Cel na wiosnę – poprawa zdrowia!

powrót do zdrowia

Zgodnie z tym co pisałam o celach, postanowiłam stawiać sobie jeden najważniejszy cel na każde kolejne trzy miesiące. Oczywiście jak to bywa w takich przypadkach od razu na początku miałam małe turbulencje i musiałam zmienić cel numer 1 w połowie. W związku z tym zamiast 3 miesiące pracowałam nad nim 1,5, ale jestem gotowa na nowe wyzwanie! 🙂 Tym bardziej, że obydwa cele są powiązane: najpierw zajmowałam się snem, a teraz chcę zająć się szerzej swoim zdrowiem. Nie obraziłabym się, gdyby udało mi się przy tym pożegnać kilka kilogramów 🙂 Wiosna to idealny czas na podjęcie tematu, więc nie zwlekam! 🙂

 

Ten wpis będzie bardziej zbiorem wskazówek i mapą do celu bardziej dla mnie – wiesz, o zdrowiu są całe biblioteki, gdyby udało mi się opisać wszystko w jednym wpisie na blogu tak, żeby każdemu pasowało to pewnie dostałabym jakiegoś Nobla albo innego Pulitzera 😉 Mimo wszystko jeśli chcesz do mnie dołączyć, będzie mi bardzo miło 🙂 Wybierz sobie co Ci odpowiada, w razie czego skonsultuj się z lekarzem i do dzieła! Razem raźniej 🙂

 

W ciągu najbliższych trzech miesięcy chcę się skupić na trzech aspektach: śnie, zdrowym jedzeniu i ruchu.

herbalicja

Sen

O śnie pisałam już tutaj, ale od czasu opublikowania wpisu nauczyłam się też kilku nowych rzeczy o swoim organizmie. Na przykład, jeśli chcę się wyspać, czarna (a z cukrem to już w ogóle!), czerwona i zielona herbata całkiem odpada, niezależnie od pory dnia. Trochę nieszczęśliwie dla osoby która bloga nazwała od herbaty, co? Zamierzam ją zastąpić herbatkami ziołowymi, o czym będę jeszcze pisać poniżej.

 

Druga sprawa to pora chodzenia spać. Z tym jest coraz lepiej, staram się chodzić spać koło 22-23. Nie zawsze mi to jednak wychodzi, na przykład kiedy właśnie coś nie tak wypiję lub zjem albo np. mam więcej stresów to nagle spać nie mogę. Jestem śpiąca około 19-20, a jak tylko tę porę przegapię to bam! Kolejna okazja trafia się dopiero około 2-3 w nocy, co oczywiście na kilka dni rozregulowuje cały misterny plan. Tutaj oczywiście radą jest nie jeść i nie pić tego co mi szkodzi i starać się nie stresować, a także dalej przyzwyczajać organizm do stałego rytmu 🙂

 

Oprócz tego przydałoby się też porządne planowanie dnia, bo często jest tak że kładę się z poczuciem że “mogłam zrobić dzisiaj więcej” – szczególnie jeśli jestem tak przemęczona że faktycznie odpadam o tej 19-tej – i wtedy ciężko jest smacznie zasnąć 😉 Ustalenie od 1-3 konkretnych rzeczy które potrzebuję zrobić danego dnia żeby poczuć że nie był to dzień stracony i wykonanie ich najlepiej od razu z rana powinno pomóc. Miejmy nadzieję 🙂

herbalicja

Zdrowe odżywianie

Tutaj sprawa ma się tak: jestem pod opieką dietetyczki, więc wiem co mogę a czego nie mogę jeść i jakie suplementy brać. Na przykład jestem jednym z tych wkurzających przypadków które faktycznie mają nietolerancję glutenu, nabiału i jajek. Cukru pod żadną sklepową postacią też e-e. Fajnie, co? 🙂 Moja idealna dieta najbardziej przypomina dietę paleo, co do suplementów są dobrane indywidualnie przez dietetyczkę po wielu wielu wielu badaniach i zdradzać ich nie będę 🙂

Jak na razie jeśli chodzi o odżywianie to teoria swoją drogą, a praktyka swoją 😉 Czasami (lub trochę częściej) jest mi ciężko trzymać się jadłospisu i zamierzam to naprawić 🙂

Jakie są główne powody odstępstw?

  • Kiepski sen. Tak jak pisałam już w artykule o śnie, im gorzej i mniej śpię, tym więcej i mniej zdrowo żrę. Tutaj nie pozostaje nic innego jak wciąż dzielnie pracować nad nawykami aż wszystko będzie dobrze 🙂
  • Brak przygotowania. Czyli np. nie zrobię odpowiednich zakupów (albo domownicy mi je powyżerają) i potem zostaję głodna z samymi niezdrowymi alternatywami. Wrzuciłabym też tutaj brak czasu – np. rano, choćbym nie wiem o której wstała, i tak koniec końców jestem spóźniona, więc często nie robię takiego śniadania jak powinnam. To samo kiedy wracam do domu – najczęściej jestem już mocno głodna, a tam jedzenie samo się nie zrobiło, za to na stole leży ciasteczko 😉 Rozwiązanie? Powinno się tutaj sprawdzić planowanie posiłków na 1-2 kolejne dni i trzymanie się tego planu. Dodatkowo przygotowanie i np. mrożenie posiłków wcześniej oraz lista produktów które mogą sobie leżeć spokojnie i czekać na szybką akcję kuchenną.
    Najbardziej marzy mi się wolnowar, taki duży, z kamionkową misą – ułatwiłby mi życie bo wstawiam wieczorem lub przed wyjściem z domu a rano lub po powrocie jedzonko jest ciepłe i pachnące, gotowe do zjedzenia. Póki co jednak jest to sprzęt poza moim zasięgiem więc trzeba sobie radzić z tym co mam 🙂
  • Zachcianki – nie mówię że ja, ale jest taka… hmm… Malicja, i ta Malicja ma różne zachcianki. Jeśli nie ma czegoś zdrowego pod ręką to żarłaczy to co znajdzie. Żeby ją trochę uspokoić potrzebne mi będą przepisy na szybkie, proste i dobre słodkości i słoności. Do tego dobrze by było mieć gdzieś w domu ukryte gotowce. Takie gotowce przydać się też mogą jako przekąska kiedy wychodzę z domu na kilka godzin. Problem jest w tym żeby te gotowce nie stały się nagle zamiennikiem normalnych posiłków – bo wiesz, zdrowe, gotowe… A jednak na dłuższą metę świeżych i zdrowych posiłków nic nie zastąpi 🙂

 

Jak chciałabym żeby to wyglądało?

 

  • Śniadanie białkowo – tłuszczowe, codziennie, o stałej porze. W praktyce będzie to pewnie sałatka + jakiś mięsny dodatek. Potrzebuję znaleźć trochę nowych, pysznych, dobrych i szybkich w przyrządzeniu sałatek, żeby wciąż nie jeść tych samych 🙂 Wszystkie rekomendacje mile widziane! Tak a propos to śniadanie to naprawdę jest najważniejszy posiłek dnia i chociaż kiedyś byłam typowym bezśniadaniowcem to pierwszy nawyk który sobie wyrobiłam na “nowej diecie życia” to właśnie jedzenie śniadań. Polecam!
  • Na pewno chcę też jeść dużo więcej warzyw, i to takich jak najmniej przetworzonych. To ma być podstawa mojej diety. Na obiad / kolację mogę jadać zupy, sałatki lub np. pieczone/duszone na parze warzywa + jakiś dodatek. Bardzo chciałabym też spróbować koktajli warzywno – owocowych (wiem już że bez buraka i bez kiwi bo w koktajlach mi nie smakują). Problem jest taki że już nie bardzo wiem kiedy je wcisnąć – rano nie, po przyjściu jest jak najszybciej obiad, a potem to już pora na kolację. To będzie do przemyślenia 🙂
  • Oczywiście przestać pożerać to, co mi nie służy. Myślę że wypiszę sobie wszystkie dolegliwości po takiej sesji obżarstwa i przez jakiś czas poprowadzę tabelkę z zachciankami – jedna kolumna to będzie “chcę” – np. “chcę czekolady” a druga – “chcę bardziej”, gdzie będę wpisywać czego chcę bardziej niż tej czekolady, np. ładnej cery. Ale wiesz co? Zakładam że czasami bardziej będę chciała czekolady, i to jest okay. Po prostu jeśli już mam doświadczać konsekwencji związanych z jedzeniem tego co mi szkodzi, chcę mieć pewność że wybieram tylko te najlepsze i najbardziej tego warte kąski. Myślę że pomoże mi to łamać dietę zdecydowanie rzadziej.
  • Z poprzednim punktem powiązane są też wyjazdy. Tutaj akurat zamierzam dać sobie spokój, starać się oczywiście mieć prowiant na drogę i w miarę możliwości wybierać zdrowsze opcje z menu, ale nie zamierzam trzymać się wszystkiego rygorystycznie. Dopóki nie jem na mieście kilka razy w tygodniu nie uważam że to jakiś wielki problem i powinnam się zamknąć w kuchni do końca życia.
  • Chciałabym gotować z dużą ilością naturalnych przypraw i ziół. Do potraw dodają nie tylko smaku, ale też pożytecznych związków chemicznych. Wspomagają też trawienie, często mają właściwości przeciwzapalne. Moim celem jest dodawanie przypraw lub ziół do każdego posiłku. Tutaj potrzebuję wymyślić gdzie i jak dodawać mielony imbir i kurkumę, tak żeby to miało dla mnie sens smakowy 🙂
  • Oprócz ziół, zamierzam używać też więcej innych dodatków, jak na przykład pestek, orzechów (wcześniej moczonych), kiełków, nasion i innych. Na razie łypią na mnie nasiona konopi (SIEWNEJ, mój drogi, SIEWNEJ – tej legalnej), mielony ostropest plamisty (dobry na wątrobę), mielony młody jęczmień, jagody goji itp. Często o nich zapominam, a takie właśnie drobne dodatki mogą wspomóc organizm.

    herbalicja

Picie

  • Rano na czczo woda z cytryną (i prawdopodobnie miodem, potrzebuję sobie jakoś ułatwić spierzynwstanie a nie od razu serwować sobie samą cytrynę). Żeby faktycznie taką cytrynkę pić będę musiała ją sobie przyrządzać dzień wcześniej wieczorem, inaczej zapomnę.
  • Kolejny napój: woda. Idealnie powinna to być woda mineralna, ze szklanych butelek, co miesiąc inna, i z dosypaną szczyptą soli himalajskiej. Ideału nie sięgnę, więc po prostu zamierzam pić dużo dużo wody. Może kupię sobie taką modną i zdrowszą wielorazową butelkę na wodę i będę ją wszędzie targać ze sobą? Latem też postaram się dorzucać do dzbanka z wodą ciekawe dodatki, przetestuję jeszcze bardziej książkę “Zdrowa woda”, bo zimą poszła w odstawkę.
  • Herbatki ziołowe. Na zimne wieczory i jako zastępstwo czarnej herbaty zamierzam pić herbatki ziołowe. Na pierwszy ogień pójdzie to, co w tej chwili mam w domu: czystek (i dosypywany do niego czystek ladanowy – podobno najzdrowszy, ale sam – nie do wypicia!), mięta, rumianek, melisa, mieszanka ziół wspomagających wątrobę (polecam tę od “Darów Natury” w zielonym kartoniku – miałam kiedyś innej firmy w czerwonawym opakowaniu i była paskudna w smaku!) i “Zioła Mnicha na cukier”. Dodatkowo mam też skrzyp (zaczeka na pokrzywę, bez tego pachnie – i prawdopodobnie smakuje – jak kocie siuśki!) i kilka herbatek – darów losu od cioci, np. ziele dymnicy, ziele jemioły, kwiat opuncji, herbatka “Herkules”, bliżej nieokreślona mieszanka ziół i na koniec, kiedy to wszystko wypiję – fiołek trójbarwny. Tego gościa zostawiam sobie na sam koniec bo wspomaga oczyszczanie organizmu przez skórę, więc wolałabym najpierw jak najbardziej oczyścić organizm innymi drogami żeby potem “drogą pryszczową” wyszło jak najmniej 😉 Jeśli chodzi o zioła to nie jestem jakimś znawcą, wiem, że mogą pomóc na wiele dolegliwości, ale też że nie powinno się pić wciąż tych samych ziółek. Dlatego też mam zamiar wykańczać kolejne opakowania i brać się za kolejne. W międzyczasie chcę sobie spisywać które mi smakowały i jeśli coś zauważyłam to też efekty ich picia. Dzięki temu z czasem – mam nadzieję – powstanie moja osobista lista herbatek, której będę się mogła trzymać (i oczywiście uzupełniać). Może masz jakieś ulubione herbatki i mi polecisz? Chętnie wypróbuję, chociaż niezbyt prędko 😉
  • Oprócz wody i herbatek mam zamiar popijać też napój imbirowy. Świetnie sprawdził się u mnie zimą, nieraz postawił na nogi ze skraju choroby. Zobaczymy jak będzie się sprawował wiosną / latem, bo jest rozgrzewający i najlepiej smakuje na ciepło. Z drugiej strony ze mnie jest taki zmarźlak, że pewnie nie będę mieć z tym problemu. 🙂
  • Wyjazdy? Woda w butelkę lub sok jednodniowy w łapkę (lub obydwie opcje naraz!) i jestem gotowa do podróży. 🙂

Mam wrażenie, że sekcję “picie” mam całkiem nieźle opracowaną 😀 Świetnie jest tak sobie wszystko spisać w jednym miejscu, jeszcze kilka dni temu panikowałam co ja będę pić skoro herbaty nie wolno.

herbalicja

Ćwiczenia

No niestety, teraz jestem bardzo słabiutka. Wbrew temu co lubią sugerować dalsi znajomi, nie mogę normalnie ćwiczyć. Ale wiesz co mogę? Mogę się na przykład rozciągać. Ćwiczyć delikatny pilates. Zawsze chciałam być taką kobietą – kotem i móc się rozciągać do granic możliwości i jeszcze ciut. Zwykle jednak brakowało mi cierpliwości, bo to jednak dosyć nudne ćwiczenia są 😉 Teraz jednak mam doskonałą okazję żeby nad tym popracować. Zamierzam znaleźć sobie kilkanaście różnych filmików na youtube, moich własnych trenerów czekających tylko na jeden mój ruch palcem żeby poprowadzić mnie ku fitnessowym celom 🙂 Do tego spacery na świeżym powietrzu – mamy coraz ładniejszą pogodę, to świetna okazja do dawki naturalnego ruchu i oczyszczenia głowy. W lepsze dni mogę też słuchać podcastów i ćwiczyć z hula hop lub trochę sobie potańczyć. W każdym razie ruch przynajmniej 5 razy w tygodniu, ale bez szaleństw 😉 Chciałabym też jeździć na basen i saunę, ale na razie nie wiem co z tego wyjdzie – to coś co będę mieć na uwadze ale nie jest mi aż tak potrzebne do szczęścia.

 

Dodatkowo

  • Zdrowe towarzystwo. Im bardziej otaczam się osobami które po prostu chcą być zdrowe i do tego dążą, tym łatwiej mi jest utrzymać się w ryzach. Jeśli wszyscy moi znajomi jadają fast-foody a wieczory spędzają przy chipsach i serialu to i mi będzie ciężko wytrwać w swoich postanowieniach. Za to dzięki znajomym którzy lubią zdrowo gotować i zdrowo żyć sama mam na to większą ochotę. W wersji internetowej / bez “zdrowych” znajomych polecam śledzić w social media czy na blogach osoby które tak żyją i do tego lubisz to co i jak pokazują.
  • Kolejne badania. Myślałby kto że wszystko co się da mam już przebadane – no cóż, można więcej 🙂 Miłe to to nie jest, ale dzięki temu dużo się już dowiedziałam i wprowadziłam małe zmiany, które mocno wpłynęły na moje samopoczucie. Ciebie też zachęcam – masz jakieś zaległe badania? Coś Cię niepokoi? To dobry moment żeby to sprawdzić. Może pomoże Ci wiedza że gdzieś tam, hen, daleko, mnie też akurat kłują i analizują 😉
  • Pozytywne nastawienie – nie narzucam na siebie tych ograniczeń za karę, podchodzę do tego jak do przygody, bez spiny i perfekcjonizmu. Wolę powoli, trwale i z uśmiechem zmieniać swój styl życia niż trzymać “dietę” z płaczem przez 2 tygodnie na 100% a potem rzucać się nieszczęśliwa w objęcia czekolady.

Ufff… Trochę pracy przede mną 🙂 Łatwe, szybkie, zdrowe i niedrogie przepisy chętnie przyjmę! A Ciebie też zachęcam do rozpoczęcia tej przygody razem ze mną. Zgoda? 🙂

  • http://blog.cykcykstudio.pl/ Agata (Cyk Cyk Studio)

    Zacny plan! Ja też staram się ostatnio zdrowiej odżywiać, ogromne ilości kawy zamieniłam na picie yerby – dość słabej, ale zaczęła mi smakować i piję jej naprawdę sporo 🙂 A że mam taką z liśćmi pomarańczy, co podobno poprawia metabolizm to liczę na jej dodatkowe działanie 😉 Yerba ma też jedną niesamowitą zaletę – zabija uczucie głodu, więc ułatwia diety! Indianie pili ją też po to, by nie czuć głodu!

    Tylko na te ćwiczenia coś się nie mogę zmobilizować. I czasami przegrywam ze swoją chęcią bycia i życia zdrowo i poczęstuję się jakąś czekoladą 😉 Ale napojów gazowanych już prawie nie piję i nawet całkiem nieźle idzie mi odmawianie słodyczy u teściowej 😉

  • http://irenapowroznik.pl/ Irena Powroźnik

    Ja też co rano piję wodę z miodem i cytryną – bez miodu nie jestem w stanie :p Ogólnie nie przepadam za wodą mineralną (to serio jest możliwe) i ostatnio uczę się dorzucać do niej owoce – mi bardzo smakuje akurat wersja z kiwi, czekam na świeże maliny i truskawki 🙂 Podobają mi się Twoje plany i zmobilizowałaś mnie do tego, żeby spisać sobie, nad czym chcę popracować i wziąć się do roboty 😉

  • http://www.iwonaturzanska.pl/ Iwona Turzańska

    Piękne cele! Trzymam kciuki za realizację 🙂 Pozwolę sobie dać Ci kilka uwagi, za które się – mam nadzieję – nie obrazisz 😀
    „Tutaj oczywiście radą jest nie jeść i nie pić tego co mi szkodzi i starać się nie stresować”czy ” przestać pożerać to, co mi nie służy”- to są cele sformułowane negatywnie, proszę, byś jak najszybciej przeformułowała je na pozytywne (np. jeść do godziny tej i tej,być spokojną), bo mózg zbuntuje się tak czy siak 
    Wypisywanie dolegliwości po sesji obżarstwa powoduje motywację negatywną, a chyba szukasz pozytywnej,c o? Może wypiszesz plusy z jedzenia w taki sposób, jak chcesz jeść?:) Chociaż lista „chcę i chcę bardziej” też całkiem spoko 
    Jeśli chodzi o przyprawy, ja staram się gotować wg 5 przemian i tam kurkumy szczyptę można dać wszędzie;)
    A widziałaś mój i narzecznego fanpage promujący zdrowy styl życia? 🙂 https://www.facebook.com/ParaFitIwaGrzes/

    • http://www.herbalicja.pl Herbalicja

      Nie obrażę się, spokojnie 🙂
      Dziękuję za rady, jeśli chodzi o niejedzenie pewnych składników to działa na mnie tylko ta “negatywna” motywacja 😉 Normalnie staram się żeby cele były pozytywne, ale w tym konkretnym przypadku się to nie sprawdza 🙂

      Jak sobie radzisz z barwieniem kurkumy? Kiedyś używałam jej bardzo dużo i po pewnym czasie wszystko miało kolor kurkumy 😀