Jak sprawić, by potencjalny klient Ci zaufał? – 5 sposobów

Jakiej gwarancji potrzebuje potencjalny klient żeby chciał skorzystać właśnie z Twojej oferty? Jakich dowodów potrzebuje żeby Ci zaufać i dokonać zakupu? Dziś porozmawiamy sobie właśnie o rodzajach dowodów, które pozwolą klientowi poczuć się bezpiecznie kupując u Ciebie – i nie będzie tu nic o cenie.

Wpis przyda się głównie osobom, które sprzedają wiedzę lub specjalistyczne usługi, ale myślę że każda osoba prowadząca swoją działalność znajdzie coś dla siebie 🙂

A teraz, bez zbędnej zwłoki, 5 dowodów na to, że wiesz co robisz i warto Ci zaufać. Dwa z nich zależą całkowicie od Ciebie i możesz je wprowadzić praktycznie od razu, niezależnie od tego jak długo jesteś w biznesie.

Herbalicja

Prezentacja

Prezentacja to Twoje podejście i profesjonalizm. Składać się na to będzie na przykład:
– projekt i funkcjonalność Twojej strony internetowej. Możesz być profesjonalistą, ale jeśli ktoś ma to ocenić tylko po Twojej stronie www, na której wszystko się sypie, ładuje się 4 lata a błąd goni błąd – są duże szanse że nawet nie będziesz w stanie zaprezentować swojej ekspertyzy bo potencjalny zainteresowany po prostu zwieje.


– jakość Twoich zdjęć i grafik, a właściwie cała identyfikacja wizualna – czy pasuje do tego co robisz? Nie potrzeba od razu identyfikacji za miliony monet. W wielu przypadkach możesz się bez tego obyć, ale zastanów się, czy to co teraz pokazujesz pomaga Ci przekazać to co chcesz czy raczej to utrudnia?


– Twój wygląd i pewność siebie – na zdjęciach i podczas rozmowy. Nie chodzi o to, żeby udawać kogoś, kim nie jesteś, ale zastanów się, czy sposób w jaki wyglądasz i się zachowujesz pokazuje że jesteś profesjonalistą i wiesz co robisz. Łatwiej jest zaufać komuś kto wierzy w siebie, swoją wiedzę i to co robi.


– wygląd Twoich produktów. Znów – nie musisz się zapożyczać żeby swój kurs nagrywać w Lamborghini, ale postaraj się, żeby Twój produkt był w miarę możliwości najlepszy i najlepiej zaprezentowany.


– podejście do klienta – całkiem często bywa tak że wygrywa nie ten, kto ma najniższą cenę, ale na przykład ten, który jest uprzejmy, stosuje się do wskazówek a na maila zwrotnego od niego nie trzeba czekać 3 tygodnie.

 

To tak jak z rozmową kwalifikacyjną – warto na nią przyjść zadbanym i pewnym siebie.  Wtedy nawet jeśli nie spełniasz 100% wymogów na stanowisko, ale dobrze się zaprezentujesz i wydasz sensownym dodatkiem do firmy masz większą szansę niż jak przyjdziesz ubrany byle jak i ze spojrzeniem “przepraszam że zabieram czas, chyba i tak tu nie pasuję”.  Tak samo jest w Twoim biznesie, masz wpływ na to, jak wygląda Twoja strona, jak szybko i jakim tonem odpisujesz na wiadomości, jak rozwiązujesz problemy, jak prezentujesz się w social mediach itp. Dzięki temu potencjalny klient może poznać namiastkę tego, jak może przebiegać wasza współpraca, i może to być kolejną cegiełką do podjęcia przez niego decyzji o wybraniu właśnie Ciebie.

Tak samo w sklepie – prezentacja tutaj będzie przejawiać się w tym czy sklep jest czysty, czy łatwo się po nim poruszać, jaka jest jakość obsługi, jaka jest polityka reklamacji itp.

Herbalicja

Produkt

Dowód na to, że wykonujesz świetną robotę. Tutaj sprawdzi się stare, dobre portfolio. Dzięki temu pokazujesz co już zrobiłeś i czego można się po Tobie spodziewać. Jeśli jest taka możliwość możesz też dodatkowo podlinkować do swoich dzieł, żeby potencjalny klient mógł przejść i zobaczyć że faktycznie, takie coś istnieje, działa i wygląda tak i tak.

Jeśli nie masz jeszcze portfolio to spróbuj je stworzyć. Możesz na przykład zrobić projekt za darmo, w promocyjnej cenie lub samemu wymyślić sobie idealnego klienta i stworzyć coś dla niego.

Oprócz tego sprawdzić się mogą też… zdjęcia Ciebie przy pracy. Są to bardzo popularne zdjęcia u wszelkich osób sprzedających własne kursy czy konsultacje online. Działają trochę na zasadzie: “zobacz, siedzi przed laptopem i wygląda mądrze, czyli coś tam faktycznie robi i wie a nie tylko udaje”. A tak na serio to pozwalają też skojarzyć sobie Twoją twarz z tym, co robisz, i wtedy masz większe szanse wpaść takiej osobie do głowy kiedy poszukuje tego, co oferujesz. To także dobry trop, kiedy dopiero zaczynasz lub jeśli nie masz produktu, który można pokazać – jak na przykład konsultacje. W takim przypadku możesz też pokazać potencjalnemu klientowi siebie “podczas konsultacji” na zdjęciu. Dzięki temu łatwiej jest mu wyobrazić sobie choć cząstkę tego, co oferujesz.

Kolejnym sposobem na produkt, którego nie widać, jest jego opisanie. Dajmy na to, że oferujesz masaże. Większość ludzi wie, jak wygląda masaż, ale czytając po prostu w ofercie “masaż” nie czują pewnie jakichś większych emocji. Możesz za to zrobić zdjęcie pomieszczenia, Ciebie wykonującego masaż a także opisać cały proces tak, żeby zadziałał na wyobraźnię: jakich kosmetyków używasz, czego się spodziewać, jak to wygląda… to już zależy od Ciebie. Dzięki temu taki produkt staje się bardziej “realny”.

 

Idąc tropem rozmowy rekrutacyjnej – “produkt” to Twoje CV – kwintesencja tego, co do tej pory robiłeś, to jak wygląda, jak się całościowo to Twoje życie prezentuje i wpasowuje w wymagania rekrutera. Może pękać w szwach od wartościowych informacji a może świecić pustkami.

Idąc tropem sklepu – będzie to komunikowanie Twojej oferty, pokazywanie zdjęć najnowszej kolekcji, ekspedientki, informowanie o promocjach itp.

Herbalicja

Wiedza

Dowód na to, że wiesz co i jak. Składać się na to mogą:
– różnego rodzaju certyfikaty i dyplomy;
wiedza i sposób w jaki ją przekazujesz;
– oraz proporcje tego, co dajesz za darmo, a za co trzeba zapłacić.

Możesz być najlepszym ekspertem od podgrzybków na świecie, ale jeśli nigdzie nie będziesz pokazywać tej wiedzy albo będziesz pisać i opowiadać za darmo tylko to, co wiedzą już wszyscy – nikt Cię za takiego eksperta nie będzie uważał. Pochwal się tym Kursem Określania Wieku Podgrzybka Na Podstawie Wielkości Plamek Na Kapeluszu na który leciałeś specjalnie do Kanady na pół roku. Komunikuj na blogu, w social mediach, gdziekolwiek jest potrzeba ciekawe informacje z zakresu Twojej ekspertyzy. To nie jest tak, że jak ujawnisz coś więcej niż oczywistą oczywistość nikt już niczego od Ciebie nie kupi. Doskonałym tego przykładem są chociażby Bartek Popiel czy Michał Szafrański (choć żaden nie pisze o podgrzybkach).

Jeśli chodzi o porównanie z rozmową rekrutacyjną to jest to chyba oczywiste – ten punkt to będzie właśnie cała Twoja edukacja w danym kierunku. Tak samo jeśli prowadzisz sklep z bielizną – pochwal się np. że Twoja brafitterka skończyła taki a taki kurs.

Herbalicja

Doświadczenie

Dowód na to, że coś zrobiłeś więc wiesz, jak powinno wyglądać i działać. Tutaj na pomoc mogą przyjść Ci Twoje osiągnięcia w danej dziedzinie, historie lub studium przypadku.

Tutaj chyba nie trzeba zbyt wiele wyjaśniać.
Przykładem może być reklama lodów Grycan (i ich slogan – “Lody od pokoleń”!):


Zobacz, jaki taka reklama zdaje się dawać przekaz: “oto człowiek, który całe swoje życie się tym zajmuje, całą swoją wiedzę i doświadczenie wkłada do każdego wyprodukowanego kubełka lodów. Muszą smakować świetnie, skoro utrzymały się na rynku tak długo.”

 

Analogicznie – na rozmowie o pracę będzie to oczywiście to uwielbiane doświadczenie, którego przynajmniej 5 lat na podobnym stanowisku zdają się wymagać nawet od przedszkolaka. Jeśli pracowałeś już na takim stanowisku to znaczy że wiesz z czym to się wiąże i jesteś pewniejszym kandydatem do zbierania podgrzybków niż ktoś kto nigdy nie był w lesie i nie widział na żywo muchomora.

W sklepie doświadczenie można podkreślić pokazując że sklep skończył już x lat, że ekspedientka świętuje swój y rok pracy… Możliwości jest wiele 🙂

Herbalicja
Reputacja

Reputacja to opinia, jaką się cieszysz. Mogą się na nią składać:

rekomendacje – pochwały na przykład od Twoich byłych / obecnych klientów;
dowód społeczny – czyli np. ilu masz fanów w social mediach. Jeśli śledzi Cię 9 miliardów ludzi a 11 miliardów komentuje i lajkuje każde Twoje pierdnięcie, to znaczy że jesteś gość;
logo firm z którymi współpracowałeś – “oooo, pisze dla Forbesa i pracował w Google, musi znać się na rzeczy”;
polecenia – kiedy to klienci z własnej nieprzymuszonej woli polecają Cię innym ludziom;
historie sukcesu klientów i/lub studium przypadku – jeśli potrafisz pokazać proces swojej pracy i efekty, jakie potrafisz osiągnąć dla swoich klientów to znaczy, że znasz się na rzeczy i pewnie potrafisz pomóc innym z podobnym problemem.

Jeśli na rozmowie rekrutacyjnej okaże się, że pracowałeś dla największych i najważniejszych firm w branży, do tego Twojego bloga śledzą i cytują wszyscy, a Bill Gates zadzwoni w trakcie że jeśli oni Cię nie zatrudnią to on to zrobi – pewnie dostaniesz tę pracę. I całkiem niezłą pensję.
Tak samo ze sklepem – jeśli w całej okolicy wiadomo że u Ciebie można dostać biustonosz w każdym rozmiarze i stylu, zawsze jest osoba która pomoże dobrać co potrzeba a do tego kupują tam wszystkie celebrytki to też pewnie na brak klientów narzekać nie będziesz.

Herbalicja

Co dalej?

Okay, znasz już teorię. Co dalej? Po pierwsze, nie załamuj się jeśli nie możesz użyć wszystkich dowodów – często nie są niezbędne, żeby biznes działał. Na początek wystarczą 1-2. Określ jakiego dowodu oczekuje Twój idealny klient. Co jest dla niego najważniejsze? Kiedy już to określisz, postaraj się właśnie o takie dowody. Niektóre zrobią na Twoich potencjalnych klientach większe wrażenie niż inne, dlatego warto mieć świadomość co jest ważne w Twoim przypadku.
Zastanów się też przy okazji czy masz jakieś inne dowody na swoją ekspertyzę, które możesz wpleść w swoją strategię w social mediach, stronę sprzedażową itp.

Małe przyjemności – maj 2017

Maj to mój ulubiony miesiąc. Wiosna w rozkwicie:

herbalicja

Intensywna zieleń, zapach kwiatów i trawy unoszący się w powietrzu:

Kwitnące kasztany, postrach maturzystów. W tym roku nikt mnie nie zawołał na matury, i nie wiem czy czuć się z tego powodu obrażona czy zadowolona 😀 W tamtym roku kiedy przechodziłam szybkim krokiem obok mojej starej szkoły ubrana w białą bluzkę i czarne spodnie kilka osób spojrzało na mnie z przerażeniem a niektórzy nawet skomentowali że już się spóźniłam na maturę. Ciekawe uczucie, kiedy jesteś już po studiach 🙂 Z drugiej strony wciąż mogę się wykręcić od domokrążców informując cienkim głosikiem że rodziców nie ma w domu, więc nie będę narzekać 🙂

herbalicja

Wracając do maja: to też oczywiście konwalie i bzy, moje ulubione kwiaty:

herbalicja

Nawet Puchokot praaaawie zapozował do bzów przyniesionych z ogródka. To jest kot który uwielbia ustawiać się idealnie do zdjęcia, zaczekać aż włączysz aparat / ustawisz ostrość i wtedy zmienia pozycję lub całkiem wypina tyłek i sobie idzie. Niestety nie rozumie że mógłby przynieść właścicielce chwałę i miliony zachowując się jak standardowy blogerski kot. Eh.

herbalicja

Maj jest tak piękny, że nawet stara, popękana droga wygląda romantycznie:

herbalicja

Do tego maj to wiosenne burze i ciepełko, chociaż nie zapomnijmy o pewnym “incydencie” z 9 maja, kiedy to zima zaskoczyła drogowców. Kiedy wyjeżdżałam w podróż rano, padał śnieg. Kiedy wracałam, było już tak:

herbalicja

Kocham zwiedzać Polskę autem w maju – niebo jest tak idealnie niebieskie, wokół pola rzepaku, nie jest za gorąco ani za zimno… Idealnie!

Poza tą małą śnieżną wpadką maj był piękny, dzięki czemu mogłam na przykład podziwiać dźwigozaury nad morzem:

herbalicja

Zobaczyć wydobywanie ryb z sieci (przy okazji – to są klatki z filmików, które kręciłam – wrzucam je na Insta Story, więc zapraszam do obserwowania mnie na instagramie):

herbalicja

Od razu można było kupić taką świeżą rybę (ludzie się wykłócali o te najgrubsze flądry):

herbalicja

Podejrzałam też jak Bóg błogosławi szczególną ławicę ryb tuż przy horyzoncie 😀

herbalicja

Poza tym było dużo spacerów po parkach, gdzie rosną takie oto cuda:

herbalicja

Oraz w borówkowym lesie:

herbalicja

Zbierają też w nim żywicę:

herbalicja

Oraz można spotkać tam duszki siatkowe:

herbalicja

A także drzewo proszące się o piorun:

herbalicja

Oprócz tego sporo siedzenia na balkonie, gdzie koło bratków wygrzewa się ten oto kotostwór:

herbalicja

A na koniec maja wybrałam się do Gdańska:

herbalicja

Z jedzeniowych spraw wartych zapamiętania był chlebek bezglutenowy, z ziaren, orzechów i innych ciekawości – jeśli jesteś zainteresowany to podam przepis:

herbalicja

Nie samym chlebem człowiek żyje, więc polecam też film “Ukryte piękno”. Spłakałam się jak kot za rozlanym mlekiem 🙂 Tutaj zwiastun:

Po zwiastunie spodziewałam się w sumie czegoś innego, ale film mnie nie zawiódł. Jeśli lubisz wyciskacze łez i Willa Smitha (w filmach typu “Siedem Dusz”) – ten film także ma szansę Ci się spodobać 🙂

A jak Twój maj? Jaki jest Twój ulubiony miesiąc?

Disqus, Facebook czy komentarze WordPress – co wybrać?

Komentarze. Cieszą chyba każdego blogera. Staramy się ułatwić życie czytelnikom i wspomóc dyskusję. Obecnie spotykam się najczęściej z trzema systemami komentarzy na wordpressie (wersja .org). Są to: Disqus, komentarze Facebooka oraz wbudowany w wordpress system komentarzy. Co jakiś czas widzę jak rozgorzewa dyskusja który jest górą i każda z opcji ma zarówno śmiertelnych wrogów i zwolenników. Postaram się przybliżyć wady i zalety każdego z systemów, tak, żebyś mógł wybrać ten, który odpowiada Ci najbardziej 🙂

Herbalicja

Disqus

Obecny na większości blogów (moim też) i chyba przez to najbardziej kontrowersyjny. Niektórzy nie komentują jak widzą coś innego, inni z obrzydzeniem zamykają zakładkę, kiedy widzą ten system komentowania. Na plus na pewno przemawia to, że komentarze pojawiają się w wątkach, a nie jeden pod drugim, więc łatwiej jest się w tym wszystkim połapać. Dodatkowo komentator dostaje powiadomienie na maila, jeśli dostanie odpowiedź, może też otrzymywać zbiór najlepszych dyskusji z blogów, które komentuje. Dzięki temu komentarze wyglądają estetyczniej i są łatwiejsze do prześledzenia. Na komentarze można także “głosować” – coś w stylu “lubię” i “nie lubię” :).

Jeśli chodzi o wygląd – widziałam głosy zarówno za, jak i przeciw. Jedni uważają, że Disqus ładnie się wtapia w bloga, inni, że nijak nie da się go dopasować do ich szablonu. Faktycznie, opcji zmiany wyglądu nie ma tutaj wiele, więc jeśli jest to dla Ciebie ważna kwestia, zerknij sobie jak to wygląda i czy Ci pasuje 🙂

Kolejną cechą Disqusa jest fakt, że wystarczy że zalogujesz się na swoje konto raz, i możesz komentować na stronach z Disqusem do woli. Dla jednych jest to zaleta, dla innych wada 😀 Na przykład dla osób, które mają kilka internetowych ról / osobowości / hobby i nie chcą tego łączyć, może to być dużą wadą – muszą wtedy za każdym razem się wylogować i zalogować na inne konto, istnieje niebezpieczeństwo że się pomylą itp. Dlatego też jeśli myślisz że problem ten może dotyczyć Twoich czytelników, warto się zastanowić nad innym systemem komentarzy. Z drugiej strony jeśli Twój czytelnik ma tylko jedno konto i go używa, jest to idealne rozwiązanie, bo loguje się raz i nie musi za każdym razem wprowadzać imienia, maila i strony internetowej. Łatwo jest też Tobie znaleźć jego stronę (jeśli taką posiada), bo przeważnie jest ona wyświetlona w jego profilu Disqus.

I tak oto dochodzimy do kolejnej kwestii, czyli logowania się. Większość blogerów / osób posiadających biznesy online / zapalonych czytelników posiada konto Disqus, natomiast osoby spoza tego kręgu często nie mają tam konta i z różnych względów nie chcą go założyć. Spotkałam się na przykład z takim problemem, że blogerka kulinarna z zainstalowanym Disqusem dostawała komentarze głównie od innych blogerek kulinarnych, podczas gdy zależało jej na komentarzach z zupełnie innej grupy. Kiedy zmieniła system komentowania, zaczęła dostawać komentarze właśnie ze swojej grupy docelowej.

Dla osób, które nie chcą zakładać konta na Disqusie – możesz na swoim blogu ustawić możliwość komentowania jako anonim. Wtedy przydałoby się oczywiście moderować takie komentarze. Z jednej strony na wielu stronach pomogło to w ilości komentarzy, z drugiej wciąż jest wiele osób, które takiej opcji nie zobaczą i zostawią Twój blog bez komentarza.

Jest jeszcze jedna sprawa – od niedawna Disqus wprowadził płatne opcje. W zależności od opcji będzie możliwość większej ingerencji w wygląd Disqusa na stronie, możliwość łatwego zapisu i wiele innych, czyli odpowiedź na najczęstsze bolączki użytkowników. W wersji bezpłatnej Disqus może zacząć wyświetlać na Twoim blogu reklamy. Możesz je wyłączyć przechodząc na najtańszy płatny plan ($10 miesięcznie), lub jeśli jesteś małym, niekomercyjnym blogiem, stroną edukacyjną lub non-profit (wg Disqusa 95% jego użytkowników to takie strony) takie reklamy najprawdopodobniej nie będą u Ciebie w ogóle włączone.

Herbalicja

Komentarze Facebooka

Okay, o Disqusie się rozpisałam, teraz  będzie krócej 😀 Komentarze Facebooka to kolejna mocno rozpowszechniona opcja. Pozytywne strony są takie, że jednak większość ludzi ma Facebooka i nie musi się nigdzie dodatkowo logować żeby zostawić komentarz. Jest to też fajna opcja, jeśli chcesz zwiększyć zaangażowanie między swoimi czytelnikami.

Wady? Przede wszystkim jeśli piszesz na jakiś kontrowersyjny / osobisty temat, możesz spodziewać się mniejszej ilości komentarzy. Nie każdy chce, żeby jego znajomi widzieli tego typu aktywność (oraz nie każdy będzie chciał / potrafił ustawić sobie kto ma widzieć jego posty / komentarze). Ludzie często też uważają swoją stronę na Facebooku za prywatną, nie chcą się podpisywać swoim imieniem i nazwiskiem i w taki sposób udostępniać swoje informacje.

Herbalicja

Wbudowane Komentarze WordPressa

Na nie znalazłam najmniej hejtu i pochwał, widać nie wzbudzają aż takich emocji 🙂 Plusem jest na pewno to, że nie potrzebujesz żadnej dodatkowej wtyczki oraz że nie są one zależne od żadnego innego zewnętrznego systemu. W takim przypadku żadna zewnętrzna awaria nie jest Ci straszna. Poza tym nie obudzisz się pewnego dnia do zewnętrznych reklam na swoim blogu, jak może to się zdarzyć w przypadku np. Disqusa. Jeśli chodzi o wygląd, zdecydowanie łatwiej jest takie komentarze dopasować do wyglądu szablonu, którego obecnie używasz.

Kolejny plus jest taki, że Twoi czytelnicy nie potrzebują żadnego dodatkowego konta, żeby skomentować Twój wpis. Jest to jednak zarówno zaleta, jak i wada – zamiast logować się jednym kliknięciem, potrzebują za każdym razem wprowadzić (lub choćby zacząć wprowadzać, przy opcji autouzupełniania) takie dane jak imię, email czy (opcjonalnie) strona internetowa. Dla wielu osób gra jest niewarta świeczki.

Żeby dostawać powiadomienia o nowych komentarzach też potrzeba zaznaczyć odpowiednie pole, a bez tego może być trudno o utrzymanie dyskusji. Podobno zadziałać tu może wtyczka Comment Reply Notification.

Wbudowane komentarze nie wyświetlają się też tak ładnie jak chociażby te w Disqusie. Zamiast wątków, komentarze są jeden pod drugim i czasem ciężko jest się w tym połapać. Dodatkowo nie każdy potrafi dodać na swojej stronie kod, który spowoduje że miejsce na wpisanie nowego komentarza będzie na górze. Niewielu będzie czytelników którzy zjadą na sam dół miliona komentarzy żeby zostawić swój (z drugiej strony, przy milionie komentarzy…. 😉 Na tę bolączkę pomóc może z kolei wtyczka WPDiscuz, która udaje system Disqus opierając się na wbudowanych komentarzach wordpressa. Przyznam, że sama się zastanawiam nad jej wypróbowaniem, zauważyłam że w tej chwili dostaję komentarze głównie od innych blogerów, a na przykład moi znajomi oraz inne osoby, które nie przebywają na codzień z blogami, wolą napisać do mnie np. wiadomość prywatną. W tym też momencie chciałabym Cię zapytać: jaki system komentowania najchętniej widziałbyś na tym blogu? Możesz odpowiedzieć w komentarzach (spodziewam się, że tu wygra Disqus ;), na moim facebooku lub instagramie lub przez maila. Z chęcią się dowiem jak ułatwić Ci życie 🙂

Herbalicja

A jeśli chodzi o wybór systemu komentarzy na Twojego bloga, zastanów się:

  • Kto jest Twoim idealnym czytelnikiem? Czy czyta dużo blogów lub posiada własny?
  • Czy Twój czytelnik może mieć kilka kont (ze względu na pracę, hobby, itp.) i jest dla niego uciążliwe ciągłe przełączanie się między kontami?
  • Czy piszesz na tematy na które komentarze mogą być kontrowersyjne lub osobiste?
  • Czy prowadzisz stronę na której aktywnie zarabiasz i mogą się na niej pojawić kolejne reklamy? Czy je zniesiesz lub jesteś w stanie płacić za ich brak?
  • Na czym zależy Ci bardziej – na ilości komentarzy, na dyskusji, na budowaniu społeczności?
  • Która forma Tobie podoba się najbardziej? (W końcu Ty też musisz dobrze czuć się na swoim blogu, prawda?)

Dobrze, to teraz pytania dla Ciebie, a co! 🙂

  • Jakiego systemu komentarzy używasz u siebie i dlaczego? Zastanawiasz się nad zmianą?
  • Jak chciałbyś komentować wpisy u mnie?
  • Czy pominęłam jakąś ważną funkcję? O co uzupełnić wpis żeby był dla Ciebie bardziej przydatny?

Dziękuję za poświęcony mi czas! Miłego dnia! 🙂

Zdjęcia stockowe na bloga i stronę + darmoszki!

Ostatnio było o darmowych bankach zdjęć. Ciężko tam jednak znaleźć odpowiednio dużo takich z miejscem na tekst, jasnych i pięknych, w klimatach na przykład biurowych – czyli  idealnych na stronę, bloga czy do wrzucenia na social media. Najbardziej znane strony z fotografią stockową często też nie spełniają wymagań blogerów czy małych biznesów. Dzisiaj będzie więc o innych miejscach, w których można zaopatrzyć się w zdjęcia. Od razu lojalnie uprzedzam że wszędzie jest po angielsku i tym razem wpis kierowany jest głównie do kobiet. Jeśli znasz miejsca z “męską” fotografią to podziel się proszę w komentarzu 🙂

 

Kupując z tych stron wspierasz najczęściej małe biznesy, bardzo możliwe że takie jak Twój – gdzie każda sprzedaż cieszy i robi różnicę 🙂 A kupując przez mój link partnerski (oznaczony *) wspierasz też zakup dodatkowej puszki dla tego oto stwora (albo po prostu wesprzesz to co robię, bez dodatkowego kosztu dla siebie):

Jeszcze lepsza wiadomość jest taka, że jeśli nie chcesz to nie musisz nic kupować – większość z tych stron oferuje darmowe zdjęcia za zapis na newsletter, dzięki czemu można dobrze poznać styl fotografa. Jak się dobrze zakręcisz to możesz zdobyć darmowe fotki na dobre kilka miesięcy działalności 🙂

Gotowy? Okay, na początek dwie strony gdzie można wybierać i przebierać:

Są to miejsca gdzie znajdziesz zdjęcia od wielu wielu wielu fotografów. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę “stock photo” i szukać czegoś co wpadnie Ci w oko. Myślę, że najlepiej i najtaniej jest kupić od razu paczkę zdjęć (“bundle”) – dzięki temu wszystkie są “z jednej parafii” a i cena jest często dużo atrakcyjniejsza. Przy zakupie na Etsy VAT jest już wliczony w cenę, natomiast na Creative Market ta kwota jest dodatkowo naliczana, więc warto wziąć to pod uwagę 🙂

Zdjęcia stockowe
Creative market

Inne miejsca? Ależ proszę bardzo:

  • Boss Latina – specjalizuje się w bardziej eleganckich zdjęciach dla właścicielek biznesu. strona, gdzie za rozsądną cenę możesz subskrybować zdjęcia – nie zostawisz od razu portfela z całą zawartością. Masz możliwość subskrypcji przez 3, 6 i 12 miesięcy, jest też opcja miesięczna. Za zapis na newsletter dostaniesz darmowe fotografie, na przykład taką:
Zdjęcia stockowe
Boss Latina
  • Brittney Anne Studio – specjalizuje się w zdjęciach dla właścicielek biznesów online i blogerek. Na jej stronie dostaniesz paczki fotografii w stałej cenie. Od razu możesz też podejrzeć co dokładnie dostaniesz, więc nie kupujesz kota w worku 🙂 Za zapis na newsletter dostaniesz paczkę darmowych zdjęć, na przykład takie:
Zdjęcia stockowe
Brittney Anne Studio

 

  • Color U Bold* – kolejna stosunkowo tania opcja (w tej chwili $10 za miesiąc lub trochę taniej przy dłuższej subskrypcji). To akurat dość nowa strona, ale sama z niej korzystam (z płatnej opcji) i mogę powiedzieć że z każdą kolejną paczką zdjęć się rozkręca.

    Zdjęcia na bloga
    Color U Bold
  • Creative Convex – znany też jako Pink Pot. Kupisz tutaj mockupy i paczki zdjęć dla kreatywnych, nie ma opcji subkrypcji. Darmowe zdjęcia za zapis czekają, między innymi takie:
Zdjęcia stockowe
Creative Convex
  • Create Her Stock  – $7 miesięcznie, możesz ściągać bez ograniczeń wszystko z całej galerii. Po zapisaniu się na newsletter dostaniesz dostęp do całkiem sporej galerii zdjęć, chociaż nie są to same “płaszczaki” (czyli popularne “flat lays”, zdjęcia przedmiotów z lotu ptaka).
Zdjęcia stockowe
Create Her Stock
  • Custom scene – a tu coś innego, bo cały pomysł polega na tym, że dodawane są różne elementy, które kupujesz i samodzielnie układasz z nich scenkę. Dzięki temu jeśli lubisz się bawić ale nie masz talentu do fotografii możesz stworzyć coś oryginalnego. Masz możliwość kupienia pojedynczych elementów, całych kolekcji a także zrobionych już wcześniej aranżacji. Uwaga: do tworzenia własnych scenek potrzebny jest program graficzny. Najlepiej spojrzeć do szczegółów konkretnego elementu, ale z tego co widziałam wszystko można edytować w Photoshopie, a większość także w darmowych programach graficznych typu Gimp czy Pixlr Editor. Za zapis na newsletter dostaniesz darmowe mockupy do edycji w Photoshopie, natomiast jeśli chodzi o możliwości jakie daje Custom scene, najlepiej zerknąć na firmowy instagram. Tutaj przykładowe zdjęcie:

 

  • Fempreneur Stock – zdjęcia dla przedsiębiorczych kobiet. Do wyboru są dwie opcje subskrypcji – za $20 lub $29 miesięcznie. Za zapis na newsletter dostaniesz darmowe fotki, takie jak na przykład ta:
Zdjęcia stockowe
Fempreneur Stock
  • Haute Chocolate – jeden z najpopularniejszych serwisów tego typu, szczególnie dla biznes-babek, blogerów i “kreatywnych”. Jest opcja subskrypcji rocznej lub półrocznej, a po zakupie dostajesz dostęp do ponad 1000 zdjęć. Dodatkowo przy zapisie na newsletter co miesiąc dostajesz darmowe fotografie. Oto przykładowa:
Zdjęcia stockowe
Haute Chocolate
  • Her Creative Studio – kobiece, delikatne fotografie do kupienia pojedynczo – większość za $17 sztuka. Za zapis na newsletter dostaniesz co miesiąc darmowe zdjęcie, na przykład takie:
Zdjęcia stockowe
Her Creative Studio
  • Ivory Mix* – strona z mnóstwem zdjęć już od $10 za pakę lub w modelu subskrypcyjnym. Oprócz tego znajdziesz tam duuużo darmowych fotografii i ciekawych materiałów (po angielsku) przydatnych w prowadzeniu własnego biznesu online.
Zdjęcia stockowe
Ivory Mix
  • Jenna Redfield – zdjęcia i mockupy do kupienia pojedynczo. Darmowe zdjęcia dostaniesz co miesiąc jeśli zapiszesz się do grupy na Facebooku.
Zdjęcia stockowe
Jenna Redfield

 

  • Kate Max Stock – spora galeria kobiecych, delikatnych zdjęć na bardzo przyjemnej, prostej licencji. Zdjęcia można kupować pojedynczo w sklepie ($15 za sztukę) lub zapisać się na subskrypcję w cenie $325 rocznie lub $95 co miesiące. Za zapis na newsletter dostaniesz kilka darmowych zdjęć, m.in. takie:
Stylizowane fotki na bloga lub stronę - zarówno darmowe, jak i płatne.
Kate Max Studio
  • Made by Kasia – okay, tak naprawdę chociaż Kasia ma swoją stronę, to sprzedaje przez Etsy, ale zależało mi na polskim akcencie, więc ją umieszczam. A co, wolno mi! 🙂 Kasia robi piękne, kobiece zdjęcia z dużą ilością wolnej, białej przestrzeni. Można kupić pojedyncze ujęcia, ale przyznam szczerze że są dość drogie. Za to żeby dostać od niej kilka darmowych zdjęć nie trzeba się nawet zapisywać na newsletter.
Zdjęcia stockowe
Made by Kasia
  • Milagros Rodriguez – możesz kupić u niej paczki zdjęć po około $5 – $15 lub zamówić sobie subskrypcję za $25 miesięcznie. Milagros daje też darmowe fotki – chociaż możesz za nią zapłacić 🙂 Oto przykładowa:
Zdjęcia stockowe
Milagros Rodriguez
  • Oh, Tilly – kolejna strona subskrypcyjna. $25 za miesiąc, $70 za 3 miesiące, $120 za pół roku. Całkiem sporo kolekcji. Zapis na newsletter = 3 darmowe zdjęcia miesięcznie prosto na Twojego maila. Oto przykład z kwietnia:
Zdjęcia stockowe
Oh Tilly
  • SC Stockshop – jest opcja wyszukiwania po kolorze lub po kolekcji, z tego co widzę jest też określone, ile razy można ściągnąć zdjęcie zanim je wycofają, przez co myślę że nie znajdziesz ich na 1534953 innych stronach 🙂 Z drugiej strony są dość drogie – jest możliwość kupowania tylko konkretnych kolekcji, nie ma subskrypcji. Styl możesz podejrzeć na instagramie, na przykład tu:

 

  • Stock Brand Subscription – jest opcja miesięczne, trzymiesięcznej lub rocznej subskrypcji, w rozsądnej cenie. Można też kupić pojedyncze zdjęcia i paczki fotografii od Rosemary na Creative Market, ale z tego co widzę subskrypcja opłaca się o wiele bardziej 🙂 Darmoszki za maila też są, chociaż ja akurat miałam problem z zapisaniem się na newsletter a strona czasami jest trudna w nawigacji. Przykładowe zdjęcia:

  • Stock that rocks – zdjęcia dostępne albo pojedynczo (po $10 za sztukę) lub w opcji miesięcznej subskrypji (2 opcje do wyboru). Za zapis na newsletter dostaniesz 4 zdjęcia, m.in. takie:
Zdjęcia stockowe
Stock that rocks
  • Styled Stock Society *- 2 opcje cenowe subskrypcji, różniące się między sobą ilością zdjęć, które możesz ściągnąć każdego miesiąca. Wkrótce ma być też możliwość kupowania pojedynczych zdjęć / paczek. Za zapis na newsletter standardowo dają darmowe zdjęcia, na przykład takie:
Zdjęcia stockowe
Styled Stock Society
  • Turquoise and palm – kolejna strona z modelem subskrypcyjnym, ceny wychodzą całkiem przyzwoicie. Z tego co widziałam na stronie fotografie są bardzo zróżnicowane, nie tylko białe biurka, laptopy i kwiaty. Za zapis na newsletter dostaje się 15 zdjęć na start + kolejne co miesiąc. Tutaj przykładowe zdjęcie z instagrama:

 

💛 Just needed a touch of yellow today…it was one of those days! 🌼

A post shared by Alli🌴Brand & Stock Photography (@turquoiseandpalm) on

  • Twigy Posts – Jak na razie jest opcja kupowania pojedynczych fotografii, i są one jak na nasze polskie realia dość drogie – $10 za jedną. Widzę też że w przyszłości ma być możliwość subskrypcji, może tam będzie taniej. Oczywiście zapis na newsletter dostaniesz darmowe fotki, na przykład taką:
Zdjęcia stockowe
Twigy Posts
  • Wonderlass – 15 darmowych zdjęć, które możesz użyć bez podawania autora. Nie możesz ich za to użyć w swoich płatnych produktach, mówić że są Twoje lub rozdawać za darmo. Tutaj są tylko darmoszki – z tego co widzę na stronie nie można kupić więcej zdjęć, są za to różnego rodzaju darmowe kursy (po angielsku). Przykładowe zdjęcie:

    Darmowe i płatne zdjęcia stockowe na stronę i bloga. Zajrzyj teraz lub przypnij na później!
    Wonderlass

Jak wybrać najlepiej?

Moim zdaniem możesz pójść jedną z kilku dróg:

  • przejrzeć wszystkie strony i wybrać tę, która oferuje najbardziej dopasowane do Twojego biznesu zdjęcia i tam wykupić abonament;
  • jeśli potrzebujesz konkretnego koloru lub elementu to wyszukać go u różnych osób i kupować konkretne paczki;
  • raz na jakiś czas kupować mega pakę zdjęć tam gdzie akurat Ci najbardziej pasuje;
  • zapisać się na newslettery i korzystać z darmowych próbek 🙂

Osobiście najbardziej polecam Haute Chocolate, Color U Bold* i Ivory Mix*. Pamiętaj proszę, żeby przeczytać licencję zanim kupisz – dzięki temu będziesz wiedzieć jak legalnie korzystać ze swoich nowych łupów 🙂

Korzystasz z takich stron? A może znasz jakieś warte uwagi, które tutaj pominęłam? Chętnie się dowiem 🙂

Cel na wiosnę – poprawa zdrowia!

Zgodnie z tym co pisałam o celach, postanowiłam stawiać sobie jeden najważniejszy cel na każde kolejne trzy miesiące. Oczywiście jak to bywa w takich przypadkach od razu na początku miałam małe turbulencje i musiałam zmienić cel numer 1 w połowie. W związku z tym zamiast 3 miesiące pracowałam nad nim 1,5, ale jestem gotowa na nowe wyzwanie! 🙂 Tym bardziej, że obydwa cele są powiązane: najpierw zajmowałam się snem, a teraz chcę zająć się szerzej swoim zdrowiem. Nie obraziłabym się, gdyby udało mi się przy tym pożegnać kilka kilogramów 🙂 Wiosna to idealny czas na podjęcie tematu, więc nie zwlekam! 🙂

 

Ten wpis będzie bardziej zbiorem wskazówek i mapą do celu bardziej dla mnie – wiesz, o zdrowiu są całe biblioteki, gdyby udało mi się opisać wszystko w jednym wpisie na blogu tak, żeby każdemu pasowało to pewnie dostałabym jakiegoś Nobla albo innego Pulitzera 😉 Mimo wszystko jeśli chcesz do mnie dołączyć, będzie mi bardzo miło 🙂 Wybierz sobie co Ci odpowiada, w razie czego skonsultuj się z lekarzem i do dzieła! Razem raźniej 🙂

 

W ciągu najbliższych trzech miesięcy chcę się skupić na trzech aspektach: śnie, zdrowym jedzeniu i ruchu.

herbalicja

Sen

O śnie pisałam już tutaj, ale od czasu opublikowania wpisu nauczyłam się też kilku nowych rzeczy o swoim organizmie. Na przykład, jeśli chcę się wyspać, czarna (a z cukrem to już w ogóle!), czerwona i zielona herbata całkiem odpada, niezależnie od pory dnia. Trochę nieszczęśliwie dla osoby która bloga nazwała od herbaty, co? Zamierzam ją zastąpić herbatkami ziołowymi, o czym będę jeszcze pisać poniżej.

 

Druga sprawa to pora chodzenia spać. Z tym jest coraz lepiej, staram się chodzić spać koło 22-23. Nie zawsze mi to jednak wychodzi, na przykład kiedy właśnie coś nie tak wypiję lub zjem albo np. mam więcej stresów to nagle spać nie mogę. Jestem śpiąca około 19-20, a jak tylko tę porę przegapię to bam! Kolejna okazja trafia się dopiero około 2-3 w nocy, co oczywiście na kilka dni rozregulowuje cały misterny plan. Tutaj oczywiście radą jest nie jeść i nie pić tego co mi szkodzi i starać się nie stresować, a także dalej przyzwyczajać organizm do stałego rytmu 🙂

 

Oprócz tego przydałoby się też porządne planowanie dnia, bo często jest tak że kładę się z poczuciem że “mogłam zrobić dzisiaj więcej” – szczególnie jeśli jestem tak przemęczona że faktycznie odpadam o tej 19-tej – i wtedy ciężko jest smacznie zasnąć 😉 Ustalenie od 1-3 konkretnych rzeczy które potrzebuję zrobić danego dnia żeby poczuć że nie był to dzień stracony i wykonanie ich najlepiej od razu z rana powinno pomóc. Miejmy nadzieję 🙂

herbalicja

Zdrowe odżywianie

Tutaj sprawa ma się tak: jestem pod opieką dietetyczki, więc wiem co mogę a czego nie mogę jeść i jakie suplementy brać. Na przykład jestem jednym z tych wkurzających przypadków które faktycznie mają nietolerancję glutenu, nabiału i jajek. Cukru pod żadną sklepową postacią też e-e. Fajnie, co? 🙂 Moja idealna dieta najbardziej przypomina dietę paleo, co do suplementów są dobrane indywidualnie przez dietetyczkę po wielu wielu wielu badaniach i zdradzać ich nie będę 🙂

Jak na razie jeśli chodzi o odżywianie to teoria swoją drogą, a praktyka swoją 😉 Czasami (lub trochę częściej) jest mi ciężko trzymać się jadłospisu i zamierzam to naprawić 🙂

Jakie są główne powody odstępstw?

  • Kiepski sen. Tak jak pisałam już w artykule o śnie, im gorzej i mniej śpię, tym więcej i mniej zdrowo żrę. Tutaj nie pozostaje nic innego jak wciąż dzielnie pracować nad nawykami aż wszystko będzie dobrze 🙂
  • Brak przygotowania. Czyli np. nie zrobię odpowiednich zakupów (albo domownicy mi je powyżerają) i potem zostaję głodna z samymi niezdrowymi alternatywami. Wrzuciłabym też tutaj brak czasu – np. rano, choćbym nie wiem o której wstała, i tak koniec końców jestem spóźniona, więc często nie robię takiego śniadania jak powinnam. To samo kiedy wracam do domu – najczęściej jestem już mocno głodna, a tam jedzenie samo się nie zrobiło, za to na stole leży ciasteczko 😉 Rozwiązanie? Powinno się tutaj sprawdzić planowanie posiłków na 1-2 kolejne dni i trzymanie się tego planu. Dodatkowo przygotowanie i np. mrożenie posiłków wcześniej oraz lista produktów które mogą sobie leżeć spokojnie i czekać na szybką akcję kuchenną.
    Najbardziej marzy mi się wolnowar, taki duży, z kamionkową misą – ułatwiłby mi życie bo wstawiam wieczorem lub przed wyjściem z domu a rano lub po powrocie jedzonko jest ciepłe i pachnące, gotowe do zjedzenia. Póki co jednak jest to sprzęt poza moim zasięgiem więc trzeba sobie radzić z tym co mam 🙂
  • Zachcianki – nie mówię że ja, ale jest taka… hmm… Malicja, i ta Malicja ma różne zachcianki. Jeśli nie ma czegoś zdrowego pod ręką to żarłaczy to co znajdzie. Żeby ją trochę uspokoić potrzebne mi będą przepisy na szybkie, proste i dobre słodkości i słoności. Do tego dobrze by było mieć gdzieś w domu ukryte gotowce. Takie gotowce przydać się też mogą jako przekąska kiedy wychodzę z domu na kilka godzin. Problem jest w tym żeby te gotowce nie stały się nagle zamiennikiem normalnych posiłków – bo wiesz, zdrowe, gotowe… A jednak na dłuższą metę świeżych i zdrowych posiłków nic nie zastąpi 🙂

 

Jak chciałabym żeby to wyglądało?

 

  • Śniadanie białkowo – tłuszczowe, codziennie, o stałej porze. W praktyce będzie to pewnie sałatka + jakiś mięsny dodatek. Potrzebuję znaleźć trochę nowych, pysznych, dobrych i szybkich w przyrządzeniu sałatek, żeby wciąż nie jeść tych samych 🙂 Wszystkie rekomendacje mile widziane! Tak a propos to śniadanie to naprawdę jest najważniejszy posiłek dnia i chociaż kiedyś byłam typowym bezśniadaniowcem to pierwszy nawyk który sobie wyrobiłam na “nowej diecie życia” to właśnie jedzenie śniadań. Polecam!
  • Na pewno chcę też jeść dużo więcej warzyw, i to takich jak najmniej przetworzonych. To ma być podstawa mojej diety. Na obiad / kolację mogę jadać zupy, sałatki lub np. pieczone/duszone na parze warzywa + jakiś dodatek. Bardzo chciałabym też spróbować koktajli warzywno – owocowych (wiem już że bez buraka i bez kiwi bo w koktajlach mi nie smakują). Problem jest taki że już nie bardzo wiem kiedy je wcisnąć – rano nie, po przyjściu jest jak najszybciej obiad, a potem to już pora na kolację. To będzie do przemyślenia 🙂
  • Oczywiście przestać pożerać to, co mi nie służy. Myślę że wypiszę sobie wszystkie dolegliwości po takiej sesji obżarstwa i przez jakiś czas poprowadzę tabelkę z zachciankami – jedna kolumna to będzie “chcę” – np. “chcę czekolady” a druga – “chcę bardziej”, gdzie będę wpisywać czego chcę bardziej niż tej czekolady, np. ładnej cery. Ale wiesz co? Zakładam że czasami bardziej będę chciała czekolady, i to jest okay. Po prostu jeśli już mam doświadczać konsekwencji związanych z jedzeniem tego co mi szkodzi, chcę mieć pewność że wybieram tylko te najlepsze i najbardziej tego warte kąski. Myślę że pomoże mi to łamać dietę zdecydowanie rzadziej.
  • Z poprzednim punktem powiązane są też wyjazdy. Tutaj akurat zamierzam dać sobie spokój, starać się oczywiście mieć prowiant na drogę i w miarę możliwości wybierać zdrowsze opcje z menu, ale nie zamierzam trzymać się wszystkiego rygorystycznie. Dopóki nie jem na mieście kilka razy w tygodniu nie uważam że to jakiś wielki problem i powinnam się zamknąć w kuchni do końca życia.
  • Chciałabym gotować z dużą ilością naturalnych przypraw i ziół. Do potraw dodają nie tylko smaku, ale też pożytecznych związków chemicznych. Wspomagają też trawienie, często mają właściwości przeciwzapalne. Moim celem jest dodawanie przypraw lub ziół do każdego posiłku. Tutaj potrzebuję wymyślić gdzie i jak dodawać mielony imbir i kurkumę, tak żeby to miało dla mnie sens smakowy 🙂
  • Oprócz ziół, zamierzam używać też więcej innych dodatków, jak na przykład pestek, orzechów (wcześniej moczonych), kiełków, nasion i innych. Na razie łypią na mnie nasiona konopi (SIEWNEJ, mój drogi, SIEWNEJ – tej legalnej), mielony ostropest plamisty (dobry na wątrobę), mielony młody jęczmień, jagody goji itp. Często o nich zapominam, a takie właśnie drobne dodatki mogą wspomóc organizm.

    herbalicja

Picie

  • Rano na czczo woda z cytryną (i prawdopodobnie miodem, potrzebuję sobie jakoś ułatwić spierzynwstanie a nie od razu serwować sobie samą cytrynę). Żeby faktycznie taką cytrynkę pić będę musiała ją sobie przyrządzać dzień wcześniej wieczorem, inaczej zapomnę.
  • Kolejny napój: woda. Idealnie powinna to być woda mineralna, ze szklanych butelek, co miesiąc inna, i z dosypaną szczyptą soli himalajskiej. Ideału nie sięgnę, więc po prostu zamierzam pić dużo dużo wody. Może kupię sobie taką modną i zdrowszą wielorazową butelkę na wodę i będę ją wszędzie targać ze sobą? Latem też postaram się dorzucać do dzbanka z wodą ciekawe dodatki, przetestuję jeszcze bardziej książkę “Zdrowa woda”, bo zimą poszła w odstawkę.
  • Herbatki ziołowe. Na zimne wieczory i jako zastępstwo czarnej herbaty zamierzam pić herbatki ziołowe. Na pierwszy ogień pójdzie to, co w tej chwili mam w domu: czystek (i dosypywany do niego czystek ladanowy – podobno najzdrowszy, ale sam – nie do wypicia!), mięta, rumianek, melisa, mieszanka ziół wspomagających wątrobę (polecam tę od “Darów Natury” w zielonym kartoniku – miałam kiedyś innej firmy w czerwonawym opakowaniu i była paskudna w smaku!) i “Zioła Mnicha na cukier”. Dodatkowo mam też skrzyp (zaczeka na pokrzywę, bez tego pachnie – i prawdopodobnie smakuje – jak kocie siuśki!) i kilka herbatek – darów losu od cioci, np. ziele dymnicy, ziele jemioły, kwiat opuncji, herbatka “Herkules”, bliżej nieokreślona mieszanka ziół i na koniec, kiedy to wszystko wypiję – fiołek trójbarwny. Tego gościa zostawiam sobie na sam koniec bo wspomaga oczyszczanie organizmu przez skórę, więc wolałabym najpierw jak najbardziej oczyścić organizm innymi drogami żeby potem “drogą pryszczową” wyszło jak najmniej 😉 Jeśli chodzi o zioła to nie jestem jakimś znawcą, wiem, że mogą pomóc na wiele dolegliwości, ale też że nie powinno się pić wciąż tych samych ziółek. Dlatego też mam zamiar wykańczać kolejne opakowania i brać się za kolejne. W międzyczasie chcę sobie spisywać które mi smakowały i jeśli coś zauważyłam to też efekty ich picia. Dzięki temu z czasem – mam nadzieję – powstanie moja osobista lista herbatek, której będę się mogła trzymać (i oczywiście uzupełniać). Może masz jakieś ulubione herbatki i mi polecisz? Chętnie wypróbuję, chociaż niezbyt prędko 😉
  • Oprócz wody i herbatek mam zamiar popijać też napój imbirowy. Świetnie sprawdził się u mnie zimą, nieraz postawił na nogi ze skraju choroby. Zobaczymy jak będzie się sprawował wiosną / latem, bo jest rozgrzewający i najlepiej smakuje na ciepło. Z drugiej strony ze mnie jest taki zmarźlak, że pewnie nie będę mieć z tym problemu. 🙂
  • Wyjazdy? Woda w butelkę lub sok jednodniowy w łapkę (lub obydwie opcje naraz!) i jestem gotowa do podróży. 🙂

Mam wrażenie, że sekcję “picie” mam całkiem nieźle opracowaną 😀 Świetnie jest tak sobie wszystko spisać w jednym miejscu, jeszcze kilka dni temu panikowałam co ja będę pić skoro herbaty nie wolno.

herbalicja

Ćwiczenia

No niestety, teraz jestem bardzo słabiutka. Wbrew temu co lubią sugerować dalsi znajomi, nie mogę normalnie ćwiczyć. Ale wiesz co mogę? Mogę się na przykład rozciągać. Ćwiczyć delikatny pilates. Zawsze chciałam być taką kobietą – kotem i móc się rozciągać do granic możliwości i jeszcze ciut. Zwykle jednak brakowało mi cierpliwości, bo to jednak dosyć nudne ćwiczenia są 😉 Teraz jednak mam doskonałą okazję żeby nad tym popracować. Zamierzam znaleźć sobie kilkanaście różnych filmików na youtube, moich własnych trenerów czekających tylko na jeden mój ruch palcem żeby poprowadzić mnie ku fitnessowym celom 🙂 Do tego spacery na świeżym powietrzu – mamy coraz ładniejszą pogodę, to świetna okazja do dawki naturalnego ruchu i oczyszczenia głowy. W lepsze dni mogę też słuchać podcastów i ćwiczyć z hula hop lub trochę sobie potańczyć. W każdym razie ruch przynajmniej 5 razy w tygodniu, ale bez szaleństw 😉 Chciałabym też jeździć na basen i saunę, ale na razie nie wiem co z tego wyjdzie – to coś co będę mieć na uwadze ale nie jest mi aż tak potrzebne do szczęścia.

 

Dodatkowo

  • Zdrowe towarzystwo. Im bardziej otaczam się osobami które po prostu chcą być zdrowe i do tego dążą, tym łatwiej mi jest utrzymać się w ryzach. Jeśli wszyscy moi znajomi jadają fast-foody a wieczory spędzają przy chipsach i serialu to i mi będzie ciężko wytrwać w swoich postanowieniach. Za to dzięki znajomym którzy lubią zdrowo gotować i zdrowo żyć sama mam na to większą ochotę. W wersji internetowej / bez “zdrowych” znajomych polecam śledzić w social media czy na blogach osoby które tak żyją i do tego lubisz to co i jak pokazują.
  • Kolejne badania. Myślałby kto że wszystko co się da mam już przebadane – no cóż, można więcej 🙂 Miłe to to nie jest, ale dzięki temu dużo się już dowiedziałam i wprowadziłam małe zmiany, które mocno wpłynęły na moje samopoczucie. Ciebie też zachęcam – masz jakieś zaległe badania? Coś Cię niepokoi? To dobry moment żeby to sprawdzić. Może pomoże Ci wiedza że gdzieś tam, hen, daleko, mnie też akurat kłują i analizują 😉
  • Pozytywne nastawienie – nie narzucam na siebie tych ograniczeń za karę, podchodzę do tego jak do przygody, bez spiny i perfekcjonizmu. Wolę powoli, trwale i z uśmiechem zmieniać swój styl życia niż trzymać “dietę” z płaczem przez 2 tygodnie na 100% a potem rzucać się nieszczęśliwa w objęcia czekolady.

Ufff… Trochę pracy przede mną 🙂 Łatwe, szybkie, zdrowe i niedrogie przepisy chętnie przyjmę! A Ciebie też zachęcam do rozpoczęcia tej przygody razem ze mną. Zgoda? 🙂

Share week 2017 – kogo podglądam?

Nawet nie wiesz jak się cieszę, że w tym roku mogę wziąć udział w Share Week. Do tej pory tylko podglądałam i potajemnie cieszyłam się, kiedy moje ulubione blogi zajmowały wysokie miejsca. Tym razem ja też mogę się przyłączyć i to takie piękne uczucie być po tej “drugiej stronie” – nie tylko odbiorcy, ale też twórcy. Zupełnie tak, jak Alicja po drugiej stronie lustra 😀

No, dobra, ale o co chodzi?

Pewnie wszyscy już dobrze wiedzą o co chodzi, ale: jej! Tak mnie to cieszy że mogę wziąć udział że muszę i ja opowiedzieć 🙂

A więc za siedmioma górami, za siedmioma lasami, jest sobie kraina zwana Internetem. Kraina ta jest otwarta dla śmiałków i każdy chętny może stworzyć w niej swoje królestwo. Tak też zrobił nasz bohater, który swoje królestwo nazwał po prostu: Andrzej Tucholski. Przez jakiś czas przyglądał się jak coraz to nowe osoby zakładają swoje królestwa, aż wpadł na pomysł: raz w roku wyda wspaniały bal, na którym wszyscy możemy się lepiej poznać. Każdy, kto zdecyduje się przyjść, powinien podziękować trzem innym osobom które szczególnie podziwia. Dzięki temu wszyscy możemy się lepiej poznać i docenić swoje starania.

W tym roku i ja, chociaż umorusana i nie znająca dworskiej etykiety, postanowiłam przyjść na ten bal. 🙂

herbalicja

Kogo polecam?

Długo się zastanawiałam kogo polecić – jest tak wiele osób! W końcu zdecydowałam się na 3 fajne babki. Każda pisze o czymś, na czym się zna + do tego dodaje lifestyle. Wszystkie są konkretne, sympatyczne i takie… ludzkie – nie owijają w bawełnę, pokazują życie jakim jest 🙂 Jak dorosnę chcę być taka jak one! 🙂

Pewnie wszyscy je już znają, ale to nic – i tak im się należy! 🙂 A oto i one, w porządku alfabetycznym, bo wszystkie kocham po równo:

Ania Maluje – no i proszę, kto tej pani jeszcze nie zna? 🙂 Ania pisze o rozwoju osobistym i wszystkich życiowych sprawach, od kremu do rąk przez powiększanie biustu po pozbywanie się gronkowca. Wszystko jest okraszone jej zdjęciami, więc jak kiedyś ją spotkam na żywo to na pewno od razu poznam i wyściskam! 🙂 Nie zawsze się z nią zgadzam, ale doceniam to co robi i chętnie ją czytam. To jedna z tych osób dzięki którym czuję się lepiej z samą sobą i nie mam parcia na bycie “idealną” – a w internecie czasami o to ciężko 🙂

Dr Lifestyle – jak sama pisze: “zdrowe podejście do zdrowego stylu życia” – i to jest idealne podsumowanie. Monika dobrze wie że człowiekowi nie chce się stać i godzinami gotować fit obiadków z ekologicznych łez jednorożca. Doskonale zna wszystkie słabości i pokusy i nie oczekuje perfekcji. Niestety moja dieta musi być bardziej restrykcyjna niż to co proponuje Monika, ale jej diety są do ogarnięcia przez zwykłego śmiertelnika – na przykład taka “łatwa i tania dieta z Biedronki”. Od razu jakoś lżej człowiekowi na duszy, prawda? A jak się zastosujesz to na wadze też będzie lżej 🙂 Do tego abolutnie kocham jej sposób pisania – wejdź i się przekonasz, o czym mówię. Od razu zobacz też jakiego ma pięknego kota! 🙂

Jest Rudo – Natalia nauczy Cię jak robić lepsze zdjęcia, jak prowadzić chętnie czytanego bloga i wiele więcej 🙂 Jej kurs fotografii wciąż leży i patrzy na mnie z wyrzutem, ale doby niestety nie rozciągnę. Za to patrząc na jej blog i podejście mogę z czystym sercem ją polecić 🙂 No i ta rudość! No i ten Szop! Zresztą, co ja będę tu gadać, dziewczynę odwiedza 85 000 osób miesięcznie, to chyba o czymś świadczy, prawda? 🙂 Zresztą Natalia w tamtym roku była na pierwszym miejscu w tym plebiscycie! PS. Zdjęcia do tego wpisu pochodzą z jej darmowego banku zdjęć 🙂

To moje typy w tym roku 🙂 A jakie są Twoje? Z chęcią się dowiem o nowych ciekawych miejscach 🙂

 

 

Darmowe banki zdjęć, czyli skąd brać darmowe zdjęcia na bloga lub stronę?

Jeżeli prowadzisz swój biznes online lub bloga wcześniej czy później przyjdzie czas kiedy możesz potrzebować zdjęć – nie ukrywajmy, ładne zdjęcia wspomagają Twoje fantastyczne treści i sprzedaż. Nie każdy ma od razu budżet i chęć na kupowanie.

W związku z tym mam dla Ciebie dobrą wiadomość – w sieci jest mnóstwo miejsc, z których możesz pobrać darmowe zdjęcia dobrej jakości i legalnie ich używać. Przygotowałam listę ponad 80 takich miejsc, więc mam nadzieję że coś dla siebie wybierzesz 🙂

 

O licencjach słów kilka:

Najpierw jednak porozmawiajmy co to znaczy legalnie i na co zwrócić uwagę. Niestety, ale zdjęcie znalezione i podpisane jako “źródło: internet / google / pinterest” to najczęściej nie jest legalne zdjęcie. Używając takich zdjęć po prostu kradniesz czyjąś pracę i możesz pewnego dnia dostać pismo z wezwaniem do (dużej) zapłaty lub innego prawniczego “przyjemniaczka”.

O wiele lepiej jest wykorzystać darmowe zdjęcia na licencji CC0 lub CC-BY i mieć święty spokój. Co to za licencje? W skrócie i uproszczeniu:

Licencja CC0 pozwala Ci użyć zdjęcia w jakikolwiek sposób (nawet komercyjnie, więc możesz użyć go także w płatnym produkcie), bez podawania autora (choć oczywiście możesz to zrobić). Znów w uproszczeniu, ale jeśli spotkasz się z podpisem że zdjęcie jest w domenie publicznej (“public domain”) lub “rób co chcesz” (“do whatever you want”) to zasada użycia jest taka sama.

Licencja CC-BY również pozwala na użycie zdjęcia w jakikolwiek sposób, ale tutaj wymagane jest podanie jego autora.

Są oczywiście różne inne licencje, tutaj chciałam się skupić na tych, bo głównie takie zdjęcia będą się tu pojawiać 🙂 Niektóre banki zdjęć mogą rządzić się swoimi prawami, zbliżonymi do powyższych licencji.

Nie jestem prawnikiem, więc jeśli bardziej interesuje Cię ten temat, polecam poradzić się kogoś obeznanego z prawem autorskim. Na początek możesz też co nieco poczytać u Wojtka TU lub u Magdy TU.

darmowe zdjęcia

A propos świętego spokoju (mojego i waszego):

  • jeśli chodzi o wyszukiwanie zdjęć przez grafikę google z zaznaczonym typem licencji to często jest ona przekłamana, więc jest to ryzykowne posunięcie. Jest duża szansa że będzie dobrze, ale może Ci się też licencyjna nóżka powinąć 🙂
  • używając zdjęcia np. do stworzenia plakatu który chcesz sprzedawać lub na okładkę książki czy jakikolwiek inny płatny produkt mimo wszystko najlepiej jest takie zdjęcie kupić i w razie czego mieć na to papierek. Tak, zgadłeś, jestem prawnym strachopuchem i chciałabym żeby wszystko było jak należy 🙂 Zrobisz sobie z tą wiedzą co zechcesz, ale wolę takie rzeczy zaznaczyć dla innych takich egzemplarzy jak ja 🙂
  • przed pobraniem zdjęcia sprawdź proszę jeszcze raz licencję – to że jakaś blogerka sobie coś tam pisze to nic, zobacz sam bo i problemy w razie czego Twoje będą 😉

 

Okay, my tu gadu-gadu, a darmowe banki zdjęć czekają. Oto one, specjalnie dla Ciebie 🙂

Darmowe banki zdjęć

Darmowe zdjęcia – najpopularniejsze:

Potrzebujesz zdjęcia szybko i pewnie? Spróbuj na tych stronach. To najbardziej popularne i największe miejsca, które wyszukują zdjęcia na wielu stronach z darmowymi fotografiami jednocześnie. Radziłabym zacząć tutaj, a jeśli z jakichś powodów nie znajdziesz tego, czego potrzebujesz, szukaj dalej na kolejnych stronach.

  • Pexels – wyszukiwarka z kilku stron ze zdjęciami na licencji CC0. Podoba mi się dodatkowa opcja wyszukiwania po kolorze – czasami zdjęcie po prostu musi pasować kolorystycznie a taka wyszukiwarka ułatwia sprawę.
  • Pixabay – kolejna wielka wyszukiwarka z mnóstwem zdjęć w wielu kategoriach. Znajdziesz tutaj nie tylko zdjęcia, ale też ilustracje czy wideo. Można też wyszukiwać zdjęcia o określonej kolorystyce czy orientacji.
  • Unsplash – jedna z najbardziej znanych stron tego typu. Można tam znaleźć naprawdę wiele fotografii z przeróżnych dziedzin. Co jest dla mnie fajne to możliwość tworzenia własnych kolekcji po zalogowaniu. Możesz więc zachomikować sobie zdjęcia na później albo przeglądać kolekcje innych (czytaj: ktoś wykonał pracę za Ciebie, grupując zdjęcia o podobnej estetyce czy tematyce :D). Na stronie jest informacja, że wszystkie umieszczone tam fotografie są na licencji CC0, a na każdego autora zdjęcia łatwo przekliknąć i sprawdzić jego stronę 🙂

darmowe zdjęcia

Darmowe zdjęcia – misz-masz

Nie znalazłeś czego potrzebujesz? To może spróbuj tu:

  • Alegri – zdjęcia na licencji CC-BY (czyli z podaniem autora). Jest wyszukiwarka, co nie zawsze przy tego typu stronach się trafia 🙂
  • Avo Pix – wiele kategorii, wyszukiwanie po kolorze. Zdjęcia i wektory na licencji CC0.
  • Barn Images – strona założona przez dwóch fotografów z Łotwy. Zdjęcia na niej umieszczane nie są na licencji CC0, ale wciąż można ich używać na blogu czy stronie.
  • Cupcake – głównie zdjęcia przyrody i z podróży, niestety bez podziału na kategorie ani bez wyszukiwarki.
  • Death to the stock photo – w wersji darmowej co miesiąc otrzymujesz na maila paczkę fotografii. Dopiero testuję, więc jak na razie niezbyt wiele mogę powiedzieć.
  • Designer’s Pics – zdjęcia robione przez Jeshu Johna z Indii, do użytku prywatnego i komercyjnego.
  • Doing Stock – zdjęcia na licencji CC0, z wielu dziedzin.
  • Epicantus  – zdjęcia robione przez Darię, niestety nie doczekały się jeszcze podziału na kategorie czy wyszukiwarki, ale mają swój urok i styl, więc jeśli Ci się spodobają prawdopodobnie nie będzie to wielką wadą 🙂
  • Fancy Crave  – ciekawa strona z wysokiej jakości fotografiami na licencji CC0. Na stronie są też dostępne tematyczne paczki zdjęć, które można ściągnąć za darmo lub zapłacić “co łaska”.
  • Finda – wyszukiwarka zdjęć na licencji CC0 z kilku serwisów. Umożliwia wyszukiwanie po kolorze.
  • Foter  – tutaj potrzebne będzie podanie autora, każde zdjęcie ma też przypisaną swoją licencję, którą warto przeczytać 🙂 Na razie jest podział na kategorie: biznes, zwierzęta i natura.
  • Free iMage Bank – podział na kategorie i wyszukiwarka, czego chcieć więcej? Za zdjęcia można zapłacić, ale można też pobrać za darmo (za to trzeba zostawić swój adres e-mail).
  • Free Images  – zdjęcia na licencji CC-BY (trzeba podlinkować do strony). Żeby w pełni z niej korzystać trzeba założyć konto. Strona w moim odczuciu trochę mało przyjazna dla użytkownika.
  • FreePik – dla odmiany strona po polsku i wyszukiwarka też po polsku 🙂 Można tu znaleźć nie tylko zdjęcia, ale też wektory, ikony czy pliki PSD. Zdjęcia w darmowej wersji wymagają podania źródła. Jest też wersja premium.
  • Free Stocks – kolejna ciekawa strona ze zdjęciami na licencji CC0, co ciekawe stworzona przez Polaków. Godna polecenia, nie jest tak znana a ma ciekawe zdjęcia wysokiej jakości.
  • Get Refe – taka trochę dziwna strona, kiedy kliknęłam na zdjęcie którym byłam zainteresowana otworzyło mi odnośnik w nowej karcie + nowe okno z reklamą. Poza tym zdjęcia najpierw się dodaje do koszyka, trzeba założyć konto itd. Niemniej jednak niektóre zdjęcia są ciekawe i warte zachodu.
  • Good Free Photos – zdjęcia z wielu kategorii (można wybrać kraj – niestety Polski nie ma). Są tu też na przykład darmowe grafiki. Strona wydaje się trochę przestarzała jeśli chodzi o układ i design.
  • Good Stock – strona ma nie tylko kategorie, ale też podkategorie, co mi się bardzo podoba bo można zawęzić poszukiwania i nie tracić czasu na przeglądanie miliarda zdjęć ludzi jeśli interesują Cię np. tylko kobiety.
  • Gratisography – kolejna “prywatna” strona, tym razem Ryana McGuire. Co tydzień dodaje on nowe zdjęcia z różnych kategorii. Ma dość specyficzny styl, więc jeśli szukasz czegoś trochę innego warto do niego zajrzeć.
  • HiRes Stock – zdjęcia do użytku prywatnego i komercyjnego, autorom bardzo zależy na podpisaniu źródła, ale nie jest to konieczne.
  • IM Creator – darmowe zdjęcia (i nie tylko) do użytku komercyjnego. Są kategorie, jest wyszukiwarka. Na banerze każdej kategorii widać od razu, ile elementów zawiera.
  • ISO Republic – “Darmowe zdjęcia dla kreatywnych”, podzielone na kategorie i z możliwością wyszukiwania. Na stronie są też paczki premium do kupienia.
  • Jay Mantri – strona założona przez (uwaga, uwaga!) Jaya Mantri. Zdjęcia robione przez niego głównie do projektów graficznych, wrzucone do sieci na licencji CC0.
  • Jeeshots – tym razem strona Czecha. Jan Vasek pozwala na komercyjne użycie swoich zdjęć bez podawania autora.
  • Jest Rudo – nasza rodzima blogerka Natalia też ma swój darmowy bank zdjęć 🙂 Licencja jest trochę inna, oto opis z jej strony:  “Wszystkie fotografie możesz pobrać, edytować oraz rozpowszechniać za darmo na użytek własny i bez żadnych konsekwencji oraz konieczności podawania źródła (CC-NC), czy to nie wspaniale? 🙂

    Zdjęcia śmiało wrzuć na bloga lub na stronę internetową.”

  • Kaboom Pics – polski akcent, strona założona przez Karolinę. Oferuje piękne zdjęcia z różnych kategorii, można też je wyszukiwać. Co jest fajne to to, że często jest kilka ujęć tej samej scenerii, co przydaje się jeśli chcesz uzyskać spójny wygląd na stronie. To jeden z moich ulubionych banków zdjęć. Wadą jest, że dosyć często upatrzone zdjęcie ściąga się jako “puste”.
  • Klox Klox – dawniej Snapographic. Zdjęcia z kilku kategorii na licencji CC0. Ciekawe są dla mnie niektóre “geometryczne” ujęcia – może i Tobie się spodobają?
  • Knockout Prezo – mini bank z różnymi zdjęciami, podzielonymi na ciekawe kategorie.
  • Libre Shot – zdjęcia zrobione przez Martina Vorel, z różnych kategorii. Niektóre zdjęcia są dosyć dziwne, jak np. martwy pies czy mocne zbliżenie tyłka w kostiumie kąpielowym.
  • Libre Stock – kolejna przeglądarka wielu stron (aż 47 na moment tworzenia artykułu).
  • Life of Pix – kolejna strona ze zdjęciami na licencji CC0. Nie ma podziału na kategorie, ale można wyszukiwać zdjęcia po słowach kluczowych. Dodatkowo można potem wybrać kolory i orientację zdjęcia (pozioma lub pionowa). Całkiem fajne funkcjonalności, jednak będą o wiele bardziej przydatne kiedy baza zdjęć jeszcze się powiększy – na razie wyrzuciła mi 3 zdjęcia kotów. To ja dziennie robię więcej 😀
  • Little Visuals – strona niestety nie jest już aktualizowana – jej autor zmarł. Wciąż jednak można dowolnie korzystać z jego zdjęć. W lewym górnym rogu, po rozwinięciu menu znajduje się wyszukiwarka.
  • Looking glass – zdjęcia od Australijczyków, jak sami opisują mogą się one nadawać jako okładki na książki czy na blogi o historii albo fantastyce, a wydrukowane mogą zawisnąć na ścianie.
  • Magdeleine – ręcznie wybierane zdjęcia. Uwaga na licencje – niby są tylko na licencji CC-0 – CC-BY, a jednak przy wyszukiwaniu zauważyłam też inne. Za to po najechaniu zdjęcia myszką od razu wyświetla się co i jak.
  • Minimography – strona z pięknymi, minimalistycznymi fotografiami na licencji CC0. Jedyna strona z tej listy do której newslettera się zapisałam bo faktycznie chcę te dodatkowe zdjęcia.
  • MMT – są ciekawe kolekcje, jest wyszukiwarka – może akurat tu znajdziesz coś dla siebie?
  • Morgue file – strona, która pojawia się w każdym zestawieniu, chociaż jak dla mnie zdjęcia są raczej średniej jakości. Licencję mają swoją, ale można wykorzystywać zdjęcia do użytku komercyjnego.
  • Negative Space – wciąż rosnąca baza zdjęć z podziałem na kategorie i wyszukiwarką.
  • New Old Stock – stare zdjęcia z archiwów, często czarno-białe.

  • Northwood themes – darmowe fotografie do użytku komercyjnego i prywatnego. Zdjęcia podzielone są na kilkanaście kategorii i robione są w seriach, co oznacza że warto tu zajrzeć, jeśli potrzebujesz kilku podobnych do siebie fotografii.
  • Photo Pin – trochę się wahałam czy to tutaj umieszczać, zdjęcia są na różnych licencjach CC, każdą trzeba sprawdzać oddzielnie i jest z tym trochę zamieszania, ale może komuś się przyda 🙂
  • Photo Stock Editor – niestety nie widziałam ani podziału na kategorie, ani wyszukiwarki, ale zdjęcia też często robione są seriami, więc jeśli już znajdziesz coś, co Ci odpowiada, prawdopodobnie znajdziesz od razu kilka podobnych ujęć.
  • Picjumbo – jak możemy wyczytać na stronie, została ona założona w 2013 roku przez Victora Hanaceka, po tym, jak żadna strona nie chciała przyjąć jego fotografii z powodu słabej jakości. Chyba nie jest jednak tak źle, skoro 2 lata później ludzie ściągnęli ponad 2,5 miliona fotografii z jego strony. Na stronie jest wersja premium, i niektóre ze zdjęć można ściągnąć tylko w tej (płatnej) wersji.
  • Pixnio – zdjęcia w domenie publicznej, więc do dowolnego użytku, ale powiedzmy sobie szczerze, że strona i zdjęcia są dość… specyficzne 😀
  • Public Domain Archive – wbrew pozorom to nie tylko stare, nikomu niepotrzebne zdjęcia, znajdziesz tu nawet iPhone 😉 
  • Public Domain Pictures – zdjęcia i grafiki w domenie publicznej, różnej jakości. 
  • Raumrot – zdjęcia na licencji CC-BY.
  • Raw Pixel – bardzo przyjemna strona ze zdjęciami do użytku komercyjnego. Nie jest to standardowa licencja CC0, ale moim zdaniem jest bardzo przyjazna dla użytkownika. Dodatkowo na stronie chwalą się, że ich zdjęcia są “model released”, co znaczy że możesz używać zdjęć z osobami i nie martwić się, że nie wyraziły zgody na publikację wizerunku. Dodatkowo stronę przyjemnie się przegląda, bardzo często zdjęcia do różnych projektów biorę właśnie stąd.
  • Raydar – darmowe (na licencji CC0) i płatne (na licencji Royalty Free, do poczytania na stronie) zdjęcia. Łatwo wyszukać zdjęcia tylko darmowe, można też wybrać orientację zdjęcia.
  • Realistic Shots – zdjęcia na licencji CC0. Jest podział na kategorie i wyszukiwarka. Może nie jest to jakaś ogromna baza zdjęć, ale myślę, że warta uwagi.
  • Skitter Photo – kolejna strona ze zdjęciami z wielu dziedzin (można sobie wybrać, co Cię interesuje). Na dole strony jest informacja, że wszystkie wstawiane tam zdjęcia są w domenie publicznej, a więc mogą być dowolnie wykorzystane, nawet do celów komercyjnych.
  • Skuawk – też ciekawe zdjęcia, chociaż może nie jest ich jakoś powalająco dużo. Żeby się do nich dostać podjedź myszą w prawy górny róg, do menu 🙂
  • Snapwire Snaps – 7 darmowych fotografii co 7 dni. To darmowa odnoga Snapwire. Niestety, na darmowej stronie nie widzę podziału na kategorie, więc szybkie odnalezienie czegoś co pasuje może zająć trochę czasu. Dodatkowo na razie nie ma tam jeszcze aż tak wielu fotografii, za to są pewnie bardziej oryginalne niż na bardziej znanych stronach.
  • Split Shire – różne zdjęcia, podzielone na kategorie i z wyszukiwarką. Są też darmowe wideo.
  • Stock Snap – kolejna wyszukiwarka, z ciekawymi opcjami wyświetlania zdjęć – możesz wybrać m.in. najczęściej wyszukiwane frazy, najchętniej oglądane czy ściągane zdjęcia. Można dzięki temu znaleźć prawdziwe perełki (chociaż bardzo popularne perełki).
  • Stok Pic – kolejna ciekawa “prywatna” strona. Moim zdaniem warto odwiedzić. Zdjęcia do użytku prywatnego i komercyjnego, oczywiście bez możliwości sprzedawania jako swoje.
  • Stock Up – kolejna wyszukiwarka zdjęć z kilkudziesięciu różnych stron. Po najechaniu na zdjęcie pokazuje się od razu rodzaj licencji, na jakiej jest udostępnione.
  • Stock Vault – wyszukiwarka fotografii. Tutaj trzeba uważać, bo są na różnych licencjach. Po kliknięciu w interesujące Cię foto po prawej stronie powinna się pojawić licencja.
  • Tookapic – darmowa odnoga ze zdjęciami popularnego serwisu, na którym wrzuca się jedno zdjęcie dziennie. Jest też wersja premium. Niestety, nie widziałam ładnego podziału na kategorie, ale opcja “curated” wyrzuca całkiem interesujące propozycje.
  • Visual Hunt – ręcznie wybierane najlepsze zdjęcia z portali z fotografią stockową. Ciekawa strona, polecam odwiedzić. Większość fotek jest na licencji CC0.
  • We Function – kilkadziesiąt fotografii z którymi możesz robić co tylko chcesz.
  • 55mm – zdjęcia sprzętów elektronicznych, budynków, miast itp. Wyszukiwarki ani kategorii tu nie uświadczysz, niestety.

darmowe zdjęcia

Darmowe zdjęcia – jedzenie

  • Foodies Feed – realistyczne zdjęcia jedzenia do dowolnego wkorzystania. Na tej stronie jest też opcja premium.
  • Food Shot – przyjemna strona ze zdjęciami jedzenia do dowolnego wykorzystania.
  • Gotuj z Kasią – tutaj dokładna licencja nie jest określona, z jednej strony Kasia pisze że można z jej zdjęciami zrobić co się chce, bez podawania autora, ale z drugiej strony wymienia kilka zastosowań swoich fotografii i nie ma tam mowy o wykorzystaniu komercyjnym (chociaż napisała o wstawianiu ich na bloga). Warto jednak do niej zajrzeć i w razie wątpliwości dopytać – jest podany mail. Zdjęcia są śliczne, “modne” i wysokiej jakości.

darmowe zdjęcia

Darmowe zdjęcia – natura i podróże

  • BucketListly strona ze zdjęciami z podróży. Absolutnie urzeka mnie mapka na którą klikasz i wybierasz kraj, z którego zdjęcia Cię interesują (z Polski jeszcze nie ma żadnych).
  • Free Nature Stock – piękne zdjęcia przyrody, codziennie aktualizowane. Strona stworzona przez Adriana Pelletier.
  • Move east – zdjęcia Portugalczyka, który postanowił się przeprowadzić. Ciekawe zdjęcia z Azji, niestety wyszukiwarkę czy kategorie też jamniki zjadły.
  • My Stock Photo – zdjęcia głównie przyrody i budynków. Jest wyszukiwarka, nie ma podziału na kategorie.
  • Photo collections – zdjęcia natury i z podróży na licencji CC0, stworzone przez Vadima Goncharova.
  • Pick Up Image – kolejna strona ze zdjęciami w domenie publicznej (do dowolnego wykorzystania). Można je posegregować na kraje, w których zostały zrobione.
  • Picography – kolejny “prywatny” bank darmowych zdjęć, stworzony przez Dave’a Meier z Irlandii. Znajdziesz tu głównie zdjęcia z jego podróży. Na stronie są też kolekcje premium, z których zyski idą na kolejne podróże założyciela (i więcej zdjęć!). Co ciekawe, żeby dostać się na stronę musiałam zaznaczyć że nie jestem robotem 🙂
  • Re: Splashed – na górze jest informacja że zdjęcia są darmowe do projektów graficznych i na strony www, jednak nic więcej nie udało mi się znaleźć odnośnie licencji.
  • SpaceX – zdjęcia związane z kosmosem, startem rakiet itp.
  • The Pic Pac – paczki zdjęć z podróży. Można zapłacić ile się chce lub ściągnąć je za darmo.
  • Travel Coffee Book – zdjęcia z podróży, podpisane gdzie były zrobione. Przyjemnie jest pooglądać te wszystkie piękne miejsca.

darmowe zdjęcia

Darmowe zdjęcia – biznes

  • Startup Stock Photos  – zdjęcia z tematyki startupowej – ludzie z telefonami, laptopami, przy biurku, przy tablicy… Pomysł fajny, ale jak dla mnie czegoś tym zdjęciom brakuje. Nie są to na pewno takie typowe śliczne dla kobiecego biznesu, raczej takie nieidealne, robione “na żywo”. Dla jednych będzie to zaletą, dla innych wadą.
  • Women of Color in Tech – tak jak wskazuje nazwa. Sporo dobrej jakości zdjęć. Przy wykorzystaniu wymagane jest podanie źródła.

Jeśli chodzi o strony z typowo biznesowymi zdjęciami na licencji CC0 lub CC-CY znalazłam tylko te (jeśli masz namiary na inną to daj mi znać, proszę!). Najlepiej szukać mimo wszystko czegoś pasującego na tych 3 pierwszych stronach, które podałam. Natomiast jeśli szukasz typowych płaszczaków (“flat lays”), z dużą ilością wolnego miejsca na tekst, z kwiatami, notatnikami i laptopami, to rzuć swoją piękną gałką oczną na kolejny wpis (jak się pojawi, to podlinkuję). Wprawdzie nie będą to zdjęcia na licencji CC0, ale na bloga czy social media pewnie coś fajnego dla siebie wybierzesz 🙂

Na koniec

Baw się dobrze z wyszukiwaniem interesujących Cię zdjęć! Mam nadzieję że post będzie dla Ciebie przydatny! 🙂 Może chcesz go sobie zapisać do zakładek lub przypiąć na Pinterest żeby go nie zgubić? Mam nawet dla Ciebie gotową grafikę (tak, z bezpłatnego banku!) do przypięcia:

darmowe banki zdjęć

A jeśli znasz jeszcze inne ciekawe darmowe banki zdjęć to daj znać – chciałabym stworzyć tutaj jak najlepszą bazę, z której wszyscy możemy korzystać 🙂

Będzie mi też miło jeśli udostępnisz ten wpis 🙂

 

Sen – dlaczego jest taki ważny i jak spać żeby się wyspać?

Sen. Ile razy idziesz spać później z najbardziej błahych powodów? Facebook, serial, zlecenie które trzeba dokończyć a potem od rana kawa za kawą? W modzie jest wręcz chwalenie się jak mało potrafisz spać i że sen jest dla słabych. Coraz bardziej dbamy o to, co trafia na talerz i o trening, ale sen? Nuuuuuda. Ale bardzo potrzebna nuda 🙂 Jednym z moich celów na ten rok jest właśnie zdrowy sen. Jest to mój najważniejszy nawyk, a jestem winna wszystkiego co napisałam wyżej 😉

Pamiętaj proszę że nie jestem lekarzem a informacje które tutaj zebrałam pochodzą z badań i artykułów które przeczytałam (głównie Sleep Success Summit) i nie biorę za nie odpowiedzialności. Proszę pamiętaj że jeśli coś jest nie tak to powinieneś udać się do lekarza, i tak samo skonsultować z nim wszystkie suplementy, jeśli zamierzasz z jakichś skorzystać. Koniec ostrzeżenia 🙂

Najpierw garść informacji żeby Cię przekonać że sen jest ważny:

  • Poniżej 6 godzin snu na dobę ma niesamowicie negatywny wpływ na układ krążenia, co zwiększa ryzyko np. zawału.
  • Jeśli się nie wysypiasz to zjadasz nawet o 20% więcej kalorii. Nie wiem jak to jest z kaloriami, ale to u siebie zauważam bardzo dobrze – mniej śpię = więcej żrę (i to bardziej niezdrowe rzeczy).
  • Osoby, które się nie wysypiają mają większe ryzyko wpadnięcia w nałogi. Jeśli Twoim celem na nowy rok było rzucenie palenia to nie rzucaj leżenia 😉
  • Brak snu zwiększa stany zapalne w organizmie i może powodować problemy hormonalne. Bardzo niefajnie. Takie rozkicane hormony mogą być też widoczne na buzi w postaci trądziku, więc “sen dla urody” nabiera nowego znaczenia 🙂
  • Sen pomaga także utrzymać młodość – w najgłębszych fazach snu wydziela się hormon wzrostu, który pomaga zreperować uszkodzone komórki.
  • Podczas snu mózg wcale nie przestaje pracować – wykorzystuje ten czas żeby przetworzyć to co działo się w ciągu dnia i oczyścić się z toksyn.
  • Brak snu może powodować spadek i wahania nastroju – widziałeś kiedyś marudzące ze zmęczenia dziecko? W takie się zamieniasz jak się nie wysypiasz 🙂
  • Zdrowy sen poprawia funkcjonowanie układu immunologicznego, więc pomaga w walce z wszelkimi przeziębieniami i innymi chorobami.
  • Zauważyłeś że kiedy jesteś wyspany to łatwiej jest podjąć decyzję i oprzeć się pokusom? No właśnie 🙂
  • Oprócz tego pozbawianie snu to jest też rodzaj tortur, więc po co się samemu torturować? 🙂

Sen

Okay, kobieto, przekonałaś mnie, chcę spać!

No to super! Oto kilka ciekawych wskazówek, które odkryłam i mam nadzieję pomogą i Tobie i mnie lepiej spać:

  • To nie jest tak że potrzebujesz 8 godzin snu. Tzn. może Ty akurat potrzebujesz, ale nie jest to reguła 😉 Ten mit powstał z jednego badania z lat 50., gdzie stwierdzili że statystyczna osoba śpi ok. 8 godzin. Pewnie dobrze wiecie jak to jest z tą statystyką – Ty i Twój pies macie po 3 nogi 😉 Tak naprawdę dla każdego będzie to trochę inna ilość i będzie się też zmieniać z wiekiem i okolicznościami. No bo nawet tak na logikę: jeden dobrze się czuję po 7 godzinach, inny po 8, dziecko powiedzmy po 11, jeśli jesteś chory lub zrobiłeś ciężki trening też potrzebujesz więcej snu żeby się zregenerować. Za to faza REM u większości ludzi trwa około 1,5 godziny i dobrze żeby sen trwał wielokrotność tego.
  • Kiedy już będziesz wiedzieć ile snu potrzebujesz to dobrze jest sobie określić godzinę o której powinieneś iść spać. Dlaczego akurat tę? Bo pewnie porę wstawania określają Twoje obowiązki i kalendarz, więc łatwiej będzie popracować nad porą snu.Najlepsze co możesz w tej kwestii zrobić dla swojego zdrowia to mieć właśnie takie stałe godziny snu – jeśli w ciągu tygodnia pora snu przesuwa się o 2 godziny to wzrasta np. ryzyko nadwagi. Z tego też powodu odsypianie w weekend całego męczącego tygodnia nie jest najlepszą strategią.
    Dzięki konkretnej porze snu wyeliminujesz problemy z zasypianiem bo organizm będzie wiedział że zbliżają się już karaluchy pod poduchy i zacznie produkować odpowiednie hormony. Idealnie jest jeśli po ustaleniu konkretnych godzin i trzymaniu się ich w ciągu dwóch tygodni zaczniesz budzić się przed budzikiem 🙂 Jeśli nie to spróbuj kłaść się jeszcze kwadrans wcześniej.
    Ojej, kobieto, ale to co, mam chodzić spać o 9 i w ogóle nie korzystać z życia? Wiesz, jedna noc raz na jakiś czas Cię nie zabije, chodzi bardziej o te niepozorne wtorki przed komputerem i leniwe czwartki z serialem – to one właśnie tworzą (niezdrowe) nawyki, które powodują spadek energii i wydajności i potrzebę kawy, kawy i kawy.
  • Skoro już jesteśmy przy pracy i serialach – kolejna kwestia to niebieskie światło, które promieniuje z naszych komputerów, telewizorów, tabletów i smartfonów, czyli wszystkiego tego co najfajniej się ogląda przed spaniem 😉 Niestety, takie światło powoduje obniżenie wydzielania melatoniny, czyli hormonu pomagającego zasnąć. Powoduje też, że nawet jeśli zasypiamy, jakość tego snu jest mniejsza i nie dochodzimy do tych najgłębszych faz snu, kiedy to dzieje się najwięcej dobrego. Jak temu zapobiec? Najlepiej nie używać tych sprzętów na godzinkę-dwie przed snem. Tak, ja też żyję na tym świecie, dlatego jeśli nie jest to możliwe to chociaż polecam Ci specjalne aplikacje, które dostosowują temperaturę światła do pory dnia. Ja akurat używam aplikacji f.lux. Są też różnego rodzaju okulary blokujące niebieskie światło. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale lepiej tak niż w ogóle 🙂
  • Przy okazji ciekawostka – jeśli przeczytałeś dwa powyższe akapity i pomyślałeś sobie: “łeee, jestem sową, to nie dla mnie” to powiem Ci coś – też jestem sową (lubię chodzić późno spać i późno wstawać). Okazuje się, że większość z nas to sowy wyuczone albo przymuszone do tego przez tryb życia. Sowy są bardziej narażone na insulinnoporność, otyłość, chroniczne zmęczenie i inne choroby. Tak więc myślę że warto z tym powalczyć. W jednym z wywiadów przytoczone było badanie, gdzie wzięto kilkanaście sów na biwak na 2 tygodnie. Mieli ziemię, słońce, ognisko i zero ekranów. Po tych 2 tygodniach wszyscy przestawili się na wcześniejsze wstawanie.
  • Kolejny punkt: sypialnia i łóżko. Żeby się przyjemnie spało dobrze żeby się przyjemnie mieszkało 😉 Niby takie nic, ale porządek w sypialni, świeża pościel i przewietrzone pomieszczenie (niby powinno być też chłodne, ale to mi jakoś nie chce przejść przez klawiaturę) mogą pomóc w zasypianiu. Dobrze też żeby łóżko nie służyło do pracy czy jedzenia.
  • Wyrzuć też na czas snu zwierzaki, jeśli nie chcesz czegoś takiego: (jako właścicielka kota – ten filmik to 100% prawdy. Dodaj jeszcze skakanie na brzuch z szafy i klasyczne chcę wejść-wyjść-wejść-jeść-wyjść-wejść.).
  • Świeże powietrze i aktywność fizyczna to przyjaciele Twojego snu. Czyli Ameryki nie odkrywam – jak się przewietrzysz i zmęczysz to i lepiej śpisz. Chociaż pół godziny spaceru podczas dnia może bardzo pomóc w jakości snu. Ważne tylko żeby nie ćwiczyć kosztem snu. Jeśli jesteś przemęczony i ledwo wstajesz to zrywanie się jeszcze wcześniej żeby rzucać ciężarami na dłuższą metę może przynieść więcej szkody niż pożytku. O wiele zdrowiej jest znaleźć czas w inny sposób i pamiętać o wypoczynku. Warto też sprawdzić jakie są dla Ciebie najlepsze godziny ćwiczeń – ja np. nie mam problemu z ćwiczeniem po południu, ale już niektórym może to przeszkadzać w spaniu.
  • Jeśli pracujesz w nocy to spróbuj zrobić sobie chociaż namiastkę rytmu dobowego – chłodny, ciemny pokój w którym postarasz się spać kilka godzin bez przeszkadzania – tak jak w nocy. W weekendy też postaraj się pozostać w takim rytmie – czyli heloł imprezy do białego rana 😉 Do tego możesz wypróbować światła LEDowe zamiast zwykłych a w kryzysowych sytuacjach wspomóc się melatoniną (znów najlepiej po konsultacji z lekarzem).

Herbalicja

Wszystko pięknie, fajnie, ale ja dalej spać nie mogę! Pomocy!

Po pierwsze – witaj w klubie. Niezbyt fajny jest to klub, ale mam nadzieję że przejściowy. Oto co udało mi się zebrać na ten temat:

Jeśli Twój mózg nie potrafi się wyłączyć:

Masz czasami tak, że jesteś zmęczony ale głowa pęka, zmartwienia ciążą i nagle przypominasz sobie jak w podstawówce zsikałeś się w majtki przed całą klasą i przeżywasz wszystkie niepowodzenia życia od nowa? A może tworzysz już w głowie listę zadań na kolejny tydzień lub obliczasz ile jeszcze dokładnie zostało Ci snu jeśli zaśniesz w tej sekundzie? Nie? To tylko ja? Okay, w takim razie super i przejdź do kolejnego punktu 🙂

Jeśli jednak to troszkę jesteś Ty to koniecznie wypróbuj czy przypadkiem coś nie sprawdzi się u Ciebie, bo podobno takie zamartwianie się utrudnia wejście w głębsze fazy snu kiedy już zaśniesz i przeszkadza w dobrym wypoczynku. No i nie jest przyjemne. A co może pomóc?

  • Wieczorna rutyna – przyjemne czynności które wykonujesz w określonej kolejności. Pomagają się odprężyć, odstresować po całym dniu i pokazują Twojemu organizmowi że wszystko jest okay i pora już zwalniać obroty. Dostosuj je do siebie – u mnie na przykład fajnie działa długa gorąca kąpiel, delikatna muzyka i modlitwa. Innym sposobem na wieczorną rutynę jest godzina na ogarnięcie się – 20 minut na przyszykowanie wszystkiego na kolejny dzień żeby zasnąć z czystą głową, 20 minut na mycie się i 20 minut na odprężenie i zasypianie. Ja tam jestem zestresowany ślimak i robiłam wszystko zbyt wolno i tylko gorzej się zestresowałam, ale może u Ciebie się sprawdzi?
  • Modlitwa/medytacja/wdzięczność – pozwala się uspokoić i zdobyć perspektywę, że “hey! Nie jest tak źle! Mam łóżko, skoro to czytam to mam też dostęp do komputera i internetu… itd.” 😉 Dodatkowo prowadzenie takiego dziennika wdzięczności jest w tym momencie modne więc znajdź sobie ładny notes i dodatkowo zostań gwiazdą instagrama 😉
  • Jeśli masz problem z negatywnymi emocjami to też dobrze jest się z nimi uporać właśnie na przykład w dzienniku – tylko lepiej nie robić tego tuż przed snem, wtedy tylko wszystko wraca ze zdwojoną siłą a sen topi się w rozpaczy. W takim przypadku lepiej jest to co złe wyrzucić z siebie kilka godzin przed snem, a tuż przed przypomnieć sobie tylko to co dobre, miłe i przyjemne.
  • Trzymanie przy łóżku notatnika i długopisu, jeśli w środku bezsenności przyjdzie Ci do głowy Najbardziej Genialny Pomysł w Historii Ludzkości (przeważnie przychodzą między 2 a 3 w nocy a rano są całkowicie bez sensu). Jeśli już coś do tej łepetyny wpadnie, to przynajmniej zapisz jak człowiek, na kartce (nie na telefonie – niebieskie światło + Facebook to nie są Twoi sprzymierzeńcy). Dzięki temu możesz spać spokojnie i rano wrócić do swojego pomysłu.

Problemy ze zdrowiem:

Wahania cukru, insulinooporność, cukrzyca i nadwaga mogą powodować problemy ze snem. Dzieje się tak, kiedy spadek cukru w nocy powoduje że podnosi się kortyzol, który nas wybudza. Objawem może być częste budzenie się na siusiu – jeśli nie masz problemów z pęcherzem, prostatą (w przypadku panów) i nie wypiłeś butelki wody przed snem to tak naprawdę powinieneś spokojnie wytrzymać całą noc. Jeśli tak się nie dzieje i do tego masz np. spadki energii po obiedzie warto sprawdzić czy z Twoim cukrem i kortyzolem jest wszystko w porządku. Po raz kolejny kieruję Cię w takim przypadku do dobrego lekarza, warto się przebadać i zaadresować najpierw te przyczyny zanim pójdziesz po ciężkie środki nasenne 🙂
Na wahania cukru mi akurat pomogły m.in. śniadania białkowo – tłuszczowe, takie jak np. ta sałatka + mięsko, które stabilizują poziom cukru we krwi na długo i pomagają uniknąć cukrowych górek i dołków, które aż się proszą o więcej cukru i jeszcze większe górki i dołki 😉

W przypadku problemów z hormonami (kortyzol, melatonina) mi akurat pomogło też przebywanie na świeżym powietrzu w trakcie dnia (najlepiej jak najszybciej po wstaniu – właściciele psów, macie świetną wymówkę!). Dzięki temu mózg od razu dostaje informację: “hey, teraz jest dzień, pobudka!”. Do tego pozostałe rady typu stały rytm dobowy i nieużywanie sprzętów elektronicznych przed snem też się tu dobrze sprawdzają.

Sen

Suplementy:

To co tutaj podaję to tylko wiadomości z internetu, proszę, zanim cokolwiek zrobisz poszukaj też na własną rękę i skonsultuj się z lekarzem. Nie dla każdego suplementy będą dobre, poza tym – no właśnie – to są suplementy, powinny być brane w określonym celu i przez określony czas, i nie mogą zastąpić zdrowych nawyków.
Jeśli nie możesz spać z powodu ciąży lub małego dziecka które karmisz piersią to zapraszam Cię od razu do kolejnego akapitu, niestety nic z tego Ci nie wolno 😉
A co może pomóc?

  1. Moje ulubione kąpiele z siarczanem magnezu. Uzupełniają magnez i można się popluskać w ciepłej wodzie “dla zdrowia”. Zamiast siarczanu może być też chlorek magnezu (chociaż ten nie jest najlepszy dla osób z chorą tarczycą). Można też zrobić sobie własną mieszankę z olejkami eterycznymi, kwiatami, itp. Przykład takiej mieszanki znajdziesz np. TU. Jeśli nie masz wanny możesz moczyć sobie stopy lub zastosować oliwę magnezową, o której pisała Agnieszka TUTAJ.
  2. Melatonina – może być przydatna szczególnie żeby wyregulować sobie porę snu i dla osób, które pracują na nocnej zmianie. To hormon i nie powinno się go przyjmować przez długi czas – ot, tyle żeby wyregulować rytm dobowy i koniec. Może się też przydać przy tzw. jetlagu, kiedy podróżujesz do innej strefy czasowej. Uwaga – podobno niektóre preparaty z “melatoniną” w nazwie wcale nie mają jej w składzie 😉
  3. Bazylia azjatycka (święta) – może pomóc przy przewlekłym stresie i kiedy w nocy jest podwyższony kortyzol.
  4. L-teanina – jeden ze składników zielonej herbaty, może pomóc się odprężyć (a dzięki temu zasnąć) jeśli jesteś zestresowanym stworkiem.
  5. GABA – szczególnie dla osób trenujących. Pomaga zasypiać i wspomaga regenerację mięśni. Uwaga! Może uzależniać.
  6. Ashwaganda – też pomaga się odstresować i ułatwia zasypianie.

Tak jak przy każdym suplemencie – najlepiej idź proszę do lekarza, zapytaj i poproś o dobranie suplementu do siebie jeśli jest taka konieczność. To że coś nie jest na receptę nie znaczy że jest zdrowe i może być jedzone jak cukierki 😉

Inne sposoby:

  • Olejki eteryczne: np. lawenda, rumianek rzymski, rumianek, neroli, wetiwer, bergamotka, róża, drzewo sandałowe. Spróbuj kupić sobie jeden lub kilka olejków i wypróbować – koniecznie rozcieńczone (np. w oleju jojoba czy kokosowym)! Możesz dodać też kilka kropel do balsamu czy skropić sobie nimi poduszkę i zobaczyć czy pomagają. Jeśli w ciągu dwóch tygodni nie widzisz żadnej poprawy to najprawdopodobniej ten olejek nie jest dla Ciebie.
  • Alina Rose pisała kiedyś że lepiej jej się śpi od kiedy zaczęła ssać olej – więcej o jej doświadczeniu możecie przeczytać TUTAJ.
  • Herbatki: na przykład z melisy albo z rumianku z kilkoma kroplami olejku eterycznego. Mogą trochę uspokoić 🙂 Inna ciekawa herbatka to herbatka z… banana. Banan ma dużo magnezu (skórka więcej niż owoc) i taka herbatka może być alternatywą dla tych wymienionych wyżej i magnezu w tabletkach. Jak ją zrobić? Odkrajasz końcówki owocu, zostawiasz go w skórce i całość wrzucasz do wrzątku. Gotujesz 3-4 minuty i wypijasz wodę. Do środka można dodać cynamon i miód, a banana (jeśli nie chcesz zjeść od razu) można jeszcze zamrozić i wykorzystać do smoothie lub zrobić z niego chlebek bananowy żeby się nie zmarnował.
  • Nie jedz kolacji (lub przekąsek) ani nie pij kawy/alkoholu zbyt późno. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie ciężkie jedzenie przed snem = koszmary o wojnie. Kiełbasa na noc po prostu zawsze kończy się strzelaniną i moimi umierającymi bliskimi. A taka kiełbasa z patelni z cebulką? O mamo! Dodatkowo w nocy metabolizm zwalnia i taka kiełbasa dłużej tam sobie siedzi co też nie jest fajne.

To by było na tyle 🙂 Jeśli po przeczytaniu tego artykułu masz ochotę położyć się dziś wcześniej spać to jak najbardziej, jestem za! Uważaj tylko żeby nie przesadzić i nie leżeć potem kilka godzin i gapić się wkurzony w sufit 😉 Jeśli masz wyciągnąć tylko jedną rzecz z tego artykułu to niech będzie to stała pora snu – wszystko inne będzie dodatkiem 🙂

A co sprawdza się u Ciebie? Z chęcią się dowiem, każda rada jest na wagę złota 🙂

Źródła:

Identyfikacja wizualna

Co to, po co to i jak do tego podejść? Praktyczne wskazówki.

 

Identyfikacja wizualna – brzmi skomplikowanie, drogo i jak coś, czym powinny przejmować się tylko duże firmy, prawda? A kuku 🙂

Identyfikacja wizualna pozwala na pierwszy rzut oka powiedzieć że Ty to Ty i odróżnić Cię od innych. To Twój styl, sposób, w jaki za pomocą grafik, kolorów itp. komunikujesz to, co robisz. Te elementy dodają charakteru Twojej działalności i mogą przyciągnąć do Ciebie właściwych klientów/czytelników. Tak jak strój dużo zdradza o Tobie, tak identyfikacja wizualna dużo zdradza o charakterze Twojego biznesu. Warto więc zadbać o to od początku działalności – czy to biznesowej, czy bloga. Wcale nie musi też dużo kosztować, na szczęście wiele możesz zdziałać samemu 🙂

Co składa się na identyfikację wizualną?

Najczęściej będzie to: nazwa, logo, kolory, fonty (czcionki), grafiki lub wzory. Poza siecią będą to też wizytówki, ulotki czy inne materiały dodatkowe. Nie martw się, prawdopodobnie nie potrzebujesz zajmować się wszystkim naraz, szczególnie na początku 🙂 Dziś zajmiemy się logo, fontami i kolorami bo to dobry początek, ale najpierw pokażę Ci przykłady tego, co mam na myśli. Weźmy 2 osoby z polskiej blogosfery, proste, bez udziwnień:

  • Lekka Zmiana Mamy (i jej wpis o identyfikacji wizualnej):  Widzę charakterystyczne piórko i róż i już wiem o kogo chodzi – to Magda z Lekkiej Zmiany Mamy. Zarówno grafika jak i kolory i fonty nawiązują do jej działalności – ma być lekko i dla kobiet 🙂

  • Andrzej Tucholski – zobaczcie – darmowe fotografie + bardzo prosty tytuł posta z charakterystyczną białą ramką, zrobiony najprawdopodobniej w Canvie, a od razu jak widzę taką grafikę to wiem, że to jego 🙂

    W drugą stronę już by to raczej nie zadziałało – Andrzej Tucholski z różowym piórkiem nie byłby odbierany serio, a Magda z prostą białą ramką i fontem straciłaby wiele ze swojej delikatności i sympatyczności. Zresztą zobaczcie na przykładzie pomerdania logo znanych firm że coś tu zgrzyta:

    [pin_widget url="https://pl.pinterest.com/pin/682013937289996793/"]

Mam nadzieję że widzisz jak identyfikacja wizualna pomaga wyglądać Ci bardziej profesjonalnie i sprawia, że po czasie klienci/czytelnicy od razu Cię rozpoznają, nawet w dziwnych zakamarkach sieci. Może też pomóc Ci w walce z kopiowaniem treści. Nawet tak prosta rzecz jak wrzucenie logo na obrazek i używanie tych samych czcionek w konkretnych przypadkach może pomóc. Wiele razy natrafiłam na jakąś ciekawą infografikę czy cytat w miejscu które na pewno nie należało do autora i nie miałam jak w łatwy sposób zlokalizować oryginału. Owszem, mogę spędzić mnóstwo czasu i wyśledzić to np. przez Google Graphics, ale powiedzmy sobie szczerze – komu by się chciało?

Okay, mam nadzieję że Cię przekonałam, że warto. To teraz przechodzimy do najważniejszego:

Od czego zacząć?

Na pewno nie od paniki 😉 Nie zaczynaj też od tworzenia elementów albo szukania grafika. Zastanów się najpierw:

  • co chcesz przekazać,
  • co chcesz osiągnąć,
  • kto jest Twoim klientem/czytelnikiem,
  • jakie cechy wyróżniają Ciebie, Twój biznes lub bloga (jeśli pracujesz sam to w większości przypadków cechy Twojego biznesu to cechy wyróżniające Ciebie). Czyli nawiązując do analogii ubioru – jesteś dresiarzem, chodzisz w smokingu, a może jesteś księżniczką boho? Haha, coś słabe to moje porównanie, ale chodzi o to żeby określić czym chcesz się wyróżniać a potem pomyśleć jak to ubrać w obrazy i kolory żeby od razu wiadomo było o co chodzi 🙂

Taka jasno określona wizja i misja Twojego przedsięwzięcia oraz określenie grupy docelowej przyda się nie tylko do tworzenia identyfikacji wizualnej, ale też w planowaniu konkretnych działań biznesowych i pozostaniu na dobrej drodze. Czasami w codziennej gonitwie zaciera się to co jest najważniejsze i łatwo zboczyć z drogi, więc nie kręć mi tu nosem i naprawdę się nad tym porządnie zastanów – to ważne 🙂

Pomocne będzie też utworzenie tablicy inspiracji – np. na Pinterest, gdzie będziesz zbierać wszystko to, z czym ma kojarzyć się Twój biznes i co Cię inspiruje. Nie przejmuj się jeśli na początku będzie tego sporo – po czasie powinieneś zacząć wyłapywać powtarzające się elementy.
Dla mnie to akurat najprzyjemniejsza część i mogłabym siedzieć nad tym godzinami, ale dla Ciebie może to być np. tylko jedna fotografia na którą trafisz i pomyślisz: Tak! To to!”.

Kiedy masz już misję swojego biznesu i wizję jak ma mniej więcej wyglądać pora na tworzenie! Poniżej garść konkretnych wskazówek. To są rzeczy które sama chciałabym wiedzieć zanim zaczęłam się w to bawić więc mam nadzieję że i Tobie się przydadzą 🙂

 

Logo:

  • Po pierwsze: jeżeli nie chcesz wydawać dużo pieniędzy to nie musi to być wcale nic wypasionego, na początku może to być nawet nazwa Twojego biznesu pisana określonym fontem. Coś takiego można stworzyć samemu w darmowym programie graficznym, najczęściej polecane są np. Photoscape czy Inkscape. Jeśli chodzi o Canvę to ciekawostka – tworzenie w niej logo jest sprzeczne z regulaminem (o czym dowiedziałam się dopiero później, jak już oczywiście używałam jej w tym celu – nie wydaj mnie, proszę!) 🙂
  • Jeśli chcesz, możesz też dosyć tanio zakupić wcześniej zrobione logo lub zestaw do własnoręcznego prostego zrobienia jeśli masz umiejętności większe niż zero, np. na Creative Market czy Design Bundles. To wersja pośrednia między zupełnie bezkosztową a indywidualnym projektem. Takie logo nie będzie mogło być niestety zgłoszone później jako znak towarowy i trzeba liczyć się też z tym, że będziesz natrafiać na identyczne projekty innych osób.
  • Dobrze też mieć jest logo w kilku kolorach żeby nie było problemu przy nakładaniu go na różne tła.


Fonty

  • Dlaczego fonty a nie “po ludzku” czcionki? Okazuje się że jeżeli powiesz “czcionka” to od razu posypie się na Ciebie grad mniej lub bardziej sympatycznych tłumaczeń że czcionka to są te drukarskie wypukłe blaszki, a font to jest to co masz na komputerze lub wydruku (w uproszczeniu, TUTAJ lepsze wytłumaczenie jeśli Cię to ciekawi).
  • Jeśli chodzi o fonty, to możesz wykorzystać te do których jest łatwy dostęp, jak np. Google Fonts czy fonty, które są już dostępne w programie graficznym, którego będziesz używać. Czasami nie ma co kombinować, bo co po tym że będziesz mieć wybrany niesamowity font, jak nie będzie potem jak go użyć? Tak tylko mówię z doświadczenia 🙂
  • Jeśli już chcesz znaleźć coś ekstra, oto kilka miejsc, w które możesz zajrzeć: Dafonts, Font Squirrel, Font Bundles, Creative Market. Uwaga na licencje, czasami na stronach z darmowymi grafikami czy fontami pojawiają się takie umieszczone tam nielegalnie. Jeśli nie chcesz mieć problemów, najlepiej jest kupić i mieć na to papierek z licencją, szczególnie jeśli zamierzasz sprzedawać coś z danym elementem.
  • Kolejna ważna sprawa: upewnij się, że fonty których chcesz użyć mają polskie znaki 🙂 Już kilka razy tak się nacięłam. Jeśli zamierzasz tworzyć w Canvie, TUTAJ jest lista czcionek z polskimi znakami. W wersji płatnej do Canvy można też dodawać swoje fonty.
  • Najlepiej wybrać jest sobie ze 2 – 4 fonty do różnych zadań, jedne “normalne”, drugie bardziej “pisane odręcznie”, ale dobrze żeby wszystkie były czytelne 🙂 Czasami trafiam na coś co jest napisane tak ozdobnym fontem, że nie wiadomo co autor miał na myśli, i nie poświęcam czasu na próbę rozgryzienia, szczególnie na instagramie. Nieczytelne? Dalej, proszę!

Kolory

  • Paleta kolorów powinna być widoczna kiedy zajrzysz na swoją tablicę inspiracji 🙂 Będzie też mocno powiązana z tym, jakie emocje i wartości chcesz przekazać, więc jeśli nie masz wyczucia warto skorzystać z pomocy grafika, który zna się na psychologii i doborze kolorów.
  • W wersji zrób-to-sam pomocne może się okazać wybranie jednego zdjęcia którego kolory Ci odpowiadają i “wyciągnięcie” z niego palety np. z pomocą Coolors. Z drugiej strony, jeśli masz wybrany już 1-2 kolory możesz też skorzystać z narzędzia Coolors, które dobierze pozostałe, pasujące kolory. Wystarczy wpisać numer swojego koloru, zablokować go i naciskać spację, aż powstanie paleta, która spełnia Twoje oczekiwania.

Kiedy już zbierzesz wszystkie potrzebne elementy warto spisać je wszystkie w jednym miejscu – co i jak będziesz używać. W jednym dokumencie lub folderze zapisz swoje logo, numery kolorów i ich zastosowanie, czcionki i jak będziesz ich używać. Dzięki temu nie złapiesz się za głowę po pewnym czasie próbując odnaleźć co trzeba i upewnisz się, że używasz każdego elementu w przemyślany i spójny sposób.

Przyda się także później, kiedy nadejdzie piękny czas na zatrudnienie (choćby dorywczo) kogoś do pomocy – po prostu wysyłasz taki dokument i wszystko jest jasne 🙂

Zanim zatrudnisz grafika

  • Jeśli masz budżet i chcesz od razu mieć wszystko profesjonalnie zaprojektowane to najlepszą opcją będzie grafik. Przed rozpoczęciem współpracy dobrze jest zapoznać się z portfolio i zobaczyć czy to, co robi przypadnie Ci do gustu. Nie ma co się sugerować tylko najniższą ceną i skończyć z projektem który nie spełnia Twoich oczekiwań. Dlatego ważne jest żeby styl pracy i bycia “Twojego” grafika (w końcu musicie się dogadać!) Ci odpowiadał.
  • Jeśli już znajdziesz odpowiednią osobę, warto przyjść do niej już z wizją czego oczekujesz, co Ci się podoba a co nie. Nie musisz wiedzieć wszystkiego, od tego jest też grafik żeby Ci doradzić i dodać do tego swoje umiejętności i kreatywność, ale powinieneś chociaż wiedzieć na czym Ci zależy i jaki efekt chcesz osiągnąć. Inaczej może się zdarzyć, że grafik będzie płakał podczas projektowania, a Ty podczas odbierania 😉 Warto stworzyć tablicę inspiracji także kiedy pracujesz z grafikiem i dać mu ją do wglądu 🙂
  • Kolejna sprawa przy takiej współpracy na którą warto zwrócić uwagę to kto ma prawa do stworzonego dzieła. Jeśli w umowie nie nastąpi przekazanie majątkowych praw autorskich do projektu, w przyszłości możesz mieć z tego powodu nieprzyjemności, dlatego warto o to zadbać.
  • Dostając projekt logo czy dodatkowych grafik, zadbaj też aby oprócz “normalnych”, końcowych plików dostać też pliki w formie wektorowej. Dzięki temu kiedy okaże się że potrzebujesz czegoś w większym formacie nie stracisz na jakości.

A jak to wyglądało u mnie?

Tutaj miejsce na reklamę 🙂 Moje logo i identyfikację wizualną robiła przezdolna Aneta, którą możecie znaleźć na Facebooku. Zajmuje się między innymi identyfikacją wizualną, jest grafikiem i robi też przepiękne zdjęcia. Dla mnie wymyśliła na przykład  takie logo:

Jestem bardzo zadowolona z tego co dla mnie stworzyła więc chcę się z Tobą tym podzielić. Na razie wciąż jeszcze jestem na etapie zmieniania wszystkiego (wiele wymaga jeszcze podmiany), ale nie od razu Herbalicję zbudowano 🙂

Wracając do Anety – jeśli też chcesz stworzyć swoją identyfikację wizualną i podobają Ci się jej prace śmiało pisz 🙂 Tutaj jeszcze inne jej twory:

czy

Dodatkowe materiały:

Nie da się całego tematu wyczerpać w jednym poście, to by się bardziej nadawało na kurs internetowy, ale tutaj mam dla was jeszcze kilka dodatkowych materiałów na ten temat:

I jak, zachęciłam Cię? Masz jakieś pytania lub chcesz się podzielić swoimi doświadczeniami? Daj znać! 🙂

Zimowe wyprzedaże – co mi się marzy?

Zauważyłam że już od kilku lat zimowe ubrania i dodatki najlepiej kupować na wyprzedażach, bo dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa zima. Dodatkowo akurat potrzebuję sobie wymienić część garderoby więc chętnie w tym roku szperam. Oto co wyszperałam. żadne z tych rzeczy jeszcze nie mam, więc niestety nie dodam recenzji, kupujecie na własną rękę 😉 A cena może się różnić, podaję taką jaka była w momencie dodawania wpisu.

Linki podane we wpisie to linki partnerskie – co znaczy że jeśli coś kupisz klikając ode mnie dostanę małą prowizję, bez dodatkowej opłaty dla Ciebie.

To co, zaczynamy?

zimowe wyprzedaże

Nie wiem jak to się stało, ale nie mam ani jednego dobrego swetra w swojej szafie. Pora to zmienić! Szukałam takich nie z akrylu, najlepiej z wcięciem w talii (jestem klepsydrą, wszystkie kroje oversize dodają mi 10 kg), o różnej grubości. 

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289892219/”]

Superdry –  podoba mi się kolor (chociaż podobno na żywo jest ciemniejszy) i splot. Materiał to bawełna (77%) i poliester (23%) więc jakimś mistrzem ogrzewania nie będzie, ale hey! Podoba mi się. Cena: 164,45zł z 299zł (45% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289892209/”]

Tom Tailor Denim – kolejny cienki sweterek, tym razem dla miłośników pasków. Od jakiegoś czasu chodził mi po głowie taki z “koszulą” pod spodem. Materiał: 60% bawełna, 40% wiskoza – też nie na wielkie mrozy. Cena: 90,30 ze 129zł (30% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289898915/”]

Banana Republic – żeberkowy,  100% wełna. Powinien być ciepły a jednocześnie nie jest grubaśny (wystarczy że ja jestem). Cena: 186,75zł z 249zł (25% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289891963/”]

Oasis – no czymś mnie chłopak urzekł. Jeden taki bardziej ą ę też by mi się przydał 🙂 Materiał: 79% wiskoza, 21% poliamid, więc też cieniutki. Cena: 167,20zł z 209zł (20% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899037/”]

Zalando Essentials – ciemnoniebieski, kaszmirowy sweterek. Wygląda na taki ciut dłuższy, więc wszystkie zmarznięte nerki myślą sobie właśnie “lubię to!”. Cena: 224,25zł z 299zł (25% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289891888/”]

Banana Republic – jeszcze jeden beżowy, tym razem wełniany. Jest w różnych kolorach, nie wszystkie są przecenione. Cena: 186,75zł z 249zł (25% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289891828/”]

Superdry – ta nazwa kojarzy mi się z takim nietuzinkowym superbohaterem – jest Superman i jest… Supersuchy! Za każdym razem jak to widzę to się w duchu chichram. Sweter jest w wielu kolorach, i każdy ma inną cenę. Materiał: 45% wełna, 30% wiskoza, 15% poliamid, 10% kaszmir. Cena: 237,30zł z 339zł (30% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289891804/”]

 Benetton – ten akurat wcięcia w talii nie ma, ale to jeden z takich tradycyjnych swetrów z wełny w dobrej cenie, więc umieszczam – jest kilka kolorów do wyboru. Cena: 111,20zł ze 139zł.

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289891725/”]

Anna Field – z tyłu dłuższy więc się nie ma co martwić o spadające spodnie i wszystkie idące za tym niedogodności. Materiał: 67% wiskoza, 37% poliamid. Cena: 94,50zł ze 189zł (50% taniej).

 herbalicja

 Mam swoją parkę w której jestem spasioną kulką ciepła, ale niestety nie pasuje do wszystkiego. Potrzebne mi coś ciepłe i bardziej eleganckie niż wyżej wymieniona kulka. Z płaszczem niestety jest jak z sukienką – nie ma co oceniać po wyglądzie na wieszaku, trzeba mierzyć.

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899193/”]

Banana Republic – to jeden z tych płaszczy co wyglądają trochę jak szlafrok 😀 W związku z tym zakładam że jest wygodny! 90% wełna, 10% nylon. Cena: 740,35zł z 1139zł (35% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899231/”]

Spoom – kolejny płaszczyk który wydaje się bardzo wygodny, na modelce wygląda moim zdaniem lepiej. Skład: 65% wełna, 35% poliester. Cena: 314,50zł z 629zł (50% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899257/”]

Noa Noa – czarny, “szlafrokowy” bez zbędnych udziwnień. Skład: 50% wełna, 50% poliester. Cena: 839,30zł z 1199zł (30% taniej).

herbalicja

Ten który kupiłam z H&M za 20zł był świetny i uratował mnie w dzień zakupu i kilka kolejnych, ale niestety już po dwóch użyciach wyglądał na mocno zużyty. Mimo to go kocham i wszędzie ze sobą targam, a reszta moich szalików poszła w odstawkę. To znak że takiego mi potrzeba, ale w lepszej jakości.

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899390/”]

Belmondo – beżowy. Ma ponad dwa metry. Skład: 40% wełna, 30% wiskoza, 20% poliamid, 10% kaszmir. Cena: 181,30zł z 259zł (30% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899410/”]

Seleted Femme – dwumetrowy, wełniany, prosty. Cena: 118,30zł z 169zł (30% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899439/”]

Becksondergaard – wełniany, ma ponad dwa metry. Cena: 230,30zł z 329zł (30% taniej.)

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899526/”]

Becksondergaard – ten sam co poprzednio, inny kolor (ładny!). Cena: 213,85zł z 329zł (35% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899576/”]

Fraas – szary i prosty (chociaż ma logo). Długość: 180cm. Skład: 35% wiskoza, 30% poliamid, 30% wełna, 5% kaszmir. Cena: 191,20zł z 239zł (20% taniej).

 herbalicja

Wiele lat temu, kiedy byłam jeszcze piękna i młoda a te buty wcale nie były jeszcze takie modne kupiłam sobie muszkieterki do kolan w Bacie. Były idealne – czarne, matowe, wygodne (nie obcierały mnie, a to się rzadko zdarza), pasowały do wszystkiego, miały tylko jedną klamerkę która pasowała do całości i nie łapały wszystkich możliwych paproszków. Były też bardzo wytrzymałe – miałam je przez 3 lata (buty ze mną wytrzymują najczęściej max. rok), i poddały się dopiero po angielskiej zimie, gdzie tak naprawdę nie miały ani chwili odpoczynku i non stop były mokre lub na kaloryferze. Nie dziwię im się, ale kiedy wyzionęły ducha bardzo to przeżyłam. To jedyne takie buty które co roku wspominam (jak dziwnie to brzmi? Ale naprawdę je lubiłam!). Od tej pory próbowałam znaleźć godnego następcę, ale mi się nie udało. Może tym razem?

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899725/”]

Divine Factory – mat i połysk naraz. Niewielki obcas, więc trochę na sylwetkę działa, ale jest szansa, że się nie zabijesz. Materiał zewnętrzny: skóropodobny/materiał. Cena: 230,30zł z 329zł (30% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899751/”]

Vero moda – też z dwóch materiałów: skóra i materiału nie do końca wiadomo jakiego 😀 Cena: 447,20zł z 559zł (20% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899777/”]

Zign – muszkieterki z weluru, z malutkim obcasem. Cena: 471,20zł z 589zł (20% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899797/”]

Mint & Berry – kozaki z wiązaniem z tyłu i trochę większym obcasem. Materiał zewnętrzny: welur. Cena: 330,85zł z 509zł (30% taniej).

[pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899815/”]

Altercore – materiałowe muszkieterki z niewielkim obcasem. Cena: 229zł z 289zł.

herbalicja

Pora przestać myśleć tylko o zimie, czas na botki! Proszę państwa, oto i one:

 [pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899889/”]

Tom Tailor – chciałam dodać do zestawienia jakieś kolorowe, padło na te od Tomka Krawca. Materiał zewnętrzny skóropodobny. Cena: 167,20zł z 209zł (20% taniej).

 [pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899935/”]

Only Shoes – czarne botki z ozdobnymi klamerkami. Materiał zewnętrzny skórpodobny (swoją drogą zastanawiam się co to znaczy :), cena: 83,60zł z 209zł (60% taniej).

 [pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289899999/”]

Pier One – zwykłe, proste botki Pier One. Materiał zewnętrzny: welur. Cena: 119,60zł z 299zł (60% taniej).

 [pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289900014/”]

Even & Odd – bardzo podobne do poprzedniczek, botki Even & Odd. Tutaj materiał zewnętrzny to włókno. Cena; 135,20zł ze 169zł (20% taniej).

 [pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289900035/”]

Divine Factory – opcja na obcasie słupku. Materiały zewnętrzne: wszędobylski skóropodobny i materiał (wow, dokładnie wiem co noszę!). Cena: 199,20zł z 249zł (20% taniej).

 [pin_widget url=”https://pl.pinterest.com/pin/682013937289900051/”]

Tata Italia – ostatnie, z wyższym obcasem, marki Tata Italia. Podoba mi się że na górze jest gumka – często buty kończące się na takiej wysokości lubią się wbijać jak się dziwnie ułoży nogę. No i są bardziej dopasowane, akurat takie lubię 🙂 Materiał zewnętrzny: znów skóropodobny i materiał (wow). Cena: 239,20zł z 299zł (20% taniej).

Okay, na dziś koniec. Ubrań i dodatków mam dość aż do kolejnej choroby. Daj znać, jeśli coś Ci wpadło w oko, i pochwal się co Ty upolowałaś na wyprzedażach 🙂 Co do rzeczy powyżej – ceny i dostępność szybko się zmieniają, nie biorę za nic odpowiedzialności 😉