Podsumowanie: sierpień 2016

Ach, sierpień. Mam wrażenie że wszyscy byli na wakacjach a ja zasuwałam jak mały samochodzik (pomimo że wyjazdy też się zdarzały).

 

Zacznijmy od tego, że pod koniec lipca postanowił paść mi telefon – na szczęście po jego gburowatym zachowaniu już się tego domyślałam i miałam przygotowany zamiennik. Przygotować backupu wszystkiego co potrzebowałam już nie zdążyłam, pierwsze dni sierpnia spędziłam więc na infoliniach, w bankach i innych ciekawych miejscach żeby odzyskać co się da. Także ten… pięknie Cię zachęcam – rób backupy. Przydają się.

 

W sierpniu byłam też z rodzicami u dziadków i wujków na drugim końcu Polski, pozałatwiać rodzinne sprawy. Mieszkaliśmy u wujka i cioci w lesie, miał być czas na relaks i odcięcie się od wszystkiego ale wzięliśmy sobie na głowę zbyt dużo i skończyło się gonitwą z miejsca na miejsce i wiecznym spóźnieniem.

 

Chociaż nie wszystko stracone, od wujka dostałam książki, od cioci kosmetyki i herbatkę – ciocia prowadzi wraz ze wspólniczkami sklep. To dopiero fajna rodzina – nie dość że u nich mieszkasz to jeszcze dadzą Ci prezenty 😉 Oczywiście my im też coś zawieźliśmy 🙂 A co do książek to mam nadzieję je niedługo przeczytać – mam wrażenie że jestem jedyną osobą na świecie która nie czytała Kiyosakiego. Na razie czekają dzielnie na samym dole kupki “do przeczytania”.

sierpień 2016

W desperackiej próbie zwiedzenia czegokolwiek i odstresowania pojechaliśmy do Ikei (mój pierwszy raz – zakochałam się!) i do Sławkowa, który jest podobno starszy niż Kraków. Zdjęć zbyt dużo nie mam (zła blogerka) ale często na wyjazdach nagrywam filmiki na instagramie, gdzie pokazuję co robię i gdzie jestem, więc zapraszam.

 

Wróciłam! A tu moje jedyne zdjęcie z Krakowa 🙈

A photo posted by Herbalicja (@herbalicja) on

Tu jest moje jedyne zdjęcie ze Sławkowa – zgadnij na jakiej ulicy jestem? 🙂

sierpień 2016

Był też szybki grill z rodzinką, na którym babcia sprzedała mi prawdę: “Dobry człowiek dobrze wygląda”. Okazuje się że babcia od zawsze była przy kości i zwykła mawiać właśnie że “dobry człowiek dobrze wygląda” – gdzie “dobrze” oznacza “pulchnie” 🙂 Argumentuje to tym że wiedźmy w bajkach zawsze były chude 😀 Grill odbył się akurat w noc kiedy miały być widoczne Perseidy i mama przybiegła do nas z nowiną że “niedługo będą spadać lemury czy coś tam” czym tak rozbawiła towarzystwo na tyle że zeszli z tematu jakim dziecięciem byłam (ufff).

sierpień 2016

Kiedy miałam już wszystkiego dość i akurat był dzień kiedy nie musiałam koniecznie biegać po rodzinie uciekłam sobie do Krakowa. Średnio się opłacało bo cały dzień lało, ale przypadkiem trafiłam do osławionej drogerii Pigment i przepadłam. Mogłabym mieć taki sklep – albo w takim pracować – totalnie moje klimaty 🙂 Wypatrywałam też nieśmiało czy aby nie wpadnę na Alinę Rose żeby ją wyściskać, ale niestety. Kupiłam sobie za to małe co nieco:

sierpień 2016

Z zakupów muszę też pochwalić się tym: herbalicja ma nowy kubek na herbatę! <3 Można go kupić tutaj, jest wiele wzorów ale ten upatrzyłam sobie już dawno dawno. Wiele moich znajomych ma właśnie takie kubki i zawsze im skrycie zazdrościłam bo są super – bardzo pojemne (ważne!) i w moim stylu 🙂

 

Pod koniec miesiąca pojechałam też do przyjaciółki do Niemiec na kilka dni, tam już jakieś zdjęcia porobiłam i mini – relacja niebawem się pojawi 🙂

 

Jeśli chodzi o zdrowy tryb życia w tym miesiącu niestety było ciężko – dużo stresów i wyjazdy na których musiałam się w dużej mierze dostosować rozwaliły i plan żywienia i sen. Miałam też zdecydowanie słaby okres jeśli chodzi o picie wszystkich obrzydliwych zdrowych miksturek i łykanie tabletek. Wszystko to odczułam na zdrowiu więc bardzo się cieszę że jestem już w domu i mogę wrócić na zdrowe tory. Udało mi się za to zrobić sobie testy na nietolerancje pokarmowe więc juhuuu! Kolejny krok do przodu 🙂

 

Ze względu na to że w sierpniu miałam dużo zajęć ucierpiał i blog i czytanie. W tym miesiącu zaczęłam “Polowanie na Wilka z Wall Street” i jakoś nie mogę go dokończyć. Mam nadzieję że we wrześniu to nadrobię i doczytam jeszcze “Cloud of Sparrows” – odzyskałam ją po kilku latach i mam ochotę przeczytać jeszcze raz. Możecie mnie pilnować 🙂

 

Na blogu w tym miesiącu ukazały się:

 

Polecajek w tym miesiącu nie ma, mam otwarte jakieś 143 zakładki i pozapisywanych jeszcze więcej linków ale dopiero będę się zabierać za ich konsumowanie w coraz chłodniejsze wrześniowe wieczory 🙂

A Tobie jak minął sierpień? Mam nadzieję że będziesz go mile wspominać 🙂

 

Podsumowanie: lipiec 2016

…czyli co robiłam w lipcu. Zaskakujące, prawda? 🙂

W pierwszych dniach lipca hasłem wybrzmiewającym najczęściej w mojej głowie było: “ożeszkurde ile to wszystko kosztuje!”. Rozpoczęłam dietę i suplementację, którą dostałam od dietetyczki.i Trzeba było wszystko wykupić, a powiedzmy sobie szczerze że zdrowa dieta i góra suplementów to nie jest to co portfele lubią najbardziej. Tak więc za każdym razem kiedy podchodziłam do kasy lub klikałam “kup teraz” i widziałam kwotę powtarzałam sobie “ożeszkurde!” i… jakoś przetrwałam.

W pierwszym tygodniu lipca wystartowałam też w końcu z blogiem, uznałam że i tak moment nigdy nie jest idealny więc co mi tam. Pierwszy wpis był o rozpoczynaniu, zainspirowany był właśnie początkiem diety i bloga i można go znaleźć TU.

Każdy kiedyśzaczynał

W kolejnym tygodniu moja mantra z “ożeszkurde ile to wszystko kosztuje!” zmieniła się na “ożeszkurde to działa!” – zaczęłam widzieć pierwsze efekty, co było super hiper mega fajne i och jej, właśnie na samą myśl wraca mi motywacja! 🙂 Bardzo dużo pracy, zmiany związane z trybem życia, nowe obowiązki… w tym tygodniu nie miałam zbyt wiele czasu. Jedyne co pamiętam to że w związku z uczuleniem które mi wyskoczyło na ręku nie bardzo mogłam je moczyć i używać środków czystości, więc kiedy po solidnym sprzątaniu zobaczyłam mola, złapałam go w ścierkę i zaniosłam tacie ze słowami: “bo ja nie mogę moczyć rąk!”. Też nie wiem o co mi chodziło 😀

Następny tydzień to mini wakacje w Gdańsku! Przez AirBnB miałam wynajęte piękne mieszkanko i byłam tak padnięta że mogłabym w ogóle z niego nie wychodzić.

Tylko że wtedy przegapiłabym mnóstwo pięknych miejsc, przemiłych ludzi, pokemonów, no i plażę. To tam zobaczyłam, że morze tak naprawdę jest dla turystów budowane:

Lipiec 2016

Później już były obowiązki obowiązki obowiązki. Jedyne chwile relaksu to siedzenie na balkonie z czymś dobrym do jedzenia.

 

Ach, no i z książką. Koleżanka poleciła mi “Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes. Dawno się tak nie spłakałam, nie wiem co ją podkusiło żeby mi, miękkosercej istocie, polecić taką lekturę.  Kilka dni później obejrzałam też film i – chociaż patrząc na plakat widzę tam Khalessi i Finnicka i obawiałam się jak to wpłynie na odbiór – byłam pozytywnie zaskoczona. Szczególnie główna bohaterka mnie urzekła. Z fabuły nic nie zdradzę, jeśli jeszcze nie widziałaś a chcesz to czytaj/oglądaj na własną odpowiedzialność 🙂

 

Ciekawe artykuły w tym miesiącu:

Z cudzych to już wszystko, nie miałam zbyt wiele czasu na czytanie a poza tym jak już czytałam to zapominałam zapisać na później. Postaram się poprawić w przyszłym tygodniu!
U mnie za to w lipcu pojawiły się takie wpisy:

  • Wspomniane już Każdy Kiedyś Zaczynał, dla każdego kto chce lub musi coś w swoim życiu zmienić,
  • Darmowe wtyczki do wordpressa na start, jeżeli zaczynasz swoją przygodę z wordpress.org to zapraszam, trochę się musiałam naszukać takiego zestawu startowego więc może komuś pomogę zaoszczędzić trochę czasu 🙂
  • Organizacja listy zadań – o tym jak sobie radzę z natłokiem… wszystkiego. Kilka narzędzi i sposobów które działają u mnie, szczególnie przy tym co sama chcę zrobić a nie z tym co koniecznie muszę bo inaczej mnie powieszą za rzęsy.
  • Poznajmy się, bo głupio czytać jak ktoś sobie radzi w życiu i nic o nim nie wiedzieć. Nie bierz wszystkiego na serio 🙂
  • Następnie pytam Cię jaki masz problem – taka jestem troskliwa 🙂 Mieszkam też w bloku, więc to może moja blokerska natura się odzywa 🙂
  • Wpis o uporczywym łupieżu – jeśli Nizoral nie pomaga albo problem nawraca, może moje sposoby Ci pomogą? Oczywiście oprócz lekarza 🙂
  • Opowiadam skąd się biorą pieniądze 🙂 W biznesie też!
  • Opowiadam też o najważniejszym nawyku, jak nie oszaleć w świecie fit a nawet jak sobie ułatwić wejście do niego 🙂
  • No i dzielę się przepisem na sałatkę z awokado którą często zajadam na śniadanie. Można się najeść po pachy i chudnąć! 🙂

Trochę misz-masz, ale tak to już będzie u mnie wyglądać 🙂

Jeśli też prowadzisz bloga, to podziel się linkiem w komentarzu – chętnie zajrzę!

A tymczasem miłego sierpnia!