadzonego przez Jennifer Priest z Smart Creative Social wynikało, że piny, które miały hashtagi w opisie były przez Pinteresta indeksowane szybciej, ale też “wypalały się” szybciej – był to jednak eksperyment przeprowadzony w 2018 roku, kiedy Pinterest jeszcze się z hashtagami lubił. Moim zdaniem jeśli obecnie taka różnica w żywotności pinów wciąż się pojawia (sama jej obecnie nie zauważam, ale też nie prowadzę jakichś wielkich badan w tym temacie) to działa to akurat na niekorzyść hashtagów – w koncu piękno Pinteresta polega na tym, że przy odrobinie szczęścia Twoje treści mogą dla Ciebie pracować przez lata, głupio by było więc to zaprzepaścić używaniem hashtagów. Jeśli natomiast tej różnicy nie ma, to po co przepłacać? 😉 W oczach Pinteresta raczej nie dodaje to nam punktów, użytkownicy też nie będą mieli frajdy z odszyfrowywania hashtagów.
Podsumowując…
Hashtagi na Pintereście – tak czy nie?
Uważam że nie ma sensu ich używać, chyba że stoi za tym konkretny cel (jak na przykład firmowy # który służy rozpoznawalności Twojej firmy) i jesteś świadoma za i przeciw. Zgodnie z obecnymi informacjami, używanie kilku dobrze dobranych tematycznie hashtagów nie powinno Ci zaszkodzić i ograniczyć widoczności Twoich pinów, jeśli więc chcesz ich używać lub uważasz że u Ciebie się sprawdzają – śmiało! Pamiętaj jednak o kilku zasadach:
najważniejsze są zawsze słowa kluczowe – jeśli używasz ich tylko w hashtagach nic dziwnego, że te piny u Ciebie działają;
nie dodawaj więcej niż kilka hashtagów i pamiętaj o dopasowaniu ich do platformy, czyli do tego, co wyszukują użytkownicy. Tak samo jak w Google raczej nikt nie wyszukuje #poniedziałkowe_kadry albo #środadzieńloda tak samo nie będzie tego wyszukiwać na Pintereście. Kopiowanie opisu i hashtagów z Instagrama raczej nie pomoże bo użytkownicy korzystają z tych platform w innych celach.
Jeśli dodajesz hashtagi, dodawaj je tylko w opisie pinów i tylko do nowych pinów – nie ma sensu edytować starych.
Ta-da! Oto i dłuuugaśna odpowiedź na proste pytanie – starałam się podać jak najwięcej źródeł i dat żeby pomóc Ci samej zdecydować jak wygląda sytuacja obecnie, nie dać się chaosowi i podjąć odpowiednią decyzję.
Druga odsłona przeglądu plannerów. Znów zaczniemy od plannerów, które nadają się dla panów, a potem przejdziemy już do całego zestawienia. A więc, jeśli jesteś mężczyzną możesz zerknąć na takie pozycje:
W tamtym roku to ten planner był najczęściej przez was klikany. Strona sklepu jest po angielsku, ale Kasia (swoją drogą bardzo sympatyczna!) jest Polką i sklep jest w Warszawie. W razie czego zamawiać można także przez jej Etsy. Planner starcza na 12 miesięcy i można samemu wybrać, od jakiego miesiąca ma się zacząć.
Dlaczego ten? Ano dlatego, że można go personalizować – okładkę i wnętrze. Możesz wybrać kolor i wzór (z podanych), a także słowa na okładce – może to być imię, logo, cytat itp. W środku masz możliwość wyboru wkładu – są 4 do wyboru.
Dodatkowe atrakcje: kalendarz roczny, miejsce na wpisanie najważniejszych dat, miejsce na dodatkowe notatki po każdym miesiącu oraz puste strony na końcu oraz strona z kontaktami.
Techniczne szczegóły: twarda, matowa okładka, spirala, gumka do trzymania wszystkiego w jednym kawałku. Planner ma ponad 200 stron i wymiary 17 x 20,5 cm.
Cena: ok. 110zł.
Inne: Oprócz tego plannera Kasia ma w swojej ofercie również plannery ślubne.
Dlaczego ten? Niby kalendarz, ale jednak bardziej według mnie przypomina planner. Będzie dobrą propozycją dla przedsiębiorców, osób na kierowniczych stanowiskach i zainteresowanych rozwojem osobistym. Oto, co mówi autorka:
Dodatkowe atrakcje: miejsce na notatki i podsumowania tygodnia, ćwiczenia coachingowe, miejsce na wyznaczanie celów: rocznych, kwartalnych, miesięcznych i tygodniowych oraz tematy przewodnie na każdy miesiąc.
Szczegóły techniczne: kalendarz w formacie B5, w twardej, skóropodobnej okładce z tłoczonym logo, 216 stron.
Dlaczego ten? Mamy 2 opcje do wyboru: organizer Greenery z zieloną okładką oraz organizer ekonomiczny – faktycznie są to chyba najtańsze plannery, jakie znalazłam (choć nie starczają na cały rok nieprzerwanego planowania). Opisy pod każdym z rodzajów:
Opis ze strony: “(…) daty wpisujesz samodzielnie, możesz więc zacząć, przerwać i wznowić notowanie w dowolnym momencie. A jeśli musisz coś szybko zapisać, a nie chcesz marnować miejsca na codzienne notatki, to na końcu znajdziesz strony przeznaczone specjalnie na to. Do tego specjalnie przygotowane listy do odhaczania pozwolą Ci zapisać filmy do obejrzenia, książki do przeczytania, czy daty do zapamiętania.”
Szczegóły techniczne: organizer w formie książkowej, twarda okładka, format A5, dodatkowa wstążka. Wystarczy na 36 tygodni planowania.
Opis ze strony: “Zaczynamy od widoku miesięcznego, gdzie na każdy miesiąc mamy przewidziane 6 tygodni. Możemy zagospodarować je dowolnie – jeden miesiąc na dwóch stronach albo wypełniać każdy tydzień bez przerwy. W dalszej części mamy narzędzia do planowania 36 tygodni – na jednej stronie harmonogram i z miejscem na szczegółowe zadania każdego dnia. W ten sposób łatwo możemy zaplanować każdy tydzień. Na końcu organizera znajdziemy miejsce na notatki i listy.Nie musimy się martwić straconym miejscem w czasie wakacji – sami wpisujemy daty, dzięki czemu zachowujemy pełną dowolność w planowaniu. ”
Szczegóły techniczne: organizer w formacie A5, na spirali, 100 stron na kredowym, matowym papierze 90g/m2. Starcza na 36 tygodni planowania.
Dlaczego ten? Myślę że tak jak nazwa wskazuje, przyda się osobom prowadzącym własną działalność – ale nie tylko. Tak naprawdę w tym roku są aż 3 różne wzory plannerów i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo są przemyślane i jak wiele jest opcji – dla każdego coś dobrego. Tutaj opiszę je tylko pokrótce, jeśli uważasz, że to coś dla Ciebie – zapraszam do sklepu.
Opis: “Planner dzienny CEO na rok 2018 jest idealnym rozwiązaniem dla osób, które lubią planować każdy dzień na osobnej stronie lub/i mają dużo zadań do realizacji każdego dnia. To narzędzie dla szefów i osób decyzyjnych. W tym plannerze każdy dzień tygodnia został wyposażony w harmonogram obejmujący godziny od 5 do 23 oraz dużo miejsca na wygodne rozpisanie wszystkich zadań zawodowych i prywatnych. Sobota i niedziela zostały umieszczone na osobnych stronach.” Planner obejmuje 12 miesięcy i jest datowany. Kolor można wybrać (jeśli jest jeszcze na stanie).
Dodatkowe atrakcje: jest ich DUŻO. Planner składa się z 3 części a każda ma swoje zadanie. Polecam sprawdzić wszystkie funkcje na stronie. Są m.in. cele, kontakty, planner podróży, plan działań marketingowych, sprawy prywatne, rozwój osobisty (np. książki do przeczytania, szkolenia…) i wiele, wiele innych. To ma być taki planner który ma wszystko czego Ci potrzeba. Z drugiej strony, ten akurat typ będzie raczej duży i ciężki (1,1 kg, 3,7 cm grubości), więc moim zdaniem nada się głównie jako planner biurowy. Plannery różnią się w tym względzie terminarzem, a dokładniej jego układem i dodatkowymi funkcjami. Do plannera możesz dokupić sobie dodatkowo uchwyt na długopis.
Szczegóły techniczne: Planner książkowy, z twardą okładką, czarno-biały, szyte strony, 3 wstążki. Format B5, waga 1,1 kg, grubość 3,7 cm, 594 strony na białym papierze 90g/m2.
Opis: “Planner tygodniowy CEO na rok 2018 jest idealnym rozwiązaniem dla przedsiębiorców i innych osób, które lubią planować każdy dzień w widoku tygodniowym oraz potrzebują harmonogramu oraz miejsca do zapisywania zadań do realizacji. To narzędzie dla szefów i osób decyzyjnych. W tym plannerze każdy dzień tygodnia został wyposażony w harmonogram obejmujący godziny od 5 do 22 oraz miejsce na rozpisanie priorytetów i pozostałych zadań do wykonania. Dla Soboty i Niedzieli przeznaczyliśmy tyle damo miejsca ile dla innych dni tygodnia.” Podobnie jak poprzednik starcza na 12 miesięcy i jest datowany. Kolor można wybrać (jeśli jest jeszcze na stanie).
Dodatkowe atrakcje: również multum, tak samo jak u poprzednika, ten planner jest jednak lżejszy. Plannery różnią się w tym względzie terminarzem, a dokładniej jego układem i dodatkowymi funkcjami. Do plannera możesz dokupić sobie dodatkowo uchwyt na długopis. Przykładowa strona:
Szczegóły techniczne: twarda oprawa, szyte strony, 3 wstążki. 280 czarno-białych stron 90g/m2, które nie powinny przebijać cienkopisów. Waga 0,6 kg, grubość 2,1 cm.
Opis: “Planner tygodniowy PRO na rok 2018 jest idealnym rozwiązaniem dla osób, które lubią planować każdy dzień w widoku tygodniowym oraz preferują pracę w trybie zadaniowym. To narzędzie dla osób wykonujących wolny zawód, profesjonalistów, specjalistów, blogerów. To coś dla osób prowadzących własną firmę, ale nie odbywających każdego dnia bardzo wielu spotkań umówionych na konkretne godziny. W tym plannerze każdy dzień tygodnia został wyposażony w dużo miejsca na wygodne rozpisanie wszystkich zadań zawodowych i prywatnych. Dla Soboty i Niedzieli przeznaczyliśmy tyle samo miejsca, ile dla innych dni tygodnia.” Podobnie jak poprzednicy starcza na 12 miesięcy i jest datowany. Kolor można wybrać (jeśli jest jeszcze na stanie).
Dodatkowe atrakcje: jak u poprzedników. Plannery różnią się w tym względzie terminarzem, a dokładniej jego układem i dodatkowymi funkcjami. Do plannera możesz dokupić sobie dodatkowo uchwyt na długopis.
Szczegóły techniczne: Twarda okładka, szyte strony, 3 wstążki. Format B5, grubość 2,1 cm. 280 czarno – białych stron o gramaturze 90g/m2 – nie powinny przebijać cienkopisów.
Dlaczego ten: Simple Planner jest już bardziej “babskim” plannerem – wciąż minimalistyczny, ale jednak typografia i złote elementy, a także duży wybór pastelowych kolorów mówią same dla siebie do kogo skierowany jest produkt 🙂 Wydaje mi się że Simple Calendar, także sprzedawany w tym sklepie, także można podciągnąć pod planner, więc również go tu umieszczam. zarówno planner jak i kalendarz są dwujęzyczne.
Opis: Starcza na 6 miesięcy, daty uzupełnia się w nim samodzielnie. Do wyboru jest wersja czarno – biała (bez okuć na okładce) lub pastelowo – biała (posiada okucia). W planie dziennym znajdziesz: 3 priorytety dnia, harmonogram, listę “do zrobienia”, miejsce dla ducha i zdrowia, miejsce dla samej siebie, “time out”, notatki i menu dnia. W planie tygodniowym znajdziesz: priorytety, menu i listę tygodnia.
Dodatkowe atrakcje: miejsce na cele roczne, numery telefonów, opis dużych projektów, lista prezentów świątecznych, party i travel planner.
Szczegóły techniczne: planner na pół roku, w twardej oprawie, z okuciami lub bez. Format A5, 336 stron na wysokiej jakości papierze off white 100g/m2. Planner szyty nićmi, dodatkowo 3 wstążki.
Opis: Kalendarz na cały rok 2018. W planie dziennym znajdziesz: 3 priorytety dnia, harmonogram, listę “do zrobienia”, miejsce dla ducha i zdrowia, miejsce dla samej siebie, “time out”, notatki, menu i zakupy dnia. W planie miesięcznym znajdziesz cytat motywujący oraz 2 dodatkowe strony na najważniejsze zadania miesiąca. Ten kalendarz również jest dwujęzyczny.
Dodatkowe atrakcje: miejsce na cele roczne, tabela czasu realizacji celów, plan na opis dużych pomysłów, domowy plan finansowy i więcej.
Szczegóły techniczne: starcza na 12 miesięcy. Twarda okładka, format A5, 404 strony na papierze 90g/m2. Planner szyty nićmi, z dodatkowymi dwiema wstążkami.
Dlaczego ten? Typowo “babski” planner, z mnóstwem kwiatków i dodatków. Już samo spojrzenie na stronę da pogląd na to, co Cię czeka. Możesz też tam podejrzeć, jak planner wygląda w środku. Warto zapisać się też na listę. Planner na rok 2018 różni się nieco od poprzedniej wersji: jest wydrukowany na grubszym papierze, oraz ma zadrukowaną kopertę z tyłu. Napis na okładce został wytłoczony złotą folią, a materiał, z którego wykonana jest okładka jest mocniejszy i trwalszy. Jest o wiele więcej miejsca na notatki. Zmienił się też format plannerów na mniejszy. Do wyboru jest planner z układem tygodniowym i dziennym. Poza układem nie różnią się jakoś drastycznie środkiem, więc opiszę je razem.
Dodatkowe atrakcje: obydwa plannery mają: mapę celów, kalendarz skrócony, 30-dniowe wyzwania, kartę pielęgnacji celu, motywujące cytaty (52 w tygodniowym i 365 w dziennym), plany miesięczne i notatki. W arkuszu planowania dnia znajdziesz m.in listę zadań, 3 priorytety czy notatki #bulletmadama. Dodatkowo w plannerze dziennym są także rytuały szczęścia. Można także dodatkowo dokupić sobie naklejki.
Szczegóły techniczne: twarda, kolorowa okładka, format A5, złote okucia. W środku 3 tasiemki oraz koperta. Papier kremowy o gramaturze 100g/m2. Wersja tygodniowa ma 265 stron i waży ok. 550g, natomiast wersja dzienna ma 448 stron i waży ok. 800g.
Dlaczego ten? Minimalistyczna wersja Happy Plannera. Nada się dla kobiet, które lubią elegancki i minimalistyczny styl. Tutaj też jest wersja tygodniowa oraz dzienna, a każda wersja jest dostępna w dwóch opcjach kolorystycznych.
Dodatkowe atrakcje: miejsce na notatki, lista zadań, harmonogram, notatnik, plannery celu, kalendarz w słupku, kalendarz skrócony, lista ważnych kontaktów, arkusz finansowy, lista ważnych wydarzeń, lista rzeczy do zrobienia na każdą porę roku.
Szczegóły techniczne: twarda okładka, wykonana z ekoskóry, do tego gumka zamykająca. Format A5, w środku koperta oraz 2 tasiemki. Planner dzienny ma 416 stron, a tygodniowy – 224 strony. Papier kremowy o gramaturze 90g/m2.
Dlaczego ten? Kolejna propozycja od twórczyń Happy i Minimal Plannera. Tym razem coś dla miłośniczek segregatorów i odpowiednich wkładów. W takim przypadku sam organizer może służyć kilka lat (wymieniasz tylko wkład) lub możesz wykorzystać go np. jako notatnik. Dodatkowo zostawiasz tylko to, co naprawdę Cię interesuje. Sam wkład podobny jest w stylistyce do Happy Plannera i starcza na 6 miesięcy.
Dodatkowe atrakcje: 4 kolorowe karty indeksujące, notatki, lista zadań, plany miesięczne, domowy budżet,mapa celów, planner celu i 30-dniowe wyzwania.
Szczegóły techniczne: sam organizer ma okładkę z eko skóry, ze złotym tłoczeniem. Całość jest zapinana na zatrzask. W środku jest plastikowa linijka, gumka na długopis, koperta i kieszonki. Wkład to 380 kolorowych stron w formacie A5 o gramaturze 100g/m2.
Dlaczego ten? Planner dzienny na 365 dni. Minimalistyczny środek, spirala, twarda okładka – a wszystko zapakowane w ładne pudełko, idealne na prezent.
Dodatkowe atrakcje: Oprócz plannera dziennego i miesięcznego znajdziesz tu m.in:
codzienność: ważne daty do zapamiętania, planowanie posiłków, 3 roczne cele do zrealizowania;
podróże: lista marzeń, szczegółowe planowanie podróży, lista rzeczy do spakowania, lista spraw do załatwienia przed podróżą, lista zakupów, finansowy plan podróży;
czas wolny: lista filmów i seriali do obejrzenia, lista książek do przeczytania, 4 listy życzeń – po 1 na każdą porę roku, listę promocji, zniżek i wyprzedaży;
zdrowy tryb życia: dzienne planowania posiłków, dbanie o nawadnianie organizmu, rubryka “ciało i zdrowie”, 30-dniowe cele i wyzwania;
święta: planowanie posiłków na Wielkanoc, Wigilię i Boże Narodzenie, świąteczna lista: zadań, zakupów i prezentów;
finanse: dzienne wydatki, miesięczne koszty i przychody, roczne podsumowanie.
Szczegóły techniczne: Format B5, 450 stron. Twarda okładka z matową folią i lakierem UV (jeden wzór). Planner jest na miedzianej spirali, a dodatkowo dostaniesz też 4 zakładki.
Dlaczego ten: do wyboru jest kilka rodzajów plannerów: książkowe lub na spirali na 250 dni (bold) oraz plannery na spirali na 100 dni (light). Każdy planner jest zapakowany w pudełko i dołączony jest prezent – do wersji bold są to naklejki i zakładka, do wersji light -zakładka. Daty uzupełnia się samemu, do wyboru są różne kolory okładki. W ofercie są także kalendarze.
Dodatkowe atrakcje:
wersja bold: plany: miesięczny i finansowy na 12 miesięcy, 50 stron na notatki, lista celów i ważnych wydarzeń, miejsce na najważniejsze telefony, maile i strony www. Plan dnia obejmuje: zadzwonić/mail do, harmonogram, najważniejsze na dziś, do zrobienia, lista zakupów/wydatki, trening/coś dla zdrowia, coś dla siebie, kawa/woda, menu dnia oraz myśl na dziś.
wersja light: plany: miesięczny i finansowy na 12 miesięcy, 40 stron na notatki, lista celów i ważnych wydarzeń, miejsce na najważniejsze telefony, maile i strony www. Plan dnia obejmuje: zadzwonić/mail do, harmonogram, najważniejsze na dziś, do zrobienia, coś dla siebie, kawa/woda i notatki.
Szczegóły techniczne:
wersja bold: dostępna w formacie książkowym lub na spirali. Wersja książkowa ma 3 wstążki w środku. Twarda okładka, z okleiną imitującą skórę, do tego metalowe narożniki w złotym kolorze. Format A5, 334 strony na papierze o gramaturze 90g/m2.
wersja light: złota spirala, miękka okładka pokryta folią matową. Format A5, 144 strony na papierze o gramaturze 90g/m2.
Dlaczego ten? Projekt Planner to planner w formie organizera / segregatora. Jest sprzedawany od razu z wkładem, a jeśli potrzebujesz, możesz standardowy wymienić na inny lub na kartki w kropki (przydatne do bullet journal). Do wyboru jest kilka kolorów okładek oraz dwie wielkości: A5 i A6.
Dodatkowe atrakcje: 5 przekładek tematycznych: planner dzienny i tygodniowy, finanse, notes, adresy. Nie wszystkie plannery mają wkładkę z planem dziennym, ale można sobie zamówić taki rodzaj wkładu, jaki jest potrzebny.
Szczegóły techniczne: organizer ze skóry ekologicznej, zapinany na zatrzask. Format A5 lub A6. Wkłady starczają od 2 miesięcy do roku użytkowania.
Opis: “doskonałe rozwiązanie dla osób, które potrzebują dokładnie rozpisać dzień od rana do wieczora. Każda ze stron stanowi harmonogram od 07:00 do 21:00, obok której znajduje się lista zadań do zrobienia oraz miejsce do rozpisania codziennych posiłków. Każdy dzień powszedni na osobnej stronie: harmonogram dnia, lista priorytetów i przestrzeń do rozplanowania posiłków. Sobota i niedziela razem na jedej stronie: notatki i przestrzeń do rozplanowania posiłków.”
Dodatkowe atrakcje: skrócony kalendarz na 2018 oraz 2019 rok oraz postanowienia noworoczne. Miejsce na ważne daty, kwartalne cele finansowe, zawodowe, prywatne i sportowe. Miejsce na warte uwagi książki, wydarzenia, miejsca i filmy na każdą porę roku. Widok miesiąca wraz z notatkami oraz miesięczny planner aktywności fizycznej, a także lista priorytetów na każdy miesiąc. Dodatkowo: kontakty oraz internetowe dostępy, ulubione przepisy kulinarne, monitoring wydatków, planner urlopu, notatki i kieszeń na drobiazgi.
Szczegóły techniczne: wymiary: 21x18cm, waga ok. 610g. 410 stron o gramaturze 80g/m2. Kolorowa, twarda okładka, spirala, dodatkowo tasiemka oraz gumka do zamykania.
Opis: “kalendarz o przejrzystym i funkcjonalnym układzie tygodnia na dwóch sąsiadujących stronach. Na początku każdego miesiąca jest miejsce do zaplanowania aktywności fizycznej oraz spisania priorytetów na nadchodzące tygodnie. Znajdziesz w nim także strony pozwalające wyznaczyć cele na cały rok, a także skupić się na krótkoterminowych zadaniach.”
Dodatkowe atrakcje: skrócony kalendarz na 2018 oraz 2019 rok, postanowienia noworoczne, miejsce na ważne daty, kwartalne cele finansowe, zawodowe, prywatne i sportowe. Oprócz tego warte uwagi książki, wydarzenia, miejsca i filmy na każdą porę roku. Widok miesiąca z miejscem na notatki, miesięczny planner aktywności fizycznej oraz comiesięczna lista priorytetów. Dodatkowo kontakty oraz najważniejsze internetowe dostępy, ulubione przepisy kulinarne, monitoring wydatków, planner urlopu, notatki i kieszeń na drobiazgi.
Szczegóły techniczne: wymiary 21x18cm, waga ok. 370g. 210 stron o gramaturze 80g/m2. Kolorowa, twarda okładka, spirala, dodatkowo tasiemka oraz gumka do zamykania.
Opis: “idealny dla osób, które potrzebują więcej miejsca na notatki w każdym tygodniu. Umieszczony na jednej stronie harmonogram tygodnia, sąsiaduje ze stroną przeznaczoną na notatki. Każdy z miesięcy poprzedza przestrzeń aktywności fizycznej oraz lista najważniejszych zadań na kolejne tygodnie. Planner zawiera również dodatkowe strony pozwalające skupić się na tym co najważniejsze w danym kwartale.”
Dodatkowe atrakcje: skrócony kalendarz na 2018 oraz 2019 rok, postanowienia noworoczne, miejsce na ważne daty, kwartalne cele finansowe, zawodowe, prywatne i sportowe. Oprócz tego warte uwagi książki, wydarzenia, miejsca i filmy na każdą porę roku. Widok miesiąca z miejscem na notatki, miesięczny planner aktywności fizycznej oraz comiesięczna lista priorytetów. Dodatkowo kontakty oraz najważniejsze internetowe dostępy, ulubione przepisy kulinarne, monitoring wydatków, planner urlopu, notatki i kieszeń na drobiazgi.
Szczegóły techniczne: wymiary 21x18cm, waga ok. 370g. 210 stron o gramaturze 80g/m2. Kolorowa, twarda okładka, spirala, dodatkowo tasiemka oraz gumka do zamykania.
Cena: 79zł.
Inne: w sklepie są też plannery (np. dzienny) w formie karteczek.
Opis: “Organizer składa się z poręcznego segregatora mieszczącego kartki w formacie A5. Do wyboru jeden z czterech kolorów segregatora. W środku znajdziesz 3 miesięczny wkład do organizera. Prezentujemy 4 różne wkłady, z których możesz wybrać jeden. 2 wkłady są w formacie planera tygodniowego, a 2 planera dziennego. Ponadto każdy wkład zawiera kalendarz roczny i planery miesięczne. W organizerze znajdziesz również przekładki (registry) na grupowanie projektów oraz czyste kartki na notatki.” Jeśli ten zestaw Ci nie odpowiada, możesz oddzielnie kupić segregator i interesujące Cię wkłady. Sam segregator odpowiada większości wkładów i innym akcesoriom o formacie A5 i w systemie 6 ringowym (dziurkowym). Kompatybilny z systemem Filofax oraz Memofix.
Dane techniczne: przy zestawie segregator + organizer dostajesz 6-ringowy segregator w formacie A5 w jednym z kilku kolorów, a do tego wkład z papieru 90g/m2 oraz przekładki.
Cena: 66 – 86 zł lub w zależności od wybranych opcji.
Opis: Planer w dwóch wersjach do wyboru: dziennej i tygodniowej. Daty uzupełnia się samemu.
Dane techniczne: format A5, zeszyt na spirali.
Cena: 39 – 42zł.
Inne: w sklepie jest naprawdę duży wybór różnych plannerów, list zadań, notatników i innych rzeczy związanych z planowaniem. Dla każdego coś dobrego! Są też wkłady / notesy do bullet journal.
Dlaczego ten? Bardzo kolorowy planner z dużą możliwością modyfikacji. Co ciekawe, “The Happy Planner™ można dowolnie wzbogacać o kolejne karty, zdjęcia, kieszonki, zakładki itp.” Występują w 3 rodzajach: big, classic i mini. Część z nich jest datowana i starczają na 18 miesięcy, część z nich nie ma dat i jest na 12 miesięcy. Możliwości jest naprawdę dużo, wiele okładek, wkładów i akcesoriów.
Dodatkowe atrakcje: na stronie nie ma zbyt rozbudowanego opisu tego, co znajduje się w środku. Wiem natomiast, że oprócz samego plannera można sobie dokupić dodatkowe wkłady, np. do prowadzenia budżetu.
Szczegóły techniczne: wszystkie plannery są na specjalnych ringach, które umożliwiają dowolne wkładanie/wyciąganie kart. Bardzie opisane jest to na filmiku:
Poza tym wiele zależy od rodzaju wybranego plannera. Ogólnie plannery mają sztywną, laminowaną okładkę i laminowane znaczniki miesięcy.
Planner Big ma wymiary: okładka – 23 x 28,5 cm; strony – 21,5 x 28 cm.
Planner Classic ma wymiary: okładki – 20 cm x 24,5 cm; strony – 18 cm x 23,5 cm.
Planner Mini ma wymiary: okładki – 14 cm x 19 cm (zbliżony do formatu A5).
Cena: w zależności od wybranej opcji, ok. 65 – 109zł.
Dlaczego ten? Miss Planner to tak naprawdę wiele różnych plannerów do wyboru: na cały rok, maxi, akademicki, na pół roku, premium, daily, bullet planner, ślubny, dog planner… Czego tylko dusza zapragnie. Porównanie oraz dodatkowe atrakcje najlepiej pokazuje tabelka (jest też na stronie sklepu):
Szczegóły techniczne: też większość widać w tabelce. Plannery są w formie organizera, do którego można dowolnie dokładać / wyciągać karty. Zarówno wkład, jak i wielkość i kolor organizera zależą od tego, co wybierzesz. Ten planner ma chyba największą gramaturę papieru – 115 – 120g/m2. Dzięki temu nie powinien przebijać. Organizer można kupić raz, a potem wymieniać tylko wkłady.
Cena: w zależności od wybranej opcji, ok. 79 – 209zł za zestaw, ok. 39 – 95zł za wkład do organizera.
Dlaczego ten? Niby kalendarz, ale jednak bardziej jak planner. W kalendarzu jest m.in. plan miesięczny oraz plan tygodniowy.
Dodatkowe atrakcje: cele i plany, listy to do, notes, rachunki i zobowiązania, plan oszczędzania i plany na 2019r.
Szczegóły techniczne: kalendarz w formacie B5, grubość ok. 1,5cm. Twarda, szyta okładka w dwóch kolorach do wyboru. W środku 3 tasiemki oraz koperta, 184 strony.
Dlaczego ten? Planner od Pani Swojego Czasu. Dopasowuje się do Twojego stylu planowania – łączy w sobie cechy planera, kalendarza i notesu w szare kropki.
Dodatkowe atrakcje: zależą tylko od Ciebie – planner oprócz części kalendarzowej ma także część notesową do samodzielnego uzupełniania (trochę jak bullet journal) i dodatkowo szablony, aby łatwiej było w nim rysować.
Szczegóły techniczne: 2 kolory okładki do wyboru, format B5, 296 stron, sztywna okładka, polska produkcja. Dodatkowo 3 kolorowe wstążki, kieszonka, gumka na długopis oraz gumka zamykająca.
Dlaczego ten? Duuuuża możliwość personalizacji – na stronie sklepu jest od razu link do ankiety / kreatora swojego przyszłego plannera. To właśnie ten planner był jednym z najbardziej chwalonych na grupach na Facebooku w tamtym roku. Jest także duża ilość plannerów tematycznych do wyboru.
Dodatkowe atrakcje: zależą tylko od Ciebie.
Szczegóły techniczne: także zależą od Ciebie. Format: A6, B6 lub B5. Ilość stron: 140 – 514, gramatura 80g/m2. Strony czarno-białe z kolorowymi elementami, okładka sztywna, pokryta laminatem (wzór można wybrać), do tego czarna spirala.
Dlaczego ten? Planner dzienny w formie książkowej lub na spirali. Starcza na 290 dni (daty uzupełnia się samemu).
Dodatkowe atrakcje: Plan miesięczny na 12 miesięcy, plan budżetowy na 12 miesięcy, lista ważnych wydarzeń i dat, lista kontaktów, lista książek, lista filmów, notatki.
Szczegóły techniczne: Format A5, do wyboru planner na spirali lub w formie książkowej. Okładka ze złoconym logo, punktowy lakier UV, folia ochronna matowa i złote klipsy. Środek: papier 90g/m2, zadruk czarno-biały.
Dlaczego ten? Nowy planner na cały rok, dla kobiet, które chcą mieć planner w stylu glamour. Do wyboru dwa kolory: jasnoróżowy i jasnoszary. Całość zapakowana jest w pergamin oraz w pudełko w kolorze plannera – idealnie na prezent.
Dodatkowe atrakcje: oprócz zwykłego plannera dziennego znajdziesz tam też: listę ważnych kontaktów, wykres postępów fitness, listę haseł dla zapominalskich, listę prezentów świątecznych oraz książek i filmów. Dodatkowo podsumowanie miesiąca oraz I kwartału 2019, roczny plan finansowy, ważne daty i wydarzenia, roczne plany i cele oraz 30-dniowe wyzwania.
Szczegóły techniczne: twarda oprawa w dwóch kolorach do wyboru, dodatkowo zabezpieczona metalowymi, złotymi okuciami narożników. Okładka jest pokryta niebrudzącą okleiną aksamitną i ma złote tłoczenia. Grzbiet jest szyty, a w środku znajdziesz kopertę oraz 2 tasiemki do zaznaczania. Papier 90g/m2, z zaokrąglonymi rogami.
Dlaczego ten? Półroczny planner w formie książkowej od Plannerki. Nazwa zobowiązuje, więc dostajesz coś w stylu autorskiego systemu planowania zawartego w fizycznym produkcie. Ma sporo miejsca na notatki, podsumowanie półrocza oraz kwartału, spis treści (+ pusty spis treści, aby rozpisać swoje notatki) i wiele innych bajerów. Można go używać w uzupełnieniu do innych produktów Plannerki.
www.plannerka.com
Dodatkowe atrakcje: tabela do rozpisywania celów, celownik do ich śledzenia, harmonogram tygodnia, arkusz “mój projekt”, plany: półrocza, kwartałów, miesięcy, tygodni i dni oraz arkusze na notatki. Na stronie Plannerki możesz także pobrać kilka arkuszy, aby zobaczyć jak wyglądają i czy to coś dla Ciebie.
Szczegóły techniczne: Planner półroczny w formacie A5. 384 strony, grubość plannera ok 2,9cm, całość szyta. Druk w odcieniach szarości, papier biały o gramaturze 90g/m2. W zestawie z plannerem dostaniesz także bloczek kartek samoprzylepnych, arkusz kolorowych naklejek i zakładkę.
Cena: 89zł.
Inne: na stronie znajdziesz sporo plannerów i innych przydatnych narzędzi np. w formie bloczków.
Dlaczego ten? Planner na 6 miesięcy, bez dat, na spirali. Do wyboru są trzy kolory okładki: czarno-biały wzór, turkus i szary.
Dodatkowe atrakcje: Plan roku i miesiąca. Postanowienia, plany, marzenia. Notatki, miesięczne cele i dobre nawyki, plan udanego tygodnia oraz tygodniowe zestawienie.
Szczegóły techniczne: planner półroczny w formacie A5, na sprężynie. W środku znajdziesz kolorową kartę tytułową, 192 strony o gramaturze 90g/m2 oraz zestaw naklejek.
Cena: 85zł.
Inne: na stronie znajdziesz też bloczki/notatniki do zapisywania listy zadań oraz takie z rozkładem dnia. Możesz też kupić je w zestawie z plannerem.
Dlaczego ten? Piękny planner do samodzielnego wpisania dat. Łącznie starczy Ci na 240 dni – jeśli zapisujesz średnio 20 stron na miesiąc, powinien starczyć Ci na rok. Wysyłany jest w pudełku, więc pakowanie na prezent jest z głowy 🙂 Co jest myślę bardzo oryginalne w tym plannerze to cytaty POLSKICH twórców: łącznie jest ich w plannerze aż 267.
Dodatkowe atrakcje: Całoroczne kalendarze skrócone na 2017/2018/2019/2020 rok oraz dwustronicowy plan na 12 miesięcy. Do tego planner celu ( x3), miejsce na początku i końcu kalendarza na napisanie listu do nas samych, miejsce na marzenia, miejsce na loginy i hasła, finanse w danym miesiącu oraz notatki. Dodatkowo sporo zdrowotnych atrakcji: miejsce na wpisanie aktywności fizycznej, liczby godzin snu oraz wypitej wody, pochwała codziennych przyjemności, plan posiłków oraz kontrola spożywanego glutenu, cukru oraz nabiału, a także miejsce na wpisanie zażytych leków/ dawki witamin oraz samopoczucia.
Szczegóły techniczne: Gruba, tekturowa okładka zabezpieczona aksamitną folią oraz metalowymi, złotymi narożnikami, oprawa szyta. Wzór na okładce: marmur; napisy tłoczone, wykonane metodą złocenia. Planner ma format A5 i waży około 0,5 kg. W środku ma dwie tasiemki. 330 stron na papierze o gramaturze 100 g/m²; środek – biało/czarny nadruk.
Dlaczego ten? Planner dzienny na 104 dni w formie kołozeszytu w twardej oprawie. Kilka rodzajów okładek do wyboru. Daty uzupełnia się samemu.
Dodatkowe atrakcje: 100 rzeczy które chcę zrobić w…. , lista ważnych kontaktów, telefonów, adresów, stron www….
Szczegóły techniczne: format B5, papier o gramaturze 80g/m2. Okładka twarda, pokryta folią, metalowe narożniki. W środku 2 wstążki oraz papierowa kieszeń.
Dlaczego ten? Dwie wersje do wyboru: planner tygodniowy i dzienny. Daty uzupełniasz sama, więc zacząć możesz w dowolnej chwili. Cena jak na taki planner też jest przystępna.
Dodatkowe atrakcje: kalendarz 2017, 2018, 2019, 2020, plan budżetowy (plan i realizacja), plan zajęć cyklicznych (np. lekcji, zajęć na uczelni), plan przyjęcia, urodzin, prezentów oraz planowanie projektów z podziałem na etapy. Oprócz tego znajdziesz tu tabele realizacji celu dzień po dniu, wykresy postępów, zdrowie, listy, kolekcje, przepisy, kontakty, numery kont, cytaty motywacyjne oraz strony do notowania (w kropki).
Szczegóły techniczne: planner dzienny starcza na pół roku, planner tygodniowy – na rok. Obydwa są w formacie A5, w twardej, foliowanej, matowej okładce. W środku znajdziesz dwie tasiemki oraz strony 100 g/m2 szyte nićmi – trwałe i dobrze otwieralne.
Dlaczego te? W większości minimalistyczne, oryginalne plannery. Jest kilka rodzajów do wyboru, więc nie będę psuć niespodzianki i po wybór zapraszam do sklepu. Jeśli wolisz jednak poszaleć z okładką są tam też plannery Magdaleny Tekieli:
Dodatkowe atrakcje: plannery są raczej minimalistyczne, więc wielu dodatkowych fajerwerków się raczej nie spodziewaj.
Szczegóły techniczne: w zależności od wybranego modelu.
Cena: w zależności od wybranego modelu, 79 – 135zł.
Inne: w ofercie są też np. plannery na biurko w formie bloczków czy zwykłe kalendarze. Z tego co wiem najbardziej lubiany jest Kalendarz “Papiery Wartościowe”.
Dlaczego te? Będą idealne dla tradycjonalistów – obie firmy mają długą historię tworzenia artykułów papierniczych, w tym znanych na całym świecie kalendarzy.
Dodatkowe atrakcje: w zależności od modelu, raczej nie spodziewałabym się fajerwerków.
Szczegóły techniczne: w zależności od wybranego modelu.
Cena: w zależności od wybranego modelu.
Wciąż nic? A może Bullet Journal?
Jeśli nic nie wpadło Ci w oko lub potrzebujesz czegoś indywidualnego, może warto zrobić sobie planner samemu? Kilka propozycji takich plannerów podałam wyżej, a tutaj dwa artykuły, które mogą Ci pomóc zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi:
Koniec! Mam nadzieję że wpis jest przydatny, jeśli tak – podaj go proszę dalej 🙂 A jeśli pominęłam jakiś warty uwagi planner – daj znać! Pochwal się też, który wpadł Ci w oko albo który masz już przetestowany i możesz podzielić się doświadczeniem – pomożesz innym w wyborze 🙂
Wszystkie zdjęcia w tym wpisie należą do twórców plannerów.
“Blog jest konieczny do prowadzenia biznesu! To taki magiczny twór który zapewni Ci sponsorów, klientów, jachty i dożywotnie dostawy czegokolwiek Twa blogerska dusza zapragnie!”. Ręka do góry kto coś takiego słyszał zakładając biznes?
Blog faktycznie jest fantastycznym tworem i może Twojemu biznesowi pomóc. Jeśli masz chęć i możliwość to jasne – startuj choćby dzisiaj! Ta machina działa jednak najlepiej, jeśli ten blog faktycznie regularnie prowadzisz i masz na niego pomysł. Jeśli są to tylko 3 wpisy sprzed 3 lat to możesz niestety uzyskać odwrotny efekt. I tu jest właśnie pies pogrzebany, bo każdy namawia do zakładania bloga, ale już nie każdy bierze pod uwagę Twoją unikalną sytuację.
Możesz mnie teraz zjeść, ale moim zdaniem nie zawsze blog jest potrzebny i nie zawsze jest najmądrzejszą decyzją. Jest wiele innych metod, które działają, po prostu trzeba je dopasować do siebie i swojego biznesu. Chciałabym, żebyś dzięki temu wpisowi potrafiła powiedzieć, czy blog jest na ten moment rozwiązaniem dla Ciebie, jaki jest pierwszy krok jeśli tak i co innego możesz zrobić, jeśli nie.
Tak gwoli ścisłości: pisząc “blog” mam na myśli taki twór, który składa się głównie z tekstów i zdjęć, i jest prowadzony regularnie (a przynajmniej powinien 😉 ). To tak żeby nie było nieporozumień 🙂 To co, do dzieła! Pytania, które warto sobie zadać przed założeniem bloga dla biznesu.
No i po co Ci to, kobito?
Po pierwsze, określ sobie cel. Po co Ci blog? Jakie funkcje miałby pełnić? Jaki jest jego cel? Czy jest to na przykład sposób na:
promocję Twoich usług?
pokazanie Ciebie jako eksperta?
budowanie społeczności wokół Twojej marki?
podbicie Twojej strony w wyszukiwarkach internetowych?
współpracę z innymi markami / osobami?
może jeszcze coś innego?
Spisz sobie 1-2 cele, w których osiągnięciu ma Ci pomóc blog. Świadomość tego po co Ci on pomoże w ustaleniu czy faktycznie jest Ci potrzebny. Kiedy masz już cel, pora zastanowić się jak go osiągnąć. Inaczej będzie to wyglądało jeśli chcesz blog który pomoże w SEO, a inaczej, jeśli głównym celem jest np. znalezienie fantastycznych osób do współpracy. To też dobry moment na spisanie wszystkich innych, pozablogowych pomysłów, które przychodzą Ci do głowy. Przy okazji możesz też wypisać sobie, czego jeszcze nie wiesz na dany temat – dzięki temu szukając informacji czy kupując kolejne kursy będziesz wiedziała co tak naprawdę jest Ci potrzebne i nie wpadniesz w pułapkę robienia i uczenia się wszystkiego i niczego 🙂
Np. jeśli Twoim głównym celem będzie wysoka pozycja Twojej strony w wyszukiwarkach, wiesz już że musisz się skupić na SEO i informacji / pomocy na ten temat szukać. To będzie Twój priorytet przez jakiś czas, i warto skupić się na tym, zamiast rzucać się jednocześnie na instagram i perfekcyjne robienie zdjęć telefonem. Na to przyjdzie czas, zacznij od tego co uznałaś za priorytet 🙂 Tak samo z blogiem – jeśli nie jest to w tym momencie ważne dla Ciebie i Twojego biznesu – zajmij się tym co jest ważne.
Kim jestem? Dokąd zmierzam? Czy jesteśmy sami w kosmosie? + inne pytania egzystencjalne
Wiesz już co chcesz osiągnąć. Teraz zastanów się, jakie są Twoje mocne strony, predyspozycje i ograniczenia.
Po pierwsze: jak lubisz tworzyć? Pisać, tworzyć grafiki lub robić zdjęcia, mówić…? Jeśli dopiero zaczynasz, zacznij od formy, która jest dla Ciebie najłatwiejsza – to zwiększy prawdopodobieństwo, że w tym wytrwasz. Jeśli nie cierpisz pisać to może klasyczny blog nie jest znów takim najlepszym pomysłem?
Kolejna sprawa: czy odnajdujesz się w technicznych sprawach lub masz kogoś (i budżet) do pomocy? Jeśli lubisz żeby było szybko i ładnie, jesteś estetką i perfekcjonistką, a jednocześnie nie masz za grosz cierpliwości do dłubania w stronie ani budżetu lub kogoś do pomocy… to weź to pod uwagę biorąc się za blogowanie i ewentualnie wybierając do tego odpowiednią platformę 🙂 Wiele razy widziałam biznesy, np. związane z rękodziełem czy grafiką, gdzie jednak efekt wizualny jest bardzo ważny, i blogi rozdłubane, z jednym wpisem i sfrustrowaną właścicielką, która poświęciła mnóstwo swojego cennego czasu na wielkie, brzydkie nic. Nie idź tą drogą 🙂 Szczególnie jeśli masz niewiele czasu / ograniczone środki – weź to pod uwagę zanim je zainwestujesz.
Przy okazji: jesteś ekstrawertykiem czy introwertykiem? Wiem że to dziwne pytanie, ale hej! Blogowanie to często długie godziny spędzone sam na sam z komputerem. Biorąc pod uwagę moje całkiem nienaukowe badania terenowe na znajomych zauważam, że ekstrawertykom jednak gorzej idzie systematyczność w prowadzeniu bloga. Po pierwsze nie lubią siedzieć i dziobać samemu, a po drugie często mają też mniej czasu bo więcej go poświęcają na spotkania towarzyskie.
A propos czasu – ile możesz go przeznaczyć na blogowanie? Jest wiele spraw, które absolutnie trzeba ogarnąć prowadząc biznes. Jeśli dołożysz do tego życie, może etat, czasu zostaje Ci niewiele i trzeba go mądrze spożytkować. A blog może zabrać Ci całkiem sporo czasu – pisała o tym na przykład Agnieszka. Zastanów się więc też i nad tym – czy chcesz prowadzić bloga? Czy możesz sobie na to pozwolić? Czy masz kogoś do pomocy?
Kolejna sprawa związana z blogowaniem – jest tak przez wszystkich polecane i wychwalane, że gdzieś tam gubi się taki mały szczegół – blog najczęściej nie przynosi efektów od razu. Kiedyś, kiedy jeszcze blogi były nowością, dużo łatwiej było o efekt łał. Teraz trzeba o wiele więcej czasu, wysiłku i strategii, żeby blog zaczął przynosić efekty. Dlatego jeśli potrzebujesz klientów już teraz i nie masz zbyt wiele wolnego czasu, skup się najpierw na innych sposobach promocji. Co z tego, że Twój blog przyniesie Ci klientów za pół roku czy rok, jeśli do tego czasu Twój biznes już nie będzie istnieć? Blogowanie to maraton, a nie sprint – może Ci przynieść wiele korzyści, ale trzeba na nie poczekać. Z drugiej strony, jeśli wiesz że chcesz wystartować ze swoim biznesem za jakiś czas, blog może być świetnym narzędziem do zebrania grupy zainteresowanych tematem osób. Wtedy kiedy nadejdzie “dzień 0”, o wiele łatwiej będzie Ci wystartować mając już zbudowaną wokół siebie społeczność.
Działając w zgodzie ze swoimi silnymi stronami masz większe szanse na sukces i szczęście. Co z tego że jakaś strategia biznesowa działa skoro będzie dla Ciebie całkiem nieintuicyjna czy wręcz przykra?
Jak mogę pomóc?
Akapit wcześniej przekonywałam Cię, że warto spojrzeć na siebie i wziąć swoją sytuację pod uwagę. To tylko część prawdy – potrzebujesz też wziąć pod uwagę, czego oczekuje od Ciebie Twój potencjalny klient. Jeśli, dajmy na to, stwierdzisz że uwielbiasz godzinami jodłować przepisy na szarlotkę i zamierzasz tak szukać klientów na swoje ciasta wśród zabieganych prezesów wielkich firm… No nie wiem, wiesz? Zrób może najpierw rozeznanie czy to przyniesie efekt. Może tak i będziesz sławna? A może jednak warto zacząć od badania rynku i metod które wiesz że zadziałają?
Zacznij od dowiedzenia się u źródła, w jaki sposób Twoja grupa docelowa konsumuje treści. Lubią słuchać, oglądać, czytać? Jeśli Twoi potencjalni klienci nie czytają blogów to może warto skupić swoje działania gdzie indziej? Z drugiej strony, jeśli dla Twojego idealnego klienta blog to podstawa, warto się jednak przemóc i pokombinować, jak taki blog tworzyć 🙂
Kolejna sprawa: jakiego rodzaju usługi / produkty oferujesz? Jeśli np. jesteś fotografem ślubnym to być może blog nie ma wielkiego znaczenia przy podejmowaniu decyzji przez parę młodą, i wysiłek jest nieadekwatny do efektów. Zastanów się, jak inaczej możesz przedstawić się jako ekspert i trafić do swojej grupy docelowej. Z kolei jeśli chcesz np. sprzedawać swoją wiedzę, warto żebyś pokazała co wiesz, i w jaki sposób to przekazujesz – tu blog często będzie świetnym pomysłem.
Przy podejmowaniu decyzji o blogu, warto też wziąć pod uwagę to, gdzie oferujesz swoje usługi. Nie masz większego wpływu na to, kto i skąd czyta Twojego bloga. Możesz go oczywiście promować do lokalnej społeczności, ale zastanów się, czy nie istnieją skuteczniejsze metody promocji.
To tylko kilka przykładowych pytań, które warto sobie zadać przy podejmowaniu decyzji o założeniu bloga. Pamiętaj – tutaj nie ma jednej odpowiedzi. Dostosuj metody do swojej konkretnej sytuacji i grupy docelowej, a nie na odwrót.
Życie bez bloga – czy jest możliwe?
Jeśli doszłaś do wniosku, że blog to jest to – super! Powodzenia! Jeśli jednak regularne pisanie to nie jest coś co Cię ekscytuje i daje korzyści – nic straconego! Pamiętaj – blog możesz założyć w każdej chwili 🙂 Tymczasem może zajmiesz się czymś innym? Poniżej spisałam kilka głównych powodów, dla których biznesy zakładają blogi, i jak można te cele osiągnąć w inny sposób.
Promocja usług.
Zauważyłam, że często za pisanie bloga jako lek na całe zło biorą się osoby, które mają problem z promowaniem siebie i swoich usług / produktów. Blog ma niejako załatwić to za Ciebie i sprawić, że klienci sami zaczną się rzucać pod Twe nogi z pieniędzmi w ręku i błagającym wzrokiem. To niestety tak nie działa – a przynajmniej nie szybko. Blog tak samo potrzebuje promocji jak Twoja oferta – nie jest tak, że po prostu coś napiszesz i ktoś Cię nagle odkryje. Zamiast tego warto wtedy popracować nad pewnością siebie i swoją ofertą i spróbować na przykład:
nagrywać filmiki na youtube – szczególnie jeśli nie lubisz pisać ale lubisz mówić
zainwestować w reklamy na Facebooku lub Instagramie lub gdziekolwiek są Twoi potencjalni klienci;
dopieścić stronę / ofertę, aby znalazły się tam wszystkie elementy, których potrzebuje potencjalny klient, żeby podjąć kolejny krok,
aktywnie poszukać partnerów biznesowych – kto może pomóc Ci się wypromować? Z kim możesz nawiązać współpracę? Zamiast pisać kolejny post blogowy spróbuj poświęcić ten czas na wyszukanie odpowiednich osób i przygotowanie dla nich atrakcyjnej oferty na której wszyscy skorzystacie.
powiadomić swoich znajomych czym się zajmujesz, uzupełnić informacje na profilach społecznościowych – najczęściej te pierwsze zlecenia / zamówienia przychodzą właśnie od znajomych znajomych, więc nie warto się z tym chować 🙂
zainwestować czas i siły w networking i pojawianie się w miejscach, gdzie są Twoi klienci – może stoisko na targach lub konferencji?
pojawiać się w miejscach w sieci, gdzie są Twoi klienci – znajdź osoby, które mają taką samą grupę docelową jak Ty i postaraj się o bycie gościem w ich podkaście, filmiku, na blogu, gdziekolwiek. Daj wartość i zaproś uczestników dając im jeszcze jakąś zachętę by odwiedzili Twoją stronę, polubili fanpage czy zrobili zakupy.
zainwestować w kilka branżowych wydarzeń na których będziesz mogła przedstawić swoją ofertę i zebrać grupę chętnych osób – szczególnie jeśli nie potrzebujesz wielu klientów, bo np. oferujesz usługi z wysokiej półki i trwające kilka miesięcy.
zaproponować podczepienie swoich usług pod podobne – np. jako fotograf ślubny znajdujesz sobie do współpracy organizatorów ślubów, florystki itp., które polecają Twoje usługi w zamian za procent od zlecenia lub na jakichś innych zasadach.
posty gościnne, webinary, joint ventures – gdzie korzystasz z kogoś kto już ma swoją grupę docelową, dajesz tam wartość i dzielicie się zyskami.
tak samo jeśli Twój biznes jest oparty na szczególnej lokalizacji, mieście itp. – być może blog nie ma aż takiego sensu i warto w jakiś inny sposób budować bazę klientów w okolicy, bazując na istniejących wydarzeniach lub tworząc własne?
Jeśli jednak blog wygrywa lub i tak chcesz i możesz go prowadzić, zastanów się co Twój klient chce przeczytać i gdzie ten blog reklamować żeby trafić do odpowiednich osób. Często widzę, że osoba która chce swoim blogiem przyciągnąć klientów zainteresowanych kupnem np. wyrabianych przez nią swetrów obraca się i promuje jedynie w kręgu osób robiących swetry na sprzedaż. Czy te osoby z chęcią kupią coś od Ciebie? Niekoniecznie. Czy pokażą Cię jako swoją konkurencję swoim czytelnikom i zachęcą, by kupowali u Ciebie? Niekoniecznie. W takich warunkach osiągnięcie celu może Ci zająć baaardzo długo. Tak samo z rodziną i przyjaciółmi. Co innego dać im znać że coś takiego robisz i poprosisz o wsparcie, a co innego kiedy to są Twoi jedyni “przymusowi” fani. Uważaj też na kółka wzajemnego komentowania itp. – możesz znaleźć tu klientów, oczywiście, ale też postaraj się dobrać taki krąg osób, który będzie Ci odpowiadał. Wzajemne komentowanie na kilku/nastu blogach zajmuje sporo czasu, a jeśli będą to osoby które robią to tylko dlatego, że muszą, to powiedzmy sobie szczerze – Twój czas może być spędzony efektywniej. Dlatego jasne, przetestuj jak sprawdza się ta metoda u Ciebie jeśli chcesz, ale śledź co realnie Ci to daje w kwestii Twojego biznesu.
Pokazanie się jako ekspert i budowanie marki osobistej
Tak, tutaj najczęściej wszyscy krzyczą że blog to konieczność, blog to podstawa! Faktycznie, jeśli np. Twój biznes polega na sprzedawaniu informacji, to warto taki blog mieć, aby pokazać próbkę swoich możliwości i styl nauczania. Jednak nie w każdym przypadku blog jest potrzebny żeby mieć status eksperta. Tak a propos – tutaj jest link do mojego wpisu o rodzajach treści, które pomogą Ci być postrzeganym jako ekspert – może Ci się przydać, bo zaraz postaramy się te treści dopasować do czynności nieblogowych. A oto kilka pomysłów co innego możesz robić:
jeśli pisanie to nie Twoja bajka, za to mówienie już tak – polecam podkast lub filmiki np. na youtube. Możesz je umieszczać na swojej stronie, a z czasem zainwestować w osobę, która będzie te filmiki/audio przerabiać na słowo pisane i powstanie z tego tradycyjny blog.
możesz stworzyć “strefę wiedzy”, na której stworzysz kilka naprawdę dobrych, wyczerpujących temat artykułów. Dzięki temu że nie jest to “blog”, osoby odwiedzające Twoją stronę nie powinny mieć oczekiwań co do regularności pojawiania się wpisów, za to dostaną ogromną dawkę wiedzy i przedsmak tego, jak może wyglądać współpraca. Takie artykuły możesz też dowolnie promować. Jest to pewnego rodzaju kompromis między blogiem a jego brakiem 😉
udzielanie się na forach i grupach tematycznych – zastanów się, gdzie są Twoi potencjalni klienci i postaraj się tam być, odpowiadać na pytania, wspierać i dawać wartość. To też jest czasochłonne zajęcie, dlatego warto wybrać sobie kilka miejsc (lub nawet jedno) – w zależności od tego ile masz czasu – i naprawdę się tam udzielać. Przy okazji zadbaj o to, żeby przestrzegać zasad grupy, nie promować się bez wyrobienia sobie najpierw “renomy” i zadbaj o to, żeby Twój profil był poprawnie uzupełniony (zawierał opis tego czym się zajmujesz, miał link do strony itp.)
możesz także zastosować rozszerzenie portfolio – np. jako fotograf w portfolio chcesz mieć pewnie tylko x najlepszych zdjęć. Co jeśli chcesz pokazać więcej? Możesz stworzyć zakładkę, gdzie będziesz na przykład pokazywać historię swojego klienta, jakiś wywiad itp. – dzięki temu masz szansę pokazać więcej zdjęć z sesji oraz pokazać nieco swojego charakteru i tego czego może się po Tobie spodziewać. Dzięki temu że mimo że znów nie nazwiesz tego blogiem będziesz mogła wrzucić tam tylko kilka najlepszych sesji / klientów i nie martwić się regularnością, a wciąż przekazać to, co chcesz.
zadbaj o swoje media społecznościowe i stronę – niech wyglądają profesjonalnie, zawierają wszystkie potrzebne elementy, udzielaj się na swoich profilach. Możesz na przykład dodawać zdjęcia z wydarzeń branżowych w których bierzesz udział, pokazywać swoich klientów, wdawać się w dyskusje i dzielić wiedzą. Dodaj do tego e-maile w których również możesz dzielić się wiedzą i voila – budujesz swój wizerunek bez spędzania dodatkowych godzin nad blogiem. Możesz też tam pokazać charakter swojej marki. Spójrz na przykład na fanpage Ministerstwo Dobrego Mydła – z tego co wiem nie mają bloga, ale zobacz jak fajnie sobie radzą! Mają i elementy pokazujące ich charakter i unikatowość, i posty które pokazują firmę jako lidera w swojej dziedzinie, i promocję… Jak widać da się to zrobić bez bloga 🙂
bierz udział w konferencjach i wydarzeniach branżowych – nie tylko po to żeby dodać z nich zdjęcia 😉 ale po to żeby pokazać się jako ekspert, rozszerzyć swoją sieć kontaktów itp.
jeśli Twoim celem jest być postrzeganym jako ekspert i lubisz pisać, może spróbuj napisać książkę lub choćby ebooka? Książka drukowana, szczególnie przez wydawnictwo, wciąż daje efekt “łał”. Tak samo możesz też pisać artykuły np. do pism branżowych i pokazywać w jakich to szanowanych publikacjach jesteś.
Tworzenie społeczności i zaangażowania klientów
Tutaj świetnie sprawdzą się media społecznościowe + lista mailingowa. Z tego co widzę o wiele łatwiej jest o lajki i komentarze w mediach społecznościowych niż pod postem blogowym. Tak samo łatwiej jest wpaść w oko swojemu klientowi bo nie musi wchodzić specjalnie na Twoją stronę, tylko ma Cię w zasięgu wzroku, logując się na przykład na Facebooka. Tutaj znów polecam Ministerstwo Dobrego Mydła 🙂 Ponieważ jednak Twoje profile w mediach społecznościowych nie należą do Ciebie, gorąco zachęcam Cię do tego żeby oprócz nich mieć także listę mailingową – o tym za chwilkę.
SEO
Blog może znacząco pomóc w wybiciu się w wyszukiwarkach internetowych. Warto jednak się zastanowić czy potrzebujesz dużo ruchu lub po prostu ruchu z wyszukiwarek? Być może oferujesz czasochłonne / drogie usługi i nie potrzebujesz wielu klientów. A może oferujesz usługi dla zapracowanych? Wszystko zależy od grupy docelowej ale na przykład gdybym szukała programisty albo grafika to nie potrzebowałabym 100 postów blogowych o tym jak samemu zaprojektować swoje logo lub o najczęstszych błędach podczas programowania. Nie mam czasu ani ochoty się w takie rzeczy zgłębiać, nie szukałabym też pewnie “najlepszego programisty w Warszawie” w Google czy cokolwiek – pewnie spytałabym znajomych lub w grupie na facebooku, poprosiła o rekomendacje, przejrzała portfolio i tyle. Zamiast bloga możesz tu wtedy zastosować rozszerzone portofolio i kilka przykładowych prac dla klientów o których pisałam już wcześniej, a swój czas i siły przeznaczyć na promowanie się (mądre) w miejscach, które pozwolą Ci być zapamiętanym jako osoba, którą należy polecać i zamawiać 🙂
Na zasadzie SEO działają też takie platformy jak Youtube czy Pinterest. Pinterest jest wprawdzie głównie anglojęzyczne, ale może do Twoich klientów lepszą opcją byłyby filmy?
Jeszcze jedna sprawa, którą widzę szczególnie przy sklepach internetowych – upewnij się, że Twoja strona jest przejrzysta, łatwa w nawigacji, że można na niej łatwo znaleźć to, czego się poszukuje i łatwo sfinalizować zamówienie. Co z tego że wyślesz do swojego sklepu wiele osób, które nic nie kupią? Tutaj o SEO możesz też zadbać na przykład poprzez odpowiednie opisy artykułów – chociaż warto też sprawić, by były przede wszystkim przydatne i przyjemne dla klienta. Możesz też wynająć speca od SEO, bo to nie tylko blog ale cała masa innych, specjalistycznych działań, które pomogą Ci wskoczyć wyżej w wyszukiwarce. Może to będzie na przykład blog zapleczowy, czyli nie do czytania? W takim przypadku zastanów się jaki masz budżet, i finansowy i czasowy, i podejmij decyzje bazując na tym.
Oprócz tego zastanów się nad alternatywnymi źródłami ruchu. Może zainwestujesz w reklamy, np. na Facebooku lub instagramie? Może zaczniesz współpracę z innymi blogerami lub influencerami? Może stworzysz system partnerski? Możliwości jest wiele.
Zadbaj też o swoich dotychczasowych klientów – utrzymanie klienta jest tańsze niż pozyskanie nowego, więc zadbaj o to, żeby chciał do Ciebie wracać. Może popracuj nad newsletterem żeby mieć możliwość regularnie o sobie przypominać? Możliwości jest wiele 🙂
Pomoc w tworzeniu listy mailingowej.
Ręka do góry kto słyszał że “pieniądze siedzą w liście mailingowej”! No tak. Wszystko fajnie. Blog na pewno w tym pomaga, ale nie jest jedyną opcją. Możesz np. stworzyć po prostu tzw. landing page, czyli prostą stronę z prezentem, który można sobie odebrać zostawiając maila. Zupełnie jak na blogu, tyle że… bez bloga 🙂 Możesz maile zbierać sprytnie wykorzystując metody, które opisałam wyżej. Tak naprawdę ogranicza Cię tylko wyobraźnia.
Blog działa świetnie – tak samo jak 153900 innych sposobów na osiągnięcie swoich biznesowych celów. Wybierz więc taki sposób, który będzie pasował Tobie, Twoim odbiorcom i wpisze się w Twoją strategię. Nie zachęcam, nie zniechęcam, decyzja należy do Ciebie 🙂
Podsumowując:
Określ sobie cel swojego bloga, albo co jest Ci potrzebne w tej chwili w Twoim biznesie.
Zastanów się, czego potrzebują Twoi (potencjalni) klienci.
Zastanów się, jak możesz im to zapewnić biorąc pod uwagę czas, umiejętności i koszty, które możesz ponieść.
Jakiej gwarancji potrzebuje potencjalny klient żeby chciał skorzystać właśnie z Twojej oferty? Jakich dowodów potrzebuje żeby Ci zaufać i dokonać zakupu? Dziś porozmawiamy sobie właśnie o rodzajach dowodów, które pozwolą klientowi poczuć się bezpiecznie kupując u Ciebie – i nie będzie tu nic o cenie.
Wpis przyda się głównie osobom, które sprzedają wiedzę lub specjalistyczne usługi, ale myślę że każda osoba prowadząca swoją działalność znajdzie coś dla siebie 🙂
A teraz, bez zbędnej zwłoki, 5 dowodów na to, że wiesz co robisz i warto Ci zaufać. Dwa z nich zależą całkowicie od Ciebie i możesz je wprowadzić praktycznie od razu, niezależnie od tego jak długo jesteś w biznesie.
Prezentacja
Prezentacja to Twoje podejście i profesjonalizm. Składać się na to będzie na przykład: – projekt i funkcjonalność Twojej strony internetowej. Możesz być profesjonalistą, ale jeśli ktoś ma to ocenić tylko po Twojej stronie www, na której wszystko się sypie, ładuje się 4 lata a błąd goni błąd – są duże szanse że nawet nie będziesz w stanie zaprezentować swojej ekspertyzy bo potencjalny zainteresowany po prostu zwieje.
– jakość Twoich zdjęć i grafik, a właściwie cała identyfikacja wizualna – czy pasuje do tego co robisz? Nie potrzeba od razu identyfikacji za miliony monet. W wielu przypadkach możesz się bez tego obyć, ale zastanów się, czy to co teraz pokazujesz pomaga Ci przekazać to co chcesz czy raczej to utrudnia?
– Twój wygląd i pewność siebie – na zdjęciach i podczas rozmowy. Nie chodzi o to, żeby udawać kogoś, kim nie jesteś, ale zastanów się, czy sposób w jaki wyglądasz i się zachowujesz pokazuje że jesteś profesjonalistą i wiesz co robisz. Łatwiej jest zaufać komuś kto wierzy w siebie, swoją wiedzę i to co robi.
– wygląd Twoich produktów. Znów – nie musisz się zapożyczać żeby swój kurs nagrywać w Lamborghini, ale postaraj się, żeby Twój produkt był w miarę możliwości najlepszy i najlepiej zaprezentowany.
– podejście do klienta – całkiem często bywa tak że wygrywa nie ten, kto ma najniższą cenę, ale na przykład ten, który jest uprzejmy, stosuje się do wskazówek a na maila zwrotnego od niego nie trzeba czekać 3 tygodnie.
To tak jak z rozmową kwalifikacyjną – warto na nią przyjść zadbanym i pewnym siebie. Wtedy nawet jeśli nie spełniasz 100% wymogów na stanowisko, ale dobrze się zaprezentujesz i wydasz sensownym dodatkiem do firmy masz większą szansę niż jak przyjdziesz ubrany byle jak i ze spojrzeniem “przepraszam że zabieram czas, chyba i tak tu nie pasuję”. Tak samo jest w Twoim biznesie, masz wpływ na to, jak wygląda Twoja strona, jak szybko i jakim tonem odpisujesz na wiadomości, jak rozwiązujesz problemy, jak prezentujesz się w social mediach itp. Dzięki temu potencjalny klient może poznać namiastkę tego, jak może przebiegać wasza współpraca, i może to być kolejną cegiełką do podjęcia przez niego decyzji o wybraniu właśnie Ciebie. Tak samo w sklepie – prezentacja tutaj będzie przejawiać się w tym czy sklep jest czysty, czy łatwo się po nim poruszać, jaka jest jakość obsługi, jaka jest polityka reklamacji itp.
Produkt
Dowód na to, że wykonujesz świetną robotę. Tutaj sprawdzi się stare, dobre portfolio. Dzięki temu pokazujesz co już zrobiłeś i czego można się po Tobie spodziewać. Jeśli jest taka możliwość możesz też dodatkowo podlinkować do swoich dzieł, żeby potencjalny klient mógł przejść i zobaczyć że faktycznie, takie coś istnieje, działa i wygląda tak i tak. Jeśli nie masz jeszcze portfolio to spróbuj je stworzyć. Możesz na przykład zrobić projekt za darmo, w promocyjnej cenie lub samemu wymyślić sobie idealnego klienta i stworzyć coś dla niego. Oprócz tego sprawdzić się mogą też… zdjęcia Ciebie przy pracy. Są to bardzo popularne zdjęcia u wszelkich osób sprzedających własne kursy czy konsultacje online. Działają trochę na zasadzie: “zobacz, siedzi przed laptopem i wygląda mądrze, czyli coś tam faktycznie robi i wie a nie tylko udaje”. A tak na serio to pozwalają też skojarzyć sobie Twoją twarz z tym, co robisz, i wtedy masz większe szanse wpaść takiej osobie do głowy kiedy poszukuje tego, co oferujesz. To także dobry trop, kiedy dopiero zaczynasz lub jeśli nie masz produktu, który można pokazać – jak na przykład konsultacje. W takim przypadku możesz też pokazać potencjalnemu klientowi siebie “podczas konsultacji” na zdjęciu. Dzięki temu łatwiej jest mu wyobrazić sobie choć cząstkę tego, co oferujesz. Kolejnym sposobem na produkt, którego nie widać, jest jego opisanie. Dajmy na to, że oferujesz masaże. Większość ludzi wie, jak wygląda masaż, ale czytając po prostu w ofercie “masaż” nie czują pewnie jakichś większych emocji. Możesz za to zrobić zdjęcie pomieszczenia, Ciebie wykonującego masaż a także opisać cały proces tak, żeby zadziałał na wyobraźnię: jakich kosmetyków używasz, czego się spodziewać, jak to wygląda… to już zależy od Ciebie. Dzięki temu taki produkt staje się bardziej “realny”.
Idąc tropem rozmowy rekrutacyjnej – “produkt” to Twoje CV – kwintesencja tego, co do tej pory robiłeś, to jak wygląda, jak się całościowo to Twoje życie prezentuje i wpasowuje w wymagania rekrutera. Może pękać w szwach od wartościowych informacji a może świecić pustkami. Idąc tropem sklepu – będzie to komunikowanie Twojej oferty, pokazywanie zdjęć najnowszej kolekcji, ekspedientki, informowanie o promocjach itp.
Wiedza
Dowód na to, że wiesz co i jak. Składać się na to mogą: – różnego rodzaju certyfikaty i dyplomy; – wiedza i sposób w jaki ją przekazujesz; – oraz proporcje tego, co dajesz za darmo, a za co trzeba zapłacić. Możesz być najlepszym ekspertem od podgrzybków na świecie, ale jeśli nigdzie nie będziesz pokazywać tej wiedzy albo będziesz pisać i opowiadać za darmo tylko to, co wiedzą już wszyscy – nikt Cię za takiego eksperta nie będzie uważał. Pochwal się tym Kursem Określania Wieku Podgrzybka Na Podstawie Wielkości Plamek Na Kapeluszu na który leciałeś specjalnie do Kanady na pół roku. Komunikuj na blogu, w social mediach, gdziekolwiek jest potrzeba ciekawe informacje z zakresu Twojej ekspertyzy. To nie jest tak, że jak ujawnisz coś więcej niż oczywistą oczywistość nikt już niczego od Ciebie nie kupi. Doskonałym tego przykładem są chociażby Bartek Popiel czy Michał Szafrański (choć żaden nie pisze o podgrzybkach). Jeśli chodzi o porównanie z rozmową rekrutacyjną to jest to chyba oczywiste – ten punkt to będzie właśnie cała Twoja edukacja w danym kierunku. Tak samo jeśli prowadzisz sklep z bielizną – pochwal się np. że Twoja brafitterka skończyła taki a taki kurs.
Doświadczenie
Dowód na to, że coś zrobiłeś więc wiesz, jak powinno wyglądać i działać. Tutaj na pomoc mogą przyjść Ci Twoje osiągnięcia w danej dziedzinie, historie lub studium przypadku.
Tutaj chyba nie trzeba zbyt wiele wyjaśniać. Przykładem może być reklama lodów Grycan (i ich slogan – “Lody od pokoleń”!):
Zobacz, jaki taka reklama zdaje się dawać przekaz: “oto człowiek, który całe swoje życie się tym zajmuje, całą swoją wiedzę i doświadczenie wkłada do każdego wyprodukowanego kubełka lodów. Muszą smakować świetnie, skoro utrzymały się na rynku tak długo.”
Analogicznie – na rozmowie o pracę będzie to oczywiście to uwielbiane doświadczenie, którego przynajmniej 5 lat na podobnym stanowisku zdają się wymagać nawet od przedszkolaka. Jeśli pracowałeś już na takim stanowisku to znaczy że wiesz z czym to się wiąże i jesteś pewniejszym kandydatem do zbierania podgrzybków niż ktoś kto nigdy nie był w lesie i nie widział na żywo muchomora.
W sklepie doświadczenie można podkreślić pokazując że sklep skończył już x lat, że ekspedientka świętuje swój y rok pracy… Możliwości jest wiele 🙂
Reputacja
Reputacja to opinia, jaką się cieszysz. Mogą się na nią składać:
– rekomendacje – pochwały na przykład od Twoich byłych / obecnych klientów; – dowód społeczny – czyli np. ilu masz fanów w social mediach. Jeśli śledzi Cię 9 miliardów ludzi a 11 miliardów komentuje i lajkuje każde Twoje pierdnięcie, to znaczy że jesteś gość; – logo firm z którymi współpracowałeś – “oooo, pisze dla Forbesa i pracował w Google, musi znać się na rzeczy”; – polecenia – kiedy to klienci z własnej nieprzymuszonej woli polecają Cię innym ludziom; – historie sukcesu klientów i/lub studium przypadku – jeśli potrafisz pokazać proces swojej pracy i efekty, jakie potrafisz osiągnąć dla swoich klientów to znaczy, że znasz się na rzeczy i pewnie potrafisz pomóc innym z podobnym problemem.
Jeśli na rozmowie rekrutacyjnej okaże się, że pracowałeś dla największych i najważniejszych firm w branży, do tego Twojego bloga śledzą i cytują wszyscy, a Bill Gates zadzwoni w trakcie że jeśli oni Cię nie zatrudnią to on to zrobi – pewnie dostaniesz tę pracę. I całkiem niezłą pensję. Tak samo ze sklepem – jeśli w całej okolicy wiadomo że u Ciebie można dostać biustonosz w każdym rozmiarze i stylu, zawsze jest osoba która pomoże dobrać co potrzeba a do tego kupują tam wszystkie celebrytki to też pewnie na brak klientów narzekać nie będziesz.
Co dalej?
Okay, znasz już teorię. Co dalej? Po pierwsze, nie załamuj się jeśli nie możesz użyć wszystkich dowodów – często nie są niezbędne, żeby biznes działał. Na początek wystarczą 1-2. Określ jakiego dowodu oczekuje Twój idealny klient. Co jest dla niego najważniejsze? Kiedy już to określisz, postaraj się właśnie o takie dowody. Niektóre zrobią na Twoich potencjalnych klientach większe wrażenie niż inne, dlatego warto mieć świadomość co jest ważne w Twoim przypadku.
Zastanów się też przy okazji czy masz jakieś inne dowody na swoją ekspertyzę, które możesz wpleść w swoją strategię w social mediach, stronę sprzedażową itp.
Ostatnio było o darmowych bankach zdjęć. Ciężko tam jednak znaleźć odpowiednio dużo takich z miejscem na tekst, jasnych i pięknych, w klimatach na przykład biurowych – czyli idealnych na stronę, bloga czy do wrzucenia na social media. Najbardziej znane strony z fotografią stockową często też nie spełniają wymagań blogerów czy małych biznesów. Dzisiaj będzie więc o innych miejscach, w których można zaopatrzyć się w zdjęcia. Od razu lojalnie uprzedzam że wszędzie jest po angielsku i tym razem wpis kierowany jest głównie do kobiet. Jeśli znasz miejsca z “męską” fotografią to podziel się proszę w komentarzu 🙂
Kupując z tych stron wspierasz najczęściej małe biznesy, bardzo możliwe że takie jak Twój – gdzie każda sprzedaż cieszy i robi różnicę 🙂 A kupując przez mój link partnerski (oznaczony *) wspierasz też zakup dodatkowej puszki dla tego oto stwora (albo po prostu wesprzesz to co robię, bez dodatkowego kosztu dla siebie):
Jeszcze lepsza wiadomość jest taka, że jeśli nie chcesz to nie musisz nic kupować – większość z tych stron oferuje darmowe zdjęcia za zapis na newsletter, dzięki czemu można dobrze poznać styl fotografa. Jak się dobrze zakręcisz to możesz zdobyć darmowe fotki na dobre kilka miesięcy działalności 🙂
Gotowy? Okay, na początek dwie strony gdzie można wybierać i przebierać:
Są to miejsca gdzie znajdziesz zdjęcia od wielu wielu wielu fotografów. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę “stock photo” i szukać czegoś co wpadnie Ci w oko. Myślę, że najlepiej i najtaniej jest kupić od razu paczkę zdjęć (“bundle”) – dzięki temu wszystkie są “z jednej parafii” a i cena jest często dużo atrakcyjniejsza. Przy zakupie na Etsy VAT jest już wliczony w cenę, natomiast na Creative Market ta kwota jest dodatkowo naliczana, więc warto wziąć to pod uwagę 🙂
Creative market
Inne miejsca? Ależ proszę bardzo:
Boss Latina– specjalizuje się w bardziej eleganckich zdjęciach dla właścicielek biznesu. strona, gdzie za rozsądną cenę możesz subskrybować zdjęcia – nie zostawisz od razu portfela z całą zawartością. Masz możliwość subskrypcji przez 3, 6 i 12 miesięcy, jest też opcja miesięczna. Za zapis na newsletter dostaniesz darmowe fotografie, na przykład taką:
Boss Latina
Brittney Anne Studio – specjalizuje się w zdjęciach dla właścicielek biznesów online i blogerek. Na jej stronie dostaniesz paczki fotografii w stałej cenie. Od razu możesz też podejrzeć co dokładnie dostaniesz, więc nie kupujesz kota w worku 🙂 Za zapis na newsletter dostaniesz paczkę darmowych zdjęć, na przykład takie:
Brittney Anne Studio
Color U Bold* – kolejna stosunkowo tania opcja (w tej chwili $10 za miesiąc lub trochę taniej przy dłuższej subskrypcji). To akurat dość nowa strona, ale sama z niej korzystam (z płatnej opcji) i mogę powiedzieć że z każdą kolejną paczką zdjęć się rozkręca.
Color U Bold
Creative Convex– znany też jako Pink Pot. Kupisz tutaj mockupy i paczki zdjęć dla kreatywnych, nie ma opcji subkrypcji. Darmowe zdjęcia za zapis czekają, między innymi takie:
Creative Convex
Create Her Stock – $7 miesięcznie, możesz ściągać bez ograniczeń wszystko z całej galerii. Po zapisaniu się na newsletter dostaniesz dostęp do całkiem sporej galerii zdjęć, chociaż nie są to same “płaszczaki” (czyli popularne “flat lays”, zdjęcia przedmiotów z lotu ptaka).
Create Her Stock
Custom scene – a tu coś innego, bo cały pomysł polega na tym, że dodawane są różne elementy, które kupujesz i samodzielnie układasz z nich scenkę. Dzięki temu jeśli lubisz się bawić ale nie masz talentu do fotografii możesz stworzyć coś oryginalnego. Masz możliwość kupienia pojedynczych elementów, całych kolekcji a także zrobionych już wcześniej aranżacji. Uwaga: do tworzenia własnych scenek potrzebny jest program graficzny. Najlepiej spojrzeć do szczegółów konkretnego elementu, ale z tego co widziałam wszystko można edytować w Photoshopie, a większość także w darmowych programach graficznych typu Gimp czy Pixlr Editor. Za zapis na newsletter dostaniesz darmowe mockupy do edycji w Photoshopie, natomiast jeśli chodzi o możliwości jakie daje Custom scene, najlepiej zerknąć na firmowy instagram. Tutaj przykładowe zdjęcie:
Fempreneur Stock – zdjęcia dla przedsiębiorczych kobiet. Do wyboru są dwie opcje subskrypcji – za $20 lub $29 miesięcznie. Za zapis na newsletter dostaniesz darmowe fotki, takie jak na przykład ta:
Fempreneur Stock
Haute Chocolate – jeden z najpopularniejszych serwisów tego typu, szczególnie dla biznes-babek, blogerów i “kreatywnych”. Jest opcja subskrypcji rocznej lub półrocznej, a po zakupie dostajesz dostęp do ponad 1000 zdjęć. Dodatkowo przy zapisie na newsletter co miesiąc dostajesz darmowe fotografie. Oto przykładowa:
Haute Chocolate
Her Creative Studio – kobiece, delikatne fotografie do kupienia pojedynczo – większość za $17 sztuka. Za zapis na newsletter dostaniesz co miesiąc darmowe zdjęcie, na przykład takie:
Her Creative Studio
Ivory Mix* – strona z mnóstwem zdjęć już od $10 za pakę lub w modelu subskrypcyjnym. Oprócz tego znajdziesz tam duuużo darmowych fotografii i ciekawych materiałów (po angielsku) przydatnych w prowadzeniu własnego biznesu online.
Ivory Mix
Jenna Redfield – zdjęcia i mockupy do kupienia pojedynczo. Darmowe zdjęcia dostaniesz co miesiąc jeśli zapiszesz się do grupy na Facebooku.
Jenna Redfield
Kate Max Stock – spora galeria kobiecych, delikatnych zdjęć na bardzo przyjemnej, prostej licencji. Zdjęcia można kupować pojedynczo w sklepie ($15 za sztukę) lub zapisać się na subskrypcję w cenie $325 rocznie lub $95 co miesiące. Za zapis na newsletter dostaniesz kilka darmowych zdjęć, m.in. takie:
Kate Max Studio
Made by Kasia – okay, tak naprawdę chociaż Kasia ma swoją stronę, to sprzedaje przez Etsy, ale zależało mi na polskim akcencie, więc ją umieszczam. A co, wolno mi! 🙂 Kasia robi piękne, kobiece zdjęcia z dużą ilością wolnej, białej przestrzeni. Można kupić pojedyncze ujęcia, ale przyznam szczerze że są dość drogie. Za to żeby dostać od niej kilka darmowych zdjęć nie trzeba się nawet zapisywać na newsletter.
Made by Kasia
Milagros Rodriguez – możesz kupić u niej paczki zdjęć po około $5 – $15 lub zamówić sobie subskrypcję za $25 miesięcznie. Milagros daje też darmowe fotki – chociaż możesz za nią zapłacić 🙂 Oto przykładowa:
Milagros Rodriguez
Oh, Tilly – kolejna strona subskrypcyjna. $25 za miesiąc, $70 za 3 miesiące, $120 za pół roku. Całkiem sporo kolekcji. Zapis na newsletter = 3 darmowe zdjęcia miesięcznie prosto na Twojego maila. Oto przykład z kwietnia:
Oh Tilly
SC Stockshop – jest opcja wyszukiwania po kolorze lub po kolekcji, z tego co widzę jest też określone, ile razy można ściągnąć zdjęcie zanim je wycofają, przez co myślę że nie znajdziesz ich na 1534953 innych stronach 🙂 Z drugiej strony są dość drogie – jest możliwość kupowania tylko konkretnych kolekcji, nie ma subskrypcji. Styl możesz podejrzeć na instagramie, na przykład tu:
Stock Brand Subscription – jest opcja miesięczne, trzymiesięcznej lub rocznej subskrypcji, w rozsądnej cenie. Można też kupić pojedyncze zdjęcia i paczki fotografii od Rosemary na Creative Market, ale z tego co widzę subskrypcja opłaca się o wiele bardziej 🙂 Darmoszki za maila też są, chociaż ja akurat miałam problem z zapisaniem się na newsletter a strona czasami jest trudna w nawigacji. Przykładowe zdjęcia:
A post shared by Styled Stock Subscription (@stockbrandsubscription) on
Stock that rocks – zdjęcia dostępne albo pojedynczo (po $10 za sztukę) lub w opcji miesięcznej subskrypji (2 opcje do wyboru). Za zapis na newsletter dostaniesz 4 zdjęcia, m.in. takie:
Stock that rocks
Styled Stock Society *- 2 opcje cenowe subskrypcji, różniące się między sobą ilością zdjęć, które możesz ściągnąć każdego miesiąca. Wkrótce ma być też możliwość kupowania pojedynczych zdjęć / paczek. Za zapis na newsletter standardowo dają darmowe zdjęcia, na przykład takie:
Styled Stock Society
Turquoise and palm – kolejna strona z modelem subskrypcyjnym, ceny wychodzą całkiem przyzwoicie. Z tego co widziałam na stronie fotografie są bardzo zróżnicowane, nie tylko białe biurka, laptopy i kwiaty. Za zapis na newsletter dostaje się 15 zdjęć na start + kolejne co miesiąc. Tutaj przykładowe zdjęcie z instagrama:
A post shared by Alli🌴Brand & Stock Photography (@turquoiseandpalm) on
Twigy Posts – Jak na razie jest opcja kupowania pojedynczych fotografii, i są one jak na nasze polskie realia dość drogie – $10 za jedną. Widzę też że w przyszłości ma być możliwość subskrypcji, może tam będzie taniej. Oczywiście zapis na newsletter dostaniesz darmowe fotki, na przykład taką:
Twigy Posts
Wonderlass– 15 darmowych zdjęć, które możesz użyć bez podawania autora. Nie możesz ich za to użyć w swoich płatnych produktach, mówić że są Twoje lub rozdawać za darmo. Tutaj są tylko darmoszki – z tego co widzę na stronie nie można kupić więcej zdjęć, są za to różnego rodzaju darmowe kursy (po angielsku). Przykładowe zdjęcie:
Wonderlass
Jak wybrać najlepiej?
Moim zdaniem możesz pójść jedną z kilku dróg:
przejrzeć wszystkie strony i wybrać tę, która oferuje najbardziej dopasowane do Twojego biznesu zdjęcia i tam wykupić abonament;
jeśli potrzebujesz konkretnego koloru lub elementu to wyszukać go u różnych osób i kupować konkretne paczki;
raz na jakiś czas kupować mega pakę zdjęć tam gdzie akurat Ci najbardziej pasuje;
zapisać się na newslettery i korzystać z darmowych próbek 🙂
Osobiście najbardziej polecam Haute Chocolate, Color U Bold* i Ivory Mix*. Pamiętaj proszę, żeby przeczytać licencję zanim kupisz – dzięki temu będziesz wiedzieć jak legalnie korzystać ze swoich nowych łupów 🙂
Korzystasz z takich stron? A może znasz jakieś warte uwagi, które tutaj pominęłam? Chętnie się dowiem 🙂
Jeżeli prowadzisz swój biznes online lub bloga wcześniej czy później przyjdzie czas kiedy możesz potrzebować zdjęć – nie ukrywajmy, ładne zdjęcia wspomagają Twoje fantastyczne treści i sprzedaż. Nie każdy ma od razu budżet i chęć na kupowanie.
W związku z tym mam dla Ciebie dobrą wiadomość – w sieci jest mnóstwo miejsc, z których możesz pobrać darmowe zdjęcia dobrej jakości i legalnie ich używać. Przygotowałam listę ponad 80 takich miejsc, więc mam nadzieję że coś dla siebie wybierzesz 🙂
O licencjach słów kilka:
Najpierw jednak porozmawiajmy co to znaczy legalnie i na co zwrócić uwagę. Niestety, ale zdjęcie znalezione i podpisane jako “źródło: internet / google / pinterest” to najczęściej nie jest legalne zdjęcie. Używając takich zdjęć po prostu kradniesz czyjąś pracę i możesz pewnego dnia dostać pismo z wezwaniem do (dużej) zapłaty lub innego prawniczego “przyjemniaczka”.
O wiele lepiej jest wykorzystać darmowezdjęcia na licencji CC0 lub CC-BY i mieć święty spokój. Co to za licencje? W skrócie i uproszczeniu: Licencja CC0 pozwala Ci użyć zdjęcia w jakikolwiek sposób (nawet komercyjnie, więc możesz użyć go także w płatnym produkcie), bez podawania autora (choć oczywiście możesz to zrobić). Znów w uproszczeniu, ale jeśli spotkasz się z podpisem że zdjęcie jest w domenie publicznej (“public domain”) lub “rób co chcesz” (“do whatever you want”) to zasada użycia jest taka sama.
Licencja CC-BY również pozwala na użycie zdjęcia w jakikolwiek sposób, ale tutaj wymagane jest podanie jego autora.
Są oczywiście różne inne licencje, tutaj chciałam się skupić na tych, bo głównie takie zdjęcia będą się tu pojawiać 🙂 Niektóre banki zdjęć mogą rządzić się swoimi prawami, zbliżonymi do powyższych licencji. Nie jestem prawnikiem, więc jeśli bardziej interesuje Cię ten temat, polecam poradzić się kogoś obeznanego z prawem autorskim. Na początek możesz też co nieco poczytać u Wojtka TU lub u Magdy TU.
A propos świętego spokoju (mojego i waszego):
jeśli chodzi o wyszukiwanie zdjęć przez grafikę google z zaznaczonym typem licencji to często jest ona przekłamana, więc jest to ryzykowne posunięcie. Jest duża szansa że będzie dobrze, ale może Ci się też licencyjna nóżka powinąć 🙂
używając zdjęcia np. do stworzenia plakatu który chcesz sprzedawać lub na okładkę książki czy jakikolwiek inny płatny produkt mimo wszystko najlepiej jest takie zdjęcie kupić i w razie czego mieć na to papierek. Tak, zgadłeś, jestem prawnym strachopuchem i chciałabym żeby wszystko było jak należy 🙂 Zrobisz sobie z tą wiedzą co zechcesz, ale wolę takie rzeczy zaznaczyć dla innych takich egzemplarzy jak ja 🙂
przed pobraniem zdjęcia sprawdź proszę jeszcze raz licencję – to że jakaś blogerka sobie coś tam pisze to nic, zobacz sam bo i problemy w razie czego Twoje będą 😉
Okay, my tu gadu-gadu, a darmowe banki zdjęć czekają. Oto one, specjalnie dla Ciebie 🙂
Darmowe zdjęcia – najpopularniejsze:
Potrzebujesz zdjęcia szybko i pewnie? Spróbuj na tych stronach. To najbardziej popularne i największe miejsca, które wyszukują zdjęcia na wielu stronach z darmowymi fotografiami jednocześnie. Radziłabym zacząć tutaj, a jeśli z jakichś powodów nie znajdziesz tego, czego potrzebujesz, szukaj dalej na kolejnych stronach.
Pexels– wyszukiwarka z kilku stron ze zdjęciami na licencji CC0. Podoba mi się dodatkowa opcja wyszukiwania po kolorze – czasami zdjęcie po prostu musi pasować kolorystycznie a taka wyszukiwarka ułatwia sprawę.
Pixabay – kolejna wielka wyszukiwarka z mnóstwem zdjęć w wielu kategoriach. Znajdziesz tutaj nie tylko zdjęcia, ale też ilustracje czy wideo. Można też wyszukiwać zdjęcia o określonej kolorystyce czy orientacji.
Unsplash – jedna z najbardziej znanych stron tego typu. Można tam znaleźć naprawdę wiele fotografii z przeróżnych dziedzin. Co jest dla mnie fajne to możliwość tworzenia własnych kolekcji po zalogowaniu. Możesz więc zachomikować sobie zdjęcia na później albo przeglądać kolekcje innych (czytaj: ktoś wykonał pracę za Ciebie, grupując zdjęcia o podobnej estetyce czy tematyce :D). Na stronie jest informacja, że wszystkie umieszczone tam fotografie są na licencji CC0, a na każdego autora zdjęcia łatwo przekliknąć i sprawdzić jego stronę 🙂
Darmowe zdjęcia – misz-masz
Nie znalazłeś czego potrzebujesz? To może spróbuj tu:
Alegri – zdjęcia na licencji CC-BY (czyli z podaniem autora). Jest wyszukiwarka, co nie zawsze przy tego typu stronach się trafia 🙂
Avo Pix – wiele kategorii, wyszukiwanie po kolorze. Zdjęcia i wektory na licencji CC0.
Barn Images– strona założona przez dwóch fotografów z Łotwy. Zdjęcia na niej umieszczane nie są na licencji CC0, ale wciąż można ich używać na blogu czy stronie.
Cupcake– głównie zdjęcia przyrody i z podróży, niestety bez podziału na kategorie ani bez wyszukiwarki.
Death to the stock photo– w wersji darmowej co miesiąc otrzymujesz na maila paczkę fotografii. Dopiero testuję, więc jak na razie niezbyt wiele mogę powiedzieć.
Designer’s Pics– zdjęcia robione przez Jeshu Johna z Indii, do użytku prywatnego i komercyjnego.
Doing Stock – zdjęcia na licencji CC0, z wielu dziedzin.
Epicantus – zdjęcia robione przez Darię, niestety nie doczekały się jeszcze podziału na kategorie czy wyszukiwarki, ale mają swój urok i styl, więc jeśli Ci się spodobają prawdopodobnie nie będzie to wielką wadą 🙂
Fancy Crave – ciekawa strona z wysokiej jakości fotografiami na licencji CC0. Na stronie są też dostępne tematyczne paczki zdjęć, które można ściągnąć za darmo lub zapłacić “co łaska”.
Finda – wyszukiwarka zdjęć na licencji CC0 z kilku serwisów. Umożliwia wyszukiwanie po kolorze.
Foter – tutaj potrzebne będzie podanie autora, każde zdjęcie ma też przypisaną swoją licencję, którą warto przeczytać 🙂 Na razie jest podział na kategorie: biznes, zwierzęta i natura.
Free iMage Bank– podział na kategorie i wyszukiwarka, czego chcieć więcej? Za zdjęcia można zapłacić, ale można też pobrać za darmo (za to trzeba zostawić swój adres e-mail).
Free Images – zdjęcia na licencji CC-BY (trzeba podlinkować do strony). Żeby w pełni z niej korzystać trzeba założyć konto. Strona w moim odczuciu trochę mało przyjazna dla użytkownika.
FreePik – dla odmiany strona po polsku i wyszukiwarka też po polsku 🙂 Można tu znaleźć nie tylko zdjęcia, ale też wektory, ikony czy pliki PSD. Zdjęcia w darmowej wersji wymagają podania źródła. Jest też wersja premium.
Free Stocks – kolejna ciekawa strona ze zdjęciami na licencji CC0, co ciekawe stworzona przez Polaków. Godna polecenia, nie jest tak znana a ma ciekawe zdjęcia wysokiej jakości.
Get Refe – taka trochę dziwna strona, kiedy kliknęłam na zdjęcie którym byłam zainteresowana otworzyło mi odnośnik w nowej karcie + nowe okno z reklamą. Poza tym zdjęcia najpierw się dodaje do koszyka, trzeba założyć konto itd. Niemniej jednak niektóre zdjęcia są ciekawe i warte zachodu.
Good Free Photos– zdjęcia z wielu kategorii (można wybrać kraj – niestety Polski nie ma). Są tu też na przykład darmowe grafiki. Strona wydaje się trochę przestarzała jeśli chodzi o układ i design.
Good Stock – strona ma nie tylko kategorie, ale też podkategorie, co mi się bardzo podoba bo można zawęzić poszukiwania i nie tracić czasu na przeglądanie miliarda zdjęć ludzi jeśli interesują Cię np. tylko kobiety.
Gratisography – kolejna “prywatna” strona, tym razem Ryana McGuire. Co tydzień dodaje on nowe zdjęcia z różnych kategorii. Ma dość specyficzny styl, więc jeśli szukasz czegoś trochę innego warto do niego zajrzeć.
HiRes Stock – zdjęcia do użytku prywatnego i komercyjnego, autorom bardzo zależy na podpisaniu źródła, ale nie jest to konieczne.
IM Creator– darmowe zdjęcia (i nie tylko) do użytku komercyjnego. Są kategorie, jest wyszukiwarka. Na banerze każdej kategorii widać od razu, ile elementów zawiera.
ISO Republic – “Darmowe zdjęcia dla kreatywnych”, podzielone na kategorie i z możliwością wyszukiwania. Na stronie są też paczki premium do kupienia.
Jay Mantri – strona założona przez (uwaga, uwaga!) Jaya Mantri. Zdjęcia robione przez niego głównie do projektów graficznych, wrzucone do sieci na licencji CC0.
Jeeshots – tym razem strona Czecha. Jan Vasek pozwala na komercyjne użycie swoich zdjęć bez podawania autora.
Jest Rudo – nasza rodzima blogerka Natalia też ma swój darmowy bank zdjęć 🙂 Licencja jest trochę inna, oto opis z jej strony: “Wszystkie fotografie możesz pobrać, edytować oraz rozpowszechniać za darmo na użytek własny i bez żadnych konsekwencji oraz konieczności podawania źródła (CC-NC), czy to nie wspaniale? 🙂
Zdjęcia śmiało wrzuć na bloga lub na stronę internetową.”
Kaboom Pics – polski akcent, strona założona przez Karolinę. Oferuje piękne zdjęcia z różnych kategorii, można też je wyszukiwać. Co jest fajne to to, że często jest kilka ujęć tej samej scenerii, co przydaje się jeśli chcesz uzyskać spójny wygląd na stronie. To jeden z moich ulubionych banków zdjęć. Wadą jest, że dosyć często upatrzone zdjęcie ściąga się jako “puste”.
Klox Klox – dawniej Snapographic. Zdjęcia z kilku kategorii na licencji CC0. Ciekawe są dla mnie niektóre “geometryczne” ujęcia – może i Tobie się spodobają?
Knockout Prezo– mini bank z różnymi zdjęciami, podzielonymi na ciekawe kategorie.
Libre Shot – zdjęcia zrobione przez Martina Vorel, z różnych kategorii. Niektóre zdjęcia są dosyć dziwne, jak np. martwy pies czy mocne zbliżenie tyłka w kostiumie kąpielowym.
Libre Stock – kolejna przeglądarka wielu stron (aż 47 na moment tworzenia artykułu).
Life of Pix – kolejna strona ze zdjęciami na licencji CC0. Nie ma podziału na kategorie, ale można wyszukiwać zdjęcia po słowach kluczowych. Dodatkowo można potem wybrać kolory i orientację zdjęcia (pozioma lub pionowa). Całkiem fajne funkcjonalności, jednak będą o wiele bardziej przydatne kiedy baza zdjęć jeszcze się powiększy – na razie wyrzuciła mi 3 zdjęcia kotów. To ja dziennie robię więcej 😀
Little Visuals – strona niestety nie jest już aktualizowana – jej autor zmarł. Wciąż jednak można dowolnie korzystać z jego zdjęć. W lewym górnym rogu, po rozwinięciu menu znajduje się wyszukiwarka.
Looking glass – zdjęcia od Australijczyków, jak sami opisują mogą się one nadawać jako okładki na książki czy na blogi o historii albo fantastyce, a wydrukowane mogą zawisnąć na ścianie.
Magdeleine– ręcznie wybierane zdjęcia. Uwaga na licencje – niby są tylko na licencji CC-0 – CC-BY, a jednak przy wyszukiwaniu zauważyłam też inne. Za to po najechaniu zdjęcia myszką od razu wyświetla się co i jak.
Minimography – strona z pięknymi, minimalistycznymi fotografiami na licencji CC0. Jedyna strona z tej listy do której newslettera się zapisałam bo faktycznie chcę te dodatkowe zdjęcia.
MMT– są ciekawe kolekcje, jest wyszukiwarka – może akurat tu znajdziesz coś dla siebie?
Morgue file– strona, która pojawia się w każdym zestawieniu, chociaż jak dla mnie zdjęcia są raczej średniej jakości. Licencję mają swoją, ale można wykorzystywać zdjęcia do użytku komercyjnego.
Negative Space – wciąż rosnąca baza zdjęć z podziałem na kategorie i wyszukiwarką.
New Old Stock – stare zdjęcia z archiwów, często czarno-białe.
Northwood themes – darmowe fotografie do użytku komercyjnego i prywatnego. Zdjęcia podzielone są na kilkanaście kategorii i robione są w seriach, co oznacza że warto tu zajrzeć, jeśli potrzebujesz kilku podobnych do siebie fotografii.
Photo Pin– trochę się wahałam czy to tutaj umieszczać, zdjęcia są na różnych licencjach CC, każdą trzeba sprawdzać oddzielnie i jest z tym trochę zamieszania, ale może komuś się przyda 🙂
Photo Stock Editor– niestety nie widziałam ani podziału na kategorie, ani wyszukiwarki, ale zdjęcia też często robione są seriami, więc jeśli już znajdziesz coś, co Ci odpowiada, prawdopodobnie znajdziesz od razu kilka podobnych ujęć.
Picjumbo – jak możemy wyczytać na stronie, została ona założona w 2013 roku przez Victora Hanaceka, po tym, jak żadna strona nie chciała przyjąć jego fotografii z powodu słabej jakości. Chyba nie jest jednak tak źle, skoro 2 lata później ludzie ściągnęli ponad 2,5 miliona fotografii z jego strony. Na stronie jest wersja premium, i niektóre ze zdjęć można ściągnąć tylko w tej (płatnej) wersji.
Pixnio – zdjęcia w domenie publicznej, więc do dowolnego użytku, ale powiedzmy sobie szczerze, że strona i zdjęcia są dość… specyficzne 😀
Public Domain Archive– wbrew pozorom to nie tylko stare, nikomu niepotrzebne zdjęcia, znajdziesz tu nawet iPhone 😉
Raw Pixel – bardzo przyjemna strona ze zdjęciami do użytku komercyjnego. Nie jest to standardowa licencja CC0, ale moim zdaniem jest bardzo przyjazna dla użytkownika. Dodatkowo na stronie chwalą się, że ich zdjęcia są “model released”, co znaczy że możesz używać zdjęć z osobami i nie martwić się, że nie wyraziły zgody na publikację wizerunku. Dodatkowo stronę przyjemnie się przegląda, bardzo często zdjęcia do różnych projektów biorę właśnie stąd.
Raydar – darmowe (na licencji CC0) i płatne (na licencji Royalty Free, do poczytania na stronie) zdjęcia. Łatwo wyszukać zdjęcia tylko darmowe, można też wybrać orientację zdjęcia.
Realistic Shots – zdjęcia na licencji CC0. Jest podział na kategorie i wyszukiwarka. Może nie jest to jakaś ogromna baza zdjęć, ale myślę, że warta uwagi.
Skitter Photo – kolejna strona ze zdjęciami z wielu dziedzin (można sobie wybrać, co Cię interesuje). Na dole strony jest informacja, że wszystkie wstawiane tam zdjęcia są w domenie publicznej, a więc mogą być dowolnie wykorzystane, nawet do celów komercyjnych.
Skuawk– też ciekawe zdjęcia, chociaż może nie jest ich jakoś powalająco dużo. Żeby się do nich dostać podjedź myszą w prawy górny róg, do menu 🙂
Snapwire Snaps – 7 darmowych fotografii co 7 dni. To darmowa odnoga Snapwire. Niestety, na darmowej stronie nie widzę podziału na kategorie, więc szybkie odnalezienie czegoś co pasuje może zająć trochę czasu. Dodatkowo na razie nie ma tam jeszcze aż tak wielu fotografii, za to są pewnie bardziej oryginalne niż na bardziej znanych stronach.
Split Shire – różne zdjęcia, podzielone na kategorie i z wyszukiwarką. Są też darmowe wideo.
Stock Snap– kolejna wyszukiwarka, z ciekawymi opcjami wyświetlania zdjęć – możesz wybrać m.in. najczęściej wyszukiwane frazy, najchętniej oglądane czy ściągane zdjęcia. Można dzięki temu znaleźć prawdziwe perełki (chociaż bardzo popularne perełki).
Stok Pic – kolejna ciekawa “prywatna” strona. Moim zdaniem warto odwiedzić. Zdjęcia do użytku prywatnego i komercyjnego, oczywiście bez możliwości sprzedawania jako swoje.
Stock Up – kolejna wyszukiwarka zdjęć z kilkudziesięciu różnych stron. Po najechaniu na zdjęcie pokazuje się od razu rodzaj licencji, na jakiej jest udostępnione.
Stock Vault– wyszukiwarka fotografii. Tutaj trzeba uważać, bo są na różnych licencjach. Po kliknięciu w interesujące Cię foto po prawej stronie powinna się pojawić licencja.
Tookapic – darmowa odnoga ze zdjęciami popularnego serwisu, na którym wrzuca się jedno zdjęcie dziennie. Jest też wersja premium. Niestety, nie widziałam ładnego podziału na kategorie, ale opcja “curated” wyrzuca całkiem interesujące propozycje.
Visual Hunt– ręcznie wybierane najlepsze zdjęcia z portali z fotografią stockową. Ciekawa strona, polecam odwiedzić. Większość fotek jest na licencji CC0.
We Function – kilkadziesiąt fotografii z którymi możesz robić co tylko chcesz.
55mm – zdjęcia sprzętów elektronicznych, budynków, miast itp. Wyszukiwarki ani kategorii tu nie uświadczysz, niestety.
Darmowe zdjęcia – jedzenie
Foodies Feed– realistyczne zdjęcia jedzenia do dowolnego wkorzystania. Na tej stronie jest też opcja premium.
Food Shot– przyjemna strona ze zdjęciami jedzenia do dowolnego wykorzystania.
Gotuj z Kasią – tutaj dokładna licencja nie jest określona, z jednej strony Kasia pisze że można z jej zdjęciami zrobić co się chce, bez podawania autora, ale z drugiej strony wymienia kilka zastosowań swoich fotografii i nie ma tam mowy o wykorzystaniu komercyjnym (chociaż napisała o wstawianiu ich na bloga). Warto jednak do niej zajrzeć i w razie wątpliwości dopytać – jest podany mail. Zdjęcia są śliczne, “modne” i wysokiej jakości.
Darmowe zdjęcia – natura i podróże
BucketListly strona ze zdjęciami z podróży. Absolutnie urzeka mnie mapka na którą klikasz i wybierasz kraj, z którego zdjęcia Cię interesują (z Polski jeszcze nie ma żadnych).
Move east – zdjęcia Portugalczyka, który postanowił się przeprowadzić. Ciekawe zdjęcia z Azji, niestety wyszukiwarkę czy kategorie też jamniki zjadły.
My Stock Photo – zdjęcia głównie przyrody i budynków. Jest wyszukiwarka, nie ma podziału na kategorie.
Photo collections – zdjęcia natury i z podróży na licencji CC0, stworzone przez Vadima Goncharova.
Pick Up Image – kolejna strona ze zdjęciami w domenie publicznej (do dowolnego wykorzystania). Można je posegregować na kraje, w których zostały zrobione.
Picography – kolejny “prywatny” bank darmowych zdjęć, stworzony przez Dave’a Meier z Irlandii. Znajdziesz tu głównie zdjęcia z jego podróży. Na stronie są też kolekcje premium, z których zyski idą na kolejne podróże założyciela (i więcej zdjęć!). Co ciekawe, żeby dostać się na stronę musiałam zaznaczyć że nie jestem robotem 🙂
Re: Splashed– na górze jest informacja że zdjęcia są darmowe do projektów graficznych i na strony www, jednak nic więcej nie udało mi się znaleźć odnośnie licencji.
SpaceX – zdjęcia związane z kosmosem, startem rakiet itp.
The Pic Pac – paczki zdjęć z podróży. Można zapłacić ile się chce lub ściągnąć je za darmo.
Travel Coffee Book– zdjęcia z podróży, podpisane gdzie były zrobione. Przyjemnie jest pooglądać te wszystkie piękne miejsca.
Darmowe zdjęcia – biznes
Startup Stock Photos – zdjęcia z tematyki startupowej – ludzie z telefonami, laptopami, przy biurku, przy tablicy… Pomysł fajny, ale jak dla mnie czegoś tym zdjęciom brakuje. Nie są to na pewno takie typowe śliczne dla kobiecego biznesu, raczej takie nieidealne, robione “na żywo”. Dla jednych będzie to zaletą, dla innych wadą.
Women of Color in Tech – tak jak wskazuje nazwa. Sporo dobrej jakości zdjęć. Przy wykorzystaniu wymagane jest podanie źródła.
Jeśli chodzi o strony z typowo biznesowymi zdjęciami na licencji CC0 lub CC-CY znalazłam tylko te (jeśli masz namiary na inną to daj mi znać, proszę!). Najlepiej szukać mimo wszystko czegoś pasującego na tych 3 pierwszych stronach, które podałam. Natomiast jeśli szukasz typowych płaszczaków (“flat lays”), z dużą ilością wolnego miejsca na tekst, z kwiatami, notatnikami i laptopami, to rzuć swoją piękną gałką oczną na kolejny wpis (jak się pojawi, to podlinkuję). Wprawdzie nie będą to zdjęcia na licencji CC0, ale na bloga czy social media pewnie coś fajnego dla siebie wybierzesz 🙂
Na koniec
Baw się dobrze z wyszukiwaniem interesujących Cię zdjęć! Mam nadzieję że post będzie dla Ciebie przydatny! 🙂 Może chcesz go sobie zapisać do zakładek lub przypiąć na Pinterest żeby go nie zgubić? Mam nawet dla Ciebie gotową grafikę (tak, z bezpłatnego banku!) do przypięcia:
A jeśli znasz jeszcze inne ciekawe darmowe banki zdjęć to daj znać – chciałabym stworzyć tutaj jak najlepszą bazę, z której wszyscy możemy korzystać 🙂
Co to, po co to i jak do tego podejść? Praktyczne wskazówki.
Identyfikacja wizualna – brzmi skomplikowanie, drogo i jak coś, czym powinny przejmować się tylko duże firmy, prawda? A kuku 🙂
Identyfikacja wizualna pozwala na pierwszy rzut oka powiedzieć że Ty to Ty i odróżnić Cię od innych. To Twój styl, sposób, w jaki za pomocą grafik, kolorów itp. komunikujesz to, co robisz. Te elementy dodają charakteru Twojej działalności i mogą przyciągnąć do Ciebie właściwych klientów/czytelników. Tak jak strój dużo zdradza o Tobie, tak identyfikacja wizualna dużo zdradza o charakterze Twojego biznesu. Warto więc zadbać o to od początku działalności – czy to biznesowej, czy bloga. Wcale nie musi też dużo kosztować, na szczęście wiele możesz zdziałać samemu 🙂
Co składa się na identyfikację wizualną?
Najczęściej będzie to: nazwa, logo, kolory, fonty (czcionki), grafiki lub wzory. Poza siecią będą to też wizytówki, ulotki czy inne materiały dodatkowe. Nie martw się, prawdopodobnie nie potrzebujesz zajmować się wszystkim naraz, szczególnie na początku 🙂 Dziś zajmiemy się logo, fontami i kolorami bo to dobry początek, ale najpierw pokażę Ci przykłady tego, co mam na myśli. Weźmy 2 osoby z polskiej blogosfery, proste, bez udziwnień:
Lekka Zmiana Mamy(i jej wpis o identyfikacji wizualnej): Widzę charakterystyczne piórko i róż i już wiem o kogo chodzi – to Magda z Lekkiej Zmiany Mamy. Zarówno grafika jak i kolory i fonty nawiązują do jej działalności – ma być lekko i dla kobiet 🙂
Andrzej Tucholski – zobaczcie – darmowe fotografie + bardzo prosty tytuł posta z charakterystyczną białą ramką, zrobiony najprawdopodobniej w Canvie, a od razu jak widzę taką grafikę to wiem, że to jego 🙂
W drugą stronę już by to raczej nie zadziałało – Andrzej Tucholski z różowym piórkiem nie byłby odbierany serio, a Magda z prostą białą ramką i fontem straciłaby wiele ze swojej delikatności i sympatyczności. Zresztą zobaczcie na przykładzie pomerdania logo znanych firm że coś tu zgrzyta:
Mam nadzieję że widzisz jak identyfikacja wizualna pomaga wyglądać Ci bardziej profesjonalnie i sprawia, że po czasie klienci/czytelnicy od razu Cię rozpoznają, nawet w dziwnych zakamarkach sieci. Może też pomóc Ci w walce z kopiowaniem treści. Nawet tak prosta rzecz jak wrzucenie logo na obrazek i używanie tych samych czcionek w konkretnych przypadkach może pomóc. Wiele razy natrafiłam na jakąś ciekawą infografikę czy cytat w miejscu które na pewno nie należało do autora i nie miałam jak w łatwy sposób zlokalizować oryginału. Owszem, mogę spędzić mnóstwo czasu i wyśledzić to np. przez Google Graphics, ale powiedzmy sobie szczerze – komu by się chciało?
Okay, mam nadzieję że Cię przekonałam, że warto. To teraz przechodzimy do najważniejszego:
Od czego zacząć?
Na pewno nie od paniki 😉 Nie zaczynaj też od tworzenia elementów albo szukania grafika. Zastanów się najpierw:
co chcesz przekazać,
co chcesz osiągnąć,
kto jest Twoim klientem/czytelnikiem,
jakie cechy wyróżniają Ciebie, Twój biznes lub bloga (jeśli pracujesz sam to w większości przypadków cechy Twojego biznesu to cechy wyróżniające Ciebie). Czyli nawiązując do analogii ubioru – jesteś dresiarzem, chodzisz w smokingu, a może jesteś księżniczką boho? Haha, coś słabe to moje porównanie, ale chodzi o to żeby określić czym chcesz się wyróżniać a potem pomyśleć jak to ubrać w obrazy i kolory żeby od razu wiadomo było o co chodzi 🙂
Taka jasno określona wizja i misja Twojego przedsięwzięcia oraz określenie grupy docelowej przyda się nie tylko do tworzenia identyfikacji wizualnej, ale też w planowaniu konkretnych działań biznesowych i pozostaniu na dobrej drodze. Czasami w codziennej gonitwie zaciera się to co jest najważniejsze i łatwo zboczyć z drogi, więc nie kręć mi tu nosem i naprawdę się nad tym porządnie zastanów – to ważne 🙂
Pomocne będzie też utworzenie tablicy inspiracji – np. na Pinterest, gdzie będziesz zbierać wszystko to, z czym ma kojarzyć się Twój biznes i co Cię inspiruje. Nie przejmuj się jeśli na początku będzie tego sporo – po czasie powinieneś zacząć wyłapywać powtarzające się elementy. Dla mnie to akurat najprzyjemniejsza część i mogłabym siedzieć nad tym godzinami, ale dla Ciebie może to być np. tylko jedna fotografia na którą trafisz i pomyślisz: Tak! To to!”.
Kiedy masz już misję swojego biznesu i wizję jak ma mniej więcej wyglądać pora na tworzenie! Poniżej garść konkretnych wskazówek. To są rzeczy które sama chciałabym wiedzieć zanim zaczęłam się w to bawić więc mam nadzieję że i Tobie się przydadzą 🙂
Logo:
Po pierwsze: jeżeli nie chcesz wydawać dużo pieniędzy to nie musi to być wcale nic wypasionego, na początku może to być nawet nazwa Twojego biznesu pisana określonym fontem. Coś takiego można stworzyć samemu w darmowym programie graficznym, najczęściej polecane są np. Photoscape czy Inkscape. Jeśli chodzi o Canvę to ciekawostka – tworzenie w niej logo jest sprzeczne z regulaminem (o czym dowiedziałam się dopiero później, jak już oczywiście używałam jej w tym celu – nie wydaj mnie, proszę!) 🙂
Jeśli chcesz, możesz też dosyć tanio zakupić wcześniej zrobione logo lub zestaw do własnoręcznego prostego zrobienia jeśli masz umiejętności większe niż zero, np. na Creative Market czy Design Bundles. To wersja pośrednia między zupełnie bezkosztową a indywidualnym projektem. Takie logo nie będzie mogło być niestety zgłoszone później jako znak towarowy i trzeba liczyć się też z tym, że będziesz natrafiać na identyczne projekty innych osób.
Dobrze też mieć jest logo w kilku kolorach żeby nie było problemu przy nakładaniu go na różne tła.
Fonty
Dlaczego fonty a nie “po ludzku” czcionki? Okazuje się że jeżeli powiesz “czcionka” to od razu posypie się na Ciebie grad mniej lub bardziej sympatycznych tłumaczeń że czcionka to są te drukarskie wypukłe blaszki, a font to jest to co masz na komputerze lub wydruku (w uproszczeniu, TUTAJ lepsze wytłumaczenie jeśli Cię to ciekawi).
Jeśli chodzi o fonty, to możesz wykorzystać te do których jest łatwy dostęp, jak np. Google Fonts czy fonty, które są już dostępne w programie graficznym, którego będziesz używać. Czasami nie ma co kombinować, bo co po tym że będziesz mieć wybrany niesamowity font, jak nie będzie potem jak go użyć? Tak tylko mówię z doświadczenia 🙂
Jeśli już chcesz znaleźć coś ekstra, oto kilka miejsc, w które możesz zajrzeć: Dafonts, Font Squirrel, Font Bundles, Creative Market. Uwaga na licencje, czasami na stronach z darmowymi grafikami czy fontami pojawiają się takie umieszczone tam nielegalnie. Jeśli nie chcesz mieć problemów, najlepiej jest kupić i mieć na to papierek z licencją, szczególnie jeśli zamierzasz sprzedawać coś z danym elementem.
Kolejna ważna sprawa: upewnij się, że fonty których chcesz użyć mają polskie znaki 🙂 Już kilka razy tak się nacięłam. Jeśli zamierzasz tworzyć w Canvie, TUTAJ jest lista czcionek z polskimi znakami. W wersji płatnej do Canvy można też dodawać swoje fonty.
Najlepiej wybrać jest sobie ze 2 – 4 fonty do różnych zadań, jedne “normalne”, drugie bardziej “pisane odręcznie”, ale dobrze żeby wszystkie były czytelne 🙂 Czasami trafiam na coś co jest napisane tak ozdobnym fontem, że nie wiadomo co autor miał na myśli, i nie poświęcam czasu na próbę rozgryzienia, szczególnie na instagramie. Nieczytelne? Dalej, proszę!
Kolory
Paleta kolorów powinna być widoczna kiedy zajrzysz na swoją tablicę inspiracji 🙂 Będzie też mocno powiązana z tym, jakie emocje i wartości chcesz przekazać, więc jeśli nie masz wyczucia warto skorzystać z pomocy grafika, który zna się na psychologii i doborze kolorów.
W wersji zrób-to-sam pomocne może się okazać wybranie jednego zdjęcia którego kolory Ci odpowiadają i “wyciągnięcie” z niego palety np. z pomocą Coolors. Z drugiej strony, jeśli masz wybrany już 1-2 kolory możesz też skorzystać z narzędzia Coolors, które dobierze pozostałe, pasujące kolory. Wystarczy wpisać numer swojego koloru, zablokować go i naciskać spację, aż powstanie paleta, która spełnia Twoje oczekiwania.
Kiedy już zbierzesz wszystkie potrzebne elementy warto spisać je wszystkie w jednym miejscu – co i jak będziesz używać. W jednym dokumencie lub folderze zapisz swoje logo, numery kolorów i ich zastosowanie, czcionki i jak będziesz ich używać. Dzięki temu nie złapiesz się za głowę po pewnym czasie próbując odnaleźć co trzeba i upewnisz się, że używasz każdego elementu w przemyślany i spójny sposób.
Przyda się także później, kiedy nadejdzie piękny czas na zatrudnienie (choćby dorywczo) kogoś do pomocy – po prostu wysyłasz taki dokument i wszystko jest jasne 🙂
Zanim zatrudnisz grafika
Jeśli masz budżet i chcesz od razu mieć wszystko profesjonalnie zaprojektowane to najlepszą opcją będzie grafik. Przed rozpoczęciem współpracy dobrze jest zapoznać się z portfolio i zobaczyć czy to, co robi przypadnie Ci do gustu. Nie ma co się sugerować tylko najniższą ceną i skończyć z projektem który nie spełnia Twoich oczekiwań. Dlatego ważne jest żeby styl pracy i bycia “Twojego” grafika (w końcu musicie się dogadać!) Ci odpowiadał.
Jeśli już znajdziesz odpowiednią osobę, warto przyjść do niej już z wizją czego oczekujesz, co Ci się podoba a co nie. Nie musisz wiedzieć wszystkiego, od tego jest też grafik żeby Ci doradzić i dodać do tego swoje umiejętności i kreatywność, ale powinieneś chociaż wiedzieć na czym Ci zależy i jaki efekt chcesz osiągnąć. Inaczej może się zdarzyć, że grafik będzie płakał podczas projektowania, a Ty podczas odbierania 😉 Warto stworzyć tablicę inspiracji także kiedy pracujesz z grafikiem i dać mu ją do wglądu 🙂
Kolejna sprawa przy takiej współpracy na którą warto zwrócić uwagę to kto ma prawa do stworzonego dzieła. Jeśli w umowie nie nastąpi przekazanie majątkowych praw autorskich do projektu, w przyszłości możesz mieć z tego powodu nieprzyjemności, dlatego warto o to zadbać.
Dostając projekt logo czy dodatkowych grafik, zadbaj też aby oprócz “normalnych”, końcowych plików dostać też pliki w formie wektorowej. Dzięki temu kiedy okaże się że potrzebujesz czegoś w większym formacie nie stracisz na jakości.
A jak to wyglądało u mnie?
Tutaj miejsce na reklamę 🙂 Moje logo i identyfikację wizualną robiła przezdolna Aneta, którą możecie znaleźć na Facebooku.Zajmuje się między innymi identyfikacją wizualną, jest grafikiem i robi też przepiękne zdjęcia. Dla mnie wymyśliła na przykład takie logo:
Jestem bardzo zadowolona z tego co dla mnie stworzyła więc chcę się z Tobą tym podzielić. Na razie wciąż jeszcze jestem na etapie zmieniania wszystkiego (wiele wymaga jeszcze podmiany), ale nie od razu Herbalicję zbudowano 🙂
Wracając do Anety – jeśli też chcesz stworzyć swoją identyfikację wizualną i podobają Ci się jej prace śmiało pisz 🙂 Tutaj jeszcze inne jej twory:
czy
Dodatkowe materiały:
Nie da się całego tematu wyczerpać w jednym poście, to by się bardziej nadawało na kurs internetowy, ale tutaj mam dla was jeszcze kilka dodatkowych materiałów na ten temat:
O tym co powinno znaleźć się w Twoim logo mądrze napisała Karolina która się tym zajmuje zawodowo, więc nie będę wchodzić jej w paradę i po prostu Cię do niej odeślę.
Ostatnio zachęcałam Cię do tego żebyś po prostu zaczął. Dzisiaj pogadam sobie z Tobą co jeśli boisz się zacząć. Będzie bardziej w odniesieniu do przedsięwzięć biznesowych, ale myślę że spokojnie można to przełożyć też na te całkiem niebiznesowe cele 🙂
Ten tekst jest dla Ciebie, jeśli:
masz wspaniały pomysł na biznes, produkt, usługę, post blogowy, ale wciąż odkładasz jego realizację na później. A może masz już coś na myśli ale zwlekasz z założeniem swojego biznesu/bloga już od jakichś 17 miesięcy? Piszę o Tobie 🙂
wciąż zmieniasz zdanie – jednego dnia chcesz realizować ten pomysł/strategię, a następnego totalnie co innego wydaje Ci się najlepsze na świecie i na tym się skupiasz – do pierwszej porażki / trudności / kolejnego pomysłu* (*niepotrzebne skreślić). Jeśli Twoja rodzina i znajomi widząc jak otwierasz usta z westchnieniem pyta: “Eh, no dobra, to jaki biznes prowadzisz w tym miesiącu?” – to piszę o Tobie 🙂
Brzmi znajomo? Dla mnie bardzo, dlatego właśnie do Ciebie piszę – mam całkiem spore doświadczenie 😉 Jednym z przykładów niech będzie ten blog – w mojej głowie siedział… prawie dwa lata. Brawo, ja! A wracając do tematu…
Strach
Boisz się. Stawiasz swój pomysł wysoko, wysoko na piedestale. Dopóki jest w Twojej głowie może do woli rosnąć i odnosić sukcesy. Nie trzeba wkładać w niego 3,5 tony pracy, nikt go nie wyśmieje, nie trzeba będzie wystawiać go na widok publiczny i czekać na reakcję.
Jeszcze gorzej, jeśli jesteś perfekcjonistą, a gorzej do kwadratu jeśli zaczniesz szukać jak sobie poradzili inni ludzie z pomysłem podobnym do Twojego. Jest niesamowicie duże prawdopodobieństwo, że znajdziesz tylko tych, którzy odnieśli największy sukces, zobaczysz wszystko co u nich najlepsze i porównasz z tym, co u Ciebie najgorsze. To co, lepiej się w ogóle za to nie zabierać, prawda?
Nie jestem w stanie zrobić tego tak jak sobie wymarzyłem.
Ktoś inny robi to lepiej.
Ten pomysł urósł do takich rozmiarów że już mnie przerasta.
Boję się, jak zareagują bliscy / znajomi / rynek.
Nie podołam takiej ilości pracy.
Jest zbyt duże ryzyko że się nie uda.
Potrafisz się gdzieś tutaj odnaleźć?
Oto przykłady rozwiązań, które mogą Ci pomóc:
Jeśli dopiero zaczynasz cokolwiek i martwisz się, jak zareagują najbliżsi proponuję szczerą rozmowę: jeśli tylko masz taką możliwość daj im znać jak bardzo zależy Ci na ich zdaniu i wsparciu. Powiedz, że ich reakcja może pomóc Ci rozłożyć lub podciąć skrzydła. Taka szczerość jest cholernie trudna, ale w wielu przypadkach bardzo pomaga, oczyszcza atmosferę i daje lekkość w sercu i motywację do działania 🙂
Jeśli boisz się wprowdzić nowy produkt / usługę spytaj dotychczasowych klientów lub swoją grupę docelową o zdanie. Jeśli nie masz jeszcze takich osób to zrób burzę mózgów i zastanów się, gdzie je odnaleźć – i tam się pojawiaj. Może to będzie grupa na Facebooku, może targi i konferencje dla konkretnej branży (nie Twojej, klienta!), a może coś zupełnie innego?
Jeśli masz już swoje grono odbiorców możesz spróbować wypuścić swój produkt / usługę w wersji beta, do przetestowania i ewentualnego poprawienia. Bardzo często aplikacje są wypuszczane właśnie w takiej wersji. Nie chodzi o to, żeby wypuszczać buble, ale bezkosztowo lub bardzo niskim kosztem sprawdzić swój pomysł.
Warto poszukać swojego biznesowego mentora, coacha lub grupy mastermindowej, dzięki czemu będziesz mieć możliwość konsultowania i weryfikowania swoich pomysłów i wymiany wiedzy, a dzięki temu minimalizowania ryzyka.
Zanim jeszcze zaczniesz promować, a najlepiej nawet i tworzyć swój produkt, pomyśl, w jaki sposób pomoże on Twojemu klientowi. Jakie odniesie z niego korzyści? Wypisz ich jak najwięcej, dzięki temu będzie Ci nie tylko łatwiej trafić z nim do odpowiednich ludzi, ale też tworzyć go z określonym zamysłem.
Dodatkowo pamiętaj: jeśli nikomu nie powiesz to nikt tak naprawdę nie będzie wiedział jak Ci poszło. To trochę pocieszające 😉
Jeśli Twoim problemem jest przeskakiwanie z kwiatka na kwiatek:
Zanim znów zmienisz zdanie, złap pomysł, który masz teraz i naprawdę szczerze poświęć mu czas i uwagę. Sprawdź, po jakim okresie możesz spodziewać się pierwszych efektów i uczciwie przez ten czas pracuj tylko nad tym pomysłem, dając z siebie 100%. Masz inny? Fantastycznie! Zapisz go sobie na później i wracaj do pracy! Tylko taka rada: jeśli szukasz ile czasu zajęło osiągnięcie efektów innym, zrób to porządnie, żeby nie porównywać potem czyjejś pracy na cały etat przez pół roku ze swoim kwadransem co weekend 😉
Coś, co sama bardzo mocno musiałam wbić sobie do głowy: Twój produkt / usługa / blog / cokolwiek nie musi być perfekcyjny od samego początku. Tak naprawdę nigdy nie będzie perfekcyjne. W mojej głowie pomysły rosły do rozmiarów galaktyk na sterydach i cokolwiek chciałam zrobić było niewystarczające – ma być idealne albo w ogóle! Musiałam wszystko sobie “wymazać” z głowy i po prostu zacząć. Zacząć od bardzo małych, boleśnie niedoskonałych kroczków, na które w danym momencie mnie stać. Jak na razie te małe kroczki zaprowadziły mnie dalej niż wielki zryw “od poniedziałku zacznę i będzie idealnie!”
Może być też tak, że takie skakanie od pomysłu do pomysłu jest oznaką jakiegoś większego problemu w Twoim życiu lub firmie, którym przydałoby się zająć. Jeśli jesteś kreatywnym stworkiem istnieje duże prawdopodobieństwo, że wolisz zająć się nowym, błyszczącym pomysłem niż np. księgowością czy kwestiami technicznymi. Warto zrobić sobie taki audyt i szczerze odpowiedzieć na kilka pytań, np. czy ten nowy pomysł pasuje do tego co chcesz osiągnąć? Co ostatnio zrobiłeś żeby osiągnąć cele zamierzone dla Twojej głównej marki/biznesu/bloga? Czy coś nie działa jak powinno? Chwila szczerości i zastanowienia może doprowadzić do zaskakujących wniosków i dużych zmian. Warto też zapisać pomysł i całkowicie przestać się nim zajmować przez 2-3 dni. Czy po tym czasie dalej jest taki ekscytujący? Często kiedy ponownie do niego zajrzysz emocje już całkiem opadną i nie ma się nawet nad czym zastanawiać 😉
Jeśli wciąż i wciąż masz ten jeden jedyny pomysł w głowie ale jakoś nie możesz wystartować od 2 lat:
Ustal datę kiedy wszystko pójdzie w ruch. Obojętnie czy będziesz przygotowany czy nie, tego dnia wszystko się zaczyna. Pomyśl o tym jak o konferencji na której masz przemawiać – jest ustalona na konkretny dzień i odbędzie się i tak, niezależnie od tego czy włożysz w swoją prezentację 10 minut czy 3 tygodnie pracy i jak przygotowany się czujesz. Zapisz sobie tę datę w kalendarzu i szykuj się jak na konferencję 🙂
Dobrym pomysłem jest rozpisanie sobie planu akcji od końca. Tzn. zaczynasz od daty kiedy wszystko ma zacząć działać i od tego dnia wstecz planujesz co kiedy ma się wydarzyć. Np. tydzień wcześniej powinieneś zacząć to, miesiąc wcześniej powinno już działać tamto a już od teraz należy zadbać o siamto.
Możesz też napisać sobie biznesplan – nawet sam dla siebie – pomoże Ci usystematyzować wiele spraw.
Nie stresuj się. Wszystko i tak pójdzie nie tak, biznesplan w pewnym momencie pójdzie do kosza, ale wierzę że jakoś dasz radę.
Jeśli się zastosujesz do powyższych rad i zaweźmiesz to są naprawdę duże szanse że sobie poradzisz ze startem 🙂 Tak jak mówiłam – pewnie nie będzie idealnie, ale będzie. Ty się za to wiele nauczysz, niezależnie od wyniku.
Ten wpis jest zainspirowany mailem od cudownej Reginy z By Regina.Jeśli śmigasz po angielsku i jesteś blogerem lub chcesz zarabiać na swojej wiedzy to polecam kobietę 🙂 Czasami będę też tu o niej pisać.
Tak więc odwagi życzę i dobrych, wspierających ludzi wokoło!
Jeżeli jeszcze nie czytałeś, zapraszam do lektury tutaj, bo zasada będzie podobna. Nie o przychodach, dochodach i kosztach dziś będzie a bardziej o umiejętnościach “miękkich”. Piszę to bardziej dla biznesów usługowych, ale myślę, że wiedzę odnieść można do każdego.
No więc, skąd się biorą pieniądze w biznesie? Pieniądze w biznesie biorą się ze spełniania potrzeb/zachcianek klienta.
Co z tego wynika? Ano dużo.
Po pierwsze, dzięki temu możesz lepiej dopasować ofertę do klientów. Nie patrz aż tak mocno na to co robi konkurencja, skup się na tym czego oczekują Twoi klienci i jak lepiej ich obsługiwać. Ważne: zwróć uwagę za co i ile będą Ci skłonni zapłacić, a nie tylko powiedzą że chcą. Między jednym a drugim jest często przepaść nie do pokonania 😉
Dzięki tej zasadzie łatwiej jest też podejść do klientów którzy w innym przypadku by odeszli. Może robisz strony internetowe/grafikę od zera i dla potencjalnego klienta jest za drogo? Spróbuj czy może dla niektórych lepszym rozwiązaniem nie będzie Twoja minimalna praca na gotowym szablonie za niższą cenę.
Poza tym łatwiej będzie rozszerzać ofertę Twojej firmy. W czym więcej możesz pomóc klientowi? Jeśli przychodzi po logo, może potrzebuje całej identyfikacji wizualnej, grafik, konsultacji jakie kolory będą pasować do tego co chce zrobić? Tutaj jest to kwestia dodatkowych usług czy pakietów, ale nawet w zwykłym sklepie znając oczekiwania klienta możesz mu pomóc bardziej i zarobić więcej. Pani Krysia potrzebuje bielizny do zadań specjalnych na ślub? A może poszukuje też np. rajstop? W sklepie internetowym zobacz co z czym najchętniej kupują Twoi klienci i proponuj dodatkowo. A nuż ktoś się skusi?
Kolejna dziedzina gdzie sprawdza się ta zasada to wyróżnik od konkurencji, Twoja wartość dodana. Zobacz na czym zależy Twoim klientom, daj im to, pochwal się wszystkim że coś takiego robisz. Czasami dla Ciebie są to oczywiste sprawy, a dla klienta coś ważnego. Opisz jak najlepiej swoją ofertę, porozmawiaj z klientami co w tym co robisz lubią najbardziej, i przy pisaniu używaj ich języka.
Przykład: jesteś fotografem ślubnym? Dodaj do zamówienia formularz gdzie można zaznaczyć konkretne zdjęcia jakie chce para młoda (np. z babcią, ujęcie takie a takie itp.) a które będziesz sobie potem w trakcie imprezy odhaczał.
Kolejny sposób na wykorzystanie tej wiedzy: pracujesz nad książką, e-bookiem, kursem? Wejdź na stronę gdzie można oceniać takie produkty, wpisz w wyszukiwarkę temat na który piszesz i poszukaj najlepiej tych z oceną średnią, np. ⅗. Stamtąd dowiesz się najwięcej o tym co się podobało, co nie, czego było za dużo a czego brakowało i masz gotową ściągę co ma się znaleźć w Twoim produkcie 🙂
Podsumowując: chcesz mieć więcej pieniędzy w swoim biznesie – poznaj jak najlepiej swoich klientów i ich potrzeby. Zyska na tym klient który dostanie lepszą obsługę i lepszą usługę, i ty 🙂
Ustawienia zgody
Aby zapewnić najlepsze działanie strony, korzystamy z technologii takich jak pliki cookie, które umożliwiają przechowywanie informacji na urządzeniu i/lub uzyskiwanie do nich dostępu. Wyrażenie zgody pozwala nam przetwarzać dane, takie jak sposób korzystania ze strony czy unikalne identyfikatory. Brak zgody lub jej wycofanie może wpłynąć na działanie niektórych funkcji i usług.
Funkcjonalne
Always active
Techniczne przechowywanie lub dostęp są bezwzględnie niezbędne do realizacji uzasadnionego celu, jakim jest umożliwienie korzystania z konkretnej usługi wyraźnie zażądanej przez użytkownika, lub wyłącznie w celu przesyłania komunikacji za pośrednictwem sieci łączności elektronicznej.
Preferences
The technical storage or access is necessary for the legitimate purpose of storing preferences that are not requested by the subscriber or user.
Statystyczne
The technical storage or access that is used exclusively for statistical purposes.Techniczne przechowywanie lub dostęp wykorzystywane wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania sądowego, dobrowolnej współpracy ze strony dostawcy usług internetowych lub dodatkowych danych pochodzących od strony trzeciej informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zazwyczaj nie mogą zostać wykorzystane do zidentyfikowania użytkownika.
Marketingowe
Techniczne przechowywanie lub dostęp są wymagane do tworzenia profili użytkowników w celu przesyłania reklam lub śledzenia użytkownika na jednej bądź kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.