Cel na wiosnę – poprawa zdrowia!

Zgodnie z tym co pisałam o celach, postanowiłam stawiać sobie jeden najważniejszy cel na każde kolejne trzy miesiące. Oczywiście jak to bywa w takich przypadkach od razu na początku miałam małe turbulencje i musiałam zmienić cel numer 1 w połowie. W związku z tym zamiast 3 miesiące pracowałam nad nim 1,5, ale jestem gotowa na nowe wyzwanie! 🙂 Tym bardziej, że obydwa cele są powiązane: najpierw zajmowałam się snem, a teraz chcę zająć się szerzej swoim zdrowiem. Nie obraziłabym się, gdyby udało mi się przy tym pożegnać kilka kilogramów 🙂 Wiosna to idealny czas na podjęcie tematu, więc nie zwlekam! 🙂

 

Ten wpis będzie bardziej zbiorem wskazówek i mapą do celu bardziej dla mnie – wiesz, o zdrowiu są całe biblioteki, gdyby udało mi się opisać wszystko w jednym wpisie na blogu tak, żeby każdemu pasowało to pewnie dostałabym jakiegoś Nobla albo innego Pulitzera 😉 Mimo wszystko jeśli chcesz do mnie dołączyć, będzie mi bardzo miło 🙂 Wybierz sobie co Ci odpowiada, w razie czego skonsultuj się z lekarzem i do dzieła! Razem raźniej 🙂

 

W ciągu najbliższych trzech miesięcy chcę się skupić na trzech aspektach: śnie, zdrowym jedzeniu i ruchu.

herbalicja

Sen

O śnie pisałam już tutaj, ale od czasu opublikowania wpisu nauczyłam się też kilku nowych rzeczy o swoim organizmie. Na przykład, jeśli chcę się wyspać, czarna (a z cukrem to już w ogóle!), czerwona i zielona herbata całkiem odpada, niezależnie od pory dnia. Trochę nieszczęśliwie dla osoby która bloga nazwała od herbaty, co? Zamierzam ją zastąpić herbatkami ziołowymi, o czym będę jeszcze pisać poniżej.

 

Druga sprawa to pora chodzenia spać. Z tym jest coraz lepiej, staram się chodzić spać koło 22-23. Nie zawsze mi to jednak wychodzi, na przykład kiedy właśnie coś nie tak wypiję lub zjem albo np. mam więcej stresów to nagle spać nie mogę. Jestem śpiąca około 19-20, a jak tylko tę porę przegapię to bam! Kolejna okazja trafia się dopiero około 2-3 w nocy, co oczywiście na kilka dni rozregulowuje cały misterny plan. Tutaj oczywiście radą jest nie jeść i nie pić tego co mi szkodzi i starać się nie stresować, a także dalej przyzwyczajać organizm do stałego rytmu 🙂

 

Oprócz tego przydałoby się też porządne planowanie dnia, bo często jest tak że kładę się z poczuciem że “mogłam zrobić dzisiaj więcej” – szczególnie jeśli jestem tak przemęczona że faktycznie odpadam o tej 19-tej – i wtedy ciężko jest smacznie zasnąć 😉 Ustalenie od 1-3 konkretnych rzeczy które potrzebuję zrobić danego dnia żeby poczuć że nie był to dzień stracony i wykonanie ich najlepiej od razu z rana powinno pomóc. Miejmy nadzieję 🙂

herbalicja

Zdrowe odżywianie

Tutaj sprawa ma się tak: jestem pod opieką dietetyczki, więc wiem co mogę a czego nie mogę jeść i jakie suplementy brać. Na przykład jestem jednym z tych wkurzających przypadków które faktycznie mają nietolerancję glutenu, nabiału i jajek. Cukru pod żadną sklepową postacią też e-e. Fajnie, co? 🙂 Moja idealna dieta najbardziej przypomina dietę paleo, co do suplementów są dobrane indywidualnie przez dietetyczkę po wielu wielu wielu badaniach i zdradzać ich nie będę 🙂

Jak na razie jeśli chodzi o odżywianie to teoria swoją drogą, a praktyka swoją 😉 Czasami (lub trochę częściej) jest mi ciężko trzymać się jadłospisu i zamierzam to naprawić 🙂

Jakie są główne powody odstępstw?

  • Kiepski sen. Tak jak pisałam już w artykule o śnie, im gorzej i mniej śpię, tym więcej i mniej zdrowo żrę. Tutaj nie pozostaje nic innego jak wciąż dzielnie pracować nad nawykami aż wszystko będzie dobrze 🙂
  • Brak przygotowania. Czyli np. nie zrobię odpowiednich zakupów (albo domownicy mi je powyżerają) i potem zostaję głodna z samymi niezdrowymi alternatywami. Wrzuciłabym też tutaj brak czasu – np. rano, choćbym nie wiem o której wstała, i tak koniec końców jestem spóźniona, więc często nie robię takiego śniadania jak powinnam. To samo kiedy wracam do domu – najczęściej jestem już mocno głodna, a tam jedzenie samo się nie zrobiło, za to na stole leży ciasteczko 😉 Rozwiązanie? Powinno się tutaj sprawdzić planowanie posiłków na 1-2 kolejne dni i trzymanie się tego planu. Dodatkowo przygotowanie i np. mrożenie posiłków wcześniej oraz lista produktów które mogą sobie leżeć spokojnie i czekać na szybką akcję kuchenną.
    Najbardziej marzy mi się wolnowar, taki duży, z kamionkową misą – ułatwiłby mi życie bo wstawiam wieczorem lub przed wyjściem z domu a rano lub po powrocie jedzonko jest ciepłe i pachnące, gotowe do zjedzenia. Póki co jednak jest to sprzęt poza moim zasięgiem więc trzeba sobie radzić z tym co mam 🙂
  • Zachcianki – nie mówię że ja, ale jest taka… hmm… Malicja, i ta Malicja ma różne zachcianki. Jeśli nie ma czegoś zdrowego pod ręką to żarłaczy to co znajdzie. Żeby ją trochę uspokoić potrzebne mi będą przepisy na szybkie, proste i dobre słodkości i słoności. Do tego dobrze by było mieć gdzieś w domu ukryte gotowce. Takie gotowce przydać się też mogą jako przekąska kiedy wychodzę z domu na kilka godzin. Problem jest w tym żeby te gotowce nie stały się nagle zamiennikiem normalnych posiłków – bo wiesz, zdrowe, gotowe… A jednak na dłuższą metę świeżych i zdrowych posiłków nic nie zastąpi 🙂

 

Jak chciałabym żeby to wyglądało?

 

  • Śniadanie białkowo – tłuszczowe, codziennie, o stałej porze. W praktyce będzie to pewnie sałatka + jakiś mięsny dodatek. Potrzebuję znaleźć trochę nowych, pysznych, dobrych i szybkich w przyrządzeniu sałatek, żeby wciąż nie jeść tych samych 🙂 Wszystkie rekomendacje mile widziane! Tak a propos to śniadanie to naprawdę jest najważniejszy posiłek dnia i chociaż kiedyś byłam typowym bezśniadaniowcem to pierwszy nawyk który sobie wyrobiłam na “nowej diecie życia” to właśnie jedzenie śniadań. Polecam!
  • Na pewno chcę też jeść dużo więcej warzyw, i to takich jak najmniej przetworzonych. To ma być podstawa mojej diety. Na obiad / kolację mogę jadać zupy, sałatki lub np. pieczone/duszone na parze warzywa + jakiś dodatek. Bardzo chciałabym też spróbować koktajli warzywno – owocowych (wiem już że bez buraka i bez kiwi bo w koktajlach mi nie smakują). Problem jest taki że już nie bardzo wiem kiedy je wcisnąć – rano nie, po przyjściu jest jak najszybciej obiad, a potem to już pora na kolację. To będzie do przemyślenia 🙂
  • Oczywiście przestać pożerać to, co mi nie służy. Myślę że wypiszę sobie wszystkie dolegliwości po takiej sesji obżarstwa i przez jakiś czas poprowadzę tabelkę z zachciankami – jedna kolumna to będzie “chcę” – np. “chcę czekolady” a druga – “chcę bardziej”, gdzie będę wpisywać czego chcę bardziej niż tej czekolady, np. ładnej cery. Ale wiesz co? Zakładam że czasami bardziej będę chciała czekolady, i to jest okay. Po prostu jeśli już mam doświadczać konsekwencji związanych z jedzeniem tego co mi szkodzi, chcę mieć pewność że wybieram tylko te najlepsze i najbardziej tego warte kąski. Myślę że pomoże mi to łamać dietę zdecydowanie rzadziej.
  • Z poprzednim punktem powiązane są też wyjazdy. Tutaj akurat zamierzam dać sobie spokój, starać się oczywiście mieć prowiant na drogę i w miarę możliwości wybierać zdrowsze opcje z menu, ale nie zamierzam trzymać się wszystkiego rygorystycznie. Dopóki nie jem na mieście kilka razy w tygodniu nie uważam że to jakiś wielki problem i powinnam się zamknąć w kuchni do końca życia.
  • Chciałabym gotować z dużą ilością naturalnych przypraw i ziół. Do potraw dodają nie tylko smaku, ale też pożytecznych związków chemicznych. Wspomagają też trawienie, często mają właściwości przeciwzapalne. Moim celem jest dodawanie przypraw lub ziół do każdego posiłku. Tutaj potrzebuję wymyślić gdzie i jak dodawać mielony imbir i kurkumę, tak żeby to miało dla mnie sens smakowy 🙂
  • Oprócz ziół, zamierzam używać też więcej innych dodatków, jak na przykład pestek, orzechów (wcześniej moczonych), kiełków, nasion i innych. Na razie łypią na mnie nasiona konopi (SIEWNEJ, mój drogi, SIEWNEJ – tej legalnej), mielony ostropest plamisty (dobry na wątrobę), mielony młody jęczmień, jagody goji itp. Często o nich zapominam, a takie właśnie drobne dodatki mogą wspomóc organizm.

    herbalicja

Picie

  • Rano na czczo woda z cytryną (i prawdopodobnie miodem, potrzebuję sobie jakoś ułatwić spierzynwstanie a nie od razu serwować sobie samą cytrynę). Żeby faktycznie taką cytrynkę pić będę musiała ją sobie przyrządzać dzień wcześniej wieczorem, inaczej zapomnę.
  • Kolejny napój: woda. Idealnie powinna to być woda mineralna, ze szklanych butelek, co miesiąc inna, i z dosypaną szczyptą soli himalajskiej. Ideału nie sięgnę, więc po prostu zamierzam pić dużo dużo wody. Może kupię sobie taką modną i zdrowszą wielorazową butelkę na wodę i będę ją wszędzie targać ze sobą? Latem też postaram się dorzucać do dzbanka z wodą ciekawe dodatki, przetestuję jeszcze bardziej książkę “Zdrowa woda”, bo zimą poszła w odstawkę.
  • Herbatki ziołowe. Na zimne wieczory i jako zastępstwo czarnej herbaty zamierzam pić herbatki ziołowe. Na pierwszy ogień pójdzie to, co w tej chwili mam w domu: czystek (i dosypywany do niego czystek ladanowy – podobno najzdrowszy, ale sam – nie do wypicia!), mięta, rumianek, melisa, mieszanka ziół wspomagających wątrobę (polecam tę od “Darów Natury” w zielonym kartoniku – miałam kiedyś innej firmy w czerwonawym opakowaniu i była paskudna w smaku!) i “Zioła Mnicha na cukier”. Dodatkowo mam też skrzyp (zaczeka na pokrzywę, bez tego pachnie – i prawdopodobnie smakuje – jak kocie siuśki!) i kilka herbatek – darów losu od cioci, np. ziele dymnicy, ziele jemioły, kwiat opuncji, herbatka “Herkules”, bliżej nieokreślona mieszanka ziół i na koniec, kiedy to wszystko wypiję – fiołek trójbarwny. Tego gościa zostawiam sobie na sam koniec bo wspomaga oczyszczanie organizmu przez skórę, więc wolałabym najpierw jak najbardziej oczyścić organizm innymi drogami żeby potem “drogą pryszczową” wyszło jak najmniej 😉 Jeśli chodzi o zioła to nie jestem jakimś znawcą, wiem, że mogą pomóc na wiele dolegliwości, ale też że nie powinno się pić wciąż tych samych ziółek. Dlatego też mam zamiar wykańczać kolejne opakowania i brać się za kolejne. W międzyczasie chcę sobie spisywać które mi smakowały i jeśli coś zauważyłam to też efekty ich picia. Dzięki temu z czasem – mam nadzieję – powstanie moja osobista lista herbatek, której będę się mogła trzymać (i oczywiście uzupełniać). Może masz jakieś ulubione herbatki i mi polecisz? Chętnie wypróbuję, chociaż niezbyt prędko 😉
  • Oprócz wody i herbatek mam zamiar popijać też napój imbirowy. Świetnie sprawdził się u mnie zimą, nieraz postawił na nogi ze skraju choroby. Zobaczymy jak będzie się sprawował wiosną / latem, bo jest rozgrzewający i najlepiej smakuje na ciepło. Z drugiej strony ze mnie jest taki zmarźlak, że pewnie nie będę mieć z tym problemu. 🙂
  • Wyjazdy? Woda w butelkę lub sok jednodniowy w łapkę (lub obydwie opcje naraz!) i jestem gotowa do podróży. 🙂

Mam wrażenie, że sekcję “picie” mam całkiem nieźle opracowaną 😀 Świetnie jest tak sobie wszystko spisać w jednym miejscu, jeszcze kilka dni temu panikowałam co ja będę pić skoro herbaty nie wolno.

herbalicja

Ćwiczenia

No niestety, teraz jestem bardzo słabiutka. Wbrew temu co lubią sugerować dalsi znajomi, nie mogę normalnie ćwiczyć. Ale wiesz co mogę? Mogę się na przykład rozciągać. Ćwiczyć delikatny pilates. Zawsze chciałam być taką kobietą – kotem i móc się rozciągać do granic możliwości i jeszcze ciut. Zwykle jednak brakowało mi cierpliwości, bo to jednak dosyć nudne ćwiczenia są 😉 Teraz jednak mam doskonałą okazję żeby nad tym popracować. Zamierzam znaleźć sobie kilkanaście różnych filmików na youtube, moich własnych trenerów czekających tylko na jeden mój ruch palcem żeby poprowadzić mnie ku fitnessowym celom 🙂 Do tego spacery na świeżym powietrzu – mamy coraz ładniejszą pogodę, to świetna okazja do dawki naturalnego ruchu i oczyszczenia głowy. W lepsze dni mogę też słuchać podcastów i ćwiczyć z hula hop lub trochę sobie potańczyć. W każdym razie ruch przynajmniej 5 razy w tygodniu, ale bez szaleństw 😉 Chciałabym też jeździć na basen i saunę, ale na razie nie wiem co z tego wyjdzie – to coś co będę mieć na uwadze ale nie jest mi aż tak potrzebne do szczęścia.

 

Dodatkowo

  • Zdrowe towarzystwo. Im bardziej otaczam się osobami które po prostu chcą być zdrowe i do tego dążą, tym łatwiej mi jest utrzymać się w ryzach. Jeśli wszyscy moi znajomi jadają fast-foody a wieczory spędzają przy chipsach i serialu to i mi będzie ciężko wytrwać w swoich postanowieniach. Za to dzięki znajomym którzy lubią zdrowo gotować i zdrowo żyć sama mam na to większą ochotę. W wersji internetowej / bez “zdrowych” znajomych polecam śledzić w social media czy na blogach osoby które tak żyją i do tego lubisz to co i jak pokazują.
  • Kolejne badania. Myślałby kto że wszystko co się da mam już przebadane – no cóż, można więcej 🙂 Miłe to to nie jest, ale dzięki temu dużo się już dowiedziałam i wprowadziłam małe zmiany, które mocno wpłynęły na moje samopoczucie. Ciebie też zachęcam – masz jakieś zaległe badania? Coś Cię niepokoi? To dobry moment żeby to sprawdzić. Może pomoże Ci wiedza że gdzieś tam, hen, daleko, mnie też akurat kłują i analizują 😉
  • Pozytywne nastawienie – nie narzucam na siebie tych ograniczeń za karę, podchodzę do tego jak do przygody, bez spiny i perfekcjonizmu. Wolę powoli, trwale i z uśmiechem zmieniać swój styl życia niż trzymać “dietę” z płaczem przez 2 tygodnie na 100% a potem rzucać się nieszczęśliwa w objęcia czekolady.

Ufff… Trochę pracy przede mną 🙂 Łatwe, szybkie, zdrowe i niedrogie przepisy chętnie przyjmę! A Ciebie też zachęcam do rozpoczęcia tej przygody razem ze mną. Zgoda? 🙂

Sen – dlaczego jest taki ważny i jak spać żeby się wyspać?

Sen. Ile razy idziesz spać później z najbardziej błahych powodów? Facebook, serial, zlecenie które trzeba dokończyć a potem od rana kawa za kawą? W modzie jest wręcz chwalenie się jak mało potrafisz spać i że sen jest dla słabych. Coraz bardziej dbamy o to, co trafia na talerz i o trening, ale sen? Nuuuuuda. Ale bardzo potrzebna nuda 🙂 Jednym z moich celów na ten rok jest właśnie zdrowy sen. Jest to mój najważniejszy nawyk, a jestem winna wszystkiego co napisałam wyżej 😉

Pamiętaj proszę że nie jestem lekarzem a informacje które tutaj zebrałam pochodzą z badań i artykułów które przeczytałam (głównie Sleep Success Summit) i nie biorę za nie odpowiedzialności. Proszę pamiętaj że jeśli coś jest nie tak to powinieneś udać się do lekarza, i tak samo skonsultować z nim wszystkie suplementy, jeśli zamierzasz z jakichś skorzystać. Koniec ostrzeżenia 🙂

Najpierw garść informacji żeby Cię przekonać że sen jest ważny:

  • Poniżej 6 godzin snu na dobę ma niesamowicie negatywny wpływ na układ krążenia, co zwiększa ryzyko np. zawału.
  • Jeśli się nie wysypiasz to zjadasz nawet o 20% więcej kalorii. Nie wiem jak to jest z kaloriami, ale to u siebie zauważam bardzo dobrze – mniej śpię = więcej żrę (i to bardziej niezdrowe rzeczy).
  • Osoby, które się nie wysypiają mają większe ryzyko wpadnięcia w nałogi. Jeśli Twoim celem na nowy rok było rzucenie palenia to nie rzucaj leżenia 😉
  • Brak snu zwiększa stany zapalne w organizmie i może powodować problemy hormonalne. Bardzo niefajnie. Takie rozkicane hormony mogą być też widoczne na buzi w postaci trądziku, więc “sen dla urody” nabiera nowego znaczenia 🙂
  • Sen pomaga także utrzymać młodość – w najgłębszych fazach snu wydziela się hormon wzrostu, który pomaga zreperować uszkodzone komórki.
  • Podczas snu mózg wcale nie przestaje pracować – wykorzystuje ten czas żeby przetworzyć to co działo się w ciągu dnia i oczyścić się z toksyn.
  • Brak snu może powodować spadek i wahania nastroju – widziałeś kiedyś marudzące ze zmęczenia dziecko? W takie się zamieniasz jak się nie wysypiasz 🙂
  • Zdrowy sen poprawia funkcjonowanie układu immunologicznego, więc pomaga w walce z wszelkimi przeziębieniami i innymi chorobami.
  • Zauważyłeś że kiedy jesteś wyspany to łatwiej jest podjąć decyzję i oprzeć się pokusom? No właśnie 🙂
  • Oprócz tego pozbawianie snu to jest też rodzaj tortur, więc po co się samemu torturować? 🙂

Sen

Okay, kobieto, przekonałaś mnie, chcę spać!

No to super! Oto kilka ciekawych wskazówek, które odkryłam i mam nadzieję pomogą i Tobie i mnie lepiej spać:

  • To nie jest tak że potrzebujesz 8 godzin snu. Tzn. może Ty akurat potrzebujesz, ale nie jest to reguła 😉 Ten mit powstał z jednego badania z lat 50., gdzie stwierdzili że statystyczna osoba śpi ok. 8 godzin. Pewnie dobrze wiecie jak to jest z tą statystyką – Ty i Twój pies macie po 3 nogi 😉 Tak naprawdę dla każdego będzie to trochę inna ilość i będzie się też zmieniać z wiekiem i okolicznościami. No bo nawet tak na logikę: jeden dobrze się czuję po 7 godzinach, inny po 8, dziecko powiedzmy po 11, jeśli jesteś chory lub zrobiłeś ciężki trening też potrzebujesz więcej snu żeby się zregenerować. Za to faza REM u większości ludzi trwa około 1,5 godziny i dobrze żeby sen trwał wielokrotność tego.
  • Kiedy już będziesz wiedzieć ile snu potrzebujesz to dobrze jest sobie określić godzinę o której powinieneś iść spać. Dlaczego akurat tę? Bo pewnie porę wstawania określają Twoje obowiązki i kalendarz, więc łatwiej będzie popracować nad porą snu.Najlepsze co możesz w tej kwestii zrobić dla swojego zdrowia to mieć właśnie takie stałe godziny snu – jeśli w ciągu tygodnia pora snu przesuwa się o 2 godziny to wzrasta np. ryzyko nadwagi. Z tego też powodu odsypianie w weekend całego męczącego tygodnia nie jest najlepszą strategią.
    Dzięki konkretnej porze snu wyeliminujesz problemy z zasypianiem bo organizm będzie wiedział że zbliżają się już karaluchy pod poduchy i zacznie produkować odpowiednie hormony. Idealnie jest jeśli po ustaleniu konkretnych godzin i trzymaniu się ich w ciągu dwóch tygodni zaczniesz budzić się przed budzikiem 🙂 Jeśli nie to spróbuj kłaść się jeszcze kwadrans wcześniej.
    Ojej, kobieto, ale to co, mam chodzić spać o 9 i w ogóle nie korzystać z życia? Wiesz, jedna noc raz na jakiś czas Cię nie zabije, chodzi bardziej o te niepozorne wtorki przed komputerem i leniwe czwartki z serialem – to one właśnie tworzą (niezdrowe) nawyki, które powodują spadek energii i wydajności i potrzebę kawy, kawy i kawy.
  • Skoro już jesteśmy przy pracy i serialach – kolejna kwestia to niebieskie światło, które promieniuje z naszych komputerów, telewizorów, tabletów i smartfonów, czyli wszystkiego tego co najfajniej się ogląda przed spaniem 😉 Niestety, takie światło powoduje obniżenie wydzielania melatoniny, czyli hormonu pomagającego zasnąć. Powoduje też, że nawet jeśli zasypiamy, jakość tego snu jest mniejsza i nie dochodzimy do tych najgłębszych faz snu, kiedy to dzieje się najwięcej dobrego. Jak temu zapobiec? Najlepiej nie używać tych sprzętów na godzinkę-dwie przed snem. Tak, ja też żyję na tym świecie, dlatego jeśli nie jest to możliwe to chociaż polecam Ci specjalne aplikacje, które dostosowują temperaturę światła do pory dnia. Ja akurat używam aplikacji f.lux. Są też różnego rodzaju okulary blokujące niebieskie światło. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale lepiej tak niż w ogóle 🙂
  • Przy okazji ciekawostka – jeśli przeczytałeś dwa powyższe akapity i pomyślałeś sobie: “łeee, jestem sową, to nie dla mnie” to powiem Ci coś – też jestem sową (lubię chodzić późno spać i późno wstawać). Okazuje się, że większość z nas to sowy wyuczone albo przymuszone do tego przez tryb życia. Sowy są bardziej narażone na insulinnoporność, otyłość, chroniczne zmęczenie i inne choroby. Tak więc myślę że warto z tym powalczyć. W jednym z wywiadów przytoczone było badanie, gdzie wzięto kilkanaście sów na biwak na 2 tygodnie. Mieli ziemię, słońce, ognisko i zero ekranów. Po tych 2 tygodniach wszyscy przestawili się na wcześniejsze wstawanie.
  • Kolejny punkt: sypialnia i łóżko. Żeby się przyjemnie spało dobrze żeby się przyjemnie mieszkało 😉 Niby takie nic, ale porządek w sypialni, świeża pościel i przewietrzone pomieszczenie (niby powinno być też chłodne, ale to mi jakoś nie chce przejść przez klawiaturę) mogą pomóc w zasypianiu. Dobrze też żeby łóżko nie służyło do pracy czy jedzenia.
  • Wyrzuć też na czas snu zwierzaki, jeśli nie chcesz czegoś takiego: (jako właścicielka kota – ten filmik to 100% prawdy. Dodaj jeszcze skakanie na brzuch z szafy i klasyczne chcę wejść-wyjść-wejść-jeść-wyjść-wejść.).
  • Świeże powietrze i aktywność fizyczna to przyjaciele Twojego snu. Czyli Ameryki nie odkrywam – jak się przewietrzysz i zmęczysz to i lepiej śpisz. Chociaż pół godziny spaceru podczas dnia może bardzo pomóc w jakości snu. Ważne tylko żeby nie ćwiczyć kosztem snu. Jeśli jesteś przemęczony i ledwo wstajesz to zrywanie się jeszcze wcześniej żeby rzucać ciężarami na dłuższą metę może przynieść więcej szkody niż pożytku. O wiele zdrowiej jest znaleźć czas w inny sposób i pamiętać o wypoczynku. Warto też sprawdzić jakie są dla Ciebie najlepsze godziny ćwiczeń – ja np. nie mam problemu z ćwiczeniem po południu, ale już niektórym może to przeszkadzać w spaniu.
  • Jeśli pracujesz w nocy to spróbuj zrobić sobie chociaż namiastkę rytmu dobowego – chłodny, ciemny pokój w którym postarasz się spać kilka godzin bez przeszkadzania – tak jak w nocy. W weekendy też postaraj się pozostać w takim rytmie – czyli heloł imprezy do białego rana 😉 Do tego możesz wypróbować światła LEDowe zamiast zwykłych a w kryzysowych sytuacjach wspomóc się melatoniną (znów najlepiej po konsultacji z lekarzem).

Herbalicja

Wszystko pięknie, fajnie, ale ja dalej spać nie mogę! Pomocy!

Po pierwsze – witaj w klubie. Niezbyt fajny jest to klub, ale mam nadzieję że przejściowy. Oto co udało mi się zebrać na ten temat:

Jeśli Twój mózg nie potrafi się wyłączyć:

Masz czasami tak, że jesteś zmęczony ale głowa pęka, zmartwienia ciążą i nagle przypominasz sobie jak w podstawówce zsikałeś się w majtki przed całą klasą i przeżywasz wszystkie niepowodzenia życia od nowa? A może tworzysz już w głowie listę zadań na kolejny tydzień lub obliczasz ile jeszcze dokładnie zostało Ci snu jeśli zaśniesz w tej sekundzie? Nie? To tylko ja? Okay, w takim razie super i przejdź do kolejnego punktu 🙂

Jeśli jednak to troszkę jesteś Ty to koniecznie wypróbuj czy przypadkiem coś nie sprawdzi się u Ciebie, bo podobno takie zamartwianie się utrudnia wejście w głębsze fazy snu kiedy już zaśniesz i przeszkadza w dobrym wypoczynku. No i nie jest przyjemne. A co może pomóc?

  • Wieczorna rutyna – przyjemne czynności które wykonujesz w określonej kolejności. Pomagają się odprężyć, odstresować po całym dniu i pokazują Twojemu organizmowi że wszystko jest okay i pora już zwalniać obroty. Dostosuj je do siebie – u mnie na przykład fajnie działa długa gorąca kąpiel, delikatna muzyka i modlitwa. Innym sposobem na wieczorną rutynę jest godzina na ogarnięcie się – 20 minut na przyszykowanie wszystkiego na kolejny dzień żeby zasnąć z czystą głową, 20 minut na mycie się i 20 minut na odprężenie i zasypianie. Ja tam jestem zestresowany ślimak i robiłam wszystko zbyt wolno i tylko gorzej się zestresowałam, ale może u Ciebie się sprawdzi?
  • Modlitwa/medytacja/wdzięczność – pozwala się uspokoić i zdobyć perspektywę, że “hey! Nie jest tak źle! Mam łóżko, skoro to czytam to mam też dostęp do komputera i internetu… itd.” 😉 Dodatkowo prowadzenie takiego dziennika wdzięczności jest w tym momencie modne więc znajdź sobie ładny notes i dodatkowo zostań gwiazdą instagrama 😉
  • Jeśli masz problem z negatywnymi emocjami to też dobrze jest się z nimi uporać właśnie na przykład w dzienniku – tylko lepiej nie robić tego tuż przed snem, wtedy tylko wszystko wraca ze zdwojoną siłą a sen topi się w rozpaczy. W takim przypadku lepiej jest to co złe wyrzucić z siebie kilka godzin przed snem, a tuż przed przypomnieć sobie tylko to co dobre, miłe i przyjemne.
  • Trzymanie przy łóżku notatnika i długopisu, jeśli w środku bezsenności przyjdzie Ci do głowy Najbardziej Genialny Pomysł w Historii Ludzkości (przeważnie przychodzą między 2 a 3 w nocy a rano są całkowicie bez sensu). Jeśli już coś do tej łepetyny wpadnie, to przynajmniej zapisz jak człowiek, na kartce (nie na telefonie – niebieskie światło + Facebook to nie są Twoi sprzymierzeńcy). Dzięki temu możesz spać spokojnie i rano wrócić do swojego pomysłu.

Problemy ze zdrowiem:

Wahania cukru, insulinooporność, cukrzyca i nadwaga mogą powodować problemy ze snem. Dzieje się tak, kiedy spadek cukru w nocy powoduje że podnosi się kortyzol, który nas wybudza. Objawem może być częste budzenie się na siusiu – jeśli nie masz problemów z pęcherzem, prostatą (w przypadku panów) i nie wypiłeś butelki wody przed snem to tak naprawdę powinieneś spokojnie wytrzymać całą noc. Jeśli tak się nie dzieje i do tego masz np. spadki energii po obiedzie warto sprawdzić czy z Twoim cukrem i kortyzolem jest wszystko w porządku. Po raz kolejny kieruję Cię w takim przypadku do dobrego lekarza, warto się przebadać i zaadresować najpierw te przyczyny zanim pójdziesz po ciężkie środki nasenne 🙂
Na wahania cukru mi akurat pomogły m.in. śniadania białkowo – tłuszczowe, takie jak np. ta sałatka + mięsko, które stabilizują poziom cukru we krwi na długo i pomagają uniknąć cukrowych górek i dołków, które aż się proszą o więcej cukru i jeszcze większe górki i dołki 😉

W przypadku problemów z hormonami (kortyzol, melatonina) mi akurat pomogło też przebywanie na świeżym powietrzu w trakcie dnia (najlepiej jak najszybciej po wstaniu – właściciele psów, macie świetną wymówkę!). Dzięki temu mózg od razu dostaje informację: “hey, teraz jest dzień, pobudka!”. Do tego pozostałe rady typu stały rytm dobowy i nieużywanie sprzętów elektronicznych przed snem też się tu dobrze sprawdzają.

Sen

Suplementy:

To co tutaj podaję to tylko wiadomości z internetu, proszę, zanim cokolwiek zrobisz poszukaj też na własną rękę i skonsultuj się z lekarzem. Nie dla każdego suplementy będą dobre, poza tym – no właśnie – to są suplementy, powinny być brane w określonym celu i przez określony czas, i nie mogą zastąpić zdrowych nawyków.
Jeśli nie możesz spać z powodu ciąży lub małego dziecka które karmisz piersią to zapraszam Cię od razu do kolejnego akapitu, niestety nic z tego Ci nie wolno 😉
A co może pomóc?

  1. Moje ulubione kąpiele z siarczanem magnezu. Uzupełniają magnez i można się popluskać w ciepłej wodzie “dla zdrowia”. Zamiast siarczanu może być też chlorek magnezu (chociaż ten nie jest najlepszy dla osób z chorą tarczycą). Można też zrobić sobie własną mieszankę z olejkami eterycznymi, kwiatami, itp. Przykład takiej mieszanki znajdziesz np. TU. Jeśli nie masz wanny możesz moczyć sobie stopy lub zastosować oliwę magnezową, o której pisała Agnieszka TUTAJ.
  2. Melatonina – może być przydatna szczególnie żeby wyregulować sobie porę snu i dla osób, które pracują na nocnej zmianie. To hormon i nie powinno się go przyjmować przez długi czas – ot, tyle żeby wyregulować rytm dobowy i koniec. Może się też przydać przy tzw. jetlagu, kiedy podróżujesz do innej strefy czasowej. Uwaga – podobno niektóre preparaty z “melatoniną” w nazwie wcale nie mają jej w składzie 😉
  3. Bazylia azjatycka (święta) – może pomóc przy przewlekłym stresie i kiedy w nocy jest podwyższony kortyzol.
  4. L-teanina – jeden ze składników zielonej herbaty, może pomóc się odprężyć (a dzięki temu zasnąć) jeśli jesteś zestresowanym stworkiem.
  5. GABA – szczególnie dla osób trenujących. Pomaga zasypiać i wspomaga regenerację mięśni. Uwaga! Może uzależniać.
  6. Ashwaganda – też pomaga się odstresować i ułatwia zasypianie.

Tak jak przy każdym suplemencie – najlepiej idź proszę do lekarza, zapytaj i poproś o dobranie suplementu do siebie jeśli jest taka konieczność. To że coś nie jest na receptę nie znaczy że jest zdrowe i może być jedzone jak cukierki 😉

Inne sposoby:

  • Olejki eteryczne: np. lawenda, rumianek rzymski, rumianek, neroli, wetiwer, bergamotka, róża, drzewo sandałowe. Spróbuj kupić sobie jeden lub kilka olejków i wypróbować – koniecznie rozcieńczone (np. w oleju jojoba czy kokosowym)! Możesz dodać też kilka kropel do balsamu czy skropić sobie nimi poduszkę i zobaczyć czy pomagają. Jeśli w ciągu dwóch tygodni nie widzisz żadnej poprawy to najprawdopodobniej ten olejek nie jest dla Ciebie.
  • Alina Rose pisała kiedyś że lepiej jej się śpi od kiedy zaczęła ssać olej – więcej o jej doświadczeniu możecie przeczytać TUTAJ.
  • Herbatki: na przykład z melisy albo z rumianku z kilkoma kroplami olejku eterycznego. Mogą trochę uspokoić 🙂 Inna ciekawa herbatka to herbatka z… banana. Banan ma dużo magnezu (skórka więcej niż owoc) i taka herbatka może być alternatywą dla tych wymienionych wyżej i magnezu w tabletkach. Jak ją zrobić? Odkrajasz końcówki owocu, zostawiasz go w skórce i całość wrzucasz do wrzątku. Gotujesz 3-4 minuty i wypijasz wodę. Do środka można dodać cynamon i miód, a banana (jeśli nie chcesz zjeść od razu) można jeszcze zamrozić i wykorzystać do smoothie lub zrobić z niego chlebek bananowy żeby się nie zmarnował.
  • Nie jedz kolacji (lub przekąsek) ani nie pij kawy/alkoholu zbyt późno. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie ciężkie jedzenie przed snem = koszmary o wojnie. Kiełbasa na noc po prostu zawsze kończy się strzelaniną i moimi umierającymi bliskimi. A taka kiełbasa z patelni z cebulką? O mamo! Dodatkowo w nocy metabolizm zwalnia i taka kiełbasa dłużej tam sobie siedzi co też nie jest fajne.

To by było na tyle 🙂 Jeśli po przeczytaniu tego artykułu masz ochotę położyć się dziś wcześniej spać to jak najbardziej, jestem za! Uważaj tylko żeby nie przesadzić i nie leżeć potem kilka godzin i gapić się wkurzony w sufit 😉 Jeśli masz wyciągnąć tylko jedną rzecz z tego artykułu to niech będzie to stała pora snu – wszystko inne będzie dodatkiem 🙂

A co sprawdza się u Ciebie? Z chęcią się dowiem, każda rada jest na wagę złota 🙂

Źródła:

Najważniejszy nawyk

Najważniejszy nawyk dla zdrowego stylu życia

Lato – w pełni,
Moda na fit sylwetki – w pełni
Moda na organiczne, zdrowe jedzonko – w pełni,
Moda na slow life i minimalizm – w pełni

a Ty ciorasz jak osiołek i nie wiesz w co ręce włożyć. Jak w ogóle ludzie znajdują chęć i czas na ćwiczenia, gotowanie tych zdrowych posiłków i odpoczynek? Za każdym razem kiedy próbujesz – “już od poniedziałku zmienię swoje życie!” – wygląda to po prostu jak dodatkowe, bardzo męczące x obowiązków i wielki wysiłek. Bardzo łatwo się wtedy zniechęcić. Znasz to? Ja bardzo dobrze, ale znalazłam coś, co bardzo mi pomogło.


Jaki jest Twój najważniejszy nawyk?


Spośród tych trzech nawyków
, który jest dla Ciebie najważniejszy:

  1. Sen i odpoczynek;
  2. Zdrowe odżywianie się;
  3. Ćwiczenia ?

Który powoduje największe zmiany Twojego samopoczucia?

Dla mnie jest to sen i każdego dnia chociaż chwila na odstresowanie się i odpoczynek. Jeśli się nie wyśpię, rano nie mam ochoty na pożywne śniadanie tylko supermocną, supersłodką herbatę. Potem przez cały dzień chodzę jak zombie, w złym humorze, podjadam wszystko co słodkie i niezdrowe i myślę tylko o tym żeby wrócić do domu i odpocząć. Ćwiczenia w ogóle nie przechodzą mi przez myśl, tak samo jak dbanie o linię – nagle fast food w drodze do domu brzmi po stokroć lepiej niż babranie się z garami. Za to jak się wyśpię…

Ach, jak się wyśpię świat wydaje się piękniejszy 🙂 Po pierwsze to znaczy że przeważnie mam więcej czasu rano na śniadanko i ogarnięcie się bo nie wciskałam drzemki do granic przyzwoitości. Po drugie mam więcej energii i optymizmu i ciało aż samo się prosi o dodatkową porcję ruchu. Po trzecie, prawie w ogóle nie mam głupich zachcianek typu batonik lub chipsy więc o wiele łatwiej jest trzymać zdrowy styl życia.

Dla Ciebie nie musi to być sen – z moich badań wynika że np. dla mężczyzn najczęściej są to ćwiczenia – ćwiczy więc nie chce już tak niezdrowo jeść i lepiej śpi. A może to zdrowe jedzenie daje Ci siłę do życia? 🙂

Co dalej?


Tak więc mam dla Ciebie wyzwanie – jeśli po przeczytaniu tego automatycznie nie znasz odpowiedzi, poświęć najbliższy tydzień żeby dowiedzieć się, co jest Twoim najważniejszym nawykiem. Potem tylko mocno się postaraj żeby stał się Twoim priorytetem i powoli dokładaj kolejne 🙂 Nie obiecuję Ci że zmienisz swoje życie bez wysiłku, szczególnie jeśli
dopiero zaczynasz, ale myślę że będzie Ci o wiele łatwiej, tak jak mi. Tego Ci życzę! 


Będzie mi bardzo miło jeśli napiszesz co dla Ciebie jest najważniejszym nawykiem, chętnie się dowiem!