Darmowe banki zdjęć, czyli skąd brać darmowe zdjęcia na bloga lub stronę?

Jeżeli prowadzisz swój biznes online lub bloga wcześniej czy później przyjdzie czas kiedy możesz potrzebować zdjęć – nie ukrywajmy, ładne zdjęcia wspomagają Twoje fantastyczne treści i sprzedaż. Nie każdy ma od razu budżet i chęć na kupowanie.

W związku z tym mam dla Ciebie dobrą wiadomość – w sieci jest mnóstwo miejsc, z których możesz pobrać darmowe zdjęcia dobrej jakości i legalnie ich używać. Przygotowałam listę ponad 80 takich miejsc, więc mam nadzieję że coś dla siebie wybierzesz 🙂

 

O licencjach słów kilka:

Najpierw jednak porozmawiajmy co to znaczy legalnie i na co zwrócić uwagę. Niestety, ale zdjęcie znalezione i podpisane jako “źródło: internet / google / pinterest” to najczęściej nie jest legalne zdjęcie. Używając takich zdjęć po prostu kradniesz czyjąś pracę i możesz pewnego dnia dostać pismo z wezwaniem do (dużej) zapłaty lub innego prawniczego “przyjemniaczka”.

O wiele lepiej jest wykorzystać darmowe zdjęcia na licencji CC0 lub CC-BY i mieć święty spokój. Co to za licencje? W skrócie i uproszczeniu:

Licencja CC0 pozwala Ci użyć zdjęcia w jakikolwiek sposób (nawet komercyjnie, więc możesz użyć go także w płatnym produkcie), bez podawania autora (choć oczywiście możesz to zrobić). Znów w uproszczeniu, ale jeśli spotkasz się z podpisem że zdjęcie jest w domenie publicznej (“public domain”) lub “rób co chcesz” (“do whatever you want”) to zasada użycia jest taka sama.

Licencja CC-BY również pozwala na użycie zdjęcia w jakikolwiek sposób, ale tutaj wymagane jest podanie jego autora.

Są oczywiście różne inne licencje, tutaj chciałam się skupić na tych, bo głównie takie zdjęcia będą się tu pojawiać 🙂 Niektóre banki zdjęć mogą rządzić się swoimi prawami, zbliżonymi do powyższych licencji.

Nie jestem prawnikiem, więc jeśli bardziej interesuje Cię ten temat, polecam poradzić się kogoś obeznanego z prawem autorskim. Na początek możesz też co nieco poczytać u Wojtka TU lub u Magdy TU.

darmowe zdjęcia

A propos świętego spokoju (mojego i waszego):

  • jeśli chodzi o wyszukiwanie zdjęć przez grafikę google z zaznaczonym typem licencji to często jest ona przekłamana, więc jest to ryzykowne posunięcie. Jest duża szansa że będzie dobrze, ale może Ci się też licencyjna nóżka powinąć 🙂
  • używając zdjęcia np. do stworzenia plakatu który chcesz sprzedawać lub na okładkę książki czy jakikolwiek inny płatny produkt mimo wszystko najlepiej jest takie zdjęcie kupić i w razie czego mieć na to papierek. Tak, zgadłeś, jestem prawnym strachopuchem i chciałabym żeby wszystko było jak należy 🙂 Zrobisz sobie z tą wiedzą co zechcesz, ale wolę takie rzeczy zaznaczyć dla innych takich egzemplarzy jak ja 🙂
  • przed pobraniem zdjęcia sprawdź proszę jeszcze raz licencję – to że jakaś blogerka sobie coś tam pisze to nic, zobacz sam bo i problemy w razie czego Twoje będą 😉

 

Okay, my tu gadu-gadu, a darmowe banki zdjęć czekają. Oto one, specjalnie dla Ciebie 🙂

Darmowe banki zdjęć

Darmowe zdjęcia – najpopularniejsze:

Potrzebujesz zdjęcia szybko i pewnie? Spróbuj na tych stronach. To najbardziej popularne i największe miejsca, które wyszukują zdjęcia na wielu stronach z darmowymi fotografiami jednocześnie. Radziłabym zacząć tutaj, a jeśli z jakichś powodów nie znajdziesz tego, czego potrzebujesz, szukaj dalej na kolejnych stronach.

  • Pexels – wyszukiwarka z kilku stron ze zdjęciami na licencji CC0. Podoba mi się dodatkowa opcja wyszukiwania po kolorze – czasami zdjęcie po prostu musi pasować kolorystycznie a taka wyszukiwarka ułatwia sprawę.
  • Pixabay – kolejna wielka wyszukiwarka z mnóstwem zdjęć w wielu kategoriach. Znajdziesz tutaj nie tylko zdjęcia, ale też ilustracje czy wideo. Można też wyszukiwać zdjęcia o określonej kolorystyce czy orientacji.
  • Unsplash – jedna z najbardziej znanych stron tego typu. Można tam znaleźć naprawdę wiele fotografii z przeróżnych dziedzin. Co jest dla mnie fajne to możliwość tworzenia własnych kolekcji po zalogowaniu. Możesz więc zachomikować sobie zdjęcia na później albo przeglądać kolekcje innych (czytaj: ktoś wykonał pracę za Ciebie, grupując zdjęcia o podobnej estetyce czy tematyce :D). Na stronie jest informacja, że wszystkie umieszczone tam fotografie są na licencji CC0, a na każdego autora zdjęcia łatwo przekliknąć i sprawdzić jego stronę 🙂

darmowe zdjęcia

Darmowe zdjęcia – misz-masz

Nie znalazłeś czego potrzebujesz? To może spróbuj tu:

  • Alegri – zdjęcia na licencji CC-BY (czyli z podaniem autora). Jest wyszukiwarka, co nie zawsze przy tego typu stronach się trafia 🙂
  • Avo Pix – wiele kategorii, wyszukiwanie po kolorze. Zdjęcia i wektory na licencji CC0.
  • Barn Images – strona założona przez dwóch fotografów z Łotwy. Zdjęcia na niej umieszczane nie są na licencji CC0, ale wciąż można ich używać na blogu czy stronie.
  • Cupcake – głównie zdjęcia przyrody i z podróży, niestety bez podziału na kategorie ani bez wyszukiwarki.
  • Death to the stock photo – w wersji darmowej co miesiąc otrzymujesz na maila paczkę fotografii. Dopiero testuję, więc jak na razie niezbyt wiele mogę powiedzieć.
  • Designer’s Pics – zdjęcia robione przez Jeshu Johna z Indii, do użytku prywatnego i komercyjnego.
  • Doing Stock – zdjęcia na licencji CC0, z wielu dziedzin.
  • Epicantus  – zdjęcia robione przez Darię, niestety nie doczekały się jeszcze podziału na kategorie czy wyszukiwarki, ale mają swój urok i styl, więc jeśli Ci się spodobają prawdopodobnie nie będzie to wielką wadą 🙂
  • Fancy Crave  – ciekawa strona z wysokiej jakości fotografiami na licencji CC0. Na stronie są też dostępne tematyczne paczki zdjęć, które można ściągnąć za darmo lub zapłacić “co łaska”.
  • Finda – wyszukiwarka zdjęć na licencji CC0 z kilku serwisów. Umożliwia wyszukiwanie po kolorze.
  • Foter  – tutaj potrzebne będzie podanie autora, każde zdjęcie ma też przypisaną swoją licencję, którą warto przeczytać 🙂 Na razie jest podział na kategorie: biznes, zwierzęta i natura.
  • Free iMage Bank – podział na kategorie i wyszukiwarka, czego chcieć więcej? Za zdjęcia można zapłacić, ale można też pobrać za darmo (za to trzeba zostawić swój adres e-mail).
  • Free Images  – zdjęcia na licencji CC-BY (trzeba podlinkować do strony). Żeby w pełni z niej korzystać trzeba założyć konto. Strona w moim odczuciu trochę mało przyjazna dla użytkownika.
  • FreePik – dla odmiany strona po polsku i wyszukiwarka też po polsku 🙂 Można tu znaleźć nie tylko zdjęcia, ale też wektory, ikony czy pliki PSD. Zdjęcia w darmowej wersji wymagają podania źródła. Jest też wersja premium.
  • Free Stocks – kolejna ciekawa strona ze zdjęciami na licencji CC0, co ciekawe stworzona przez Polaków. Godna polecenia, nie jest tak znana a ma ciekawe zdjęcia wysokiej jakości.
  • Get Refe – taka trochę dziwna strona, kiedy kliknęłam na zdjęcie którym byłam zainteresowana otworzyło mi odnośnik w nowej karcie + nowe okno z reklamą. Poza tym zdjęcia najpierw się dodaje do koszyka, trzeba założyć konto itd. Niemniej jednak niektóre zdjęcia są ciekawe i warte zachodu.
  • Good Free Photos – zdjęcia z wielu kategorii (można wybrać kraj – niestety Polski nie ma). Są tu też na przykład darmowe grafiki. Strona wydaje się trochę przestarzała jeśli chodzi o układ i design.
  • Good Stock – strona ma nie tylko kategorie, ale też podkategorie, co mi się bardzo podoba bo można zawęzić poszukiwania i nie tracić czasu na przeglądanie miliarda zdjęć ludzi jeśli interesują Cię np. tylko kobiety.
  • Gratisography – kolejna “prywatna” strona, tym razem Ryana McGuire. Co tydzień dodaje on nowe zdjęcia z różnych kategorii. Ma dość specyficzny styl, więc jeśli szukasz czegoś trochę innego warto do niego zajrzeć.
  • HiRes Stock – zdjęcia do użytku prywatnego i komercyjnego, autorom bardzo zależy na podpisaniu źródła, ale nie jest to konieczne.
  • IM Creator – darmowe zdjęcia (i nie tylko) do użytku komercyjnego. Są kategorie, jest wyszukiwarka. Na banerze każdej kategorii widać od razu, ile elementów zawiera.
  • ISO Republic – “Darmowe zdjęcia dla kreatywnych”, podzielone na kategorie i z możliwością wyszukiwania. Na stronie są też paczki premium do kupienia.
  • Jay Mantri – strona założona przez (uwaga, uwaga!) Jaya Mantri. Zdjęcia robione przez niego głównie do projektów graficznych, wrzucone do sieci na licencji CC0.
  • Jeeshots – tym razem strona Czecha. Jan Vasek pozwala na komercyjne użycie swoich zdjęć bez podawania autora.
  • Jest Rudo – nasza rodzima blogerka Natalia też ma swój darmowy bank zdjęć 🙂 Licencja jest trochę inna, oto opis z jej strony:  “Wszystkie fotografie możesz pobrać, edytować oraz rozpowszechniać za darmo na użytek własny i bez żadnych konsekwencji oraz konieczności podawania źródła (CC-NC), czy to nie wspaniale? 🙂

    Zdjęcia śmiało wrzuć na bloga lub na stronę internetową.”

  • Kaboom Pics – polski akcent, strona założona przez Karolinę. Oferuje piękne zdjęcia z różnych kategorii, można też je wyszukiwać. Co jest fajne to to, że często jest kilka ujęć tej samej scenerii, co przydaje się jeśli chcesz uzyskać spójny wygląd na stronie. To jeden z moich ulubionych banków zdjęć. Wadą jest, że dosyć często upatrzone zdjęcie ściąga się jako “puste”.
  • Klox Klox – dawniej Snapographic. Zdjęcia z kilku kategorii na licencji CC0. Ciekawe są dla mnie niektóre “geometryczne” ujęcia – może i Tobie się spodobają?
  • Knockout Prezo – mini bank z różnymi zdjęciami, podzielonymi na ciekawe kategorie.
  • Libre Shot – zdjęcia zrobione przez Martina Vorel, z różnych kategorii. Niektóre zdjęcia są dosyć dziwne, jak np. martwy pies czy mocne zbliżenie tyłka w kostiumie kąpielowym.
  • Libre Stock – kolejna przeglądarka wielu stron (aż 47 na moment tworzenia artykułu).
  • Life of Pix – kolejna strona ze zdjęciami na licencji CC0. Nie ma podziału na kategorie, ale można wyszukiwać zdjęcia po słowach kluczowych. Dodatkowo można potem wybrać kolory i orientację zdjęcia (pozioma lub pionowa). Całkiem fajne funkcjonalności, jednak będą o wiele bardziej przydatne kiedy baza zdjęć jeszcze się powiększy – na razie wyrzuciła mi 3 zdjęcia kotów. To ja dziennie robię więcej 😀
  • Little Visuals – strona niestety nie jest już aktualizowana – jej autor zmarł. Wciąż jednak można dowolnie korzystać z jego zdjęć. W lewym górnym rogu, po rozwinięciu menu znajduje się wyszukiwarka.
  • Looking glass – zdjęcia od Australijczyków, jak sami opisują mogą się one nadawać jako okładki na książki czy na blogi o historii albo fantastyce, a wydrukowane mogą zawisnąć na ścianie.
  • Magdeleine – ręcznie wybierane zdjęcia. Uwaga na licencje – niby są tylko na licencji CC-0 – CC-BY, a jednak przy wyszukiwaniu zauważyłam też inne. Za to po najechaniu zdjęcia myszką od razu wyświetla się co i jak.
  • Minimography – strona z pięknymi, minimalistycznymi fotografiami na licencji CC0. Jedyna strona z tej listy do której newslettera się zapisałam bo faktycznie chcę te dodatkowe zdjęcia.
  • MMT – są ciekawe kolekcje, jest wyszukiwarka – może akurat tu znajdziesz coś dla siebie?
  • Morgue file – strona, która pojawia się w każdym zestawieniu, chociaż jak dla mnie zdjęcia są raczej średniej jakości. Licencję mają swoją, ale można wykorzystywać zdjęcia do użytku komercyjnego.
  • Negative Space – wciąż rosnąca baza zdjęć z podziałem na kategorie i wyszukiwarką.
  • New Old Stock – stare zdjęcia z archiwów, często czarno-białe.

  • Northwood themes – darmowe fotografie do użytku komercyjnego i prywatnego. Zdjęcia podzielone są na kilkanaście kategorii i robione są w seriach, co oznacza że warto tu zajrzeć, jeśli potrzebujesz kilku podobnych do siebie fotografii.
  • Photo Pin – trochę się wahałam czy to tutaj umieszczać, zdjęcia są na różnych licencjach CC, każdą trzeba sprawdzać oddzielnie i jest z tym trochę zamieszania, ale może komuś się przyda 🙂
  • Photo Stock Editor – niestety nie widziałam ani podziału na kategorie, ani wyszukiwarki, ale zdjęcia też często robione są seriami, więc jeśli już znajdziesz coś, co Ci odpowiada, prawdopodobnie znajdziesz od razu kilka podobnych ujęć.
  • Picjumbo – jak możemy wyczytać na stronie, została ona założona w 2013 roku przez Victora Hanaceka, po tym, jak żadna strona nie chciała przyjąć jego fotografii z powodu słabej jakości. Chyba nie jest jednak tak źle, skoro 2 lata później ludzie ściągnęli ponad 2,5 miliona fotografii z jego strony. Na stronie jest wersja premium, i niektóre ze zdjęć można ściągnąć tylko w tej (płatnej) wersji.
  • Pixnio – zdjęcia w domenie publicznej, więc do dowolnego użytku, ale powiedzmy sobie szczerze, że strona i zdjęcia są dość… specyficzne 😀
  • Public Domain Archive – wbrew pozorom to nie tylko stare, nikomu niepotrzebne zdjęcia, znajdziesz tu nawet iPhone 😉 
  • Public Domain Pictures – zdjęcia i grafiki w domenie publicznej, różnej jakości. 
  • Raumrot – zdjęcia na licencji CC-BY.
  • Raw Pixel – bardzo przyjemna strona ze zdjęciami do użytku komercyjnego. Nie jest to standardowa licencja CC0, ale moim zdaniem jest bardzo przyjazna dla użytkownika. Dodatkowo na stronie chwalą się, że ich zdjęcia są “model released”, co znaczy że możesz używać zdjęć z osobami i nie martwić się, że nie wyraziły zgody na publikację wizerunku. Dodatkowo stronę przyjemnie się przegląda, bardzo często zdjęcia do różnych projektów biorę właśnie stąd.
  • Raydar – darmowe (na licencji CC0) i płatne (na licencji Royalty Free, do poczytania na stronie) zdjęcia. Łatwo wyszukać zdjęcia tylko darmowe, można też wybrać orientację zdjęcia.
  • Realistic Shots – zdjęcia na licencji CC0. Jest podział na kategorie i wyszukiwarka. Może nie jest to jakaś ogromna baza zdjęć, ale myślę, że warta uwagi.
  • Skitter Photo – kolejna strona ze zdjęciami z wielu dziedzin (można sobie wybrać, co Cię interesuje). Na dole strony jest informacja, że wszystkie wstawiane tam zdjęcia są w domenie publicznej, a więc mogą być dowolnie wykorzystane, nawet do celów komercyjnych.
  • Skuawk – też ciekawe zdjęcia, chociaż może nie jest ich jakoś powalająco dużo. Żeby się do nich dostać podjedź myszą w prawy górny róg, do menu 🙂
  • Snapwire Snaps – 7 darmowych fotografii co 7 dni. To darmowa odnoga Snapwire. Niestety, na darmowej stronie nie widzę podziału na kategorie, więc szybkie odnalezienie czegoś co pasuje może zająć trochę czasu. Dodatkowo na razie nie ma tam jeszcze aż tak wielu fotografii, za to są pewnie bardziej oryginalne niż na bardziej znanych stronach.
  • Split Shire – różne zdjęcia, podzielone na kategorie i z wyszukiwarką. Są też darmowe wideo.
  • Stock Snap – kolejna wyszukiwarka, z ciekawymi opcjami wyświetlania zdjęć – możesz wybrać m.in. najczęściej wyszukiwane frazy, najchętniej oglądane czy ściągane zdjęcia. Można dzięki temu znaleźć prawdziwe perełki (chociaż bardzo popularne perełki).
  • Stok Pic – kolejna ciekawa “prywatna” strona. Moim zdaniem warto odwiedzić. Zdjęcia do użytku prywatnego i komercyjnego, oczywiście bez możliwości sprzedawania jako swoje.
  • Stock Up – kolejna wyszukiwarka zdjęć z kilkudziesięciu różnych stron. Po najechaniu na zdjęcie pokazuje się od razu rodzaj licencji, na jakiej jest udostępnione.
  • Stock Vault – wyszukiwarka fotografii. Tutaj trzeba uważać, bo są na różnych licencjach. Po kliknięciu w interesujące Cię foto po prawej stronie powinna się pojawić licencja.
  • Tookapic – darmowa odnoga ze zdjęciami popularnego serwisu, na którym wrzuca się jedno zdjęcie dziennie. Jest też wersja premium. Niestety, nie widziałam ładnego podziału na kategorie, ale opcja “curated” wyrzuca całkiem interesujące propozycje.
  • Visual Hunt – ręcznie wybierane najlepsze zdjęcia z portali z fotografią stockową. Ciekawa strona, polecam odwiedzić. Większość fotek jest na licencji CC0.
  • We Function – kilkadziesiąt fotografii z którymi możesz robić co tylko chcesz.
  • 55mm – zdjęcia sprzętów elektronicznych, budynków, miast itp. Wyszukiwarki ani kategorii tu nie uświadczysz, niestety.

darmowe zdjęcia

Darmowe zdjęcia – jedzenie

  • Foodies Feed – realistyczne zdjęcia jedzenia do dowolnego wkorzystania. Na tej stronie jest też opcja premium.
  • Food Shot – przyjemna strona ze zdjęciami jedzenia do dowolnego wykorzystania.
  • Gotuj z Kasią – tutaj dokładna licencja nie jest określona, z jednej strony Kasia pisze że można z jej zdjęciami zrobić co się chce, bez podawania autora, ale z drugiej strony wymienia kilka zastosowań swoich fotografii i nie ma tam mowy o wykorzystaniu komercyjnym (chociaż napisała o wstawianiu ich na bloga). Warto jednak do niej zajrzeć i w razie wątpliwości dopytać – jest podany mail. Zdjęcia są śliczne, “modne” i wysokiej jakości.

darmowe zdjęcia

Darmowe zdjęcia – natura i podróże

  • BucketListly strona ze zdjęciami z podróży. Absolutnie urzeka mnie mapka na którą klikasz i wybierasz kraj, z którego zdjęcia Cię interesują (z Polski jeszcze nie ma żadnych).
  • Free Nature Stock – piękne zdjęcia przyrody, codziennie aktualizowane. Strona stworzona przez Adriana Pelletier.
  • Move east – zdjęcia Portugalczyka, który postanowił się przeprowadzić. Ciekawe zdjęcia z Azji, niestety wyszukiwarkę czy kategorie też jamniki zjadły.
  • My Stock Photo – zdjęcia głównie przyrody i budynków. Jest wyszukiwarka, nie ma podziału na kategorie.
  • Photo collections – zdjęcia natury i z podróży na licencji CC0, stworzone przez Vadima Goncharova.
  • Pick Up Image – kolejna strona ze zdjęciami w domenie publicznej (do dowolnego wykorzystania). Można je posegregować na kraje, w których zostały zrobione.
  • Picography – kolejny “prywatny” bank darmowych zdjęć, stworzony przez Dave’a Meier z Irlandii. Znajdziesz tu głównie zdjęcia z jego podróży. Na stronie są też kolekcje premium, z których zyski idą na kolejne podróże założyciela (i więcej zdjęć!). Co ciekawe, żeby dostać się na stronę musiałam zaznaczyć że nie jestem robotem 🙂
  • Re: Splashed – na górze jest informacja że zdjęcia są darmowe do projektów graficznych i na strony www, jednak nic więcej nie udało mi się znaleźć odnośnie licencji.
  • SpaceX – zdjęcia związane z kosmosem, startem rakiet itp.
  • The Pic Pac – paczki zdjęć z podróży. Można zapłacić ile się chce lub ściągnąć je za darmo.
  • Travel Coffee Book – zdjęcia z podróży, podpisane gdzie były zrobione. Przyjemnie jest pooglądać te wszystkie piękne miejsca.

darmowe zdjęcia

Darmowe zdjęcia – biznes

  • Startup Stock Photos  – zdjęcia z tematyki startupowej – ludzie z telefonami, laptopami, przy biurku, przy tablicy… Pomysł fajny, ale jak dla mnie czegoś tym zdjęciom brakuje. Nie są to na pewno takie typowe śliczne dla kobiecego biznesu, raczej takie nieidealne, robione “na żywo”. Dla jednych będzie to zaletą, dla innych wadą.
  • Women of Color in Tech – tak jak wskazuje nazwa. Sporo dobrej jakości zdjęć. Przy wykorzystaniu wymagane jest podanie źródła.

Jeśli chodzi o strony z typowo biznesowymi zdjęciami na licencji CC0 lub CC-CY znalazłam tylko te (jeśli masz namiary na inną to daj mi znać, proszę!). Najlepiej szukać mimo wszystko czegoś pasującego na tych 3 pierwszych stronach, które podałam. Natomiast jeśli szukasz typowych płaszczaków (“flat lays”), z dużą ilością wolnego miejsca na tekst, z kwiatami, notatnikami i laptopami, to rzuć swoją piękną gałką oczną na kolejny wpis (jak się pojawi, to podlinkuję). Wprawdzie nie będą to zdjęcia na licencji CC0, ale na bloga czy social media pewnie coś fajnego dla siebie wybierzesz 🙂

Na koniec

Baw się dobrze z wyszukiwaniem interesujących Cię zdjęć! Mam nadzieję że post będzie dla Ciebie przydatny! 🙂 Może chcesz go sobie zapisać do zakładek lub przypiąć na Pinterest żeby go nie zgubić? Mam nawet dla Ciebie gotową grafikę (tak, z bezpłatnego banku!) do przypięcia:

darmowe banki zdjęć

A jeśli znasz jeszcze inne ciekawe darmowe banki zdjęć to daj znać – chciałabym stworzyć tutaj jak najlepszą bazę, z której wszyscy możemy korzystać 🙂

Będzie mi też miło jeśli udostępnisz ten wpis 🙂

 

Identyfikacja wizualna

Co to, po co to i jak do tego podejść? Praktyczne wskazówki.

 

Identyfikacja wizualna – brzmi skomplikowanie, drogo i jak coś, czym powinny przejmować się tylko duże firmy, prawda? A kuku 🙂

Identyfikacja wizualna pozwala na pierwszy rzut oka powiedzieć że Ty to Ty i odróżnić Cię od innych. To Twój styl, sposób, w jaki za pomocą grafik, kolorów itp. komunikujesz to, co robisz. Te elementy dodają charakteru Twojej działalności i mogą przyciągnąć do Ciebie właściwych klientów/czytelników. Tak jak strój dużo zdradza o Tobie, tak identyfikacja wizualna dużo zdradza o charakterze Twojego biznesu. Warto więc zadbać o to od początku działalności – czy to biznesowej, czy bloga. Wcale nie musi też dużo kosztować, na szczęście wiele możesz zdziałać samemu 🙂

Co składa się na identyfikację wizualną?

Najczęściej będzie to: nazwa, logo, kolory, fonty (czcionki), grafiki lub wzory. Poza siecią będą to też wizytówki, ulotki czy inne materiały dodatkowe. Nie martw się, prawdopodobnie nie potrzebujesz zajmować się wszystkim naraz, szczególnie na początku 🙂 Dziś zajmiemy się logo, fontami i kolorami bo to dobry początek, ale najpierw pokażę Ci przykłady tego, co mam na myśli. Weźmy 2 osoby z polskiej blogosfery, proste, bez udziwnień:

  • Lekka Zmiana Mamy (i jej wpis o identyfikacji wizualnej):  Widzę charakterystyczne piórko i róż i już wiem o kogo chodzi – to Magda z Lekkiej Zmiany Mamy. Zarówno grafika jak i kolory i fonty nawiązują do jej działalności – ma być lekko i dla kobiet 🙂

  • Andrzej Tucholski – zobaczcie – darmowe fotografie + bardzo prosty tytuł posta z charakterystyczną białą ramką, zrobiony najprawdopodobniej w Canvie, a od razu jak widzę taką grafikę to wiem, że to jego 🙂

    W drugą stronę już by to raczej nie zadziałało – Andrzej Tucholski z różowym piórkiem nie byłby odbierany serio, a Magda z prostą białą ramką i fontem straciłaby wiele ze swojej delikatności i sympatyczności. Zresztą zobaczcie na przykładzie pomerdania logo znanych firm że coś tu zgrzyta:

    [pin_widget url="https://pl.pinterest.com/pin/682013937289996793/"]

Mam nadzieję że widzisz jak identyfikacja wizualna pomaga wyglądać Ci bardziej profesjonalnie i sprawia, że po czasie klienci/czytelnicy od razu Cię rozpoznają, nawet w dziwnych zakamarkach sieci. Może też pomóc Ci w walce z kopiowaniem treści. Nawet tak prosta rzecz jak wrzucenie logo na obrazek i używanie tych samych czcionek w konkretnych przypadkach może pomóc. Wiele razy natrafiłam na jakąś ciekawą infografikę czy cytat w miejscu które na pewno nie należało do autora i nie miałam jak w łatwy sposób zlokalizować oryginału. Owszem, mogę spędzić mnóstwo czasu i wyśledzić to np. przez Google Graphics, ale powiedzmy sobie szczerze – komu by się chciało?

Okay, mam nadzieję że Cię przekonałam, że warto. To teraz przechodzimy do najważniejszego:

Od czego zacząć?

Na pewno nie od paniki 😉 Nie zaczynaj też od tworzenia elementów albo szukania grafika. Zastanów się najpierw:

  • co chcesz przekazać,
  • co chcesz osiągnąć,
  • kto jest Twoim klientem/czytelnikiem,
  • jakie cechy wyróżniają Ciebie, Twój biznes lub bloga (jeśli pracujesz sam to w większości przypadków cechy Twojego biznesu to cechy wyróżniające Ciebie). Czyli nawiązując do analogii ubioru – jesteś dresiarzem, chodzisz w smokingu, a może jesteś księżniczką boho? Haha, coś słabe to moje porównanie, ale chodzi o to żeby określić czym chcesz się wyróżniać a potem pomyśleć jak to ubrać w obrazy i kolory żeby od razu wiadomo było o co chodzi 🙂

Taka jasno określona wizja i misja Twojego przedsięwzięcia oraz określenie grupy docelowej przyda się nie tylko do tworzenia identyfikacji wizualnej, ale też w planowaniu konkretnych działań biznesowych i pozostaniu na dobrej drodze. Czasami w codziennej gonitwie zaciera się to co jest najważniejsze i łatwo zboczyć z drogi, więc nie kręć mi tu nosem i naprawdę się nad tym porządnie zastanów – to ważne 🙂

Pomocne będzie też utworzenie tablicy inspiracji – np. na Pinterest, gdzie będziesz zbierać wszystko to, z czym ma kojarzyć się Twój biznes i co Cię inspiruje. Nie przejmuj się jeśli na początku będzie tego sporo – po czasie powinieneś zacząć wyłapywać powtarzające się elementy.
Dla mnie to akurat najprzyjemniejsza część i mogłabym siedzieć nad tym godzinami, ale dla Ciebie może to być np. tylko jedna fotografia na którą trafisz i pomyślisz: Tak! To to!”.

Kiedy masz już misję swojego biznesu i wizję jak ma mniej więcej wyglądać pora na tworzenie! Poniżej garść konkretnych wskazówek. To są rzeczy które sama chciałabym wiedzieć zanim zaczęłam się w to bawić więc mam nadzieję że i Tobie się przydadzą 🙂

 

Logo:

  • Po pierwsze: jeżeli nie chcesz wydawać dużo pieniędzy to nie musi to być wcale nic wypasionego, na początku może to być nawet nazwa Twojego biznesu pisana określonym fontem. Coś takiego można stworzyć samemu w darmowym programie graficznym, najczęściej polecane są np. Photoscape czy Inkscape. Jeśli chodzi o Canvę to ciekawostka – tworzenie w niej logo jest sprzeczne z regulaminem (o czym dowiedziałam się dopiero później, jak już oczywiście używałam jej w tym celu – nie wydaj mnie, proszę!) 🙂
  • Jeśli chcesz, możesz też dosyć tanio zakupić wcześniej zrobione logo lub zestaw do własnoręcznego prostego zrobienia jeśli masz umiejętności większe niż zero, np. na Creative Market czy Design Bundles. To wersja pośrednia między zupełnie bezkosztową a indywidualnym projektem. Takie logo nie będzie mogło być niestety zgłoszone później jako znak towarowy i trzeba liczyć się też z tym, że będziesz natrafiać na identyczne projekty innych osób.
  • Dobrze też mieć jest logo w kilku kolorach żeby nie było problemu przy nakładaniu go na różne tła.


Fonty

  • Dlaczego fonty a nie “po ludzku” czcionki? Okazuje się że jeżeli powiesz “czcionka” to od razu posypie się na Ciebie grad mniej lub bardziej sympatycznych tłumaczeń że czcionka to są te drukarskie wypukłe blaszki, a font to jest to co masz na komputerze lub wydruku (w uproszczeniu, TUTAJ lepsze wytłumaczenie jeśli Cię to ciekawi).
  • Jeśli chodzi o fonty, to możesz wykorzystać te do których jest łatwy dostęp, jak np. Google Fonts czy fonty, które są już dostępne w programie graficznym, którego będziesz używać. Czasami nie ma co kombinować, bo co po tym że będziesz mieć wybrany niesamowity font, jak nie będzie potem jak go użyć? Tak tylko mówię z doświadczenia 🙂
  • Jeśli już chcesz znaleźć coś ekstra, oto kilka miejsc, w które możesz zajrzeć: Dafonts, Font Squirrel, Font Bundles, Creative Market. Uwaga na licencje, czasami na stronach z darmowymi grafikami czy fontami pojawiają się takie umieszczone tam nielegalnie. Jeśli nie chcesz mieć problemów, najlepiej jest kupić i mieć na to papierek z licencją, szczególnie jeśli zamierzasz sprzedawać coś z danym elementem.
  • Kolejna ważna sprawa: upewnij się, że fonty których chcesz użyć mają polskie znaki 🙂 Już kilka razy tak się nacięłam. Jeśli zamierzasz tworzyć w Canvie, TUTAJ jest lista czcionek z polskimi znakami. W wersji płatnej do Canvy można też dodawać swoje fonty.
  • Najlepiej wybrać jest sobie ze 2 – 4 fonty do różnych zadań, jedne “normalne”, drugie bardziej “pisane odręcznie”, ale dobrze żeby wszystkie były czytelne 🙂 Czasami trafiam na coś co jest napisane tak ozdobnym fontem, że nie wiadomo co autor miał na myśli, i nie poświęcam czasu na próbę rozgryzienia, szczególnie na instagramie. Nieczytelne? Dalej, proszę!

Kolory

  • Paleta kolorów powinna być widoczna kiedy zajrzysz na swoją tablicę inspiracji 🙂 Będzie też mocno powiązana z tym, jakie emocje i wartości chcesz przekazać, więc jeśli nie masz wyczucia warto skorzystać z pomocy grafika, który zna się na psychologii i doborze kolorów.
  • W wersji zrób-to-sam pomocne może się okazać wybranie jednego zdjęcia którego kolory Ci odpowiadają i “wyciągnięcie” z niego palety np. z pomocą Coolors. Z drugiej strony, jeśli masz wybrany już 1-2 kolory możesz też skorzystać z narzędzia Coolors, które dobierze pozostałe, pasujące kolory. Wystarczy wpisać numer swojego koloru, zablokować go i naciskać spację, aż powstanie paleta, która spełnia Twoje oczekiwania.

Kiedy już zbierzesz wszystkie potrzebne elementy warto spisać je wszystkie w jednym miejscu – co i jak będziesz używać. W jednym dokumencie lub folderze zapisz swoje logo, numery kolorów i ich zastosowanie, czcionki i jak będziesz ich używać. Dzięki temu nie złapiesz się za głowę po pewnym czasie próbując odnaleźć co trzeba i upewnisz się, że używasz każdego elementu w przemyślany i spójny sposób.

Przyda się także później, kiedy nadejdzie piękny czas na zatrudnienie (choćby dorywczo) kogoś do pomocy – po prostu wysyłasz taki dokument i wszystko jest jasne 🙂

Zanim zatrudnisz grafika

  • Jeśli masz budżet i chcesz od razu mieć wszystko profesjonalnie zaprojektowane to najlepszą opcją będzie grafik. Przed rozpoczęciem współpracy dobrze jest zapoznać się z portfolio i zobaczyć czy to, co robi przypadnie Ci do gustu. Nie ma co się sugerować tylko najniższą ceną i skończyć z projektem który nie spełnia Twoich oczekiwań. Dlatego ważne jest żeby styl pracy i bycia “Twojego” grafika (w końcu musicie się dogadać!) Ci odpowiadał.
  • Jeśli już znajdziesz odpowiednią osobę, warto przyjść do niej już z wizją czego oczekujesz, co Ci się podoba a co nie. Nie musisz wiedzieć wszystkiego, od tego jest też grafik żeby Ci doradzić i dodać do tego swoje umiejętności i kreatywność, ale powinieneś chociaż wiedzieć na czym Ci zależy i jaki efekt chcesz osiągnąć. Inaczej może się zdarzyć, że grafik będzie płakał podczas projektowania, a Ty podczas odbierania 😉 Warto stworzyć tablicę inspiracji także kiedy pracujesz z grafikiem i dać mu ją do wglądu 🙂
  • Kolejna sprawa przy takiej współpracy na którą warto zwrócić uwagę to kto ma prawa do stworzonego dzieła. Jeśli w umowie nie nastąpi przekazanie majątkowych praw autorskich do projektu, w przyszłości możesz mieć z tego powodu nieprzyjemności, dlatego warto o to zadbać.
  • Dostając projekt logo czy dodatkowych grafik, zadbaj też aby oprócz “normalnych”, końcowych plików dostać też pliki w formie wektorowej. Dzięki temu kiedy okaże się że potrzebujesz czegoś w większym formacie nie stracisz na jakości.

A jak to wyglądało u mnie?

Tutaj miejsce na reklamę 🙂 Moje logo i identyfikację wizualną robiła przezdolna Aneta, którą możecie znaleźć na Facebooku. Zajmuje się między innymi identyfikacją wizualną, jest grafikiem i robi też przepiękne zdjęcia. Dla mnie wymyśliła na przykład  takie logo:

Jestem bardzo zadowolona z tego co dla mnie stworzyła więc chcę się z Tobą tym podzielić. Na razie wciąż jeszcze jestem na etapie zmieniania wszystkiego (wiele wymaga jeszcze podmiany), ale nie od razu Herbalicję zbudowano 🙂

Wracając do Anety – jeśli też chcesz stworzyć swoją identyfikację wizualną i podobają Ci się jej prace śmiało pisz 🙂 Tutaj jeszcze inne jej twory:

czy

Dodatkowe materiały:

Nie da się całego tematu wyczerpać w jednym poście, to by się bardziej nadawało na kurs internetowy, ale tutaj mam dla was jeszcze kilka dodatkowych materiałów na ten temat:

I jak, zachęciłam Cię? Masz jakieś pytania lub chcesz się podzielić swoimi doświadczeniami? Daj znać! 🙂

Planner 2017 – przegląd plannerów na 2017 rok

Połowa listopada to chyba odpowiednia pora żeby zacząć rozglądać się za plannerem 🙂 Zapraszam Cię na przegląd (bez konkretnej kolejności).

Hey! Tutaj znajdziesz zestawienie plannerów na 2018 rok. Wpis poniżej nie jest już aktualizowany, więc zapraszam pod ten link po nowy przegląd.

 

Jeśli jesteś mężczyzną ułatwię Ci zadanie – możesz zerknąć na:

Jeśli jesteś kobietą wybór masz większy:

Happy planner

Ten idzie na pierwszy ogień bo taki miałam w 2016 roku. Więcej o nim pisałam też tu. Jest kilka wersji do wyboru: planer tygodniowy w formacie A5 oraz planery dziennie w formatach A5 i B5. Na stronie można ściągnąć darmowe arkusze żeby zobaczyć jak prezentuje się w środku. Typowo “babski” planer, z mnóstwem kwiatków i dodatków – mi akurat przypadł do gustu 🙂 Twarda okładka, 2 tasiemki – zakładki (moje dość szybko się odkleiły). Cena: 109 – 129 zł.


Minimal planner

Z tej samej firmy co Happy planner, ale wersja bardziej minimalistyczna, jak sama nazwa wskazuje 🙂 Są dwie wersje: tygodniowa i dzienna. Format A5, twarda okładka z tkaniny, liczba stron zależna od wybranej opcji. Gramatura papieru 90g/m2. Dodatkowe atrakcje: zamykany na gumkę, w środku 2 tasiemki, koperta z tyłu plannera i autorska mapa celów. Cena: 109 – 119zł.


Inspi planner

Spirala, twarda okładka, papier 80g/m2, 362 strony. W środku kalendarz miesięczny, kalendarz dzienny z harmonogramem i listą zadań, 120 inspiracji i ponad 70 cytatów. Dodatkowo roczna mapa celów, skrócony kalendarz roczny i notatnik. Cena: 94 – 108zł. Sklep z tego co widzę już nie istnieje, tak samo jak instagram i fanpage. Szkoda!


Zaplanuj swój sukces

Kilka wersji plannerów, niektóre na spirali, niektóre książkowe. Format A5, papier 90g/m2. Ceny: 29 – 109 zł (nie wszystkie są na cały rok). Przykładowe zdjęcie:

Wszystkie modele plannerów dziennych powróciły do sprzedaży 😍 💎www.zaplanujswojsukces.pl 💎 #powrocilyplannery #mamynadziejezewystarczy #zaplanujswojsukces #plannerdzienny #plannerysukcesu #planner #golddiamonds #navygraystripes #mistygray #powderpink #blacknight #stonegray #militarygreen #silvermist #lagoongreen #twojsukcesjestwtwoichrekach

A photo posted by Zaplanuj Swój Sukces (@zaplanujswojsukces) on


Simple planner

Organizer półroczny. Można go zacząć wypełniać w dowolnym momencie bo nie ma dat. Format A5, twarda okładka, papier 100g/m2, 320 stron. Podobno jest dosyć ciężki. Dodatkowe atrakcje: 2 tasiemki, cele roczne, plan rozwoju osobistego, plan czasu realizacji wyznaczonych celów, miejsce na dodatkowe notatki, plan finansowy, lista prezentów świątecznych, party planner, kreatywny miesiąc. Niżej jest jeszcze Simple Calendar z tego samego sklepu. Przykładowe zdjęcie plannera:


Planer biznesowy Rebel’s Agenda

Planner półroczny, w kilku kolorach, panowie też powinni wybrać coś dla siebie. Format A5, 192 strony, gramatura nie jest podana. Można zacząć wypełniać go w dowolnym momencie, nie ma dat. Dodatkowe atrakcje: 3 tasiemki, brelokowa pętelka, 15 różnych projektów stron, 8 biznesowych narzędzi. Cena: 90zł. Przykładowe zdjęcie:


Planer Pani Swojego Czasu: 

(link afiliacyjny)

Komplet 3 zeszytów (po 208 stron każdy), które starczą na pół roku planowania. Okładka miękka, format A5, papier 100g/m2. Dodatkowe atrakcje: gumka spinająca papier, w środku m.in.: miejsce na notatki, plany, cele długoterminowe i marzenia, rady Pani Swojego Czasu i motywujące cytaty. Cena: 98zł. Przykładowe zdjęcie:

Niedziela jest dla mnie idealnym czasem na planowanie – jestem wypoczęta po weekendzie i pełna oczekiwań na to, co przyniesie tydzień. Uwielbiam planować – ale nie dlatego, że jest to przyjemna czynność – lecz dlatego, że dzięki temu widzę jak będę szła do przodu i jak się będę rozwijała. Planuję też realnie i moje plany nie są od czapy, dlatego pózniej nie narzekam, że “plany sobie, a życie sobie”. A dziś mam bonus, bo będę planować nie tylko swój tydzień (to akurat standard) ale także cały półroczny projekt malarski, w którym biorę udział 😄😄😄 #psc #paniswojegoczasu #planer #planerpsc #plannergirl #plannerlove #planneraddict #dzieńdobry #dziendobry #planning #goodmorning #weekend #niedziela #sunday #relax #relaks

A photo posted by ZARZĄDZANIE CZASEM DLA KOBIET (@paniswojegoczasu) on


Simple calendar

Czytając opis mam wrażenie że to też bardziej planner niż kalendarz. Ponownie twarda okładka, format A5, papier 90g/m2, 384 strony, 2 tasiemki. Dodatkowe atrakcje: cele roczne, rozwój osobisty, domowy plan finansowy, plan kreatywnego miesiąca, top zadania miesiąca, lista ważnych numerów telefonicznych i stron internetowych, notatki. Cena: 120zł.


Projekt Twoje Życie

Format B5, 216 stron, skóropodobna, czarna oprawa.  Kalendarz dedykowany głównie dla przedsiębiorców, freelancerów, coachów itp. Dodatkowe atrakcje: miejsca na notatki, ćwiczenia coachingowe, miejsca na wyznaczanie celów rocznych, kwartalnych, miesięcznych i tygodniowych, inspirujące cytaty i artykuły z dziedziny rozwoju osobistego, miejsce na robienie podsumowań oraz temat przewodni na każdy miesiąc. Cena: 69zł.


Kalendarz Scrap & Plan

335 stron na cały rok, twarda okładka, format A5, papier satynowy 100g/m2. Cena: 99zł, możliwość dodatkowej personalizacji (+20zł). Dodatkowe atrakcje: notatki, ilość wody wypitej w ciągu dnia, wykonane ćwiczenia, dzienne wydatki, menu na dany dzień, skrócony kalendarz miesięczny. Przykładowe zdjęcie:


Lady Planer

Planer z dużą możliwością personalizacji, zarówno wnętrza, jak i okładki, zapraszam na stronę po więcej szczegółów. Format A5, okładka na spirali, do wyboru miękka lub twarda. Cena: 115zł. Uwaga: osoby, które napiszą do Lady Planner wiadomość na Facebooku że przychodzą ode mnie (kliknijcie w zdjęcie poniżej i was przeniesie) – dostaną kod rabatowy na zakup plannera w cenie 99 zł (+ koszt przesyłki). Prawda, że miło? 🙂
W tej chwili oficjalna strona sklepu jest w przebudowie, wciąż można zamawiać przez Facebooka, a kiedy prace się zakończą podlinkuję też do nowej strony 🙂


Organizer Aliny z Design Your Life

Nie ma dat, więc można zacząć jego wypełnianie w dowolnym momencie. Starcza na pół roku. Format A5, spirala, twarda okładka z magnetycznym zamknięciem, papier o gramaturze 90g/m2. Dodatkowe atrakcje: plan roku, miejsce na notatki, miesięczne cele i nawyki, plan udanego tygodnia. Cena 79zł.


Planner CEO dzienny i tygodniowy Norinommo

Będzie nadawał się też dla panów. Chociaż jest reklamowany jako planer dla szefów i osób decyzyjnych myślę że nie tylko oni mogliby z niego korzystać. Planner całoroczny, z dużą ilością stron (588 – dzienny, 272 – tygodniowy), twarda okładka, papier o gramaturze 90g/m2. Format B5. Dodatkowe atrakcje w zależności od wybranej opcji. Cena: 119zł.

📚 PLANNERY Norinommo NA 2017 r. dla przedsiębiorczych i aktywnych. Wszystkie sprawy zawodowe i prywatne zaplanujesz teraz w jednym miejscu. Bez dodatkowych notesów, kartek. Trzy specjalnie zaprojektowane układy cześci terminarza tak, abyś mógł wybrać ten idealny dla siebie +mnóstwo dodatkowych funkcji dzięki, którym dbasz o rozwój biznesu, o rozwój osobisty i życie prywatne. Kontrola, spokój i pewność, że pamíętasz o wszystkim co ważne – czy jest to spotkanie z kontrahentem, urodziny żony, święto czy pora na zapłacenie OC. Mnóstwo miejsca na notatki, cele, plany, marketing, projekty, monitorowanie postępów i wiele innych. Wejdź na norinommo.com i wybierz planner, z którym ze spokojem zaplanujesz następny rok swojego życia. #biznes #biznesplaner #kalendarz #terminarz #planner #planer #norinommo #na2017 #wpracy #cele #zarządzanieczasem #coaching #szkolenie #firma #warszawa #poznań #planner2017 #marketing #rozwój #businesswoman #CEO #bloger #mydesk #planowanie #organizacjaczasu #kalendarz2017 #agenda #notatki #plan #plandnia

A photo posted by Norinommo (@norinommo) on


Minimalistyczny kalendarz Midori MD Paper

Kalendarz, planner i notatnik w jednym. Kalendarz całoroczny, 385 stron, format A5. Powinien nadać się również dla panów. W sklepie jest też wersja A6 oraz inne minimalistyczne plannery, polecam sprawdzić wszystkie. Cena: 105 – 150zł (w zależnosci od formatu).


Planner Made to Plan

Wykonywany na zamówienie z Etsy – duże możliwości personalizacji okładki. Nasz polski, ma ponad 150 dobrych ocen. Na spirali, z gumką trzymającą wszystko w miejscu i wkładem który można dostosować do własnych potrzeb. Dodatkowe atrakcje: kontakty, miejsce na notatki. Na 12 miesięcy, możesz zacząć go wypełniać kiedy tylko chcesz. Cena: ok. 110zł. Przykładowe zdjęcia:

 


Miss Planner

Różne rodzaje plannerów – na cały rok, na pół roku, 3 miesiące, format A6, format A5, czego tylko potrzebujesz. Papier 115g/m2. W formie mini-segregatora z wymiennymi wkładami – możesz sobie kupić jaki tylko chcesz. Cena: 119 – 149zł. Przykładowa okładka:

 


Przykładowy środek:


Organizer Właśnie dzisiaj

Bardziej chyba kalendarz moim zdaniem. Minimalistyczny. W opisie też 🙂 Cena: 45zł. W sklepie jest też zwykły książkowy kalendarz. Przykładowe zdjęcie:

Jak mija Wam tydzien? U mnie bardzo pracowicie 😊

A photo posted by Agata Czajkowska (@wlasniedzisiaj) on


Kalendarz – planner Dobrze Zorganizowanej

Format B5, twarda oprawa. Kalendarz zawiera 160 stron, w tym: plany i cele na 2017r. – 4 strony, listy to do – 12 stron, notatnik – 8 stron, finanse – 2 strony, plany na 2018 – 2 strony. Dodatkowe atrakcje: 3 tasiemki, koperta na papierowe bibeloty. Cena: 99zł. W sklepie jest też planner dzienny w formie 50 stron do wypełniania (coś w stylu notatnika do wyrywania stron) za 10,90zł. W tej chwili nie ma go w sklepie, więc linkuję do całego sklepu, w razie gdyby się pojawił. Przykładowe zdjęcie kalendarza:


Projekt Planner

W tej chwili kolekcja na rok 2017 jeszcze nie jest na stronie, za to jest już zapowiedziana. Przykładowe zdjęcie plannera:


Wonder planner 

Twarda okładka, spirala, 176 stron, waga 370g, papier 80g/m2. Dodatkowe atrakcje: harmonogram dnia, lista priorytetów, tabela posiłku oraz aktywności fizycznej danego dnia, kwartalne cele finansowe, zawodowe, prywatne i sportowe, warte uwagi książki, wydarzenia, miejsca i filmy na każdą porę roku, postanowienia noworoczne, planner urlopu, kontakty, notatki, kieszeń na drobiazgi. Cena: 79zł.

 


Balancy.me Calendar

Nowość od Niebałaganki 🙂 Minimalistyczny kalendarz w formacie A5. Gramtura papieru: 90g/m2. Starczy na rok lub dłużej – nie ma dat więc możesz zacząć wypełniać go kiedy tylko chcesz. Dodatkowe atrakcje: 2 wstążki, cele i plany na najbliższy rok, listy to-do, harmonogramy, harmonogram sprzątania, miejsce na notatki i koperta na papierowe bibeloty. Na stronie są też inne plannery. Cena: 96zł. Wnętrze możecie podejrzeć TUTAJ, a przykładowe zdjęcie poniżej:


Happy November! 🖇📆🍂

A photo posted by balancy.me (@balancy.me) on


THE HAPPY PLANNER™

Planner na 18 miesięcy – od lipca 2016 do grudnia 2017 roku. Jest kilka wersji, także np. dla osób dbających o sylwetkę (ten akurat jest na 12 miesięcy, bez zaznaczonych wcześniej dat więc możesz zacząć go wypełniać kiedy tylko chcesz). Plannery można dowolnie zmieniać i poszerzać o dodatkowe moduły, można też “wyciągać” z nich kartki. O tym jak to działa opowiada filmik:

Na stronie są też filmiki pokazujące wnętrze konkretnych modeli. A tutaj przykładowe okładki:


Zdjęcie główne do wpisu też pokazuje planner z tej serii 🙂


Planner Kleks – Papierniczeni

Planner na 54 tygodnie, format “kwadratowe A5”, 200 stron o gramaturze papieru 100g/m2. Dodatkowe atrakcje – do każdego kalendarza tygodniowego jest dodatkowa strona w kropki na notatki. Kalendarz można położyć na płasko i można też zacząć jego wypełnianie w dowolnym momencie. Przykładowe zdjęcie:


Planer Organizer Kalendarz OgarniamSię

Planer w segregatorze, z wymiennymi wkładami (są trzy do wyboru). Każdy wkład starcza na trzy miesiące. Jest możliwość personalizacji okładki, wyboru wkładów i przekładek. Cena: 53 – 75zł. Przykładowe zdjęcie:


Planer 2017 Anato 

Planer do wyboru w dwóch wielkościach: 20x24cm i 12,5×15,5cm. Na spirali, okładka we wzór kwiatowy. 208 stron, papier 90g/m2. Bez zbędnych udziwnień w środku. Daty wpisuje się samemu więc można zacząć korzystać w dowolnym momencie. Cena: 38 – 78 zł (w zależności od formatu). Przykładowe zdjęcie:

Stary, dobry, poczciwy Moleskine

Tego pana chyba przedstawiać nie trzeba. Funkcjonalności też będą zależeć od konkretnego modelu, a na rynku jest ich bez liku. Ceny mniej więcej od 70 do 150zł.

 


Bullet journal (ang.)

Rozwiązanie typu “zrób to sam” – w dowolnym zeszycie, jak chcesz, gdzie chcesz. Więcej o tym pisała m.in. Agnieszka i Angelika. Bujo Angeliki:

my minimalistic and colorful BuJo #BulletJournal #bujo #productivity #tasklist #todo #organised

A photo posted by Angelika Yzoja Borucka (@yzoja) on

Bujo Agnieszki:

  • Najnormalniejszy w świecie i najbardzie popularny Kalendarz Google;
  • Asana – ostatnio zaczęłam używać i choć nie odkryłam jeszcze wszystkich funkcji, ale na razie to mój faworyt – jest kalendarz, są zadania, są projekty, można się tymi zadaniami dzielić z innymi (ha!). Z tego co widzę jest tylko po angielsku (choć mogę się mylić), ale nie powinno być to problemem, jest dość intuicyjna w obsłudze. Można jej używać za darmo.
  • Nozbe – kolejna angielska aplikacja, która często przewija się w rozmowach o plannerach. Sama nie korzystałam, ale wydaje mi się to bardziej narzędzie do zarządzania listą zadań i projektami, także z innymi osobami. Jeśli takie podejście jest tym, czego potrzebujesz to przez 30 dni możesz przetestować to rozwiązanie za darmo.
  • Trello – znów angielska aplikacja która ma grono zagorzałych fanów. Można tam tworzyć różnego rodzaju tablice, listy, wklejać linki i dzielić się tym z innymi (np. listą sprzątania na weekend z mężem :D). Ponownie, nie jest to stricte planner, ale być może jego funkcjonalności przypadną Ci do gustu. Można korzystać z niego za darmo.
  • Weekplan – po angielsku, coś co znalazłam zbierając materiały do tego wpisu – być może Cię zainteresuje? Z tego co widzę ma integrację z kalendarzem google, ma podział na tygodnie, życiowe role (np. przedsiębiorca, mąż, hodowca chomików) i cele (np. mieć więcej chomików). Jeśli używasz lub masz zamiar proszę podziel się opinią 🙂

 

Czuję że od samego pisania tego artykułu 2017 będzie najlepiej zaplanowanym rokiem w moim życiu. Teraz nie pozostaje nic innego jak rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady 😉
Spokojnie, wciąż dotrze tam do mnie Twój komentarz czy wpis był przydatny i czy znalazłeś coś dla siebie 🙂 Jeśli pominęłam coś ważnego też daj mi proszę znać, a jeśli znasz kogoś kto też poszukuje plannera dla siebie będzie mi bardzo miło jeśli podzielisz się tym wpisem.

PS. Zajrzyj też do komentarzy, wpis będę uzupełniać tylko o polskie pozycje, a np. Koralina dzieli się też inną 🙂

Boję się zacząć

Ostatnio zachęcałam Cię do tego żebyś po prostu zaczął. Dzisiaj pogadam sobie z Tobą co jeśli boisz się zacząć. Będzie bardziej w odniesieniu do przedsięwzięć biznesowych, ale myślę że spokojnie można to przełożyć też na te całkiem niebiznesowe cele 🙂

Ten tekst jest dla Ciebie, jeśli:

  • masz wspaniały pomysł na biznes, produkt, usługę, post blogowy, ale wciąż odkładasz jego realizację na później. A może masz już coś na myśli ale zwlekasz z założeniem swojego biznesu/bloga już od jakichś 17 miesięcy? Piszę o Tobie 🙂
  • wciąż zmieniasz zdanie – jednego dnia chcesz realizować ten pomysł/strategię, a następnego totalnie co innego wydaje Ci się najlepsze na świecie i na tym się skupiasz – do pierwszej porażki / trudności / kolejnego pomysłu* (*niepotrzebne skreślić). Jeśli Twoja rodzina i znajomi widząc jak otwierasz usta z westchnieniem pyta: “Eh, no dobra, to jaki biznes prowadzisz w tym miesiącu?” – to piszę o Tobie 🙂

Brzmi znajomo? Dla mnie bardzo, dlatego właśnie do Ciebie piszę – mam całkiem spore doświadczenie 😉 Jednym z przykładów niech będzie ten blog – w mojej głowie siedział… prawie dwa lata. Brawo, ja! A wracając do tematu…

Strach

Boisz się. Stawiasz swój pomysł wysoko, wysoko na piedestale. Dopóki jest w Twojej głowie może do woli rosnąć i odnosić sukcesy. Nie trzeba wkładać w niego 3,5 tony pracy, nikt go nie wyśmieje, nie trzeba będzie wystawiać go na widok publiczny i czekać na reakcję.

Jeszcze gorzej, jeśli jesteś perfekcjonistą, a gorzej do kwadratu jeśli zaczniesz szukać jak sobie poradzili inni ludzie z pomysłem podobnym do Twojego. Jest niesamowicie duże prawdopodobieństwo, że znajdziesz tylko tych, którzy odnieśli największy sukces, zobaczysz wszystko co u nich najlepsze i porównasz z tym, co u Ciebie najgorsze. To co, lepiej się w ogóle za to nie zabierać, prawda?

  • Nie jestem w stanie zrobić tego tak jak sobie wymarzyłem.
  • Ktoś inny robi to lepiej.
  • Ten pomysł urósł do takich rozmiarów że już mnie przerasta.
  • Boję się, jak zareagują bliscy / znajomi / rynek.
  • Nie podołam takiej ilości pracy.
  • Jest zbyt duże ryzyko że się nie uda.

Potrafisz się gdzieś tutaj odnaleźć?

Oto przykłady rozwiązań, które mogą Ci pomóc:

  • Jeśli dopiero zaczynasz cokolwiek i martwisz się, jak zareagują najbliżsi proponuję szczerą rozmowę: jeśli tylko masz taką możliwość daj im znać jak bardzo zależy Ci na ich zdaniu i wsparciu. Powiedz, że ich reakcja może pomóc Ci rozłożyć lub podciąć skrzydła. Taka szczerość jest cholernie trudna, ale w wielu przypadkach bardzo pomaga, oczyszcza atmosferę i daje lekkość w sercu i motywację do działania 🙂
  • Jeśli boisz się wprowdzić nowy produkt / usługę spytaj dotychczasowych klientów lub swoją grupę docelową o zdanie. Jeśli nie masz jeszcze takich osób to zrób burzę mózgów i zastanów się, gdzie je odnaleźć – i tam się pojawiaj. Może to będzie grupa na Facebooku, może targi i konferencje dla konkretnej branży (nie Twojej, klienta!), a może coś zupełnie innego?
  • Jeśli masz już swoje grono odbiorców możesz spróbować wypuścić swój produkt / usługę w wersji beta, do przetestowania i ewentualnego poprawienia. Bardzo często aplikacje są wypuszczane właśnie w takiej wersji. Nie chodzi o to, żeby wypuszczać buble, ale bezkosztowo lub bardzo niskim kosztem sprawdzić swój pomysł.
  • Warto poszukać swojego biznesowego mentora, coacha lub grupy mastermindowej, dzięki czemu będziesz mieć możliwość konsultowania i weryfikowania swoich pomysłów i wymiany wiedzy, a dzięki temu minimalizowania ryzyka.
  • Zanim jeszcze zaczniesz promować, a najlepiej nawet i tworzyć swój produkt, pomyśl, w jaki sposób pomoże on Twojemu klientowi. Jakie odniesie z niego korzyści? Wypisz ich jak najwięcej, dzięki temu będzie Ci nie tylko łatwiej trafić z nim do odpowiednich ludzi, ale też tworzyć go z określonym zamysłem.
  • Dodatkowo pamiętaj: jeśli nikomu nie powiesz to nikt tak naprawdę nie będzie wiedział jak Ci poszło. To trochę pocieszające 😉

Jeśli Twoim problemem jest przeskakiwanie z kwiatka na kwiatek:

  • Zanim znów zmienisz zdanie, złap pomysł, który masz teraz i naprawdę szczerze poświęć mu czas i uwagę. Sprawdź, po jakim okresie możesz spodziewać się pierwszych efektów i uczciwie przez ten czas pracuj tylko nad tym pomysłem, dając z siebie 100%. Masz inny? Fantastycznie! Zapisz go sobie na później i wracaj do pracy! Tylko taka rada: jeśli szukasz ile czasu zajęło osiągnięcie efektów innym, zrób to porządnie, żeby nie porównywać potem czyjejś pracy na cały etat przez pół roku ze swoim kwadransem co weekend 😉
  • Coś, co sama bardzo mocno musiałam wbić sobie do głowy: Twój produkt / usługa / blog / cokolwiek nie musi być perfekcyjny od samego początku. Tak naprawdę nigdy nie będzie perfekcyjne. W mojej głowie pomysły rosły do rozmiarów galaktyk na sterydach i cokolwiek chciałam zrobić było niewystarczające – ma być idealne albo w ogóle! Musiałam wszystko sobie “wymazać” z głowy i po prostu zacząć. Zacząć od bardzo małych, boleśnie niedoskonałych kroczków, na które w danym momencie mnie stać. Jak na razie te małe kroczki zaprowadziły mnie dalej niż wielki zryw “od poniedziałku zacznę i będzie idealnie!”
  • Może być też tak, że takie skakanie od pomysłu do pomysłu jest oznaką jakiegoś większego problemu w Twoim życiu lub firmie, którym przydałoby się zająć. Jeśli jesteś kreatywnym stworkiem istnieje duże prawdopodobieństwo, że wolisz zająć się nowym, błyszczącym pomysłem niż np. księgowością czy kwestiami technicznymi. Warto zrobić sobie taki audyt i szczerze odpowiedzieć na kilka pytań, np. czy ten nowy pomysł pasuje do tego co chcesz osiągnąć? Co ostatnio zrobiłeś żeby osiągnąć cele zamierzone dla Twojej głównej marki/biznesu/bloga? Czy coś nie działa jak powinno? Chwila szczerości i zastanowienia może doprowadzić do zaskakujących wniosków i dużych zmian. Warto też zapisać pomysł i całkowicie przestać się nim zajmować przez 2-3 dni. Czy po tym czasie dalej jest taki ekscytujący? Często kiedy ponownie do niego zajrzysz emocje już całkiem opadną i nie ma się nawet nad czym zastanawiać 😉

Jeśli wciąż i wciąż masz ten jeden jedyny pomysł w głowie ale jakoś nie możesz wystartować od 2 lat:

  • Ustal datę kiedy wszystko pójdzie w ruch. Obojętnie czy będziesz przygotowany czy nie, tego dnia wszystko się zaczyna. Pomyśl o tym jak o konferencji na której masz przemawiać – jest ustalona na konkretny dzień i odbędzie się i tak, niezależnie od tego czy włożysz w swoją prezentację 10 minut czy 3 tygodnie pracy i jak przygotowany się czujesz. Zapisz sobie tę datę w kalendarzu i szykuj się jak na konferencję 🙂
  • Dobrym pomysłem jest rozpisanie sobie planu akcji od końca. Tzn. zaczynasz od daty kiedy wszystko ma zacząć działać i od tego dnia wstecz planujesz co kiedy ma się wydarzyć. Np. tydzień wcześniej powinieneś zacząć to, miesiąc wcześniej powinno już działać tamto a już od teraz należy zadbać o siamto.
  • Możesz też napisać sobie biznesplan – nawet sam dla siebie – pomoże Ci usystematyzować wiele spraw.
  • Nie stresuj się. Wszystko i tak pójdzie nie tak, biznesplan w pewnym momencie pójdzie do kosza, ale wierzę że jakoś dasz radę.

Jeśli się zastosujesz do powyższych rad i zaweźmiesz to są naprawdę duże szanse że sobie poradzisz ze startem 🙂 Tak jak mówiłam – pewnie nie będzie idealnie, ale będzie. Ty się za to wiele nauczysz, niezależnie od wyniku.

Ten wpis jest zainspirowany mailem od cudownej Reginy z By Regina. Jeśli śmigasz po angielsku i jesteś blogerem lub chcesz zarabiać na swojej wiedzy to polecam kobietę 🙂 Czasami będę też tu o niej pisać.

 

Tak więc odwagi życzę i dobrych, wspierających ludzi wokoło!

Skąd się biorą pieniądze w biznesie

Jak przestać walczyć o klienta ceną

Jeżeli jeszcze nie czytałeś, zapraszam do lektury tutaj, bo zasada będzie podobna. Nie o przychodach, dochodach i kosztach dziś będzie a bardziej o umiejętnościach “miękkich”.
Piszę to bardziej dla biznesów usługowych, ale myślę, że wiedzę odnieść można do każdego.

No więc, skąd się biorą pieniądze w biznesie?

Pieniądze w biznesie biorą się ze spełniania potrzeb/zachcianek klienta.

Co z tego wynika? Ano dużo.

Po pierwsze, dzięki temu możesz lepiej dopasować ofertę do klientów. Nie patrz aż tak mocno na to co robi konkurencja, skup się na tym czego oczekują Twoi klienci i jak lepiej ich obsługiwać. Ważne: zwróć uwagę za co i ile będą Ci skłonni zapłacić, a nie tylko powiedzą że chcą. Między jednym a drugim jest często przepaść nie do pokonania 😉

Dzięki tej zasadzie łatwiej jest też podejść do klientów którzy w innym przypadku by odeszli. Może robisz strony internetowe/grafikę od zera i dla potencjalnego klienta jest za drogo? Spróbuj czy może dla niektórych lepszym rozwiązaniem nie będzie Twoja minimalna praca na gotowym szablonie za niższą cenę.

Poza tym łatwiej będzie rozszerzać ofertę Twojej firmy. W czym więcej możesz pomóc klientowi? Jeśli przychodzi po logo, może potrzebuje całej identyfikacji wizualnej, grafik, konsultacji jakie kolory będą pasować do tego co chce zrobić? Tutaj jest to kwestia dodatkowych usług czy pakietów, ale nawet w zwykłym sklepie znając oczekiwania klienta możesz mu pomóc bardziej i zarobić więcej. Pani Krysia potrzebuje bielizny do zadań specjalnych na ślub? A może poszukuje też np. rajstop? W sklepie internetowym zobacz co z czym najchętniej kupują Twoi klienci i proponuj dodatkowo. A nuż ktoś się skusi?

Kolejna dziedzina gdzie sprawdza się ta zasada to wyróżnik od konkurencji, Twoja wartość dodana. Zobacz na czym zależy Twoim klientom, daj im to, pochwal się wszystkim że coś takiego robisz. Czasami dla Ciebie są to oczywiste sprawy, a dla klienta coś ważnego. Opisz jak najlepiej swoją ofertę, porozmawiaj z klientami co w tym co robisz lubią najbardziej, i przy pisaniu używaj ich języka.

Przykład: jesteś fotografem ślubnym? Dodaj do zamówienia formularz gdzie można zaznaczyć konkretne zdjęcia jakie chce para młoda (np. z babcią, ujęcie takie a takie itp.) a które będziesz sobie potem w trakcie imprezy odhaczał.

Kolejny sposób na wykorzystanie tej wiedzy: pracujesz nad książką, e-bookiem, kursem? Wejdź na stronę gdzie można oceniać takie produkty, wpisz w wyszukiwarkę temat na który piszesz i poszukaj najlepiej tych z oceną średnią, np. ⅗. Stamtąd dowiesz się najwięcej o tym co się podobało, co nie, czego było za dużo a czego brakowało i masz gotową ściągę co ma się znaleźć w Twoim produkcie 🙂

Podsumowując: chcesz mieć więcej pieniędzy w swoim biznesie – poznaj jak najlepiej swoich klientów i ich potrzeby. Zyska na tym klient który dostanie lepszą obsługę i lepszą usługę, i ty 🙂

Darmowe wtyczki wordpress na start

Domena wykupiona, wordpress zainstalowany, pora na wtyczki! Bez nich wordpress jest golutki, trzeba go ubrać przed pokazaniem światu 🙂
Wtyczki chronią przed atakami, ułatwiają tworzenie i promocję wpisów itp. Ponieważ sama szukałam informacji na ten temat, postanowiłam spisać co znalazłam.

Ochrona:

Akismet – po zainstalowaniu wordpressa od razu była dostępna, trzeba było jedynie zdobyć do niej nr API (nic trudnego, prowadzą za rączkę), aktywować i gotowe. Chroni blog przed spamem.

Limit Login Attempts – to wtyczka, która utrudnia botom i hakerom próby zalogowania się na Twój panel wordpress. Domyślnie w ustawieniach na stronę można się logować bez żadnych ograniczeń, ta wtyczka pomaga w zachowaniu bezpieczeństwa.


Kopia zapasowa:

BackWPup Free – darmowa wtyczka do robienia kopii zapasowych strony. Takie kopie zapasowe warto robić we własnym zakresie niezależnie od tego co oferuje dostawca hostingu. Przyda się jeśli coś się zepsuje czy ktoś się włamie i wszystko zniknie.

Statystyki:

Google Analytics Dashboard for WP – niepokonane Google Analytics. Dzięki tej wtyczce nie musisz otwierać nic osobno, wszystko jest dostępne “na żywo” w kokpicie. Wtyczka działa z już założonym kontem Google Analytics.

Jetpack – uzupełnienie Google Analytics. Bardzo popularna wtyczka z wieloma funkcjami. Najczęściej używana jest do podglądania w kokpicie danych statystycznych strony, jak np. jakimi hasłami ktoś wyszukiwał treści na Twoim blogu. Mi przydała się też do łatwego nadpisania kodu w jednym miejscu.

SEO:

Yoast SEO – wtyczka, która pomaga lepiej pozycjonować stronę w wyszukiwarkach. Zrobi analizę treści i podpowie, co zmienić, aby było lepiej. Często szkic trzeba kilka razy zapisać po zmianach żeby były widoczne dla wtyczki. Czasami gubi się też jeśli chodzi o polski język – nie zlicza odmienionych w języku polskim słów kluczowych, chociaż wciąż w efekcie mają one wpływ na pozycjonowanie strony.


Wydajność:

WP Super Cache – sprawia, że strona ładuje się szybciej, szczególnie przy dużym ruchu. Czytałam też że zamiast tej wtyczki dobrze spisuje się duet Hyper Cache i DB Cache Reloaded.

Przebudowa/przed otwarciem strony:

Maintenance Mode – wtyczka która umożliwia stworzenie własnej wiadomości że np. strona wystartuje tego czy tego dnia, albo jest akurat w konserwacji więc wróci niedługo.

Formularz kontaktowy:

Contact Form 7 – jedna z najbardziej popularnych wtyczek do wordpressa, która pozwala na łatwe utworzenie formularza kontaktowego na stronie.

Tworzenie treści:

TinyMCE Advanced – bardziej rozbudowany edytor niż ten standardowy wordpressowy. Jeśli potrzebujesz więcej opcji edycji, spróbuj 🙂

Komentarze:

Disqus Conditional Load – bardziej zaawansowana wersja Disqusa. Sam system kupił mnie tym że można dostać powiadomienie na maila o odpowiedzi na komentarz który się zostawiło. Dla mnie jako czytającej i komentującej blogi było to świetne rozwiązanie, inaczej po 10 minutach nie pamiętam że miałam jakieś ważne życiowe pytanie na które oczekuję odpowiedzi 😉 Wiem że nie wszyscy lubią ten system, oraz że czasami są problemy z zaimportowaniem starych komentarzy jeśli ktoś decyduje się na przejście dopiero po pewnym czasie.

Polubienia i udostępnienia:

Share Buttons By AddThis – wtyczka która umożliwia łatwe udostępnianie wpisów na portalach społecznościowych.

Follow Buttons By AddThis – dzięki tej wtyczce dodasz linki do swoich profilów na portalach społecznościowych.

Ciasteczka:

Cookie Consent – ze względu na wymogi prawne taka wtyczka powinna zawędrować do Twojej kolekcji. Dieta czy nie, ciasteczka muszą być! 🙂

Uf, na razie chyba wszystko. Celowo wybrałam po jednym przykładzie na każdy problem – nie powinno się instalować kilku wtyczek spełniających te same funkcje, będą się ze sobą gryźć. Po drugie, na początek dobrze jest po prostu kiedy ktoś powie co robić bez dawania miliona wyborów których i tak na etapie tworzenia strony jest często zbyt wiele. Później warto się pobawić i odkrywać “swoje” wtyczki.

Jeśli chcesz podejrzeć jakie wtyczki mają inne osoby na swoich stronach (a nie chcesz po prostu spytać), możesz wypróbować wpisać adres tutaj: http://whatwpthemeisthat.com – jeżeli blog jest postawiony na wordpress.org, powinien wyskoczyć motyw używany w tej chwili na stronie i przynajmniej część wtyczek – z tego co widzę nie wszystkie, ale kilka pokazuje 🙂

Kiedy już zainstalujesz te wszystkie wtyczki, mam dla Ciebie bonusową:
P3 (Plugin Performance Profiler) – to wtyczka, która pokaże Ci, jeśli któraś z pozostałych wtyczek mocno spowalnia lub przeszkadza w działaniu wordpressowi.  Poza tym, jeśli którejś z wtyczek już nie używasz nie chomikuj jej bez sensu – duża ilość też może spowolnić funkcjonowanie bloga.

Ok, tym razem to już naprawdę koniec. Chyba, że coś przegapiłam? Z chęcią się dowiem 🙂